dorcia37
20.04.05, 12:17
Witam
Mam na imię Dorota. Jestem na forum pierwszy raz. jetsem mamą 10 letniej Ani
chorej na mięsaka. Bardzo chciałąbym porozmawiać z innymi rodzicami, których
dzieci leczone są w szpitalach onkologicznych. Każda choroba dziecka jest
straszna, ale na taka nikt z nas nie jest przygotowany. Szczególnie u tak
dużego dziecka. Moja córka do 12-04, była szczęśliwym roześmianym dzieckiem,
pełnym energii. Jeszcze po zabiegu i diagnozie czuła się dobrze...Dopiero
pierwsza chemia, stycznosć ze szpitalem, tysiace zabiegów, badań spowodowało,
że Ania jest chora. I to poważnie. Zapamiętałam pierwszą rozmowę z lekarzem.
Opowiadał o kuracji jaką nasze dziecko przejdzie. Nowotwór zaliczany do
nowotworów wysokiego ryzyka. Średnia wrażliwość na chemię i łatwość
przerzutów. Nie wiedziałam co oni do mnie mówią...Na koniec pani doktor
powiedziała ile procent dzieci wychodzi z tej choroby. I teraz pomimo tego,
że wiem już o chorobie dziecka bardzo dużo, wiem jak będzie znosiła kolejno
każdą chemie, pamiętam o wyliczeniach procentowych Pani doktor i zastanawiam
sie w których"procentach" znajdzie sie moje dziecko...Czy ktoś z Was leczy
dziecko na podobną chorobę i spotkał się z życzliwością lekarzy? Czy też
wszystkiego uczy się od innych rodziców, czy lekarze z Wami rozmawiają? Czy
uciekaja jak tylko widzą, że kierujecie wzrok w ich stronę? Zastanawiam się z
czym jest mi trudniej się pogodzić z chorobą córki czy z bezdusznością
lekarzy...
Pozdrwaiam Wszystkich