azjawusa
11.05.05, 17:07
Prawie 5 lat temu urodzil sie moj synek.Urodzil sie niezywy w 17 tc
Jeszcze 21 kwietnia na badaniach kontrolnych Jego male serduszko bilo
pamietam dokladnie 136/min.17 maja usg wykazalo ze Jesse nie zyje.
Synek urodzil sie 19 maja.Jego male cialko cale bylo zawiniete w
pepowine.Nikt z rodziny za Nim nie plakal oprocz mnie.To straszne,kiedy nawet
rodzina cie odrzuci.Jestem sama ze swoim smutkiem.Nie mam tu nikogo.
Nawet maz nie pamieta.Dlaczego tylu ludzi uwaza ze rozpacz po stracie
nienarodzonego dziecka jest czyms dziwnym?