kolejna ciąża?

14.05.05, 20:39
moj synek zmarł kilka miesiecy temu,cierpię sie i męczę jak większosć kobiet
w mojej sytuacji...zaczynam miec obsesje aby mieć zaraz drugie dziecko, zeby
jakos wypełnic pustke po synku...chcę w ten sposób zmniejszyc swój ból
ps.oczywiscie pragnę najmocniej na świecie dziecka ale boje sie tez kolejnej
ciązy, ze znow dzieciaczek urodzi sie z wadami i nie wiem jak pokonać ten
strach.
pozdrawiam serdecznie wszystkich
    • bateczka Re: kolejna ciąża? 14.05.05, 21:16
      Jak dobrze rozumiem Twoje obawy i pragnienia Karolinko. Moje dzieciątka odeszły
      już prawie pół roku temu, ja nadal nie mogę tego zaakceptować, tak strasznie
      czuję się gorsza od innych, ze dzieci swoich nie urodziłam:( Tak strasznie
      serce mnie boli, chciałbym mieć kiedyś dzieciątko, ale panicznie boję sie
      ciąży. Z drugiej strony boje się, ze tym dzieckiem chciałbym zapełnic pustkę po
      Gabrysi i Dominiku..... Jezu drogi, pomóż nam wszystkim...
      Ściskam cie serdecznie i pozdrawiam
    • nikola313 Re: kolejna ciąża? 14.05.05, 22:24
      Witam Cie Karolino !
      Ja tez sie balam kolejnej ciazy, ale oddalam ta decyzje w rece losu, jezeli
      moge to tak nazwac...
      22.05. moja corcia konczylaby 6 mc.,odeszla nagle niespodziewanie jeszcze pod
      moim secem w 38tc.... Byl to dla nas ogromny szok, bo ciaza przebiegala
      prawidlowo....
      Urodzilam ja martwa, wazyla 3450 i 58cm dluga, byla sliczna, ale.....
      caly czas ja widze i ten przeklety wezel ,ktory ja zabil....
      Staralismy sie o nia 1,5 roku iiiii?????
      Nadal nie moge wybaczyc lekarzą ze nie dopatrzyli tego wezla, nadal bardzo boli
      jak widze mamy z wózkami, nadal bardzo za Nia tesknie i serce boli....
      Ale mimo tego wszystkiego, chcialam i chce kolejnego dziecka i Bog mi je dal...
      Jestem teraz w 13tc, jestem w tym strachu i bolu szczesliwa ze moge je miec...
      Mysle ze ten strach jest normalny, bo kazda kobieta po naszych przejsciach sie
      boi, ale cos w glebi serca mi mowi ze teraz bedzie wszystko dobrze i mamy
      naszych Aniolkow, ktore napewno nad nami czuwaja i sie nami teraz opiekuja...
      Co ciekawego w tym wszystkim... To,to ze termin mam ten sam, w jakim urodzilam
      moja Nikunie i mysle ze to ona maczala w tym wszystkim swoje paluszki.....
      I po porodzie powiedzialam sobie ze nie bede czekala pol roku, tylko ze jak Bog
      da nam kolejne dziecko tak bedzie i nie musialam czekac dlugo, bo niecale 3mc i
      mysle ze tak mialo byc, i nie boj sie kolejnej ciazy, bo to co ma nas spotkac,
      to i tak mamy zapisane gdzies do gory i tego nie ominiemy...
      A pozatym jak zobaczysz takiego malenkiego babelka, ruszajacego sie w brzuchu
      to wynagrodzi Ci wszystkie smutki, ja sie polakalam jak.....
      Brak slow jakie to bylo wzruszenie i nie ukrywam ze zaraz przypomniala mi sie
      moja Nikunia, ktora niedawno tez tak fikala....
      Jestem dobrej mysli ze wszystko bedzie dobrze do samego konca i zycze Tobie
      tego samego...
      Nie czekaj z decyzja bo nie ma sensu, bol pozostanie, ale moze byc jeszcze ta
      radosc....
      Pozdrawiam Cieplutko!
    • anniia Re: kolejna ciąża? 14.05.05, 23:48
      kolejna ciąża po stracie jest zawsze trudna. Ja zdecydowalam sie po ponad
      poltora roku po porodzie mojej Majeczki. Z Mają też jak ty mialam cesarkę i
      lekarz powiedzial mi ze generalnie moge zaczynac proby zajscia w ciąze po pol
      roku. Ale jak juz to pol roku minelo to powiem szczerze ze nie moglam sie
      zdecydowac. Zawsze znalazlam sobie jaks wymowke, a to ze praca, a to potem
      lepsza praca i tak czas zlecial. W pazdzierniku ub.r odkrylam forum i przyznam
      ze duzo mi w podjeciu decyzji pomoglo. Pomogle mi tez dziewczyny ktore byly juz
      wtedy w ciazy po stracie czy chorym dziecku i sczesliwie rodzily zdrowe dzieci.
      W grudniu zdecydowalismy sie zaczac proby i szok za pierwszym razem sie udalo.
      Termin mam w tym samym okresie w ktorym urodzila sie i umarla Maja tylko dwa
      lata poziej. tak jak Nikola pomyslam ze musiala w tym maczac paluszki moja
      coreczka. Teraz jestem w 21 tc i dzisiaj bylam na usg i widzialam mojego
      maluszka jest najwyrazniej zdrowy, choc na polowkowe ide w srode i tam dopiero
      wszystko pieknie pomierzymy. Dzisiaj skorzystalam z okazaji targow w W-wie i
      tak tylko chcialam sobie maluszka poogladac :)

      Nie powiem ze ta ciąza nie przysparza mi stresu, choc wszystko jest jak
      najbardziej ok, ale strach zawsze gdzies w glebi pozostaje. Ale jak napisala
      Nikola warto!!!!!
      pozdrawiam
      • heath2 Re: kolejna ciąża? 15.05.05, 09:48
        Ja też się boje, wiem jednak, ze sprobuje. Nie wiem, jaka siła mnie do tego
        pcha, ale kazda myśl o nieposiadaniu więcej dzieci jakos cicho odpływa...wiem,
        jak bardzo będę sie bać, gdy wchodzę do szpitala i wszystkie te straszne momenty
        wracaja...Ale spróbuję.
        • anatewka Re: kolejna ciąża? 15.05.05, 14:25
          Tez przezywalam te strachy i dylematy...
          Tak jak Karolina chcialam jak najszybciej po stracie synka zajsc w ciaze. Teraz
          juz moge sie przyznac jakie dokladnie mialam wtedy odczucia i mysli. Z jednej
          strony ogromna tesknota i bol po stracie Stasia, a z drugiej strony zupelnie
          ludzkie i przyziemne pragnienie zeby miec dziecko w ramionach, zeby wozic Kogos
          w tym wozku ktory juz byl przyszykowany, zeby ubierac Kogos w te ciuszki i zeby
          zyc jak matka, nie musiec wracac do pracy ktora nagle zupelnie przestala mnie
          cieszyc. Byc w domu, z dzieckiem. Patrzec jak rosnie i rozwija sie. I
          przytulac!!!!
          Gdyby nie to ze mialam cesarke i kazali nam odczekac minimum rok pewnie szybko
          bylabym w ciazy. Chociaz nie wiem jak bym do tego namowila meza...
          3 miesiace po smierci Stasia okazalo sie ze mam raka i zaczelo sie leczenie.
          Nie trwalo dlugo, po roku pozwolili nam zaczac starania.
          I tak sie stalo. Podobnie jak u dziewczyn, Wojtus urodzil sie 2 lata i 2 m-
          ce "po" Stasiu.
          Teraz nie zaluje ze musielismy tyle czekac. Gdy juz dowiedzialam sie o tym
          nowotworze, najpierw mowili o latach czekania na wyleczenie. Przestalam w koncu
          zyc ta kolejna ciaza i wtedy odkrylam na nowo moje maciezynstwo wobec Stasia.
          Przez ten rok nauczylam sie byc mama dla Stasia i mysle ze (w moim przypadku)
          gdybym od razu zaszla w kolejna ciaze ten wazny i gleboki kontakt duchowy ze
          Stasiem nie bylby mi dany.
          Uwazam ze kazdy moze miec inaczej, ale moim zdaniem Bog da wam sygnal jak dla
          was bedzie najlepiej.
    • ela2225 Re: kolejna ciąża? 15.05.05, 15:50
      pawełek odszedł miesiąc temu ina początku myślałam nigdy więcej takiego strachu
      ale teraz coraz częściej zaczynam o tym myśleć ale nie nie chcę zapełnić pustki
      po synku chcę dać mu rodzeństwo bo on był wyjątkowy i nic nie zapełni pustki w
      moim sercu po nim boję się tylko jednego że kolejne dziecko będę porównywać do
      mojego misia np oczy rączki i małe stópki które tak uwilbiałam
    • aduniam Re: kolejna ciąża? 20.05.05, 17:16
      hej Karolinko ,wiem co przeżywasz bo ja mam to samo,straciłam córeczkę rok temu
      i nie mogę pogodzić się z losem który nas spotkał ,wiem że moja Adunia jestam w
      niebie i czuwa nad nami.Przyjdzie taki czas kiedy będziemy się cieszyły
      szczęściem i kochały nasze dzieciątka,ja mam jedno dziecko synka ma 14 lat,po
      bardzo długim oczekiwaniu zaszłam w końcu w ciąże,ile było radości i te
      oczekiwanie,pamiętam jak okazało się że jest dziewczynka cała rodzina była tak
      szczęśliwa tylko brakowało nam jej tej jedynej gwiazdeczki.całą ciążę znośiłam
      całkiem inaczej niż synem ,ale po tylu latach ,zresztą każda ciąż inna wię nie
      przejmowałam się tym,liczyła się moja rodzinka i ona Miałam termin porodu an
      dzień Mamy ,piękna data lecz 5 maja dostałam skurczy i wylądowałam w
      szpitalu,jednak lekarz stwierdził,że dziecko jest bardzo malutkie i najlepiej
      będzie jak powstrzymamy poród i tak zrobili po 2 dniach ,powiedzano że wychodzę
      ze szpitala tylko zrobią ostatnie usg{nadmieniam iż wcześniej byłam 4 razy w
      szpitalu w trakcie ciąży i było ok}To usg okazało się wyrokiem dla mojej
      córeczki ,powiedzano że dziecko ma bardzo poważną wadę serca HLHS to był dla
      nas szok ,myślałam że to jakiś koszmar ,zły sen i zaraz się obudzę.Natychmiast
      zostałam skierowana do Lodzi CZMP i tam zaczełasię walka o życie naszej
      córeczki,jeszcze jadąc do Łodzi a mieliśmy dosyć daleko bo ze Stargardu
      myślałam że będzie inaczej ,że nie potwierdzą tej dramatycznej wiadomości,cały
      czas tak strasznie się modliłam do Boga o naszą kruszynkę bo tylko to nam
      zostało.Czar zniknął jak potwierdzili jednak że jest wada .Rano 12 maja 2004
      zabrano mnie na cię cie cesarski urodziłam o 10.50 śliczną córeczkę ale była
      taka malutka 1700,moja rodzinka przyjechała i wszyscy nie mogliśmy się doczekać
      kiedy zobaczymy naszą kruszynke ,jaka była radość mojego syna ,był taki
      szczęśliwy że ma siostrzyczke.Powiedzano nam że czekają do 2kg jak będzie miała
      i przeprowadzą pierwszą operację,żyliśmy nadzieją zebędzie wszystko
      dobrze.jednak następnego dnia stan się pogorszył i nasza kruszynka zaczeła
      gasnąć.Boże rozpacz i ból straszny ,myślałam że serca nam rozerwie z rozpaczy i
      ta straszna niemoc,człowiek wszystko by oddał aby tylko żyła.Odeszła 14 maja i
      zostało straszne cierpienie .Pamiętam że wtym momęcie gdyby ktoś spytał czy
      chcę odejść z moją córeczką powiedzałabym że tak ,nie widzałam nikogo i niczego
      tylko ciemność i straszną pustkę ,choć mam wspaniałego męża i synka .nie
      potrafiłam się odnaleść każdy dzień to cierpieni i łzy.........Minął rok tak
      bardzo bym chciała zajść a ciąże lecz mam znowu problemy,lekarze twierdzą ,że
      to blokada psychiczna po tak traumatycznym przeżyciu.Kazano mi odczekać
      najlepiej rok bo miałam drugie cięcie,ale oczywiście zaczeliśmy się starać po
      pół roku narazie bez rezultatu.Karolino strach zawsze będzie ja bardzo się boję
      ale wiem że nasze dzieciaczki czuwają nad nami i będzie dobrze.w końcu musi się
      udać jestem teraz w czasie kuracji ,zobaczymy co przyniesie,oby to
      najważniejsze fasoleczkę.Tobie tego samego życzę i trzymaj się bo mamy dla
      kogo .pozdrawiam cieplutko.Joasia mama Aniołka Aduni{*****}
      • joannajarek Re: kolejna ciąża? 21.05.05, 19:50
        Witaj Karolino.
        Historia Joasi jest bardzo podobna do mojej.
        Mam juz coreczke( 8 lat). Rok temu stracilismy Zuzie ktora tez miala wade
        serduszka-HLHS.Niestety nie byla zdjagnozowana podczas badan( wielokrotnych)USG.
        Coreczka zmarla tuz po pierwszej operacji w Krakowie( jestesmy ze
        Szczecina).Miala dwa tygodnie.
        Przezywalam dokladnie to samo co Ty i Joanna i nadal ciagle o niej mysle.
        Jednak mimo tak ciezkich przezyc myslimy o nastepnym dzidziusiu. Zrobilam juz
        wszystkie najwazniejesze badania, odczekalam rok( mialam cc) i wlasnie w maju
        zaczynamy starania.
        Bardzo chce jeszcze raz tulic w ramionach maluszka. Wiem ze to nie bedzie juz
        Zuzia ale zupelnie inne dziecko,z drugiej jednak strony wiem ze bede w nim
        ciagle sie dopatrywala tych ciemnych , pieknych oczu coreczki.
        Moge Ci tylko zyczyc duzo sily, cierpliwosci i pozytywnych mysli.
        Pozdrawiam serdecznie.
        Asia
    • olenka987 Re: kolejna ciąża? 23.05.05, 21:51
      Moje pierwsze dziecko - córeczka Joasia - urodziła się martwa w 37 tc. Dni po
      jej śmierci były najgorszymi w moim życiu. Długo nie mogłam zdecydować się na
      kolejną ciążę, głównie dlatego, że nawet sekcja zwłok nie wykazała dlaczego moja
      córeczka zmarła. Ale w końcu dojrzałam do tej decyzji, mój mąż również. Chociaż
      całą ciążę przepłakałam, mimo że wszystko od początku układało się
      pomyślnie.Teraz kiedy patrzę na mój 1,5 roczny Skarb wiem, że było warto. No i
      jestem silniejsza.
      Pozdrawiam wszystkie "starające się" i wahające. Rozumiem Was.
    • majka995 Re: kolejna ciąża? 23.05.05, 23:33
      Cześc.Nazywam sie Magda.Dwa lata temu urodziłam w 23tyg.ciąży córeczkę z
      poważnymi wadami wrodzonymi.Malutka zmarła.Cierpiałam bardzo ale zdecydowałam
      się na kolejne dziecko W styczniu tego roku urodziłam zdrowego chłopca.Nie
      trzeba się bać kolejnej ciąży,trzeba wierzyć że wszystko bedzie w
      porządku.Życzę Ci z całego serca zdrowego dzidziusia.Pozdrawiam
    • aania25 Re: kolejna ciąża? 24.05.05, 03:48
      Karolino,

      Jak juz poprzedniczki napisaly kolejna ciaza po stracie dziecka jest zawsze
      trudna i obsypana pytaniami jak to bedzie? Nie jest latwo. Moj Aniolek odszedl
      3 dni temu jeszcze zanim zdazyl sie urodzic. Oboje z mezem bardzo to
      przezylismy i dalej przezywamy, kazde na swoj sposob, ale jednak. Bardzo boli
      to ze nie bedzie nas w domu wiecej tak jak sie spodziewalismy, przynajmniej
      narazie, ale starac sie bedziemy. Chcemy aby nasza coreczka miala rodzenstwo.
      Lzy leca jak mysle o malenkim Anioleczku ktorego nigdy nie przytule i nie utule
      do spania wieczorem. Aniolek ktory nie bedzie kapal sie ze swoja strasza
      siostryczka razem, nie ulozy klockow, nie zepsuje zabawki, nie poczuje naszej
      milosci fizycznie. Bardzo go kocham i mi go brakuje. Nikt juz go nie zastapi,
      ale bedziemy sie starali o kolejna ciaze. Pomimo, iz moze byc roznie, bedziemy
      probowac. Czasami milosc do dziecka lub moze determinaca posiadania dziecka
      jest tak ogromna ze przezwycieza nad strachem. Zycze i Tobie tego samego a
      przede wszystkim powodzenia.

      Ania - mama Asi i malenkiego Aniolka
    • agusia514 Re: kolejna ciąża? 24.05.05, 13:47
      Karolinko!Ja starcilam moich chlopcow prawie 5 m-cy temu,urodzili sie w 23
      tygodniu.Zyje tylko dlatego,ze wierze ze jeszcze kiedys bede miala dzidziusia
      inaczej nie wiem co bym sobie zrobila.Lekarz mi ostatnio powiedzial,ze mozemy
      zaczac sie starac od lipca,to bylo jak swiatelko w tunelu.Chodze na cmentarz
      codziennie i prosze moich Chlopcow,zeby sie mna opiekowali i pozwolili miec
      rodzenstwo ale tu na ziemi.I codziennie im powtarzam,ze mimo ze moze kiedys
      bede mec dzidziusia o Nich nigdy nie zapomne i zawsze beda w moim sercu...I
      zawsze bede mama Dwoch Malenkich Aniolkow....
Pełna wersja