małe smutne pytanie

14.06.05, 13:08
Witajcie,

Czytuje grupe od jakiegos czasu i postanowiłam w końcu zapytac sie Was jak to
wyglada.
Znajoma straciła córeczkę na koniec piatego, początek szóstego miesiaca
ciąży. Malutka owinęła sie pepowiną. Jak to jest z takim Maluszkiem? Po
wywołaniu porodu co powinno się z nim stać? Czy mozna pochowac takiego
Maluszka? Co mówi prawo? Jak to sie odbywa?

Z góry dziękuje za pomoc i odpowiedzi.

Pzdr
Mimi
    • sowa_m Re: małe smutne pytanie 14.06.05, 13:14
      można pochować.od 22 tygodnia, ale z tego co czytałam u dziewczyn, nawet
      wcześniej, jeżeli lekarz wyrazi zgodę. można Go tez zostawić w szpitalu.
      Opiekuj się swoimi przyjaciołmi, bardzo cię teraz potrzebują, a jeśli nie
      wiesz, jak, to na stronach DLACZEGO jest podpowiedź.pozdrawiam marta.
    • mama.mimi Re: małe smutne pytanie 14.06.05, 13:18
      Witaj
      Ja urodziłam dziecko właśnie w takim terminie, w 23 tc. Dziecko urodziło się
      martwe, więc nie bylo chrzczone. Ja dostałam akt urodzenia dziecka, akt zgonu,
      miałam prawo pochować dziecko na cmentarzu bez chrztu, niektórzy księża kręcą
      nosem na taki pochówek, twierdzą, że nie wolno, ale macie takie prawo. Należy
      się zasiłek pogrzebowy powyżej 4000 zł. Pochówek wtedy wychodzi mniej więcej na
      0 zł.
      Bodajże do 22 czy 21 tc (nie jestem pewna) nie ma prawa do niczego z rzeczy
      które wymieniłam. Niektórzy lekarze ponoć naginają rzeczywistość twierdzą że
      dziecko było np młodsze, żeby nie wydawać takich dokumentów.

      Życzę dużo siły i pozdrawiam
    • ewamonika1 Re: małe smutne pytanie 14.06.05, 13:23
      wskazówki "jak wspierać":
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=12484193
      e.
    • mama.mimi znalazłam coś jeszcze 14.06.05, 13:24
      Ktoś kiedyś znalazł dla mnie ten artykuł!. Napisał go ks. Artur Stopka, "Gość
      Niedzielny", 7 listopad 2004. Możecie powołać się na Kodeks Prawa Kanonicznego
      (kan 1183 par.2), który mówi, że "Ordynariusz miejsca (tzn. proboszcz) może
      zezwolić na pogrzeb kościelny dzieci, których rodzice mieli zamiar je ochrzcić,
      a jednak zmarły przed chrztem". Natomiast pełny formularz "Mszy w czasie
      pogrzebu dziecka nienochrzczonego" znajduje się w "Mszale Rzymskim dla diecezji
      polskich".

      Jak to dobrze że są tacy jak Ty którzy chcą pomóc, których to nie przerasta,
      zazwyczaj ludzie nie odnajdują się w tak dużym cierpieniu
      Pozdrawiam
    • sowa_m Re: małe smutne pytanie 14.06.05, 13:28
      no i pamiętaj, że jeśli nie tak "blisko" wam do Kościoła, a ktoś robi problemy
      to zawsze jest urzędnikstanu cywilnego, który może pożegnać maluszka..albo ktoś
      z przyjaciół, o ile starczy mu sił.
    • mimi_mami Re: małe smutne pytanie 14.06.05, 13:33
      A co maja zrobić jeśli szpital ich o tym nie poinformował? Jesli opuścili juz
      szpital i zostawili tam Maluszka? Czemu nikt ich nie poinformował? Nie potrafie
      tego zrozumiec. Wiem jakim szokiem jest sam poród a co dopiero taka strata...;
      (. Tak mi smutno...Sama mam dwoje dzieci i nie jetem w stanie wyobrazic sobie
      takiej sytuacji. Bardzo podziwiam Was wszytskie.
      Pzdr
      Mimi
      • iwa29 Re: małe smutne pytanie 14.06.05, 15:06
        Ja urodziłam mojego synka w 23 tc. Przyszła później do mnie Pani z
        administracji i wytłumaczyła wszystko bardzo dokładnie. Powiedziała, że możemy
        zabrac i pochowac naszego synka jesli tylko chcemy, że otrzymamy akt zgonu i że
        należy się zasiłek macierzyński w wysokości połowy wymiaru tj.56 dni.Nie byłam
        na pogrzebie, wszystkiego dopilnował mój mąż z rodziną. Teściowa powiedziała mi
        później że ksiądz bardzo pięknie odprawił pochówek, odprowadził naszego synka
        do grobu, nie chciał pieniędzy.Otrzymalismy akt zgonu ze wpisem że dziecko
        urodziło sie martwe na jego podstawie wypłacono nam zasiłek pogrzebowy. Kiedy
        moja siostra urodziła w 22 tc ksiądz poświęcił w zachrystii ciało jej synka a
        na cmentarz w ogole nie poszedł. Mysle że to zależy wszystko od człowieka (
        księdza ). Pierwsza ciążę poroniłam w 12 tyg. niewiem nawet jaka była płeć
        mojego pierwszego dziecka, teraz chodzę na grobik mojego drugiego dziecka i
        jest to wszystko bardziej namacalne, bardzo mi to pomaga że moge do niego
        pójść, zapalić świeczkę choć to bardzo trudne chodzić na grób własnego dziecka,
        to bardzo boli.
      • mama.mimi Re: małe smutne pytanie 14.06.05, 15:46
        Ja urodziłam Szymka w sobotę, w poniedziałek wyszłam, nikt mi nic nie
        powiedział, co powinnam zrobić, ja nie pomyślałam, ja w ogóle nie myślałam
        wtedy. Zadzwoniłam w środę chyba, zapytałam, co mam zrobić, jak to wszystko
        załatwić i wtedy zastrzegłam, ze odbieram dziecko, udało mi się w ostatniej
        chwili. Jeżeli nie zastrzega się, ciało jest palone, ja miałam na to trzy dni.
        Jest to nie w porządku, że w niektórych szpitalach nie informuje się, tak jakby
        każdy powinien wiedzieć jak się zachować w takiej sytuacji.

        Mam nadzieję, że Twoja znajoma zdąży załatwić formalności.

        powodzenia
    • marzekal Re: małe smutne pytanie 14.06.05, 17:07
      Urodziłam Szymka w 17 tyg. w małym miejskim szpitalu i sama zapytałam co robią
      z takimi malutkimi dzieciaczkami. Lekarz stwierdził, że to zależy tylko ode
      mnie. Położna dodała, że zostawione dzieciaczki albo palą albo chowają pod
      zwłoki starszych zmarłych. Ja małego zabrałam, ale musiałam walczyć o miejsce
      na własny grobek. Sugerowano, żeby pochować w grobie kogoś z rodziny lub
      znajomych. Postawiłam na swoim i mam swój maleńki grobek. Ksiądz pochował bez
      problemu. Nie dostaliśmy zasiłku pogrzebowego, tylko pochowaliśmy na własny
      koszt. Zakład pogrzebowy wziął symboliczną opłatę, trumienkę zrobili nam po
      kosztach, Proboszcz nie wziął wcale. Wyszło nam nie całe 300 zł.
      Dodam, że to wszystko odbywało się w małej miejscowości na dolnymśląsku.
      Pozdrawiam, Marzena.
    • mimi_mami Re: małe smutne pytanie 15.06.05, 07:42
      Powiedzcie co zrobić. Rodzina znajomej mówi, żeby dac spokój bo młodzi chca
      zapomnieć a mnie sie wydaje ze zapomniec się nie da i wręcz przeciwnie trzeba
      nie udawac ze nic sie nie stało ale starać się podzielic ten ból. czy mam
      rację? czy powinno sie im teraz doradzić co robic? czy nie jest lepiej dla
      kobiety u jej bólu jak ma własnie takie miejsce gdzie moze pójść do małej,
      porozmawiać ? Działam troszkę intuicyjnie i nie wiem czy nie krzywdzę ich. Może
      faktycznie zapomnienie jest najlepszym lekarstwem.Jej mąż tak własnie uważa,
      ale on nie miał pod serduszkiem maluszka i nie czuł tej ciąży tak jak kobieta
      czuje.Czy ma rację?
      Doradźcie.Nie chciałabym sparwić im przykrości:(.

      Pzdr
      Mimi
      • polka3 Re: małe smutne pytanie 15.06.05, 08:33
        Czytam tu wiele listów, i na ich podstawie i na podstawie moich doświadczeń
        myślę,że intuicja Ci nie myli.Myślę,że mama malutkiej ma w Tobie
        przyjaciela.Cieszę się,że jestes przy niej.
        Myślę,że walka z własną pamiecią wzmaga cierpienie.Tak myślę,choć mogę się
        mylić...
      • mama.mimi Re: małe smutne pytanie 15.06.05, 08:45
        Ale ona tego nie zapomni!!!!!!!! Nie ma takiej możliwości!!!!!!!!!!!!
        To do niej wróci!!!!!!!!!!!! Za miesiąc, rok, nie wiem kiedy!!
        Mój mąż też nie chciał pochówku, ja się uparłam i postanowiłam sama to wszystko
        załatwić. Po wszystkim mąż mi podziękował i stwierdził, że nie darowałby sobie
        gdybyśmy nie pochowali Szymka. Stwierdził, ze to byłoby coś strasznego, mi po
        wszystkim też ulżyło.
        Na gorąco inaczej się myśli, a potem kiedy emocje troszkę opadną człowiek
        zaczyna inaczej na to patrzeć i zaczyna wyrzucać sobie, że tak postąpił a nie
        inaczej.

        Naprawdę warto ten etap życia jakoś zakończyć a nie próbować odsunąć od siebie.
        Rodzice na gorąco są w szoku więc wcale się nie dziwię przeróżnym
        zachowaniom,bo to jest strasznie trudno.
        Ja co jakiś czas jadę na grób swojego dziecka i cieszę się że mam takie miejsce
        refleksyjne, nieraz aż za bardzo ale to mi chyba pomaga, nie zastanawiam się co
        się z Nim stało, gdzie jest, jak został potraktowany, z czym spalony. Nasuwa
        się wiele pytań bez odpowiedzi.

        Twoja kumpela musi się spieszyć, żeby nie było za późno!! Są jakieś procedury
        moze różne w różnych szpitalach, nie wiem.

        Spróbuj coś jej podpowiedzieć, może powiedz Jej o Naszych historiach, co My
        teraz czujemy, co jest lepsze z perspektywy czasu.

        Trzymaj się
      • mama.mimi Re: małe smutne pytanie 15.06.05, 08:49
        Nasuwa mi się jeszcze jedna myśl. Moze zaproponuj Jej, żeby ktoś inny za Nią to
        wszystko załatwił, caly pogrzeb, żeby Ona w tym nie uczestniczyła, bo jest to
        ponad Jej siły. Ja w chwili desperacji poprosiłam siostrę,czy nie odebrałaby
        dziecka i nie zaniosła do grobu mojego dziadka, zgodziła sie, na szczęście nie
        musiała tego robić. Może coś takiego już sama nie wiem.
      • sowa_m Re: małe smutne pytanie 15.06.05, 09:07
        nie powinnam chyba zabierać głosu, bo ja żegnałam mojego synka już po
        jego "zwyklym" pobycie na świecie, ale..po raz kolejny napiszę - z tego, co
        pisza dziewczyny - chyba jednak lepiej pochować maluszka. dla własnej potzreby,
        matki przede wszystkim tak mają, ze szczególnie na początku odwiedzają swoje
        dzieci bardzo często (oczywiście są też wyjątki).porozmawiaj "delikatnie" z
        przyjaciółką, będziesz wiedzieć wszystko.
Pełna wersja