Przyjaciel na otarcie łez...

16.06.05, 12:48
... i nie tylko. Sama mam zwierzaki w domu - jest z nimi mnóstwo pracy,
kłopotów, ale i radości. Troszkę mniej przez to myślę. Nie jest to
recepta "zamiast", ale zawsze ktoś do kochania. Czasem się śmieję, że jest to
jedyne stworzenie w naszym domu które ZAWSZE cieszy się z mojego powrotu:) W
przeciwieństwie do innych domowników:)
Pozdrawiam wszystkich w kolejnym pięknym, letnim (ha ha - tradycyjnie
żartuję) dniu!
--
Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha Cię więcej niż siebie samego
    • matylda.fm Re: Przyjaciel na otarcie łez... 16.06.05, 13:21
      moje psisko dzielnie podtrzymuje mnie da duchu. Wylizało mi z twarzy litry łez
      i pocieszało wszystkimi zabawkami po kolei. Jak jestem sama w domu i nagle robi
      mi się strasznie źle to łapie psice i się przytulamy.
      Zawsze miło miec jakieś kudłate stworzonko w domu. A poza tym musisz zisę
      mobilizowac bo wysikac nakarmić itd

    • agafa30 Re: Przyjaciel na otarcie łez... 16.06.05, 14:48
      ach, marzę o takim przyjacielu od dawna i może już niedługo będę miała pieska,
      już się nie mogę doczekać :-) często sobię wyobrażam siedząc na sofie w
      salonie, że biega obok mnie Borys - bo tak bym chciała nazwać mojego pieska,
      najlepiej labradorka, ale może to będzie golden rotriver :-)
      (pominę marzenie o kimś, o kim najbardziej marzę, żeby był obok mnie-jedno
      marzenie jest nierealne, a drugie trudniejsze do spełnienia niż kupno pieska).
      Pozdrawiam i mam nadzieję, że niedługo dołączę się do naszego zwierzyńca i będę
      mogła pisać o prawdziwym Borysku :-)
      • mmmmmm2 Re: Przyjaciel na otarcie łez... 16.06.05, 14:57
        Agafa, kliknij na link poniżej - pieski gratis - różnych marek! Labradorki też
        się znajdą.
        Pozdrawiam!

        Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha Cię więcej niż siebie samego
        • agafa30 Re: Przyjaciel na otarcie łez... 16.06.05, 14:59
          dzięki, wielkie dzięki :-)
          juz klikam.
          • mmmmmm2 Re: Przyjaciel na otarcie łez... 22.06.05, 14:31
            I jak, znalazłaś jakąś przytulankę?
            • agafa30 Re: Przyjaciel na otarcie łez... 22.06.05, 15:22
              :-)
              ach tych przytulanek było tam tyle, że "zaadoptowałabym" wszystkie.
              Chciałabym już ieć pieska w domu, ale sa pewne "przeszkody", które jeszcze
              uniemożliwiają wzięcie pieska. Ale tak bardzo o nim marzę i chciałabym,żeby już
              był. Może to zabrzmi nie tak- ale byłby on swego rodzaju lekarstwem i
              odwróciłby uwagę od "głupich" i złych myśli.
              Jak tylko będę miała pieska, mam nadzieję, że Boryska - to napiszę.
              Papa.
    • sowa_m Re: Przyjaciel na otarcie łez... 16.06.05, 17:52
      oj masz rację, mojego trapera zabiło cztery dni przed Zbyszkiem, głupio to może
      brzmi, ale czuję sie jakbym straciła dwoje maluchów..teraz jest z nami Kulka-
      szczeniak owczarka kaukaskiego, daje tyle radości,myślę że gdyby nie ona nie
      pozbierałabym się w ogóle, a tak - no cóż raz lepiej raz gorzej, ale zawsze
      rano budzi mnie liźniecie po buzi:):)
      • mamawikusia Re: Przyjaciel na otarcie łez... 16.06.05, 19:46
        no to i ja sie pochwale moim przyjacielem:)
        leży teraz za mną na kanapie mój rudzielec i próbuje mnie wylizywać:)
        kiedy Wicio był jeszce u mnie w brzuszku, Sajmon, bo tak sie wabi mój
        przyjaciel lizał namiętnie mój brzuch:),
        kiedy urodziałm Wicie ale niestety sama wrociłam do domu bo mój maż pojechał do
        Krakowa za Wiktorkiem, Sajmon nie odstępywał mnie na krok, był taki smutny i
        lizał moje łzy,
        przyjaciel na zawsze:)
        mam jeszce jednego takiego przyjaciela Barucha - owczarka niemieckiego, został
        jednak z rodzicami kiedy sie wyprowadziłam bo niestety( delikatnie mówiąc nie
        przepada za miom mężem i mężczyznami wogóle:) za to kobitki uwielbia:),
        więc odwiedzam mojego staruszka czasami,
        zwierzęta to maja miłóść:),
        przez nasz dom co rusz "przechodzą " przybłędy"- zwierzaczki, są u nas tak
        długo aż znajdziemy im dobry dom,
        • angieblue26 To naprawde dziala :-)) 22.06.05, 14:58
          Moj Zurek doslownie spija lzy, kiedy jest mi smutno..Ostatnio coraz czesciej
          sie przy nim smieje :-)
          Zwierzeta maja niesamowicie rozwiniety zmysl empatii :-)
          • anniia Re: To naprawde dziala :-)) 22.06.05, 15:28
            zgadzam sie z przedmowczyniami, moja suczka bardzo czesto mnie pocieszala,
            przygarnelismy ja 3 miesiace po smierci Maji i pozwolila mi sie pozbierac (a
            miala wtedy tylko 4 tygodnie, wiec zajecie mialam). teraz jest juz dorosla,
            chociaz sie tak nie zachowuje :). i nadal jest strasznym pieszczoszkiem, jak maz
            wychodzi do pracy to sie do mnie przytula i tak sonie razem spimy. Nie wyobrazam
            sobie zycia bez niej, tyle radosci w domu...
            • agiaagakwiatk Re: To naprawde dziala :-)) 06.01.06, 21:42
              Mogę potwierdzić wcześniejsze wypowiedzi. Bardzo pomógł mi i nadal pomaga
              walczyć z beznadziejnością, po urodzeniu martwego dziecka, szczeniaczek- Gucio.
              • ancia11 Re: To naprawde dziala :-)) 08.01.06, 18:34
                Nic juz nie mozna dopisać bo zostało to napisane. Nic tak nie pomaga jak pies.
                Ja po śmierci Darii do swojego grona dopisałam trzeciego psiaka (potomka moich
                dwóch) To właśnie te psy (i starszy synuś oczywiście) pomogły ukoić ból bo
                niestety ale nic nie pozwoli zapomnieć. Opieka nad nimi, bieganie po ogrodzie
                (nieważne grządki). Mozna wyładowac podczas zabawy nadmiar emocji.
                Ania
                • mama-oliwki1 Re: To naprawde dziala :-)) 09.01.06, 09:23
                  Mój ból po śmierci Oliwki koi kotka - Fibi. Kiedy byłam w ciąży to kładła się
                  ze mną i przytulała się do brzuszka-do mojej Córeczki i mruczała. Teraz gdy
                  zobaczy, że płaczę to przychodzi i tuli się do mnie. W ogóle uwielbiam
                  zwierzątka. A Fibi czasami zachowuje się tak jakby widziała Oliwkę, jakoś tak
                  się dziwnie rozgląda po mieszkaniu (podobno zwierzęta dużo więcej czują od
                  ludzi) więc wierzę, że Fibi widzi i czuje obecność mojej Maleńkiej. Ogólnie ten
                  zwierzaczek bardzo mi pomógł i pomaga nadal.
                  Pozdrawiam wszyskich miłośników naszych czworonożnych przyjaciół.
    • mmmmmm2 Re: Przyjaciel na otarcie łez... 09.01.06, 11:22
      A ponieważ zmienił się nieco adres do linka psich sierot - podaję nowy:
    • mama-oliwki1 Re: Przyjaciel na otarcie łez... 04.04.06, 14:40
      Jeszcze nie tak dawno pisałam, jak bardzo po stracie Córeczki pomaga mi moja
      kotka Fibi. Niestety, 1 kwietnia umarła. Jestem taka wściekła, że znowu odszedł
      ode mnie ktoś kogo kochałam całym sercem. Czuję się taka samotna, w każdym kącie
      domu widzę mojego kochanego futrzaczka. Kochałam Ją i kocham bardzo mocno, Ona
      uratowała mnie przed zwariowaniem i przed wieloma innymi złymi rzeczami. Bardzo
      za Nią tęsknię i nie potrafie sobie znaleźć miejsca. Życie jest cholernie
      niesprawiedliwe!!!
      • a.zaborowska1 Re: Przyjaciel na otarcie łez... 04.04.06, 16:56
        Tulę cię bardzo i współczuje!Wiem że w takich przypadkach nigdy nie wiadomo co
        powiedzieć. Ja mam nadzieję, że jeszcze wszystko się ułoży ... tak żeby było
        dobrze.
        Może twoja kotka miała właśnie taką misje - uratować ci życie.
        Mój szczeniak chyba też ma misje nie pozwalać mi się smucić bo ja jestem smutna
        to zaraz mnie gryzie albo patrzy taak prosto jakby chciał coś powiedzieć.

        pozdrawiam
        Agnieszka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja