Ale miałam dół.....

31.07.05, 14:34
Trzy dni temu po napisaniu dwóch postów stwierdziłam że jednak nic nie ma
sensu. Nic, załamałam się totalnie. Chciałam już to napisać, tu,na forum że
to koniec, więcej nie piszę i żebyście się nie dziwiły. Stwierdziłam jednak
że nie będę się wyżywać na Was. Nic mi nie zrobiłyście, starałyście się
pomóc.Chciałam ze sobą skończyć, raz na zawsze. Wyłączyłam telefon, komórkę.
Jedyne czego się obawiałam to ból. Już chciałam "to" zrobić, ale zobaczyłąm
że w telwizji leci mój ukochany serial. Tak, teraz to wydaje się głupie,
śmieszne, dziecinna. Chciałam to zrobić, bardzo. Ale nie zrobiłam bo
lecieli "Przyjaciele", powtórka z resztą. Usiadłam i oglądałam. A podczas
oglądania jakoś straciłam ochotę na samobójstwo. Przez te dni aż do dzisiaj
żyłam jak w transie.Nie jadłam praktycznie nic, piłąm mało, nie spałam.
Pierwszej nocy zalewałam się łzami wpatrzona w ścianę, rycząc i zagłaskując
swojego kota na śmierć. Jeszcze teraz mam wrażenie rozwalającej mnie od
środka fali czułości którą przelewam na mojego biednego kota. Tej pierwszej
nocy nie zmrużyłam oka. Rano wstałam żeby nakarmić mojego kota i napić się
wody. Siedziałam bezmyślnie i odsłuchiwałam nagrania na sekretarce. Potem
znowu wyłączyłam telefon. Następnej nocy rwnież siedziałam bezczynnie
zalewając się łzami. Postanowiłam wejść na "edziecko", ale zasnęłam przy
biurku. Ten "stan" trwał 3 dni, aż w końcu dzisiaj się ocnęłam, uświadamiając
sobie że tak nie można żyć. Naprawdę mi pomagacie, zaczynam się wręcz
uzależniać. Zrozumiałam że ta strona to jedyne co mnie trzyma przy życiu,
jedyny powód. Mianowicie żeby nie dowalać Wam jeszcze bardziej, bo życie
dowaliło Wam wystarczająco. Wprawdzie jeszcze nic nie zjadłam, ani się nie
ubrałam, ale odzyskuję stan normalności(tzn. normalności bez Gosika-Guziczka,
czyli jakiejś chorej normalności) teraz będę Was zarzucać tekstami i nic na
to nie poradze, możecie jedynie nie czytać. Nic się nie zmieniło z moimi
uczuciami i bólem od uśnięcia Gosi, jedynie bardziej tęsknie, a ból skacze od
góry do dołu. Będę pisać uśniecia a nie inaczej, i zabraniam komukolwiek w
odniesieniu do Gosika lub na przykładzie Gosika pisać inaczej. Tan ból czsami
jest nie do wytrzymania....sorry że przeskakuję z tematu na temat, sorry za
błędy, brak składu, ładu za jakieś brzydkie rzeczy czy słowa które napisałam
lub napiszę,ogólnie przepraszam. Co ja piszę? Mam jedno znaczące pytanie: Czy
zwariowałam?!
    • kama.garbi Re: Ale miałam dół..... 31.07.05, 18:23
      PISZ ja czytam my czytamy i zawsze będziemy pamietały
    • annall Re: Ale miałam dół..... 31.07.05, 18:35
      Kochana pisz...
      My tu jesteśmy, czytamy i myślimy o Tobie, o Twojej córci, jesteście nam bliskie...
      Nie zwariowałaś- to świat jest zwariowany, bo ciągle daje nam po tyłku...
      przytulam tak wirtualnie,
      Ania
    • malenka37 Re: Ale miałam dół..... 31.07.05, 18:56
      Nie, nie zwariowałaś, gdybyś ty poczytała co ja pisałam po stracie męża, przez
      ponad rok pisałam żeby nie zwariować pamiętnik do poduszki, częste godziny to 1-
      2 w nocy. Teraz czasem wracam do tego i czytam, i pamiętam i znowu czuję ten
      ból. To nie mija nigdy, tylko My uczymy się z tym żyć, ja chyba się nauczyłam,
      piszę chyba bo czasem mi się wydaje że to było wczoraj jak bawilismy się z
      dzieciakami, jak pomagał mi przy niepełnosprawnym starszym synku, tak...Ale
      trzeba nadal żyć, wiesz pocieszę cię ja zagłaskiwałam pieska, płakałam w jego
      futro, i żaliłam się mu jak człowiekowi...Pozbierałam sę jak lego
    • reniamalgosia Re: Ale miałam dół..... 01.08.05, 09:04
      sorry, nie umiem się pozbierać..........
Pełna wersja