Przestala interesowac sie dziecmi :(

04.08.05, 17:37
Witam serdecznie.
Odzywam sie tu pierwszy raz, ale czesto Was podczytuje. Problem nie dotyczy
mnie osobiscie, ale mojej siostry. Pol roku temu stracila ona coreczke w
41tc. Siostra miala miec wywolywany porod w srode, a we wtorek wieczorem
przestala czuc ruchy. Jak sie okazalo Gabrysia juz nie zyla. Wspolczujemy jej
wszyscy okropnie, choc oczywiscie moge sobie tylko wyobrazac co ona przezywa.

Siostra ma jeszcze dwoje dzieci (blizniaki 4-letni). Niestety od smierci
Gabrysi przestala sie nimi w ogole zajmowac :(. Myslelismy ze czas to
zalagodzi, ale niestety nie jest dobrze. Dzieci ja nie interesuja, a przeciez
one tak bardzo jej potrzebuja.
Gdy z nia rozmawiam, twierdzi ze nie moze bo czuje sie tak jakby zdradzala
Gabrysie...
Jak jej pomoc?? Moze to jakis 'etap' w zachowaniu po stracie dziecka. Moze
powinnam ja namowic na wizyte u psychologa?
Podpowiedzcie cos...

Estera
    • mama.mimi Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 04.08.05, 19:21
      Psycholog ale dobry. Mi pomaga.

      Ja od straty dziecka też nie mam siły i cierpliwości zajmować się synkiem .I to
      mnie boli, ale nie umiem tego zmienić.

      Co by mi pomoglo? Moży gdyby ktoś zajął się moim dzieckiem, żebym nie musiała
      być wesoła, nie musiała się cieszyć, kiedy się nie cieszę. Miewam doły i nie
      mam ochoty na zabawę, pomimo że kocham synka bardzo.
    • agablues Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 04.08.05, 21:53
      Każdy inaczej reaguje na stratę. Mnie to, ze musiałam się zajmować starszą
      córką pomagało.
      Myślę, ze twojej siostrze potrzebna jest pomoc specjalisty.
      a ojciec dzieci? Może teraz podczas wakacji zajmijcie się na zmianę maluchami,
      a ona niech pobędzie sam na sam ze sobą. Może jak będzie sama, jakoś sobie to
      wszystko poukłada, nikt jej nie będzie przeszkadzał w przeżywaniu żałoby. Może
      jak jej zabraknie przez pewien czas dzieci, ocknie się i zobaczy, ze dla nich
      warto się pozbierać.
      i jak zwykle namawiam do tego, by sama tu wpadała. zobaczy, ze my wszystkie
      mamy poczucie winy wobec tych dzieci, które odeszły, ze na początku każdy
      uśmiech czy myślenie o czymś innym może być traktowane jako zdradę. Każdy się z
      tym chyba boryka.
      pozdrawiam, aga
      • estera.rs Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 04.08.05, 22:27
        Ja tez siostre bardzo zachecam aby tutaj zagladnela, ale ona uparcie twierdzi
        ze nie potrzebuje.
        Jej maz tez bardzo przezyl smierc Gabrysi, ale widze ze stara sie jak moze,
        zajmuje sie domem, dziecmi i o ile caly czas usprawiedliwial moja siostre, ze
        nic nie robi, to teraz zaczyna sie na nia denerwowac, ze on pracuje, zajmuje
        sie domem i dziecmi...
        Oczywiscie pomagamy jak mozemy, mama prawie caly czas tam mieszka na zmiane z
        tesciowa siostry.
        Ja natomiast nie mam za duzego 'pola manewru', poniewaz urodzilam moja coreczke
        3 tygodnie po smierci Gabrysi. Wiec moja siostra gdy mnie widzi przechodzi od
        skrajnosci w skrajnosc. Raz mnie nie chce widziec, wrzeszczy na mnie, drugi raz
        wylewa wszystkie swoje zale, rozmawiamy bardzo szczerze...
        Rozumiem ja, nie mam jej nic za zle, nie widziala mojej corki (bo wiem ze tego
        nie chce). Raz mowi zeby do niej nie przyjezdzala, nastepnym razem dzwoni w
        nocy, abym szybko przyjechala bo ona oszaleje...
        Ja nie wiem jak jej pomoc, chce zabrac ja do jakiegos dobrego psychologa, ona o
        tym nie chce slyszec...
        Jestemy sobie bardzo bliskie i martwie sie o nia.
        • agablues Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 04.08.05, 23:50
          Ja to bym ją gdzieś wysłała albo zostawiła samą, żeby oderwała się od
          wszystkiego - swoich maluchów, Twojej małej córeczki. Różni sa ludzie, ale mnie
          potrzebne były chwile całkowitej samotności, a mam wrażenie, że Twoja siostra
          otoczona jest mnóstwem ludzi. Nie daj Boże jak wszyscy maja dla niej dobre
          rady! Może jej potrzeba wyciszenia się?
          aga
        • zzz12 Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 04.08.05, 23:53
          IMHO nie do psychologa, ale do psychiatry warto by sie wybrac...To, co
          opisujesz, moze wskazywac na depresje, ktorej przyczyna jest jak najbardziej
          zrozumiala, niemniej warto pomoc (byc moze farmakologicznie- ocenia to lekarz).
          Sprobuj przekonac siostre do skorzystania z pomocy specjalisty! Skuteczne
          leczenie nie cofnie czasu ale pomaga zrzucic z siebie ten przytlaczajacy glaz
          nieszczescia i ulatwia zdystansowanie sie, a przede wszystkim stawienie czola
          dniom powszednim. Trzymajcie sie cieplutko!
    • madasia Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 05.08.05, 07:50
      stan, ktory przezywa twoja siostra prawdopodobnie jst zepolem depresyjnym po
      stracie dziecka. wskazuje na to jej zachowanie zwiazane z dziecmi, ktore
      przeciez bardzo kocha. Ale rozpacz po stracie, ktore mialo sie urodzic, jest
      tak silna, ze nie liczy sie to co jest tu, na ziemi,bo naszego upragnionego
      dziecka nie ma, ze chcialoby by sie pojsc z nim do nie nieba...Deprasja nie
      rzadzi sie regulami, stad, innym moze wydawac sie dziwne, ze kobieta przestaje
      interesowac sie dziecmi, ktore zyja na korzysc tego, ktorego nawet nie
      zobaczyla...
      Estero, to dobrze, ze siostra ma Ciebie, bo Ty jestes jedna z osob, ktora
      pomoze prztrwac jej ten trudny czas.I dlatego, jesli to mozliwe, daj je
      dozrozumienia, ze moze zawsze na ciebie liczyc w tym czasie. Wiem, ze to bedzie
      trudne, ale jak ona bedzie wiedziala, ze moze liczyc na Ciebie, zacznie
      szybciej przezywac, to co sie stalo o pomoze jej to przejsc okres zaloby.Jak
      dlugo ona bedzie trwac-nie wiem, to zalezy od jej psychiki.tak samo sa zdania
      na temat specjalisty. Tak sie szczesliwie zdarzylo, ze jak ja stracilam
      dziecko, moja kolezanka jest psychiatra, poprowadzila moja terapia. i
      wytlumaczyla mi, ze leki antydepresyjne nie sa potrzebne kazdej kobiecie po
      stracie dziecka. One maja pomoc, aby nie "rozrywalo czlowieka od srodka za
      mocno" i nie powinny zagluszac bolu po stracie, tylko go niwelewoc tak, aby
      kobieta mogla w swoj sposob go pokonac.Tu bardziej jest potrzebna terapia z
      psychologiem lub osoba, ktora bedzie w stanie wysluchac Twojej siosry i
      podsywac ewentualne rozwiazania. Co do meza i dzieci, to opierajac sie na
      swojej terapii, wiem, ze dzieci powinny wiedziec, co sie stalo, tzn. nie
      ukrywac tego przed nimi, nie epatowac rozpcza przy nich, bo wzmaga to lek. Tak
      samo zachowanie meza jest jak najbardziej normalne, bo on jest na innym etapie
      przezywania utraty dziecka, na pewno ma inny charakter niz siostra. Dlatego tez
      absolutnie zie wolno wzbudzac w siostrze poczucia winy, ze nie zajmuje sie
      dziecmi, bo ma to odwotny skutek w tej sytuacji. Ja do dzisiaj nie zapomne
      czasu z poczuciem winy, kiedy nie bylam w stanie zajac sie moja chora corka,
      tylko rozpaczalam po tym, ktore odeszlo....Maz tez nie mogl tego zrozumiec, ale
      zaakceptowal, ze tak musi byc przez jakis czas. I to minelo. i dzis jest OK.
      Nie wiem, czy moze pomoc Twoje siostrze wiara. Nawet tu jest kilka watkow
      duchowych, na ktore moze chcialaby zerknac.Moze w kontekcie zdarzenia, ktore
      musialo sia zdarzyc ( Bóg tak chcial...) bedzie jej latwiej pogodzic sie z tym,
      co sie stalo.
      jesli twoja siostra nie chce nawet czytac tego forum, to trudno, mysle, ze
      nalezy to uszanowac. moze to jeszcze nie ten czas. Ja pamietam, ze jak weszlam
      pierwszy raz po stracie dziecka na to forum, przezkilka dni mialam zalamanie,
      ze maz chcial odciac internet!ale pozniej powoli, powoli funkcja terapeutyczna
      zaczela dzialac..dlatego tez ty, Estero mozesz byc "rzecznikiem' siostry na tym
      forum. I jesli nie wiesz jak postepowac, to pytaj, pytaj, pytaj...Od tego
      jestesmy, ze jesli tylko mozliwe, podpowiemy Tobie, co masz robic.
      Szkoda, ze ja nie mam tak madrej w rodzinie osoby jak Ty. Moja strate dziecka
      przeylam tylko z mezem, bo nawet nasi rodzice nie potrafili zrozumiec naszych
      uczuc, ze trzeba nam pomoc czy corce.Ale trudno, takie zdarzenia jak strata
      dziecka, weryfikuja relacje z bliskimi.Badz wyrozumiala dla swojej siostry, bo
      ona potrzebuje Twojego wsparcia ( mimoze moze tego nie okazywac..)
      • mamawikusia Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 05.08.05, 09:36
        czytając te posty, przed oczyma widze moją mame, mniei brata i rodzina 12 lat
        temu...
        miałm wtedy 12 lat, mój brat 7,
        moja mama była w ciąży, była taka dumna szcęśliwa....około 6 miesiaca ciąży
        zaczęło sie źle dziać....mój drugi braciszek urodził sie jao wczesniak...żył
        2/3 godziny....
        kiedy ze szpiatla zadzwoniono ze Radek nie zyje oglądałm "Alfa" i nie rozumiałm
        pomimo moich 12 lat do konca co sie stało,
        to było dla mnie takie nierealne...jak to taki Maluszek moze umrzeć?
        potem zaczął sie koszmar dla nas wszystkich...
        mamy nie było na pogrzebie Radka... nie chciała...
        moja mam zaraz po wyjściu ze szpitala nie wróciłą do nas do domu...zamieszkała
        u babci, swojej mamy....nie rozumiałm tego...
        dlaczego moja kochana mam nie chce do nas wrócić- dlaczego?,
        odwiedzalismy ją raz na jakiś czas i zapłakanmi oczami błagałam ją w myślach by
        do nas wróciła...nie patrzyła na mnie ani na mojego brata...nie rozumiałm
        dlacezgo?...teraz już wiem jaki rozdzierajacy ból był w jej sercu....
        po kilku tygodniach wróciła( raczej za namową babci i taty)...ale nadal jakby
        jej nie było...
        nie wiem ile to trwało...pamiętam jak siedział tylko w kuchni przy stole,
        trzymałą różaniec w ręku i płakała...
        nic jej nie interesowało ani my, ani tata ani dom,
        była kompletnie otępiała z bólu,
        kiedy juz udało sie tacie wyciągnac ją z kuchni np by popatrzyła sie choc tak
        bezmyślnie w telewizor to jak na złość leciał w telewizji np, reklama
        pieluszek i mama wybiegał z płaczem...
        pamiętam jak sie bałam jak chciałm mame chronić przed dziecmi, przed reklamami,
        przed światem... a z drugiej strony tak pragnęłąm by nas przytuliła...tak mi
        jej brakowało...
        nie powiem Wam ile to trwało..pół roku..rok
        moja mam na zawsze już pozotała zamkniętą w sobie osobą,
        w naszym domu nie wymawiało sie imienia Radek bo nie chcieliśmy by mam
        cierpiała...teraz sama wiem ze to było złe....
        dopiero teraz po śmierci mojego Synka moja mam opowiedział mi dlaczego tak
        było...Ona bała sie że ludzie zbagatelizują jej ból( i pewnie tak było choć ona
        mi tego nie mówi)
        nadal nie potrafi mówić o Radku ani o śmierci mojego Wici...
        ale w jej gabinecie jest zdjęcie Wikusia mojego Synka....

        opowiedziałm moją/naszą historie dlatego zebyście nie dopuscili aby Twoja
        siostra Wam uciekła...jak moja mama... nie wiem jak to zrobić...gdybym cofnęła
        czas nie wiedziałbym nadal jak pomóc mojej mamie....
        jedyne co mi sie nasuwa to być...poprostu być gdzieś w pobliżu i dać przeżywać
        strate po swojemu...
        myslami jestem z Wami.
        Karolina.
        • agablues Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 05.08.05, 10:13
          Nie jestem psychologiem, ale ten rok na forum pokazał mi, ze żeby "ruszyć"
          dalej w zyciu, po takiej ogromnej stracie, trzeba po prostu dać sobie całkowice
          przeżyć ten ból i WSZYSTKIE emocje. Całkowicie się w tym zanurzyć. Dopiero jak
          się przeżyje, wypłacze się tyle łez ile sie będzie miało, powie się wszystkie
          najgorsze rzeczy, przetrawi na różne sposoby, czyli jeśli wszystkie potrzeby
          będą zaspokojone - wtedy może nastąpić "przebudzenie". Oczywiście każdy jest
          inny, jedni wolą rzucić się w wir pracy, inni zająć dziećmi, a jeszcze inni po
          prostu uciec. Na każdego trzeba znaleźć sposób. Wg mnie najgorsze co może
          zrobić rodzina, to powtarzać i wymagać:
          zapomnieć
          wzięcia się w garść
          proponować kolejne dziecko

          Estero, jeśli nie czytałaś, to przeczytaj ten wątek, może on Ci nasunie jeszcze
          jakieś pomysły, by pomóc siostrze
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=12484193aga
    • estera.rs Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 05.08.05, 11:02
      Bardzo dziekuje Wam za rady i za odpowiedzi. Duzo to dla mnie znaczy, bo
      pochodza od osob, ktore przeszly przez to samo co moja siostra i wiedza lepiej
      ode mnie co ona przezywa i jak jej pomoc.
      Gdy okazalo sie ze Gabrysia zmarla, w ten sam wieczor zaczelam szukac na
      internecie informacji jak sie zachowac przy siostrze. Tutaj przez to forum
      znalazlam bardzo duzo informacji, znalazlam jeszcze inne forum, gdzie byly
      praktyczne wskazowki: 'co mowic, jak sie zachowac, jak nie pocieszac itd.'
      Wydrukowalam, kazdy z czlonkow rodziny dostal to ode mnie i nie pozwolilam
      nikomu isc do siostry, kto by sie z tym nie zapoznal...
      Zdawalam sobie sprawe, ze bardzo duzo zalezy od naszego zachowania.
      Absolutnie nie twierdze ze wszystko robimy dobrze, ale staramy sie jak mozemy.

      Agablues, piszesz ze najlepiej zostawic ja sama. Probowalisy tego, ale Eleonora
      (moja siostra) nie pozwala zabrac dzieci, a sama nie jest w stanie sie nimi
      zajac... Dlatego mama albo jej tesciowa z nimi mieszkaja. Nauczyly sie, ze sa z
      nia na tyle ile ona im pozwala, czasem w gole nie zejdzie do nich, a czasem
      potrafi ugotowac obiad, czy isc na spacer z dziecmi (niestety nie czesto sie to
      zdarza). Nikt jej niczego nie wypomina, do niczego nie zmusza.

      Ale to przeciez normalne ze wszyscy sie o nia martwia. Martwimy sie o cala ta
      rodzine.
      Tak jak piszecie, pewnie przechodzi depresje, ale z tym cos trzeba zrobic.
      Zachecam ja do odwiedzenia specjalisty, jej maz rowniez chce aby razem poszli,
      ale po prostu ona na to sie nie zgadza.

      Czasem przegladam to forum szukajac tez dla siebie pomocy i naszej rodziny.
      Czytajac Wasze wypowiedzi, jakos latwiej mi zrozumiec siostre, mam wiecej
      cierpliwosci, choc powiem szczerze ze pomalu zaczyna mi jej brakowac.
      Absolutnie nie che sie uskarzac, ale czasem brak mi pomyslow jak sie zachowac.
      Tak jak pisalam urodzilam corke 3 tygodnie po smierci Gabrysi. Gdy byl pogrzeb
      Gabrysi, siostra zabronila mi isc na niego. Nie poszlam, choc serce bardzo mi
      krwawilo i bardzo chcialam byc wtedy tam...
      2 tygodnie temu siostra wykrzyczala mi w twarz, ze nie przyszlam na pogrzeb, bo
      bylam zajeta wlasnym brzuchem...
      I tak jest ze wszystkim. Nie pisze to po to aby sie uzalac nad soba, ale pisze
      dlatego, ze moze ktos podpowie jak sie zachowac.
      Ostatnio mimo, ze mam 5 miesieczne dziecko, prawie przez caly dzien bylam z
      siostra (z mala zostal maz) i wiadomo, ze karmie piersia i w pewnym momencie
      (prawie caly dzien nie karmilam) mleko zaczelo wyciekac. Eleonora to pierwsza
      zauwazyla i prawie mnie wyrzucila z domu. Mam wrazenie ze jej agresja jest
      skierowana we mnie i moja coreczke.
      I momi ze ja rozumiem, to czasem jest mi juz tak przykro, bo ja absolutnie nie
      chce aby ona sie moja corka zachwycala, czy ja nawet lubiala, ale aby nie byla
      taka agresywna wobec niej. Eleonora mojej Klary nigdy nie widziala, nigdy jej
      tam nie przywoze, nie opowiadam o niej. Wobec niej zachowuje sie tak jakby jej
      nie bylo...
      probowalam nie kontaktowac sie z nia, myslalam ze ja to uspokoi, ale to tez nie
      podzialalo, miala do mnie ogromne pretensje, ze o niej zapomnialam, nie
      interesuje sie nia w tak tragicznym momencie.
      Ma ogromne pretensje do mojego meza, ktory jest lekarzem, ze nie uratowal jej
      dziecka...

      Dlatego uwazam, ze ona musi isc po jakas fachowa pomoc, tylko jak ja do tego
      namowic.

      Mamowikusia, dziekuje bardzo za opowiedziana historie, to mnie jeszcze bardziej
      umocnilo, ze musimy Eleonorze w jakis sposo pomoc.
    • blanqua Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 05.08.05, 11:10
      Może jednak pomoc psychiatrii?
      Ta agresja, o której piszesz, zmienność nastrojów to może także depresję
      sygnalizować
      Oczywiście zanurzenie się w emocjach i bólu jest jedną sprawą. Ale obecność
      małych dzieci, którym nie da się wytłumaczyć odrzucenia przez matkę, jej
      nietypowego zachowania jest drugą rzeczą. I chyba lepiej aby za jakiś czas nie
      było także tej dwójki dzieci do terapii - z powodu depresji dziecięcej albo
      zaburzeń emocjonalnych. A odrzucenie przez mamę może coś takiego spowodować. Tym
      bardziej, że dziecko jest za małe aby zrozumiało, że nie jest winne temu, że
      mama płacze, nie chce z nim być.
      Blanka
    • estera.rs Re: Przestala interesowac sie dziecmi :( 19.10.05, 17:10
      Witam!
      Tutaj pisalam o problemach mojej siostry i chcialam rowniez z Wami podzielic
      sie dalsza historia mojej siostry.

      Od sierpnia jej stan sie pogarszal. Nie interesowala sie wlasnymi dziecmi, a
      wrecz ich widok wzbudzal w niej agresje. Zadne tlumaczenia, zadna rozmowa nic
      nie pomagala. Byla i u psychologa i u psychiatry. Wizyta u psychiatry skonczyla
      sie lekami i skierowaniem do szpitala, natomiast psycholog skwitowal, ze ona
      jest tak zamknieta ze absolutnie nie chce sobie w zaden sposob pomoc...

      Doszlo do tego, ze jej 4-letni synkowie mieszkali u mnie, a kazdej nocy plakali
      za mama. Strasznie balismy sie o nich, bo i oni zaczeli bardzo zamykac sie w
      sobie, jeden z nich potrafil np.4h bezprzerwy siedziec na sofie i plakac za
      mama... Drugi moczyl sie w nocy, mimo ze od dawna zapomnieli o pieluchach...
      Bardzo duzo z nimi rozmawialismy, ich tata codziennie spedzal czas z nimi.
      Gdy pewnej niedzieli wybralismy sie na cmentarz do Gabrysi, Tomus zaczal z
      calej sily kopac grob, wyrywac kwiaty i wrzeszczec, ze nie nawidzi malej
      siostrzyczki... Bylismy wszyscy w szoku, nawet nie zdawalismy sobie sprawy ze
      chlopcy az tak to przezywaja (tzn. utrate mamy). Na to wszystko przyjechala
      siostra i wpadla w histerie, gdy zobaczyla powyrywane kwiaty i rozbity znicz (a
      nie wlasne dziecko w depresji i wielkiej potrzebie przytulenia mamy). Nawet nie
      popatrzyla na nich...
      Drugi taki drystyczny moment byl 2 tygodnie pozniej, gdy Piotrus (drugi synek),
      tak mocno sie pochorowal (straszne wymioty, biegunka i wysoka goraczka), ze az
      musial zostac w szpitalu. Nigdy, ale to nigdy nie zapomne jego cichutkiego
      glosiku 'prosze mamusi przyjdz do mnie', powtarzal to jak mantre.
      Maz siostry kilka razy prosil aby przyjechala do synka, ale ona uparcie
      twierdzila ze' przyrzekla Gabrysi, ze nigdy jej noga w tym szpitalu nie
      postanie' (w tym szpitalu zmarla Gabrysia).
      Pewnie teraz na mnie posypia sie gromy, ale bylo to dla mnie za duzo.
      Pojechalam do niej i wrecz wykrzyczalam w twarz ze jest egoistka. Mysli
      wylacznie o sobie i Gabrysi, a w tej sytuacji to najwazniejsi sa synowie,
      zwlaszcza jeden, ktory jest bardzo chory i lerzy w szpitalu. Dodalam rowniez,
      ze to najprostsza droga do tego aby stracila i swoich synow...
      Bylam tak zdenerwowana ze plakalam i krzyczalam na przemian.
      Ona spokojnie kazala mi wyjsc z domu i nie odzywala sie do nas przez nastepne 2
      dni. Stan Piotrusia sie pogorszyl, caly czas mial wymioty i bardzo wysoka
      goraczke. I po 2 dniach Eleonora przyszla do Piotrusia i jak zobaczyla go w
      taki stanie po prostu wyszla. Ale tak jak twierdzi widok Piotrusia w takim
      stanie bylo jak dotkniecie dna, mogla sie od niego odbic...
      Samo to, ze za tydzien sama zdecydowala sie na wizyte u psychologa i wspolprace
      z nim.
      Moja mama, ktora na przemian mieszkala z tesciowa siostry musiala wrocic do
      pracy, wiec nie bylo dalszej mozliwosci aby zajmowala sie domem siostry, a
      tesciowa ze na stale mieszka za granica wrocila do domu (trwalo to 7,5
      miesiaca).
      Z dnia na dzien bylo odrobine lepiej, nie mowie ze dobrze, ale lepiej, zaczela
      zajmowac sie chlopcami, a przede wszystkim zaczela ich ponownie kochac.

      Do tej pory nie widziala mojej coreczki (Klara urodzila sie 3 tygodnie po
      smierci Gabrysi), czasem jest mi tylko troszke przykro ze zachowuje sie tak,
      jakby jej nie bylo (ja nie chce aby sie nia zachwycala czy nawet ja widziala),
      ale wierze ze po prostu inaczej nie moze.

      Eleonora leczy sie, po 9 miesiacach jej znaczac poprawa. Oczywiscie ze nigdy
      nie bedzie tak jak przed smiercia Gabrysi, ale dla nas najwazniejsze jest to,
      aby Tomus i Piotrus ponownie mieli mame, przeciez oni nieczemu nie sa winni.
      Nikt nie jest winny.

      Przepraszam za tak dlugi post.
      Czasem mamy tutaj obwiniaja kobiety ktore nie stracily dzieci, moze i
      faktycznie ludzie czasem nie umieja sie zachowac, ale jak patrze na moja
      siostre to chyba nikt nie mialby sily aby jej sprostac. Sama stracilam 2 ciaze
      i wiem jak bolal mnie przez pewien okres widok kobiety w ciazy i wiem co to za
      bol.
Pełna wersja