mamy Aniołków, które mają też dzieci

30.08.05, 22:21
Pokręcony ten tytuł, ale mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi.
25 lutego 2003 w 26 tygodniu urodziłam bliźnięta: Kubę i Bartka. Obaj zmarli
niedługo po porodzie. Przeżyłam taką tragedię, jak wszystkie matki, które
straciły ukochane dziecko. Poza tym czekałam na moje maleństwa 2 lata (nie
mogłam zajść w ciążę), zaczęłam już przez te 6 miesięcy wierzyć, że teraz
wszystko się uda, że będzie już dobrze i nagle dostałam młotkiem w łeb. Na
szczęście dostałam lekkiego obłędu, którym była uporczywa, niezależna ode
mnie myśl, że zajdę w ciążę. Tylko dzięki temu przeżyłam. I faktycznie 20
stycznia br urodziłam Michasia. Zaczynam się jednak obawiać, że niedługo
stracę rozum. Patrzę na mojego synka jak rośnie, rozwija się i jest
szcześliwy. I jednocześnie temu wielkiemu szczęściu towarzyszy gdzieś z tyłu
ogromny żal i smutek. Podświadomie zastanawiam się jacy byliby moi chłopcy,
jak by wyglądali, czy byliby podobni do Misia, jak wyglądałoby moje życie? Z
jednej strony oddałabym wszystko, żeby to się nie stało, ale wtedy musiałabym
też "oddać" Michasia. Z drugiej strony nie byłoby go na świecie, gdyby nie
śmierć bliźniaków.
Tylko ja jestem taka pogmatwana czy też macie takie rozdwojenie jaźni?
    • ewa5005 Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 30.08.05, 22:35
      Jagio,

      tak bliski wydał mi się twój list. Ja jestem dopiero na etapie starań (choć
      trochę już długich:( )o kolejną ciążę, również straciłam dwóch chłopczyków.
      Cieszę się,że doczekałaś się dzieciaczka. A co do twoich rozmyślań, cóż, już
      chyba nigdy takie mamy jak my, osierocone nie pozbędziemy się takiego gdybania
      i zastanawiania się jakby to było...
      pozdrawiam
      Ewa
    • agablues Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 30.08.05, 23:53
      jagia napisała:

      >> Tylko ja jestem taka pogmatwana czy też macie takie rozdwojenie jaźni?

      Ja jestem tak pogmatwana, ze próbowałam napisać jakiś sensowny post, ale mi nie
      wyszło. Strasznie to pokotłowane u mnie, do tego stopnia, ze trudno mi o tym
      pisać. Staram się nie myśleć za wiele o tym, cieszyc się Alą bez wyrzutów
      sumienia i ciągle pamiętać o Igusi. Nie zawsze się udaje, ale widać - juz tak
      bedzie - nic juz nie jest proste i oczywiście. swoista schizofrenia nadal mi
      towarzyszy...

      Pozdrawiam, aga
      • mamaadama4 Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 00:19
        Pogmatwanych jest więcej. Ja też patrzę na 12-letnie dziewczynki zastanawiając
        sie jaka byłaby Hanka, tęsknię do niej, chciałabym aby to nigdy sie nie stało.
        A jednocześnie nie wyobrażam sobie życia bez Adasia. A gdyby była Hanka nie
        byłoby jego.
        Kocham ich oboje, tylko Adaś jest ze mną, a z Hanka kiedys się zobaczę.
    • joamol Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 09:27
      Droga Jagio,
      Jestem mamą, która nie ma dzieci. Jutro pochowam moją córeczkę, która zasnęła
      we mnie dwa tygodnie temu.Jeszcze sześć dni nosiłam ją w brzuchu w oczekiwaniu
      na naturalny poród. Urodziłam i poczułam się, jakby mi ją wydarli i
      zabrali....Ale kiedy czytam twój post to owszem boję się własnego żalu i
      smutku, i tego jak i czy w ogóle wróce do normalnego życia, ale tak ci
      zazdroszczę, że masz już kolejne i zdrowe dziecko! Mam tak silną potrzebę
      przytulania, że mogłabym nosić poduszkę jak dziecko...I choć wiem, że nikt i
      nic nie zastąpi mi mojej Karolinki, to chciałabym mieć dzisiaj pewność, że
      jeszcze przytulę swoje dziecko. Ciesz się tą pewnością i kochaj go za całą
      trójkę.
      • zorka7 Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 09:51
        To ja.

        Bartek urodził się niespełna dwa lata po Martynce.
        Przez długi, długi czas czułam się winna, bo zamiast szczęścia nosiłam w sobie
        spory smutek. Zresztą nie rozstałam się z nim w jakiś sposób do dziś.
        Wciąz przypatruję się 3,5 letnim dziewczynkom, wciąz myślę i trawię...
    • asia.miniaczek Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 10:06
      ach... ech.
      17 miesięcy temu straciłam swoją najdrozsza córeńkę Zuzankę.
      5 miesięcy po jej odejściu zaszłam w ciążę ... Teraz mam przy sobie
      najdroższego i najcudowniejszego syneczka.
      Mysl i tęsknota za moją Myszką towarzyszą mi codziennie.
      Chodzę do parku i GAPIĘ SIĘ na dziewczynki 1,5 roczne wyobrażając sobie jak
      wyglądała by teraz Zuzanka.
      Myślę , ze ta tesknota i żal będa mi już zawsze towarzyszyły.


      P.S. Niedawno zastanawiałam się nad pytaniem, które w przyszłości
      może mi zadać Kacperek :
      Czy byłby na świecie, gdyby żyła Zuzanka?
      Sama nie wiem co mu odpowiem...ale może powiem mu :
      że na pewno byłby tylko, może troszeczkę poźniej...???
      ach...

      A Wy zastanawiałyście się nad takim pytaniem?

      Pozdrawiam,
    • agataxk Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 10:08
      Jestem mamą Jagódki Aniołka (19.12.2003r. 30 tc - żyła godzinkę miała
      policystyczne nerki)i zdrowej Amelki (2.01.2005). Bardzo dobrze znam to
      uczucie. I chociaż zawsze chciałam mieć więcej dzieci to gdyby Jagódka żyła
      pewno Amelka nie przyszłaby na świat tak szybko. I chociaż kocham ją całym
      sercem to nie mogę uwolnić się od wyobrażania sobie mojej starszej córeczki.
      Jak by wyglądała, jakie by miałała włoski, że chodziłybyśmy sobie na
      spacerki.Czuję się wtedy trochę winna wobec Amelki, a kiedy przytulam Amelkę
      czuję się winna wobec Jagódki i tak w kółko.
    • blinucha Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 10:22
      W drugą ciążę zaszłam 5 lat po śmierci naszego synka. Na odpowedzi znajomych,
      co chciałabym mieć (chłopca czy dziewczynkę) odpowiadałam, że najważniejsze,
      aby dziecko było zdrowe. W skrytości ducha myślałam jednak sobie, że chyba
      wolałabym dziewczynkę. Bo na dziewczynkę nie będę patrzyła jak na pierwszego
      synka. Nie będę ich prównywała. Urodził się drugi chłopiec. Był bardzo podobny
      do Łukaszka. Teraz (ma niespełna 1,5 roku) patrząc na niego wyobrażam sobie, że
      Łukaszek, gdyby dożył tego wieku, też byłby taki sam. Na chłopców 7-letnich
      patrzę z ciekawością ... ale też z ogromnym żalem.Mój synek poszedłby jutro do
      I klasy. To bardzo trudne, bo lata mijają a wcale nie jest lżej ...I drugie
      dziecko nie zmieniło tego uczucia. Jako matka walczę o to, aby w wychowywaniu
      drugiego synka nie popadać w skrajności - od przewrażliwienia (bo coś się może
      mu stać, bo moglibyśmy go stracić ...) po pewnego rodaju obojętność (jak
      popłacze, bo coś mu się nie spodobało, nic mu się stanie - przecież jest
      zdrowy!). Ponowne macierzyństwo po stracie dziecka jest sztuką.
    • heath2 Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 12:45
      U mnie jest trochę inaczej. Moje pierwsze dziecko żyje (5lat) , a drugie
      odeszło.Kilka tygodni po smierci nie zwracałam uwagi na mojego 5-latka, nic i
      nikt, prócz męża dla mnie nie istniało.I wtedy też często myślałam, że Maksio
      byłby napewno grzeczniejszy od Maćka, spokojniejszy, spałby w nocy, jadł i
      przybierał na wadze normalnie, a nie tak jak Maciek, nie byłby taki złośliwy,
      wścibski, niewdzięczny i nieusłuchany.Ale to minęło, staram się tak nie
      myśleć.Został mi Maciek i nie mogę Go krzywdzić wyidealizowanym wyobrażeniem o
      odeszłym Maksiu.
    • edycia11 Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 13:14
      Ja bardzo chcę urodzić dzieciątko,ale boję się nie tylko ciąży ale właśnie tego
      o czym piszesz.Już teraz patrząc na dzieciaki przyjaciółki czy brata myślę jaki
      teraz byłby Jacuś.To jest chyba nieodłączne.
      Pozdrawiam edi
    • kasiunia.fm6 Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 13:25
      My Mamy Aniołków zawsze bedziemy myslały co by było gdyby ... po prostu
      jestesmy matkami również dla tych dzieci które odeszły, nigdy o nich nie
      zapomnimy chociaż mielibysmy 10 innych dzieci. Wazne jest jednak aby dzieci
      które są z nami na ziemi nie były "obciążone" swoimi braćmi czy siostrami które
      odeszły. Strasznie to trudnei wiem że nieraz patrząc na mojego synka myslą o 3
      moich aniołkach i łza leci mi z oczu. Tego nie zmienimy musimy jednak wyznaczyc
      sobie granicę pomiedzy dzicmi zyjącymi na ziemi a dziecmi żyjacymi w naszych
      sercach.
    • nikola313 Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 13:29
      Minelo 9 mc jak nie ma Nikolki, nadal bardzo tesknie za Nia, prawie co dzien Ja
      odwiedzam i mysle jakby wygladala teraz, zaczynalaby juz tuptac.....
      Za 2mc urodzi sie jej braciszek, ale on nie zastapi mi mojej coreczki, zawsze
      pozostnie pustka w sercu i zal, ale nie byloby jej braciszka, gdyby byla z nami.
      To wszystko jest gdzies zapisane do gory...
      • mamawikusia Re: mamy Aniołków, które mają też dzieci 31.08.05, 21:38
        ja zostane znowu mamą w lutym,
        to bedzie rok i miesiąc jak nie będzie z nami już Wici,
        pomimo tego ze jetsem w ciąży i wiem jaki dar od Boga dostalismy to we mnie
        jest smutek?
        nie chce zeby ktoś pomyślał ze jestem niewdzięczna...
        to ludzie odbierają mi radośc...słowami typu" no teraz to już będzie dobrze ,
        bedziecie mieli zdrowe dziecko" albo " wkońcu Wam sie rodzina powiększy"...
        dla kogo będzie dobrze? jak to powiększy sie rodzina? nasza rodzina powiększyła
        sie 3 lipca 2004 roku...urodził sie nasz pierworodny Synuś Wikuś,
        my nie będziemy juz swieżo upieczonymi rodzicami...to tak boli ze ludzie nie
        chcą o tym pamiętać...
        ludzie myślą chyba ze kolejne dziecko zrobilismy sobie na zastępstwo tak jakby
        było to możliwe...a to nieprawda to będzie nowe Kochane Dzieciątko ale nie
        Wiktorek...ta pustka będzie już zawsze w naszym sercu,
        choćby dane nam było mieć kilkanaścioro dzieci to zawsze w tej gromadce bedzie
        mi go brakowało....
        to ze jestem w ciąży czuje i wierze ze zawdzięczam Wici- to On wybrał dla
        siebie rodzeństwo...
        i gdyby teraz był tez chciałbym być w ciąży...
        • jagia DZIĘKUJĘ 31.08.05, 22:03
          Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi. Nieco poprawiły moje samopoczuie, bo
          zaczynałam już sądzić, że staję się wredną, zgorzkniałą babą i nie potrafię się
          cieszyć darowanym szczęściem. To całe zło w naszym życiu nie powinno się
          wydarzyć, nie powinnyśmy mieć takich dylematów. Teraz przed nami wszystkimi
          podwójnie trudne zadanie: wykierować dziecko na porządnego człowieka, ale i
          wychować je tak, aby nie żyło w cieniu grobu swego rodzeństwa. Ten kto to
          potrafi jest wielki. Będę próbować.
Pełna wersja