edyta1011 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 05.05.07, 15:02 Cześć. Ja też rodziłam martwe dziecko, córeczkę, po 6 m-sięcznej ciąży. To było kilka lat temu. Musiałam rodzić naturalnie razem z innymi kobietami. Dopiero pod koniec na interwencję rodziny przeniesiono mnie do izolatki. Nie zapomnę tego nigdy. Ciąża była prawidłowa, nic mnie nie bolało, byłam tylko trochę przeziębiona. Kilka tygodni wcześniej miałam usg. Prawidłowe. Przyczyny śmierci nie stwierdzono. Teraz mam synka 3-latka bez żadnych komplikacji. Lekarz co prawda chuchał na mnie przez całą ciążę i siedziałam na zwolnieniu, ale to właściwie na zapas. Rodziłam w normalnym terminie, co prawda przez cesarkę, ale to ze względu na mnie. Zaszłam w ciążę 3 m-ce po śmierci I-go dziecka. I to było najlepszym lekarstwem. I to nie jest prawda, że takich przypadków jest mało, o tym się po prostu mało mówi. U nas w szpitalu powiedzieli mi nieoficjalnie- dzieci Czarnobyla. Nie wiem, czy to faktycznie miało jakiś wpływ. Ale po fakcie okazało się, że pani ze szpitala, znajoma, żona kolegi po fachu - kilka kobiet, które znam pochowało swoje dzieci bez powodu i nikt nic o tym nie mówił. Więc zyczę Ci powodzenia i staraj się o kolejne dziecko. Odwagi! Odpowiedz Link
maniula1 Re: DO edyta1011 05.05.07, 16:36 Edytko gdybys przeleciala wszystkie posty,zauwazylabys ze Karina jest szczesliwa mama synka.Pozdrawiam.swiatelka dla wszystkich aniolkow(*)(*)(*)(*) Odpowiedz Link
okruszek100 szukam psychologa 16.05.07, 16:15 dla mamy , która niedawno urodziła martwego synka.Już jest po pogrzebie, myślała, że sobie poradzi, ale jednak nie jest to tak proste jak sobie wyobrażała. Czy możecie mi polecić kogoś z psychologfów, do kogo warto pójść w takiej sytuacji? A może są jakieś grupy wsparcia? Warszaa, ostatecznie może być też Nowy Dwór Maz. Jakbyście coś wiedziały- podajcie proszę jakiś kontakt Okruszek100@vp.pl albo poczta gazetowa. Odpowiedz Link
maniula1 Re: szukam psychologa 16.05.07, 18:23 (*)dla aniolka...A dla maluszka buziaczki i dla mamy pozdrowienia.Kasia Odpowiedz Link
karina66 okruszek100 16.05.07, 20:29 Wysłałam Ci namiary na priva gazetowego.Psycholog z W-wy. (*) dla Aniołka Odpowiedz Link
iwon-a26 Re: okruszek100 16.04.08, 10:12 czesc karinko. czytałam twoje listy i płakałam nad nimi. ja trzy tygodnie temu urodziłam martwego synka. byłam w 33tc. trafiłam do szpitala z żywym dzieckiem miałam tylko podwyzszone ciśnienie. serduszko mojego kubusia biło mocno. na drugi dzień rano już go nie usłyszałam. lekarze powiedzieli mi że tak sie zdarza. oczywiście nie znaleźli przyczyny a jak przyszłam do szpitala nawet usg mi nie zrobili.cały świat mi sie zawalił niewiem jak sobie z tym poradzić niewiem jak dalej żyć. przez całą ciążę wszystko było w pożądku. tak strasznie chciałabym wiedziec dlaczego, siedze na internecie i szukam i chyba zaczynam wariować. cztery dni po śmierci mojego synka wywoływali mi poród. myślałam ze tam umre. niedali mi znieczulenia i poprostu go ze mnie wycisneli mojego aniołka. nie miał żadnych wad wszystko miał takie jak trzeba. no ale przecież musi być jakaś przyczyna. czy tobie żaden lekarz nie powiedział dlaczego? prosze odpiszcie dziewczyny bo wy mnie najlepiej rozumiecie Odpowiedz Link
magdya1 Re: okruszek100 16.04.08, 10:20 Iwonko, ja cię dobrze rozumiem...przeczytaj moją historię..ja też nie wiem co się stało mojemu synkowi.. dla naszych chłopczyków (*) trzymaj się i pisz na forum, na mojego maila gazetowego-to pomaga. Odpowiedz Link
iwon-a26 Re: okruszek100 16.04.08, 13:48 dziekuje madziu że do mnie napisałaś. widze ze ciebie tez dotkneło to niedawno. chciałam przeczytac twoja historię ale niebardzo wiem gdzie jej szukać. dopiero dzis znalazłam tą stronę i sie trochę gubie. siedze cały czas w domu , niechodze do pracy niepotrafie sie pozbierac a wszyscy dookoła myślą sobie że to powinno mi juz przejść. ze jestem młoda i bede miec następne i nie zdaja sobie sprawy z tego że to ja nosiłam ta istotke przez 8 miesięcy i to ja byłam jej mamą i ze nigdy o niej nie zapomne. napisz mi madziu prosze gdzie dokładnie moge przeczytać twój post.pozdrawiam cię gorąco. Odpowiedz Link
magdya1 Re: okruszek100 16.04.08, 15:33 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=77015901 to mój post, jest jeszce drugi o tym, że wyniki sekcji nic nie pokazały... ja jutro wracam do pracy, boje sie bardzo. a teksty typu"jestes mloda..." najbardziej bolą. no bo co z tego, tych naszych utraconych Aniołków nie zastąpi nam nic, nawet nowe dzieciątko napisz mi Iwonko jesli bedziesz miec ochote i potrzebe tez na maila magdya1@gazeta.pl . i napisz cos wiecej jak to bylo z Twoim Aniolkiem-to pomaga. tzrymaj sie cieplo. dla Twojego Aniołka (*) Odpowiedz Link
karina66 Re: 18 kwietnia 2005 19.04.08, 16:16 Przyszedł dlugo wyczekiwany dzień.Dotrwałam(choć ani ja ani lekarz nie wie jakim cudem) do terminu porodu.dzień jest słoneczny i pomagam mamie w ogrodzie.Siedzę sobie na materacu i grzebię w ziemi.Oliwka kopie jak zawsze a ja już nie mogę się doczekać kiedy będę ją miała przy sobie:)Skurcze męczą mnie już od dawna więc mam nadzieję,ze już niedługo. Po południu idę do swojego gina po przedłuzenie L4.Siedzę sobie w poczekalni obok innej ciężarnej.Pyta się mnie który to tydzień a ja jej odpowiadam,ze dzis mam termin.Oliwka znów zaczyna szaleć:)Kopie bardzo mocno. Lekarz stasznie się zdziwił jak mnie zobaczył bo był pewien,ze już urodziłam.Wypisał mi zwolnienie,troszkę pogadaliśmy i pojechałam do domu. Wieczorem mąż zrobił sałatkę grecką.Zjadłam sałatkę i wypiłam kieliszek wina(jako wywoływacz porodu).Po kolacji położyliśmy się do łożka.Znow zaczęły się skurcze.Mąż chwycił za zegarek,kartkę i długopis.Skurcze były badzo silne ale znów nie regularne.Powiedziałam do męża"choć pojedziemy do szpitala i będziemy głupka rżnać,ze rodze.Może mnie juz zostawią lub wywołają (taka opcja wchodziła w grę bo Oliwka była malutka)".Po pewnym czasi jednak stwierdzam,że jestem zbyt zmęczonana rodzenie.łykam podwojną no-spę i kładę się spać z myślą,ze jak zacznę rodzić to na pewno się obudzę... Odpowiedz Link
kakmi witajcie 19.04.08, 21:22 zajrzałam na wątek, bo wezbrały we mnie moje wspomnienia.. Bartuś zmarł w moim brzuchu w 37tc w nocy z 22 na 23 sierpnia 2003 roku. (moja historia jest do odszukania w 2003 roku) Jak sie to czyta, to sie myśli, "o, to juz dawno", ale to sie cały czas nosi w sercu i tylko boli troche rzadziej i zaciera sie nowymi przezyciami. Nie mogę powiedzieć, teraz, że jestem nieszczęsliwa, mam przecudownego synka - Krzysia, który urodził się w przeddzień Wigilii 2004 roku :) i obecnie jestem w trakcie staran o następne maleństwo. Strach jest ciągle, towarzyszył mi przez całą ciąże z krzysiem (wiesz o co mi chodzi po swojej ciąży z Mateuszkiem) i teraz sie boje o kolejna ciąże, ale bardzo chcę, żeby synek miał rodzeństwo. Strach mój potęguje fakt, że Krzys sie urodził dokładnie w tym samym dniu ciązy, w którym umarł Bartuś, poprzez cc, poniewaz gwałtowanie spadło jego tętno i gdyby nie fakt że lezalam wtedy w szpitalu i wyprosiłam nadprogramowe ktg to kto wie, czy nie skonczyloby sie tak samo jak w 2003 roku.. Od tamtego czasu oblazłam mnóstwo lekarzy i nikt opricz jednego nie powiedzial jaka moze byc przyczyna moje tragedii i zagrozenia nastepnej ciązy. Tym jednym okazal sie lekarz-ukrainiec, kotrego cholera zapomnialam nazwiska (przyjmuje w instytucie matki i dziecka) i on powiedzial mi wtedy, że u nas w polsce lekarze olewają temat patologicznych skurczów przepowiadających a na ukrainie jest powszechnie znane, że moga byc bardzo niebezpieczne. A rzeczywiście ja w obu ciążach zaobserwowałam, że spadanie tętna (u krzysia) i śmierc (w przypadku bartka) bylo poprzedzone bardzo silnymi skurczami, tylko ze nieregularnymi i wobec tego nie traktowanymi powaznie przez lekarzy. Nie wiem, czy to Ciebie Karina zainteresuje, ale pierwsza ciąże prowadziłam u dr zakrzewskiego i rodziłam w mswia. Bardzo lubiłam tego lekarza, ale jakos nie mialam odwagi prowadzic u niego drugiej ciązy.. on to rozumial i szczerze o tym rozmawialismy. W każdym razie, z tego co mówił, to mój przypadek był jego pierwszym w praktyce prywatnej i było mu bardzo przykro. Często sie zastanawiam, czy nie zjarzeć do niego, opowiedziec co u mnie slychac, bo facet jest w porzadku, a poza tym moze juz sie troche douczyl i doczytal po tych przypadkach jakie moga byc przyczyny i moze by cos sensownego wymyslil. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i myślami i sercem jestem z Wami. I powiem Wam jeszcze, że serce mi sie ściska z bólu jak przyjeżdzam na Wólkę odwiedzić Bartusia i wciąż zastaję nowe grobki..... to jest okrutne Odpowiedz Link
karina66 Re: witajcie 20.04.08, 09:06 To co piszesz o tych surczach aż zmroziło mi krew w zyłach.Ja też je miałam.Z oliwą brzuch zaczął napinać się ok 19tc.Z Mateuszkiem też- od 30 tc brałam leki a w 35tc wylądowałam na patologii ciąży po kroplówką z fenoterolem.Lekarze powstrzymywali poród do skończonego 37 tc kiedy zrobili cc.Ale pamiętam,że czasem skakało małemu tętno. Jak uda ci się przypomnieć nazwisko tego lekarza to podaj mi je proszę. Ciązę z Matim prowadziłam początkowo u dwóch lekarzy(Zakrzewski i Szymański) a potem już tylko u Szymanskiego.Nie chciałam rodzić w mswia(sposób w jaki mnie tam potraktowano kiedy traciłam kolejną ciąże po Oliwce)tylko na Żelaznej.Póki jednak chodziłam do obu to ich zalecenia,zlecone badania itd pokrwały się. P.s.Oliwka też ma swój grobek na wólce.I też jestem bardzo smutna jak pojawiają się kolejne:( Odpowiedz Link
julka3006 Re: 18 kwietnia 2005 18.05.08, 19:50 w sobote stracilismy naszego synka,zabrakło kilka godzin ,minut ? sekund? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48819&w=79464277 jesli mozecie prosze naiszcie na gazetowego ,mam tysiac pytan do kazdej z was ale nie mam sily pisac .nie mam sily na nic ... jak mam to przetrwac ? Odpowiedz Link
julka3006 Re: 18 kwietnia 2005 18.05.08, 19:51 w sobote stracilismy naszego synka,zabrakło kilka godzin ,minut ? sekund? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48819&w=79464277 jesli mozecie prosze naiszcie na gazetowego ,mam tysiac pytan do kazdej z was ale nie mam sily pisac .nie mam sily na nic ... jak mam to przetrwac ? Odpowiedz Link
magdya1 Re: 18 kwietnia 2005 19.05.08, 20:05 Juleńko... rozumiem Cię, bo moja historia jest podobna... trzymaj się jakoś i pisz do mnie, moze razem jakos przetrwamy.. dla naszych Aniołków (*)(*)(*) Odpowiedz Link
karina66 19 kwietnia 2005 19.04.08, 16:17 Obudziłam się ok 7 rano.Zdziwiłam sie,że to już ta godzina.Przecież zawsze ok 6 Oliwka zaczynała szaleć i uspokajała sie dopiero jak zjadłam jogurt.Wtedy mogłam dopiero spać dalej.Nie zmartwiłam się jednak.Głowę miałam zaprzątniętą myslą"a może to będzie dziś"? Mąż poszedl do pracy a po mnie przyjechała mama.Nie chciała żebym była sama.Po drodze podjechałyśmy do biura,zrobiłyśmy zakupy,wpadłam do sklepu z okularami słonecznymi-bo takie było piękne słońce.Ok 11 byłyśmy już u mamy.postanowiłam pochodzić po schodach;)Dostałam zadyszki ale nic się nie działo(oprócz wciąż niereglarnych skurczy).Postanowiłam poleniuchować trochę.Wyciągnęłam leżak na ogród i położyłam sie na słoneczku.Było bardzo ciepło.Wsłuchiwałam sę w swój brzuch i nic nie czułam.postanowiłam obudzić malutką wystawiając brzszek na słoneczko.Leżałam tak chwilę,pukając brzuch.nadal nic.zadzwoniłam do męża,że się niepokoję i czy może przyjechać zebyśmy pojechali do szpitala.Przyjechał ok 14.Pojechaliśmy do domu po torbę a ja postanowiłam sie jeszcze wykąpać-żeby do porodu jechać czyściutka i pachnąca.Leząc w wannie znów zaczęłam trącać brzuch.Nadal nic.Wtedy się wystraszyłam bo podczas kąpieli Oliwka zawsze była baaardzo aktywna.szybko wyszłam z wanny,ubrałam się i byłam gotowa do wyjścia.Stałam w progu z zestawem do pobierania krwi pępowinowej pod pachą i pomyślałam"wócimy tu dopiero we trójkę" Droga do szpitala upłynęła w milczeniu.Czułam niepokój ale nie wiedziałam jak go określić. na IP podeszłam do położnej i powiedziałm,ze nie czuję ruchów.natychmiast przyłożyła doplera do brzucha.Zobaczyłam --- .zadzwoniła po lekarza.Ten poprosił mnie na usg.Wyszłam na korytarz i z uśmiechem na twarzy(ze znów podejrzę Niunię) poszłam do gabnety.Lekarz zaczął badanie.W ciszy patrzył jakiś czas.Po chwili zadzwonił po drugiego.Wtedy ogarnęło mnie rzerażenie."czy coś się stało?"-spytałam."nie widzę bicia serca dziecka"-odparł.Wpadłam w histerię.Po głowie chodziła mi tylko myśl,ze zarzaz zrobą cc i będzie dobrze.Poprosiłam żeby zawołli męża.Gdy ten wszedł usłyzałam słowa których nigdy nie zapomnę"dziecko nie żyje".Mąż wpadł w szał,zaczął płakać,przeklinać.ja zrozumiawszy dopiero co się stało wpadłam w rozpacz.Zaczęłam krzyczeć... Przyszło kilku lekarzy i zaczęli pytać mnie o różne rzeczy.Wypełniali mase dokumentów.Powiedzieli,ze podadzą mi leki i wywołają poród.Wtedy doznałam szoku(choć nie wiem czy w takiej sytuacji większy wogle był możliwy).Jak to poród?Jak oni mogą kazać mi rodzić?ja tego nie przeżyję!!!Chciałam uciekać ze szpitala.Mąż zadzwonil do mojego gina bo był pewien,ze ten w swoim szpitalu zrobi cc.usłyszeliśmy jednak,ze w takiej sytuacji jest to wykluczone.Mój krzyk i płacz niósł się chyba po całym szpitalu. Poszłam z mezem na porodówkę którą dla nas przygotowano.ładny pokój z łazienką o nazwie"sala kokosowa".Poprosiłam moją (rodzina już przyjechała) siostrę zeby wyjęła z torby wszystkie branka Oliwki.Nie byłam w stane ich widzieć.Położna kazała zostawić mi ubrania na 3 dni.Wrzasnęłam"jakie trzy dni?ja chcę stąd wyjść jak najszybciej.nie mam po co tu być". Później mam dziurę w pamieci.podobno pobierali mi krew. Podali mi cytotek mówiąc,że za jakieś 20 min zacznął się skurcze.Te jednak przyszły odrazu.bardzo silne i bardzo częste.Gdy jeden trzymał jeszcze na plecach kolejny czułam na brzuchu.Rozwarcia jednak nie było.Dostałam kolejną kroplówkę na złagodzenie skurczy.Bolało bardzo a i psychicznie byłam jakby zombie.Po jakimś czasie wkońcu dostałam ZOO.Poczułam ulgę i usnęłam.Mąz również,siedząc na fotelu z głową na mim brzuchu.Gdy usypiałam ze złzami w oczach słuchałam płaczu nowortków... Odpowiedz Link
karina66 iwon-a26 19.04.08, 16:24 Ja równeż usłyszałam,ze tak się zdarza.Sekcja wykazała,ze Oliwka była zdrowym donoszonym dzieckiem.Z czasem przestałam wciąż pytać dlaczego.Chociaż są chwile(tak jak przez statnie dni) kiedy wszystko wraca:( Niestety w tej sytuacji najlepszym ale i nabardziej gorzkim lekarstwem jest czas. Madziu,odpiszę na twojego maila jak najszybciej.Chcę opisać Ci wszystko dokładnie i dlatego czekam na moment kiedy będe miała więcej czasu.Może dziś lub jutro mi się uda. Sciskam was mocno. (*) dla Waszych Aniołków i dla Oliwki która własnie kończyłaby 3 latka. Odpowiedz Link
magdya1 Re: iwon-a26 20.04.08, 20:48 dziewczyny-mówicie o tych skurczach-ja też je miałam!mój Boże, ale mi lekarz kazał brać na nie magnez i nospę i że nie są niczym złym. że to skurcze przepowiadające tylko...nic mnie nie bolały, tylko brzuch się napinał... Dla Wszystkich Aniołków, które zasnęły w brzuszkach-donoszone, zdrowe, jak mój Jaś (*)(*)(*) Odpowiedz Link
madzianazdraczyjk Re: okruszek100 28.08.09, 14:51 wiem co czujesz strasznie mi przykro ja 23.06.09 czyli 2 miesiące temu urodziłam martwą córeczkę Martynkę Z dnia na dzień przestałam czuć ruchy pojechałam do szpitala a tam powiedzieno mi ze serduszko mojej małej przestało bić. po dwóch dniach wywoływania urodziłam o własnych siłach..to było straszne ..nie wiedziałam co dalej robić moje życioe stało sie puste w tym wszystkim najwięcej pomógł mi mąż był cały czas przy mnie Martynka była owinięta pępowiną raz wokół szyi..nie znam jeszcze wyników sekcji zwłok...moze to ta pępowina a moze coś innego było przyczyną śmierci mojego maleństwa.. nie mogę się pozbierać co dzień chodzę na cmentarz na ten malutk grobek Wiem ze ona jest w niebie i pewnie z nieo patrzy na soich rodziców.. światełka dla Twojego Aniołka i wszystkich Aniołków(*****) Odpowiedz Link
karina66 20 kwietnia 2005 20.04.08, 22:10 Do sali weszła położna.Obudziliśmy się.Położna przyszła mnie zbadać.stwierdziła,ze powinnam wstać i isć do toalety.zrobiłam o co prosiła.Idąc nie byłam w stanie spojrzeć na brzuch.Dotyk zimnej deski spowodował ,ze nagle przeszyło mnie potworne zimno.Natychmiast wstałam i cała w drgawkach zostałam odprowadzona do łożka.Tam wciąż się trzęsłam.W życiu nie czułam takiego przerażliwego zimna.Mąż okrył mnie kołdrą,kocem i moim szlafrokiem.A ja nadal miałam potworne drgawki.W między czasie wrócił ból.Skurcze znów były nie do zniesienia.Poproszono anestezjologa,który podał mi kolejną dawkę leku.Po jakimś czasie zmęczona znów usnęłam. Obudziło mnie dziwne uczucie.Coś jakby rozpychało mi uda.Pomyślałam ledwo przytomna"jeszcze nie.Nie chcę jeszcze czuć,myśleć"Uczucie narastało sęc maż zadzwonił po położną.Zjawiła się wraz z kilkoma lekarzami.jeden podszedł do nas i powiedział,ze to on odbierze poród.Poprosiliśmy go wtedy żeby zabrał dziecko nie pokazując go nam.Chyba nie byliśmy w stanie jej wtedy zobaczyć.Mieliśmy takie uczucie,ze kiedy jż urodzę będzie po wszystkim,wrócimy do domu,będziemy mieć inne dziecko.Okrutny dowcip naszego systemu obronnego. Położna stierdziła pełne rozwarcie.Ja jednak wciąż w drgawkch nie wyobrażałam sobie,ze mam się odkryć.Lekarze odsunęli tylko lekko kołdrę aby mieć dobrą widoczność.Zaczęło się.Nie czułam bólu,jedynie to zimno.Kilka parć i poczułam jak wychodzi ze mnie główka.Czułam jak zwisła bezwładnie między moimi nogami.Potem kolejne parcie i urodziłam.W głebi serca miałam nadzieję,ze jednak usłyszę ten upragniony płacz.Była jednak tylko cisza.Kszątanina lekarzy i ten jeden,który trzymając w rękach zawiniątko opuścił salę.Była godzina 3.10 nad ranem. Ok godz 6 przyszła do nas położna z nowej zmiany.Przyniosła nam herbatę i powiedział,że tej samej nocy przyjęli na oddział rodzącą w bliżniaczej ciąży.Poród był przedwczesny i jedna z dziewczynek zmarła.też miała na imię Oliwka. o 8 przyszły nasze mamy.opowiadały nam jak wygląda Oliwka.Ze ma ciemną karnacje,jest śliczna.Dokładnie taka jaką sobie wymarzyłam.Przychodziły sprzątaczki i płakały razem z nami.W tym czasie mąż zaczął mieć wątpliwości.Powiedział,ze chce do Niej pojsć.bałam się ale postanowiłam iść z nim.Zwiezino nas windą do piwnicy.Zaprowadzono do zimnego małego pokoju.tam na małym metalowym stoliku leżało malutkie ciałko.Owinięte zielonym materiałem,zwinięte w kłębek,z zamkniętymi oczkami.Serce mi pękło.Pogłaskałam Ją po główce.Przyjrzałam się Jej paluszkom,usteczkom,noskowi.Była taka piękna.Płakałam tak,że prawie nic już nie widziałam.Czułam fizyczny ból w sercu,zrobiło mi się słabo.Na wózku wyprowadzono mnie z sali i zawieziono znów na porodówkę(ze względu na okoliczności nie byłam przewieziona na poporodową). Przyprowadzono do nas panią psycholog.To jednak niewiele pomogło.Nie czuliśmy już nic.Tylko ten potworny ból gdzieś w środku.Łzy płynęły bezwiednie. ok 10 przyszedł do nas lekarz informując nas,ze musi byc wykonana sekcja zwłok.Znów wpadłam w histerię.Krzyczałam,zeby nie robili krzywdy mojemu dziecku.Ze to Ją będzie bolało.Ze sie nie zgadzam i chę,zeby Ją zostawili w spokoju.Decyzja jednak nie należala do nas.Taka jest ustawa a co czują rodzice nikogo nie obchodzi. O 11 zostałam wypisana ze szpitala.Wypuszczono nas wyjściem na dziedziniec.tam na ławce siedziały dwie ciężarne.A my opuszczaliśmy szpital sami.Nasze dziecko zostało w tym zimnym,ciemnym pomieszczeniu w piwnicy szpitala. Wracałam do domu.Z pustymi ramionami i z rozdartym z bólu sercem. Odpowiedz Link
mama.mimi Re: 20 kwietnia 2005 23.04.08, 20:30 wiesz karina, ja rodizłam 26 lutego 2005 włodzi, tam było dużo gorzej niż Ty to przedstawiasz, trafiłas na więcej ludzkich ludzi w szpitalu niż ja. Ja nie widziałąm dziecka, nie wiem nawet co jest lepsze,w idzieć czy nie widzieć, może jest mnijeszy żal jak się nie widzi? Ja po powrocie na oddział ciążowy czułam się jak trędowata, za pare godzin przywieziono mi dziewczyne po porodzie cc, która była zdziwiona moim zachowaniem. Potem opikująca się salą lekarka zapytała czy się coś zmieniło, ja że wszystko się zmieniło, spojrzała na kartę, zabluźniła i wyszła i to jest wszystko co usłyszałam, a jeszcze położna powiedizała że żałuje że spotykamy się w takich okolicznościach. Psycholog? Niet Informacje w kwestii odebrania dziecka? Niet. Na szczęście zdąrzyłam. Czujesz się choć trochę lepiej? Przytulam mocno Monika Odpowiedz Link
mama.mimi Re: 20 kwietnia 2005 23.04.08, 20:38 karina, sledzę Twój wątek od końca i mnie oczywiście zatkało, ale wracam do początku a raczej do środka i co widzę? to czego się nie spodziewałam i cieszę się :)) pozdrawiam Monika Odpowiedz Link
karina66 Re: 20 kwietnia 2005 24.04.08, 14:44 dziękuję:) Co do szpitala to faktycznie trafiłam na wspaniałych lekarzy,położne i cały inny personel.Udzielili nam wszelkiej pomocy i wsparcia jakie to wtedy było możliwe.Dlatego Mateuszka rodziłam dokładnie w tym samym szpitalu(w św.Zofii w W-wie). Za to koszmar jaki Ty opisujesz przeżyłam w szpitalu MSWiA gdzie poroniłam drugą ciążę.Moja noga więcej tam nie postanie. Odpowiedz Link
sari9999 Re: 20 kwietnia 2005 29.08.09, 10:32 tak bardzo mi przykro wiele złego przeżyłaś z mężem to straszna wiadomość kiedy dziecko umiera[***][***]dla twojego ANIOŁKA. Odpowiedz Link
malgobro2 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 23.04.08, 16:49 Minęło zaledwie parę dni... Leżałam na patologii ciąży od 2 tygodni z powodu zbyt dużej ilości wód płodowych, ich nadmiar oznacza, że dziecko może mieć jakąś wadę układu pokarmowego lub nerwowego. Kolejne badania usg robione przez różnych lekarzy nie stwierdzały jakiejkolwiek wady u naszego synka, ale niestety w piątek 18.04. poczułam, że malutki się nie rusza. Jedno usg, drugie usg i usłyszałam od lekarza, że niestety serduszko naszego maleństwa już nie bije. To było straszne, nawet nie wiedziałam jak mam to powiedzieć mężowi... Na drugi dzień kolejne badanie usg potwierdziło, że dziecko nie żyje. Musiałam urodzić naszego martwego synka i to też było okropne, zawieźli mnie na trakt porodowy i umieścili w sali gdzie obok rodziła inna kobieta, tylko jej dziecko żyło a moje nie. Nasz ukochany synek urodził się w 28 t.c., miał 40 cm długości, 1400 g i był po prostu śliczny. Nie zapomnę jego twarzyczki do końca życia. Nasz Adaś z pewnością jest już aniołkiem. Wiem, że będziemy się z mężem starać o następne dziecko. Postaram się zapomnieć o strachu, bo mam nadzieję, że śmierć Adasia była tylko "przypadkiem" Odpowiedz Link
karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 03.07.08, 09:39 (*)(*)(*) dla mojego drugiego Aniołka,który odszedł 3 lata temu. Odpowiedz Link
blekitna_laguna Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.07.08, 18:51 :(((( Dla Twojej Córeczki: (*)(*****)(*) Odpowiedz Link
niunia2303 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 09.09.08, 11:58 czesc ja mam taka sama sytuacje jak ty moja malenska takze urodziła sie martwa rowniez w terminie wszystko było ok przyczyny nieznane jak chcesz cos jeszcze wiedziec lub moge ci pomoc to pisz niunia2303@wp.pl zapalam swiatełka dla naszych maluszkow(*)Nicolka i Oliwka(*) Odpowiedz Link
andziaa1234 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 09.09.08, 14:15 Witajcie, Moja sytuacja jest takze bardzo podobna, jak nie identyczna-niestety. Ja nasza coreczke urodzilam takze martwa, takze w terminie, ba idelanie w terminie, gdyz data jest narodzin a zarazem smierci, zostala wyznaczona przez usg-tego dnia Antosia miala sie urodzic zywa, urodzila sie niestety martwa :-( Cala ciaze przebiegala ksiazkowo, wszystkie wyniki zawsze wychodzily idealnie (nawet anemii tak czesto spotykanej u kobiet w ciazy nie mialam), cisnienie fenomenalne, samopczucie jeszcze lepsze-zero mdlosci, czy jakichkolwiek objawow ciazowych (nawet boli kregoslupa), do ostaniego dnia biegalam jak gazela, a co najwazniejsze nasza corcia rozwijala sie super-usg mialam wykonywane co miesiac, oporcz tego mialam roobione 4d na najnowoczesniejszym sprzecie w 22tyg, a takze w 33...zawsze wszystko bylo ekstra. Przyczyny smierci Tosienki nie ustalono-badanie posmiertne zarowno cialka mojej corci, jak takze lozyska nie wykazaly zadnych prawidlowosci, a co najdziwniejsze 5godz przed ta tragiczna wiadomoscia mialam wykonywane ktg oraz usg, ktore takze nie zapowiadaly tak tragicznego finalu. Coreczke urodzilam naturalnie, dodam ze porod odbywal sie samoistnie, nie musiano mi go wywloywac... Pragne kolenej ciazy, nie zalecaja mi jednak wykonania jakis dokladniejszych badan, nie wiem co mam zrobic...robic je na wlasna reke? ale jakie ? prosze napiszcie, jesli jestescie w stanie mi jakos pomoc (jestem z Trojmiasta, tak wiec wszelkie sugestie mamus z okolic takze przyjme z mila checia)... Dodam ze wody odeszly mi o 10 rano (byly juz zielone, ale nie bralam do siebie tego ze moze byc cos zle), a 0 4 nad ranem pojawilam sie w szpitalu z krwawieniami, podobno nie patologicznymi, gdyz zostalam gruntownie pod tym katem przebadana zarowno palpacyjnie jak i przez usg dopochwowe oraz zwykle-przez powloki brzuszne-przyczyna nie bylo odklejanie lozyska...zreszta badanie histopatologiczne tez to wykluczylo, podobne takie krwawienia sie zdarzaja w momencie odejscia czopu i przy rozwieraniu szyjki-wykluczylam je zatem jako przyczyne odejscia mojej corci... podaje maila: andziaa1234@wp.pl Zapalam swiateleczka dla naszych Aniolkow (*)(*)(*) Odpowiedz Link
karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 17.09.08, 15:08 Moja Oliwka również umarła dokładnie w terminie porodu. Co do badan to mi w szpitalu kazano zrobić przeciwciala antyfosfolipidowe,hormony tarczycy i to wszystko.Badania wyszły ok.Poniewaz urodziłaś już jakis czas temu myślę,ze nie ma sensu robic badań w celu znalezienia przyczyny śmierci Twojej Tosi.Zresztą wątpię byś je kiedykolwiek znalazła.Mogło minąć za dużo czasu.Poszukaj dobrego gina,moze specjalistę od patologii ciąży i poproś o skierownie na badania pod kontem bezpieczenstwa przyszłej ciąży.przygotuj siebie psychicznie na 9 trudnych miesięcy ale tym razem ze szcześliwym zakończeniem. A czy lekarze nic nie wspomnieli na temat zielonych wód?Przecież to oznacza,ze nie wszystko było w porządku.Ze może ciaza była przenoszona lub były inne problemy. Odpowiedz Link
andziaa1234 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 17.09.08, 16:10 Kolor wod oznacza tylko tyle,ze Antosia byla niedotleniona... Po prostu umarla w brzuszku i w zwiazku z tym oddala pierwsza kupke-smolke...Lekarza raczej nie zmienie-on bardzo osobiscie podchodzi do tej sprawy, nieraz plakal...Wiem,ze przy kolejnej ciazy bedzie obchodzil sie ze mna jak z jajkiem. Jedynie od czasu do czasu skonsultuje sie z innym ginekologiem, zreszta i w tej ciazy bylam u wielu...Miedzy innymi na badaniach usg-na lepszym sprzecie...Zaden nie zauwazyl nieprawidlowosci. Ostanie usg mialam robione 2 dni przed tym dramatem, a wczesniejsze w 38 tyg-na obu wszystko bylo w porzadku. Zreszta co ja pisze ostatnie usg mialam 5h przed wyrokiem smierci- ono takze bylo prawidlowe... Pytalam sie swojego lekarza o przeciwciala antylipidowe- stwierdzil, ze gdyby bylo cos z nimi nie tak, nie donosilam bym ciazy do 40 tyg... Kochana nie doczytalam, ale po jakim czasie zaszlas w kolejna ciaze ? Odpowiedz Link
karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 18.09.08, 16:22 W kolejną bardzo szybko bo po 2 miesiącach.jednak równie szybko poroniłam(w 6 tygodniu ciąży-w pierwszą rocznicę ślubu).Potem odczekałam trzy cykle zalecane przez lekarza(ponieważ miałam zabieg czyszczenia macicy)i znów spróbowliśmy.Udało się za pierwszym podejściem(5 miesięcy po urodzeniu Oliwki)i tym razem obyło się bez poważnych komlikacji. Odpowiedz Link
beata_0 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 05.11.08, 17:39 wiem jak to jest mi tez zmarł synek trzy dni po narodzinach. to była wina lekarzy Odpowiedz Link
atsm1983 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 07.11.08, 17:42 Dzisaj mijaja cztery tygodnie od tego strasznego dnia, kiedy dowiedziałam się, że moja Kochana Zuzia nie żyje! To był 37 tc. Wydawało mi się, żę nie czuję jej ruchów, nie byłam tego pewna, bo Ona była bardzo malutka i od początku nie ruszała się za wiele i nie były to mocne kopniaki. Pojechaliśmy więc z mężem do lekarza na usg, do dziś nie zapomnę jego słów "Bardzo mi przykro, ale Pani dziecko nie żyje", nawet teraz jak o tym piszę to płaczę. Zaczęłam się zwijać z bólu, ale to nie był fizyczny ból, mysłałam, że serce mi pęknie, pomyślałm, że to tylko zły sen, a ja się zaraz obudzę! Kazał nam jechać do szpitala na wywołanie porodu. To była jakaś masakra. Prosiłam o cesarkę, ale powiedzieli, żę nie mozna, bo to zbyt duże ryzyko. Dali mi jakieś tabletki i kazali czekać, aż zacznął się skurcze. To była najdłuża i najgorsza noc w moim życiu, prawie wcale nie spałam, tylko płakałam i do tego ten straszny ból w czasie skurczy! Rano kolejna tabletka na wywołanie. Około 11 zaczęłam rodzić, nie chciałam, żeby mąż był ze mną, mimo iż planowaliśmy poród rodzinny, to w tej sytuacji, po prostu nie mogła, chciałam mu oszczędzić chociaż tego. Po czterech parciach Zuzanka była już na świecie, ale nie zapłakała. Ja płakałm za nas obie. Polożna spytała mnie czy chcę ją zobaczyć, ale ja w tym szoku odmówiłam. Boże, jak ja teraz tego żałuję, nawte nie wiem jak wyglądała moja córeczka. Potem wszyscy odradzali, abym szła do prosektorium zobaczyć moje dziecko, po co ja ich słuchałam. W dzień jakoś się trzymam, ale wieczorem i rano jest strasznie. nie chcę juz płakać przy mężu, aby się nie martwił, ale są chwile kiedy jest mi naprawdę ciężko. Najgorsze jest to, że cała ciąża przebiegał książkowo. Wyniki idealne, ja się czułam świetnie. Dopiero w 33 tc lekarz zaczął przypuszczać hipotrofię. Kilka dni w szpitalu, tabletki i zapewnienia, że wszystko będzie dobrze, bo Zuzia przybiera na wadze, ale powli. Nie sprawdzili przyczyny hipotrofii tylko wypuścili mnie do domu. Natomiast za prawdopodobna przyczynę zgonu podali nam zbyt krótką pępowine, o czym pierwsze słyszę, bo teraz przeczytał wiele hitorii podobnych do mojej i nikt takiej przyczyny nie podawał. Nie wiem co myśleć, sekcja nic nie wykazała, moja Coeczka, była zdrowa, więc dlaczgo teraz nie ma jej ze nami.... Kochamy Cie Zuziu i tęsknimy! Odpowiedz Link
smutnamyszka21 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 08.11.08, 09:28 Drogie Mamy to co czytam jest dla mnie straszne...współczuję i życzę wam wszystkim siły.Nie umiem sobie wyborazic tej nadzieji ktora czułyscie do ostatniego momentu porodu do chwili gdy nie zapłakały wasze Aniołki.Wiem jak sie czuje matka gdy straci ukochane maleństwo ale to co was dotknelo jest nie do opisania. Podziwiam was i siłe która macie ze przeszłyscie to piekło, ktore zgotował nam los,przypadek lub niekompetentny lekarz. Pozdrawiam ania Odpowiedz Link
blekitna_laguna Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 24.03.09, 11:41 Dla Ciebie Aniołku.. ×§×§×§×§× ______×§×_________×§× ____×§×_____))______×§× ___×§×_______((________×§× __×§×________()_________×§× _×§×________(,,,)_________×§× _×§×_______,(,|,"\,_______×§× __×§×_____[_____]______×§× ___×§×___[_______]___×§× _____×§×_[_______]_×§× ___$$$$$$$$______$$$$$$$$$ _$$$$$$$$$$$$__$$$$$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ _$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ ___$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ ______$$$$$$$$$$$$$$$$$ ________$$$$$$$$$$$$$ ___________$$$$$$$ _____________$$$ ______________$ ((_,»*¯*¯*«,_))♥((_,»*¯*¯*«,_)) Odpowiedz Link
krasiza Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.06.09, 21:59 Cześć! Bardzo mi przykro , wiem co przeżyłaś, ja urodziłam moja Milenkę w listopadzie i też nie znaleźli przyczyny,zrobiliśmy wszystkie badania i wszystko jest OK. Nie mam z kim o ty pogadać,mąż zamkną się w sobie mam wrażenie że ucieka odemnie, ale mam nadzieje na nastepne i zdrowe dziecko, jeśli chcesz pogadac o tym i wymienić się wiedzą napisz do mnie, izapie@interia.pl. Pozdrowionka Odpowiedz Link
madzianazdraczyjk Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 28.08.09, 14:56 ze mną możesz pogadać ja też 23.06.09 urodziłam martwą córeczkę.. Martynce z dnia na dzień przestło bić serduszko..pojechałam do szpitala wywołali mi poród...widziałam ją przez chwilkę... nie wiem jak mam dalej żyć choć minęły już 2 miesiące tak bardzo mi jej brak to mój numer gg 9237151 Odpowiedz Link
sari9999 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 28.08.09, 21:32 witam kochana,moja znajoma nie czuła ruchów dziecka i jak się potem okazało maluszek zmarł w brzuszku mamy,urodziła martwą córeczkę lekarze powiedzieli że to zawał łożyska dziecko zmarło w przeciągu 5 minut w niej,można powiedzieć że się udusiło,do tej pory nie mogę tego sobie uzmysłowić to było zdrowe dziecko[***]dla ZOSI bo tak miała na imię również ją opłakuję. Odpowiedz Link
blekitna_laguna Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 01.11.09, 08:36 Światełko pamięci dla Naszych Aniołków. ×§×§×§×§× ______×§×_________×§× ____×§×_____))______×§× ___×§×_______((________×§× __×§×________()_________×§× _×§×________(,,,)_________×§× _×§×_______,(,|,"\,_______×§× __×§×_____[_____]______×§× ___×§×___[_______]___×§× _____×§×_[_______]_×§× ___$$$$$$$$______$$$$$$$$$ _$$$$$$$$$$$$__$$$$$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ _$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ ___$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ ______$$$$$$$$$$$$$$$$$ ________$$$$$$$$$$$$$ ___________$$$$$$$ _____________$$$ ______________$ ((_,»*¯*¯*«,_))♥((_,»*¯*¯*«,_)) ŻYLIŚCIE TYLKO CHWILE A BRAKOWAĆ WAS BĘDZIE PRZEZ WIECZNOŚĆ !!! Odpowiedz Link
karina66 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.11.09, 14:09 Dziękuję za pamięc. (*) dla Aniołków Odpowiedz Link
felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 04.12.09, 20:27 # tygodnie temu straciłam moja mała Królewnę.wszystko bylo w najlepszym porzadku,10.11 bylismy u lekarza na badaniach -bicie serca, ruchy dziecka wszystko bylo dobre.Nastepnego dnia troche sie poruszala pokopala,ale ruchy byly slabsze niz zwykle.\pojechalismy wiec do szpitala i sie okazalo ze mala nie zyJE;umarla w moim brzuchu, nie wiadomo dlaczego.wszytsko tak dobrez szlo-dobrze sie rozwijala,ciaza prezbiegala prawidlowo,bez najmniejsych komplikacji.Wywolali mi porod i moja mala ksiezniczka urodzila sie 12.11.09 o 17.36.Wygladala jak normalnie rozwiniety noworodek- wszytsko na swoim miejscu-50cm,2665g.Urodzila sie ale nie oddcyhala juz i nie slyszlalam jej pierwszego krzyku- to bylo okropne.masz mala krusynke na rekach a ona sie niie rusza-moja mala myseczka moglam ja zatrzymac i pozeganmc sie jak dlugo chcialam.pozniej jeszcze prez 2 kolejne dni.a od poniedzialku zostala zastala zabrana na patologie ciazy i zostala wykonana obdukcja.Obdukcja nic nie wykazala. Nie takie maialy byc te swieta i w zyciu sie nie spodziewalam ze taka tragedia mnie spotka.tak bardzo sie cieszylismy-byly jeszcze tylko 2 tygodnie do jej przyjscia na swiat,a ona nas zostawila .czesc mnie umarla i odeszla na zawsze nie wiem jak bede teraz z tym zyc ...... Odpowiedz Link
kronia29 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 05.12.09, 17:22 bardzo Ci felicita_28 współczuję nie potrafię Cie pocieszyć bo się nie da, wiem że ból Cie rozrywa a serce Ci krwawi bardzo mi przykro że znowu zdarzyła się tragedia ja tez jestem na tym forum mam już dwa aniołki i wiem co to za ciężar... modlę się za nasze Aniołeczki. Napisz córunia ma na imię. to jest moja historia forum.gazeta.pl/forum/w,16556,102918124,102918124,moja_coreczka_Hania_30_10_2009_i_kruszynka_08.html Odpowiedz Link
felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.12.09, 20:16 Mój mąż twierdzi,że nie powinnam wchodzić na to forum,że potrzebny mi teraz spokój,a nie czytanie tych strasznych opowieści i dołowanie się jeszcze bardziej.Dla mnie to forum to możliwość wyżalenia się,wypłakania,wyrzucenia z siebie wszystkich tych przykrych emocji,które teraz we mnie siedzą po stracie naszej Oleńki. Nigdy nie zapomnę widoku monitora usg,na którym pojawiła się biała ciągła linia(serce mojej córeczki przestało bić) i słów lekarki"to dziecko nie żyje".W tym momencie mój świat się zawalił,wszystko straciło sens.Wszystkie plany,przygotowania do jej przejścia na świat przepadły.Tak bardzo się cieszyłam,że już wszystko mamy dla Maleńkiej,teraz tylko czekaliśmy aż się urodzi.Niestety los chciał inaczej.Dalej tego nie rozumiem i nie zrozumiem dlaczego właśnie mnie się to przytrafiło.To pytanie zostanie na zawsze bez odpowiedzi. Mausi-moja kochana córeczko-nigdy Cię nie zapomnę.Te 9 miesięcy,kiedy byłyśmy 24-godziny na dobę razem ,każdy Twój ruch to były najpiękniejsze chwile w moim życiu.Na zawsze pozostaniesz w moim sercu i pamięci.Kocham Cię Mausi Odpowiedz Link
kronia29 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 07.12.09, 11:53 Felicita sama wiesz że w tym momencie zawalił Wam się świat i nie można temu zaprzeczać. Ja wiem że Twój mąż bardzo Cię kocha i martwi się o ciebie jak widzi że płaczesz, ale żeby żyć dalej trzeba się wypłakać a to forum jest do tego stworzone. Faktycznie stronka dlaczego jest dla nmnie za mocna zbyt dużo historii, ale tu zakładasz swój wątek i jak nie masz siły wchodzić na inne to wszyscy to rozumieją. Tu możesz sie wypłakać i nikt Ci nie powie nie płacz. Mężczyźni przeżywają to w środku i bardzo im ciężko sa twardzi dla nas a my kobiety krzyczymy w środku i na zewnątrz. Dlatego każdy Cię tu zrozumie nawet jak napiszesz że nie dasz rady, ktoś Ci zaraz odpisze że dasz jak nie dziś to jutro. Ja mam dwa Aniołki w niebie ból mnie rozrywa a tu jest moje miejsce. Powiedz swojemu mężowi że tego akurat potrzebujesz on to zrozumie kocha Cię bardzo, widać to ale niestety płacz jest częścią żałoby. Ja czytam teraz książkę "O dziecku które odwróciło sie na pięcie" jest ona napisana przez psychologa i na początku pisze że takie fora pomagaja kobietom się wypłakać, zobaczyć że nie są same że nie są wybrańcami. My potrafimy mówić o śmierci oswajamy sie z nią. Nikt Cię tak nie zrozumie jak my jak ja która też urodziłam córeczkę której serduszko przestało bić, i musiałam urodzić ją z myślą że zaraz musze się z nią żegnać a przecież nie było przywitania... jak będziesz chciała porozmawiać z nami to pisz ja też mam różne dni czasami czuję siłę żeby przejść przez to a czasami opadam na samo dno. Ból jest ogromny dla nas świat się narazie zatrzymał. Odpowiedz Link
felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 09.12.09, 19:14 To już 4 tygodnie Mausi,kiedy od nas odeszłaś.Nadal nie potrafię się z tym pogodzić,że nie ma Cię już z nami.Tak bardzo pragnęłabym Cię mieć przy sobie,tulić do snu,przewijać,patrzeć jak rośniesz z dnia na dzień.Niestety los chciał inaczej.Tak bardzo za Tobą tęsknię,myślę o Tobie cały czas.Nie wiem jak dalej żyć bez Ciebie Olusiu.Kocham Cię bardzo moja Królewno Odpowiedz Link
felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 11.12.09, 09:58 (*)(*)(*)(*)(*) dla mojego Aniołka (11.11.2009)-Aleksandry. Mausi-kocham Cię ponad wszystko na zawsze Odpowiedz Link
felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 12.12.09, 14:48 Kochana Oleńko-dziś skończyłaś miesiąc.Jest mi tak bardzo przykro,że nie mogę wziąść Cię na ręce i przytulić.Brakuje mi Ciebie bardzo.Moje życie bez Ciebie nie ma sensu.Moja miłość do Ciebie nie ustanie nigdy.Kocham Cię Olusiu.Mojemu kochanemu Aniołkowi-Mama 12.11.2009 (*)(*)(*) Odpowiedz Link
felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 13.12.09, 09:48 Mausi-dlaczego Ty:(?Nie potrafię tego zrozumieć i pogodzić się z tym,że Cię nie ma z nami.Wszędzie świąteczny nastrój,a ja nie umiem się tym cieszyć.Tak bardzo chcę Cię mieć przy sobie.Nie wyobrażam sobie tych Świąt bez Ciebie.Mausi...:(:(:(:(: Odpowiedz Link
kiniutek25 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 26.12.09, 19:13 Witaj Wiem co czujesz .Moje dziecko zmarło w tym roku w Boze Cialo ,LEKARZE mowili ze był chory ,ale sekcja wykazala ze moj synus był zdrowy,poprostu lekarze zawinili ,jak pokazalam lekarzom wynik sekcji to powiedzieli ze nie maja oczym rozmawiac. Odpowiedz Link
amona13 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 03.01.10, 19:42 wyrazy współczucia wszystkim Mamom zastanawia mnie fakt że, głównie martwe rodzą się dziewczynki - chłopców można policzyć na palcach jednej ręki moja koleżanka , która kilka razy poroniła ponoć nie może urodzić zdrowej dziewczynki ( ma 4 synów) i to jest związane z przebytą toksoplazmozą Odpowiedz Link
vanilia_cz Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 12.01.10, 02:10 rodziłam martwego syna 23.11.09 tez nie mam pojecia co mogło byc przyczyna, sekcja i badania hist-pat nic nie wykazały, wszystko było ok:( jak umarłes skarbie? mam nadzieje ze cie nie bolało;( Odpowiedz Link
felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 14.01.10, 12:58 Minely wlasnie 2 miesiace od smierci mojej kochanej coreczki.odebralam ostatnio wyniki badan patologicznych.Okazuje sie,ze Mała miała wszytskie organy zdrowe,nie byla owinieta pepowina.nic nie znaleziono.Po porodzie pepowina miala taki ciemnoniebieski kolor.Nie wiadomo dlaczego.ja nie potrafie z tym zyc i ciagle zadaje sobie pyatnie dlaczego.Obwiniam sie za smierc mojego dziecka i nikt i nic tego nie zmieni.Nie wybacze sobie tego jesli cos zlekcewazylam w czasie ciazy.teraz sobie przypominam,ze po koniec ciazy mialam taki dziwny stan,ze nie wiedzialam co sie dzieje i bylo mi niedobrze.trwalo to doslownie moment i zaraz przeszlo.Innego dnia troche pobolewala mnie glowa.innego znowu-pojawily mi sie jakies dziwne mroczki przed oczami.ale myslalam,ze tak poprostu sie dzieje w ciazy-hormony itd.nie poszlam z tym do lekarza.Teraz jak sobie czytam np.o stanie przedrzucawkowym,to te objawy mogly wlasnie jego przepowiadac.ale do tego dochodzi wysokie cisnienie,podwyzszone bialko w moczu, a u mnie tego nie bylo.na osttaniej wizycie u lekkarza(dzien przed smiercia Oli)wszystko bylo w porzadku i nic nie zapowiadalo takiego konca ciazy.nawet jesli poszlabym z tymi objawami do lekatrza,to pewnie nie skonczylo by sie to porodem,bo wyniki byly super i nie bylo zadnych do tego powodow.tak sobie to tlumacze.ale nie wybacze sobie tego nigdy,jesli przez moje zaniedbanie,albo jakies przeoczenie moja corka nie zyje.nie moge sobie z tym poradzic,ciagle o tym mysle i sie obwiniam.nie wiem co ze soba zrobic-wariuje juz od tych mysli.jednego dnia jest dobrze,innego znowu pelna zalamka-totalna hustawka nastrojow.moze powinnam wybrac sie do psychologa?chcialabym miec nastepnego dzidziusia,ale bardzo sie boje i z takim nastawieniem daleko nie zajde.Pomozcie Odpowiedz Link
kronia29 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 14.01.10, 21:07 Feilcita każda z nas się może obwiniać ale to do niczego nie doprowadzi jedynie do depresji. Moja córcia urodziła się prosto do Nieba 30.10.2009 była zdrową dziewczynką owinęła się w pępowinę ale do dziś się zastanawiam czy aby napewno tak było. Czułam częste czkawki dzieciątka a przeczytałam niedawno że to objaw okręcenia się w pępowinę, puchły mi nogi - ale skąd miałam wiedzieć. Moja córcia zmniejszyła liczbę kopnięc itd każdy mówił nawet lekarz że mało ma miejsca. To była moja pierwsza ciąża słuchałam się lekarza. Byłam całą ciążę na zwolnieniu, byłam ostrożna dbałam o siebie i tak jest źle. Nie obwiniaj się bo widocznie tak miało być, znajoma przewróciła się na brzuch na beton aż odskoczyła jej głowa i wszystko było ok a to było w 8 miesiącu. Niektóre kobitki nie chodzą do lekarzy i rodzą zdrowe dzieci i wyrzucaja do śmietnika. Felicita takie jest okrutne życie nie ma sprawiedliwości. Przeznaczenia nie zmienisz Twoja córcia i moja Haneczka były zdrowe odeszły w dziwnych okolicznościach. Pytanie dlaczego tak się stało będzie nam towarzyszyć do końca życia. Serce będziemy miały peknięte do ostatniego naszego tchu, ale w nim sa nasze córcie. Pewnie myślisz jak będzie wyglądać kolejna ciąża - nie wiem boje sie też. Mi lekarz powiedział że dziecko bawi sie pepowina to jego główna zabawka nawet jak nie jest okrecone moze ja zacisnąć i tętno spada i poniżej 60 uderzeń dzieciątko zasypia. To nie była nasza wina, gdyby to od nas zależało nasze córcie były by obok nas. Nie zadręczaj się, bo Twoja córcia na to patrzy, nie zadręczaj się proszę... płacz że jej nie ma. Ty byłaś dzień przed zaśnięciem Oli u lekarza ja 10 dni wcześniej dbałyśmy o ciąże łykałyśmy witaminy. A mroczki przed oczami mam nawet jak nie jestem w ciąży. Życze Ci siły, bo strata dziecka jest straszna a rodzenie z myślą że nie usłyszy sie płaczu tak jak to my miałyśmy to jest nie do zniesienia, jak chcesz napisać do mnie to podam Ci meila agaczuko@ep.pl Wiem co czujesz, czekałyśmy radosne szczęśliwe i nie ma przy nas córeczek... Odpowiedz Link
alicja_wk Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 15.01.10, 18:49 Ostatnio coraz częściej zaglądam na to forum i cztając te smutne historie zaczynam dopiero rozumieć, co musiała czuć moja ciocia, która również straciła troje dzieciaczków. Pierwsze poroniła, potem przedwczesny poród, a potem jeszcze śmierć dziecka pod koniec ciąży. Nigdy nie rozmawiałam z nią o tym, co wtedy czuła, byłam jeszcze za mała, zeby to zrozumieć. U niej przyczyną była prawdopodobnie toxoplazmoza. Wiem, że już zawsze będzie Was dręczyło pytanie "dlaczego", ale jestem pewna, że kiedyś poznacie na nie odpowiedz i dowiecie się co było prawdziwą przyczyną odejścia Waszych maluszków. Jednego jestem pewna - to nie Bóg Wam je odebral, bo przecież On jest dawcą życia, a nie zbrodniarzem. Wiem też, że kiedyś spotkacie się z Waszymi dzieciaczkami i życzę Wam, abyście żyły tą nadzieją każdego dnia, aby myśl o spotkaniu z nimi i wspólnym życiu dawała Wam siłę na każdy kolejny dzień, który Was przybliża do nich. Najważniejsze jest tylko to, aby kiedyś się tam znaleźć, bo to jest jedyny warunek aby móc byc z nimi. Odpowiedz Link
adata88 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 17.01.10, 14:43 Witaj Karina66. U mnie mineło dopiero nie całe 1,5 miesiąca od urodzin i jednocześnie śmierci mojego synka Oliwierka i był to 35 tc. Też nie czułam ruchów i strasznie bolał mnie brzuch więc pojechałam do szpitala. Tam od razu zrobiono mi USG i lekarze już nie wyczuwali tętna płodu byłam w strasznym szoku bo nie rozumiałam jak to mogło się stać, cała ciąża przebiegała bez żadnych problemów. Nadal czekam na wyniki sekcji zwłok żeby dowiedzieć się co było przyczyną śmierci, bo tak samo nie był owinięty pępowiną. Sama żyje jeszcze w niepewności i z myślą co się stało, ale jak już dostanę wyniki obiecuję, że napisze może coś to Ci i mi w jakiś sposób pomoże. Inaczej już nie pomogę. Wiem co czujesz, że jest ciężko taka strata boli strasznie :( Pozdrawiam. Odpowiedz Link