RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!!

    • felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 25.01.10, 13:00
      Moja Kochana Córeczko-nie mogę bez Ciebie żyć.Wciąż płaczę,nic mnie nie
      cieszy,tak bardzo tęsknię za Tobą.Nie wiem co ze sobą zrobić,tak bardzo mi
      Ciebie brakuje.Tak długo na Ciebie czekałam,tak bardzo się cieszyłam,że już
      niedługo będziemy we Trójkę.I czar prysł jak bańka mydlana.A mogło być tak
      pięknie.Każdy dzień jest walką z samą sobą i swoimi uczuciami.Już nie mogę tego
      wytrzymać.Mam żal do wszystkich dookoła.Moje życie nie ma już sensu.Mausi
      dlaczego TY?moje kochane Maleństwo.Kocham Cię bardzo
    • felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 09.02.10, 10:05
      Mausi-dzisiaj moje urodziny,a Ciebie nie ma ze mną:(A miałaś być moim najlepszym
      w życiu prezentem urodzinowym:(Tak bardzo tęsknię za Tobą.Kocham Cię córeczko(*)
      • kronia29 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 09.02.10, 21:09
        Felicita smutne urodzinki :( życzę CI siły i spokoju wewnętrznego żeby z każdym
        dniem było Ci lżej.
        Moja córcia tez odeszła pare chwil przed porodem wiem jaka to trauma jak to boli
        u mnie minęlo 3,5 miesiąca a cały czas płaczę. Juz nikt mnie nie rozumie bo juz
        powinnam czuć się lepiej? Nie mam siły czasami i sensu. Życzę Ci z całego serca
        sensu własnie tego sensu żeby znowu zacząć żyć i mieć jakiś w życiu cel. Żebyś
        poczuła taki spokój wewnętrzny Ty wiesz o czym mówię.

        Dla Ciebie buziaki
        Dla Twojej córeczki [*]
        Dla moich dwóch Aniołków [*][*]
    • felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 11.02.10, 12:27
      Kochana Mausi-dziś 3 miesiące,kiedy on nas odeszłaś:(:(Bardzo Cię kocham i nigdy
      o Tobie nie zapomnę.(*)(*)(*)
      • vanilia_cz Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 11.02.10, 19:52
        dla twojej coreczki na urodzinki swiatelka do samego nieba
        [*][*][*]
        • drugi-monika1978 RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 15.02.10, 15:03
          dzisiaj znalazlam to forum. Nie wiedziałam ze jest tyle Was ktore
          przezylyscie dzien po ktorym nic juz nie jest takie samo.Moja
          coreczka Ola urodziła sie 18.09.2009r. w 28 tygodniu, malenstwo
          kochane ktore odeszlo zanim sie urodzilo. Te 2 dni od chwili kiedy
          sie dowiedzialam ze nie bije jej serduszko do momentu w ktorym ja
          urodzilam to najgorszy czas w moim zyciu...Wiedzialam ze zaraz mi ja
          zabiora i juz nigdy jej nie przytule...Ciagle zastanawiamy sie jaka
          by byla... nie chce juz dociekac czy ktos zawinil, czy mozna bylo ja
          uratowac... poprostu tak strasznie jej brak...
          nic i nikt nie wypełni tej pustki ktora po niej pozostala,ale ja mam
          to szczescie ktorego i Wam z calego serca zycze ze tule juz w
          ramionach malutka siostrzyczke Oli, która urodzila sie w niecaly rok
          po smierci Olenki.

          Monika - mama Aniolka Olenki
          • asia3196 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 05.03.10, 02:33
            witam. czytajac wszystkie wypowiedzi nie moglam sie powstrzymac nie piszac nic.
            wiec chce napisac swoja historie. W wieku 16 lat zgwalcil mnie "kolega" i
            zaszlam w ciaze przez pierwsze 5 miesiecy ciazy ukrywałam to bo sie bałam. az w
            koncu bylo widac brzuszek wiec powiedziałam . zeby pojsc na policje czy
            gdziekolwiek bylo za pozno. ale pogodziłam sie z tym ze bede miała dziecko gdy
            czułam kopniecia bylo to dla mnie cos pieknego co miesiac choidziłam do
            ginekologa pobierałam krew mowili ze wszystko jest w najleprzym pozadku termin
            porodu miałam na 24 grudnia 2009 roku na wigilie cieszyłam sie bardzo. tydzien
            przed terminem zauwazyłam ze nie czuje ruchow i czop pekł takie cos jak wody
            plodowe tylko rozowe.Bylo po 23. Moja mama zadzwoniła po pogotowie bo nie mamy
            samochodu ale powiedzieli ze nie przyjada wiec trzeba bylo czekac na taksowke z
            20 min. gdy dojechalismy lekarz wzial nas zeby posluchac echa serca dziecka
            serduszko juz nie bilo to bylo cos strasznego jak by ktos wylal na mnie wiadro
            wody. potem lekarz robil dlugo usg i ostatecznie stwierdzil ze moja coreczka nie
            zyje. kazali mojej mamie pojechac do domu i zostałam sama. po chwili odrdynator
            wziol mnie zeby umiescic w macicy tabletkę na wywolanie porodu po godzinie już
            miałam bóle polozna nie wirzyła ze już rodzę ze mi się wydaje i poszła
            przyjechała moja mama i powiedziała położnej ze ja rodze wzieła mnie i szybko na
            porodówke . gdy urodziłam nie dali mi dziecka wiec nawet nie widziałam mojej
            malutkiej Kamilki. ważyła 3650 56 cm. Sekcji zwłok nie robili bo im się nie
            chciało czego nie rozumiem jak można nie zbadać przyczyny. nie Była obwinięta
            pępowiną wiec nie mam pojęcia co się mogło stać. Najgorszy był pogrzeb jak
            weszłam do kaplicy i zobaczyłam ta białą małą trumienkę nogi mi się ugięły. choć
            minął rok nie mogę dojść do siebie kocham moja mała córeczkę i wierze ze zobaczę
            ja w niebie jak przyjdzie mój czas. narazie odwiedzam ja na cmentarzu. Kocham
            cię mój malutki Aniołku [*]


            ps.przepraszam za błedy....
        • felicita_28 Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 17.02.10, 16:26
          [*] 31.03.2009 dla mojej siostrzyczki Aleksandry,
          [*] 11.11.2009 dla mojej córeczki Aleksandry.
          Moje Kochane mam nadzieje,że jest Wam dobrze tam gdzie jesteście teraz.Olusiu
          opiekuj się proszę moją córeczką.
          Kocham Was
          • ernata Re: RODZIŁAM MARTWE DZIECKO!!!!! 06.03.10, 07:59
            u mnie wczoraj minęło 2 lata jak jadąc szczęśliwa z bólami na
            porodówkę w 41 tygodniu ciąży,USŁYSZAŁAM że PRZYKRO NAM ALE PANI
            DZIECKO NIE ZYJE :( I TEN STRACH PRZED SAMYM PORODEM, ŻE TRZEBA
            RODZIĆ NATURALNIE (NIE MOGŁAM SOBIE TEGO WYOBRAZIĆ:(). do tej pory
            jest ciężko....i pewnie będzie do końca życia.....
            na całe szczęście mam prawie 8 miesięcznego syneczka Oskarka, który
            jest moim największym szczęściem i daje mi wiarę w to, że chociaż
            życie czasmi daje nam ostro po d...e to jednak równiez potrafi
            WYNAGRODZIĆ. trzymajcie sie wszystkie cieplutko .
    • lukas642 Śmierć dziecka - śmierć duszy... 02.05.10, 23:11
      Witam Panią. Jestem z Gdańska, mam na imię Łukasz a moja dziewczyna Ula. Nam zmarło dziecko i lekarz też nie powiedział co i jak poza tym mocno zawinił bo nawet nie zbadał mojej dziewczyny sprawa jest już w prokuraturze! DLaczego? Już mówię - Ciąża przebiegała normalnie ale stwierdzono małowodzie a to rokowało zagrożeniem życia dziecka .Pojechaliśmy w czwartek 22 kwietnia na badanie ze skierowaniem do szpitala ale lekarz odesłał nas do domu i wpisał datę środową czyli 6 dni później żeby zadzwonić i zapytać czy jest miejsce w szpitalu! Przyjechaliśmy ponownie w poniedziałek i nagle znaleźli czas na badanie. Przy pierwszym badaniu okazało się że tętno dziecka jest wyczuwalne, kazali nam czekać, bo podobno załatwiali nam miejsce w szpitalu, to czekaliśmy - 40 minut, zrobili następne badanie i okazało się że tętna dziecka już nie wyczuli. Zawieźli moją dziewczynę na 3 badanie! Tam stwierdzono, że dziecko nie żyje.
      Moja dziewczyna Ula i ja przeżyliśmy szok a tego co się stało nie można opisać słowami; poprosiłem lekarza który zaniedbał zbadania pacjentki i pytam: Z jakiego powodu zmarło dziecko a on do mnie : węzły się zawiązały a ja na to :jakie węzły skoro pan jej nawet nie zbadał!!!! Nie patrząc na nic wyszedłem i pojechałem prosto do prokuratury, złożyłem zeznanie i sprawa jest ruszona.Na tym nie koniec. Chcę aby o naszym wypadku, mało - tragedii wiedziały media i prasa, nie może być tak, że człowiek zabija człowieka i nadal leczy bezkarnie w szpitalu. Poruszę ziemię, żeby ten lekarz już tam nie pracował bo to co nam zrobił nie mieści się w ludzkiej głowie.

      Pisze Pani o specjalistów no cóż w naszym przypadku ( i pewnie w Pani również) ciężko szukać specjalistów a lekarze zawsze będą mówić że "tak się zdarza" bo nam też to powiedzieli tylko że jak ja to usłyszałem to myślałem że wyjdę z siebie.Zrobiłem szum w szpitalu i nagle znalazło się miejsce, nagle znalazła sie opieka ale niestety za późno...Lekarze zawsze będą się bronić nawzajem ale nie pozwólmy aby człowiek zabijał człowieka- dziecko, które nie mogło nawet zobaczyć świata, ale niestety świata zepsutego przez kłamstwo, chamstwo i nieszanowanie ludzkiej godności. Ciężko nam będzie teraz żyć ale jestem takiej myśli że Pan Bóg wie co robi i przez to, co się stało dał mi znak, żebym pokazał tym ludziom którzy o tym nie wiedzą co się w życiu najbardziej liczy - życie i poszanowanie godności człowieka.
      Zrobię wszystko, żeby ten lekarz nie był już lekarzem skoro nie potrafi uratować życia ludzkiego i będziemy w przyszłości się starać o to, by mieć następne dziecko bo jestem przekonany że te które już odeszło jest w niebie.
      • kiri77 Re: Śmierć dziecka - śmierć duszy... 03.05.10, 16:03
        Witaj Łukaszu przez przypadek przeczytalam twojego posta. Posluchaj
        ja tez jestem z Gdańska i czy szpital ktory opisujesz to Kliniczna?
        U mnie bylo tak usg wykazalo ze dziecko od miesiaca nie uroslo ,
        malowodzie i slabe przepywy w lozysku, lekarz wyslal mnie na
        kliniczna tam (bez zrobienia usg , chcoc mialam wyniki ze jest
        bardzo zle) zbadal mnie tylko czy szyjka sie nie skraca i kazal
        wrocic za tydzien tzn . tak jak u was dzwonic i pytac o miejsce. Moj
        maz przerazony zabral mnie na Zaspe(Bogu dziekowac) tam po badaniu
        usg i podlaczeniu mnie pod ktg lekarze stwierdzili ze jest zle i
        tzreba ciac. Mijsca w szpitalu zabardzo nie mieli ale i tak mnie
        polozyli. Kacperek urodzil sie malutki i okazalo sie ze mial wezel
        prawdziwy na pepowinie i byl juz tak zacisniety ze prawdopodobnie
        nastepnego dnia moj synek juz by nie zyl. Zaspa uratowala mi synka.
        Dlatego jak czytalam twoj post odnalazlam swoja sytuacje, niestety
        bardzo mi przykro ze u was tak tragicznie sie skonczylo.Masz racje
        ze walczysz ja nie wiem co bym zrobila na waszym miejscu. W razie
        czego pamietajcie o Zaspie tam moim zdaniem pracuja lekarze ktorzy
        za wszelka cene ratuja dzieci.Jestem z wami.
        Jak chcesz pisz na maila kiri77@gazeta.pl
        Pozdrawiam
      • ariamemoria Re: Śmierć dziecka - śmierć duszy... 09.07.13, 14:42
        Lukas642,

        bardzo nam przykro z powodu śmierci dziecka. To trudny okres w życiu rodziców. Pogodzenie się ze stratą wyczekiwanej pociechy wymaga czasu, a nierzadko również pomocy specjalisty. Najważniejsze, by w tym trudnym momencie być razem i czuć wsparcie drugiej osoby.
        Być może przydatny okaże się dla Państwa artykuł na ten temat: ariamemoria.com/nagla-strata-dziecka/.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja