"nikt juz nie pamieta o moim dziecku"...

06.10.05, 07:51
Witajcie. Czesto czytam te slowa na tym forum. Macie wielki zal, ze nikt nie
pamieta o Waszych zmarlych Maluszkach.

Ja jestem po tej drugiej stronie. Nie stracilam dziecka. To ja jestem ta, co
nie pamieta. Otoz chce Wam powiedziec, ze to nie jest tak. Mam kuzynke, ktora
stracila czteroletniego synka, mam kolezanke, ktora stracila dziecko w
szostym mies. ciazy i miala tez trzy poronienia we wczesniejszych tygodniach.
I faktem jest, ze ja nigdy nie rozmawiam z nimi o tym. Moze one mama o to do
mnie zal, nie wiem, nie potrafie zapytac ich o to, nie poruszam tego tematu,
a one tez nigdy nie zaczynaja takiej rozmowy pierwsze. Ale to nie jest
prawda, ze ja nie pamietam o ich dzieciach. Po prostu nie wiem jak te pamiec
okazac, co powiedziec, co zrobic, zeby nie rozdrapywac ran, zeby nie wkraczac
natereny, na ktorych moze niktnie ma ochoty mnie goscic.


Chce powiedziec, ze z pewnoscia to nie jest tak, ze Wasi bliscy nie pamietaja
o Waszych dzieciach. Ludzie pamietaja, ale brakuje im odwagi, zeby Wam to
okazac. Jestem tego pewna. Gdybyscie same zaczely rozmowe, same np
zaproponowaly symboliczne podzielenie sie oplatkiem z Waszymi malenstwami
przy wigilijnym stole, jakos nam okazaly przyzwolenie na mowieie o tym, to
nam byloby latwiej. Ja nieraz chcialabym z kuzynka o tym porozmawiac, ale nie
potrafie zaczac tego tematu, boje sie, ze ja zranie. Nie wiem jak. Podobnie z
kolezanka, to moja przyjaciolka, ale rowniez nie potrafie, nie wiem, jak
moglabym jej okazac te pamiec o jej niezyjacych dzieciach. Prosze, zrozumcie
mnie, powiedzcie mi, jak moglibysmy okazac Wam, ze pamietamy, ze jestesmy z
Wami rowniez w tym bolu, ktory w Waszych sercach nigdy nie ustaje?

    • zorka7 Re: "nikt juz nie pamieta o moim dziecku"... 06.10.05, 08:36
      Bardzo dziękuję tobie za ten post.

      Proszę, przeczytaj:


      www.dlaczego.org.pl/tekstystrata.htm


      PS. NIe bój się zainicjować rozmowę o dziecku; nawet, jeśli poruszysz czułą
      strunę - ona zagra. Najgorsze, nie poruszać jej wcale. Tego się nie wybacza tak
      szybko.
      • cetka Re: "nikt juz nie pamieta o moim dziecku"... 06.10.05, 21:10
        zorka - ja sie zmagam ze swoim osobistym pieklem - nieplodnoscia. i nie lubie
        poruszania tego tematu, nawet u garstki znajomych, ktorzy wiedza. np. dla mnie
        jest to rozdrapywanie... dlatego sama wobec innych tragedii bliskich mi osob
        milcze, nie potrafie sie przemoc. boje, ze uraze. nie jestem w stanie tego
        przeskoczyc.
    • dalia771 Re: "nikt juz nie pamieta o moim dziecku"... 06.10.05, 12:23
      "3. Jeśli płaczę lub reaguję emocjonalnie, gdy mówisz o moim dziecku
      chciałabym, byś wiedział, że to nie dlatego, że mnie ranisz. Czuję wówczas, że
      pamiętasz; czuję twoją troskę! Śmierć mojego dziecka jest przyczyną moich łez.
      Rozmawiasz ze mną o moim dziecku, pozwoliłeś mi podzielić się smutkiem.
      Dziękuję Ci za to."
    • rozalk Re: "nikt juz nie pamieta o moim dziecku"... 06.10.05, 13:35
      Tak,masz rację ze my "z tej drugiej strony" pamietamy i myslimy.Ja juz sobie
      postanowilam(dzieki temu forum),ze bede rozmawiac z moja kolezanka o Jej
      aniołku.Dzieki Wam nie krzycze na moje dziecko,nie bije.A kazdy dzien koncze
      modląc sie o wszystkie MATKI!
Pełna wersja