ach41 Wczoraj w TVN Style w programie 22.11.05, 12:10 "Miasto Kobiet" o 22 wieczorem Agnieszka opowiedziała swoją historię. W studiu była też Kasia - Mama Misi. Oglądał ktoś może? Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Wczoraj w TVN Style w programie 29.11.05, 21:29 Pozdrawiam z Ire. Wiem o programie (ach41 pozdr.), moja Matka go nagrala, ja wtedy akurat przekraczalam granice.... Pozdrawiam serdecznie wszystkie Forumowiczki, dziekuje za maile i swiatelko na dlaczego (szczerbatko) Odezwe sie jeszcze pa Agnieszka Odpowiedz Link
martek40 Re: Wczoraj w TVN Style w programie 29.11.05, 23:10 Agnieszko! Oglądałam. Przyjmiesz moje gorące przeprosiny...? Pozdrawiam. Odpowiedz Link
konwalka Agnieszka, odezwij się 30.11.05, 11:06 Co? Podobno Irlandia jest taka zielona? :) Agnieszka,daj znać, jak jesteś na gg, ok? Czekam na jakakolwiek wiadomość od Ciebie :) Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Agnieszka, odezwij się 04.04.06, 18:23 Odzywam sie. Jak dotre do Polski za tydzien, wlacze gg. Znajdziemy sie. Pozdrawiam. A Odpowiedz Link
dobiesia Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 30.11.05, 12:57 A widzicie? Ona mówi prawdę! I po co niesłusznie oskarżać? Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 13.12.05, 16:12 ................witam ponownie. Dziekuje za pamiec i cala reszte. Przeprosiny przyjete od Tych, ktore napisaly. Koniec tematu linczu, ok? ...Co do Miasta Kobiet, moja Matka ma do mnie zal o jedno zdanie, nie wiem ktore, nie widzialam programu. Ja juz Jej wybaczylam. Poza tym jest chora.Musze o Nia dbac. W Ire jest dziwnie, specyficznie. Dzieciaki w kolanowkach na golych nogach (sic!) biegna do katolickich szkol, snieg tylko sztuczny na wystawach a balwanki z plastiku strasza na zielonych trawniczkach. Swieta to czas promocji i obzarstwa...Caly miesiac szaleja, maja 2 tyg. wolnego. Ciezkie to beda chwile...urodziny (rocznica) Doriana, choinki, itp...Znowu. Niecierpie swiat. Ogolnie jest ok, mam duuuzy dom, niestety bez kompa, a net kosztuje 5 euro za godz! Biblioteka otwarta czasami...lunchtime jest swiety. Tutejsze cmentarze mnie zauroczyly. Na pionowych postumentach wypisuja takie zdania "postawiony ku pamieci Johna....i jego kochanej zony Mary....i ich synow Seamusa i Patryka...i synowej Ingreen..." A najpiekniejsze jest to, ze Irole nie udaja, ze nie ma tych Dzieci, ktore odeszly w dziecinstwie...Zawsze o Nich mowia ...nawet na nagrobkach jest "i ich synka Infant Joela...". To pocieszajace. Rozumiecie, nie musze udawac, ze nie bylo moich Dzieci. Poza tym ok. Jeszcze sie odezwe. Pracuje w hotelowym barze, ach, ta znajomosc jezykow...heh, niewielka ale za to kilku. Tak latwo sie nie poddaje. Zartuje. Dobrze nam tutaj.Wlasnie mija rok od czasu, gdy opowiedzialam po raz pierwszy Mojemu swoja historie. Polakow mnostwo, kilku nas oszukalo, reszta ok. Brak mi tu polskiego chleba, Przekroju, ksiazek, itp, itd. Irlandczycy sa wielkoduszni, czasem az zenujaco. Ale wroce do P., Tam sa moje Dzieci. Co do sadu...dost. info., ze odroczony wczoraj, brak obroncy...niewazne. Pozdrawiam raz jeszcze. Spokojnych Swiat i troche lepszego nastepnego Roku zyczy Agnieszka Odpowiedz Link
posso Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 13.12.05, 23:33 ciesze sie, ze odezwalas sie. nie pisalam na tym forum nigdy ale czytam co piszesz od samego poczatku to tak dla wyjasnienia kim jestem. wlasciciwe to chcialam tylko napisac ze ciesze sie ze dojechalas do IRL...a tutaj ciemno, glucho i troche pada snieg:)) Odpowiedz Link
bczapska1 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 15.12.05, 10:35 Witaj , to miło że się odezwałaś , fajnie że podoba Ci sie w IRE , ja mam odmienne zdanie co do wysp , ale to może dlatego ,że Kacperek tam właśnie od nas odszedł ,i po trochu to za to co się stało obwiniam te miejsca . Wczoraj przyjechał mój mąż do domu , będzie ze mną do 15 stycznia czyli cały miesiąc a pózniej musi wrócic do Angolandi na dalsze leczenia .Może bedzie troche lepjej jak będziemy razem . Pozdrowjenia i wszystkiego naj Basia mama aniołka Kacperka (14 lat) Odpowiedz Link
ihaha6 5 minut na forum 15.12.05, 15:31 Basiu, Ire a Anglia to co innego. Rozumiem Twa niechec do Wysp, ja tez nie tensknie za Gdanskiem... Wczoraj bylam na polskiej mszy w Portlaois, ks.Janusz ujal mnie swoja normalnoscia. Nie czas jeszcze na przyjmowanie komunii, nie bylam u spowiedzi wieki...ale woda sw. sie nie zagotowala, a to juz cos. Nieprawdaz??? Zamowilam, jak co roku, msze w urodziny Doriana, to juz 9...byly by:/// (i 3cie Alka). Msza odbedzie sie w sr., 21go grudnia o 20stej (u Was 21ej), jesli ktoras z Was dolaczy sie w myslach do modlitw, dziekuje. Zapraszam do Portarlington;) Msze robie 22.12., a nie w rocznice smierci moich Dzieciakow, bo bylo ich za duzo. To taka moja matczyna pamiatka, prezent dla Dzieci. Nie jest latwo, ale zycie tutaj jest proste. ...zamykam oczy na ta swiateczna euforie, tesknie za Dziecmi i zyje dalej. Dziewczyny, za Wami tez tesknie;) Zawsze jak mam chwile czasu, wchodze tu. To musi byc sympatia, co nie? Pozdrawiam raz jeszcze cieplo. Agnieszka, Matka 3 Niekwestionowanych Aniolow Odpowiedz Link
konwalka Re: 5 minut na forum 16.12.05, 11:23 Agnieszka, witaj wylatuję dzisiaj na dwa tygodnie do Wlk Brytanii, jeśli masz ochotę, podaj mailowo namiar na siebie :) U nas, w Loughborough też jest polska msza, pewnie pojdziemy na pasterke w wigilię :))) Jeśli się sie "spotkamy" - po prostu przyjmij ode mnie życzenia spokoju i normalności, na ile ona jest możliwa. Tego tez chciałabym życzyć wszytskim wspaniałym Osobom z tego forum Odpowiedz Link
anetuchap Re: 5 minut na forum 17.12.05, 00:29 Witaj Agnieszko!!! Dobrze, że się odezwałaś, bo już się martwiłam, czy w tej Irlandii wszystko ok. Nie wiem, czy mnie pamietasz, ale ja zawsze wiedziałam, że Twoja historia jest prawdziwa. Nie mogłam zrozumieć tej nagonki na Ciebie. A zarzucanie Ci, że się za ostro bronisz był szczytem!!! Na Twoim miejscu broniłabym się równie zaciekle. NIKT nie ma prawa beszcześcić pamięci Twoich dzieci. NIKT Podczas tego linczu zastanawiałam sie, co Ty czujesz? Nie dość, żę przeżyłaś tragedię śmierci własnych dzieci to teraz ktoś Ci zarzuca, że to sobie wymyśliłaś. Płakać mi się chciało. No jak tak można!!! Ja też oglądałam ten program z Twoim udziałem. Jesteś wspaniałą mamą i bardzo dzielną kobietą. Ja płakałam razem z Tobą. Aga, ja z całego serca życzę Ci, aby w twoim sercu zagościł spokój. Wiem, że nigdy nie pogodzisz się z tym co się stało, ale życzę Ci siły abyś żyła dalej. Agnieszka, Twoje dzieci żyją...w Twoim sercu i w sercach wszystkich życzliwych Ci ludzi. Ja wiem, że słońce zaświeci dla ciebie, że być może znów będziesz potrafiła się uśmiechać. Tak, że oczy też się śmieją, nie tylko usta. Masz wspaniałego mężczyznę obok siebie to już są pierwsze promienie słońca, które wkrótce Cię ogrzeje. Przepraszam, że tak długo i chaotycznie. Pamiętaj, że tu są ludzie, którzy ciepło o Tobie myślą i noszą w sercach pamięć o Twoich dzieciach. Bądź kochana i kochaj. Zawsze. Tego życzę Ci najbardziej. Pozdrawiam z bardzo pochmurnego Gdańska. Na razie nie wracaj, poczekaj na wiosnę. A może właśnie tam znajdziesz szczęście???? Twoje dzieci są zawsze tam gdzie Ty jesteś. Tu w Polsce są tylko ich groby. Ich dusze są przy Tobie. Wszystkiego dobrego. Aneta Odpowiedz Link
ihaha6 Jestem... 18.12.05, 19:14 Naprawde na chwile... Pozdrawiam, czytam z doskoku. Znalezlismy normalnych ludzi...Polakow w ortlaoise, no i jeszcze maja internet...cud, kolejny. Dziewczyny, bede pisac, czytac i myslec o Was. Agnieszka. Odpowiedz Link
bczapska1 Re: Jestem... 19.12.05, 09:38 Agnieszko , bardzo sie cieszę ze bedziesz z nami w kontakcie , ze u Ciebie wszystko ok . Pozdrawjam i przytulam mocno , za wszystko co dla mnie zrobiłaś Basia Odpowiedz Link
ihaha6 hmm... 22.12.05, 17:19 Basiu a co ja takiego dla Ciebie zrobilam? Nie mam (niestety)takiej mocy, by przywrocic Ci Syna...wiec w gruncie rzeczy nic nie zrobilam. Cala ta reszta, dobre slowa, gorzkie mysli i strzepki wspomnien sa tak samo dla Ciebie, jak i dla mnie. Jak to Ktoras z Was madrze napisala mi "(...)nie jestes wyjatkowa". Wszystkie cierpimy, kazda inaczej. Ale potrafimy zrozumiec sie nawzajem. Basiu, mam nadzieje, ze dasz rade, ze podolasz, ze przetrwasz. Swojemu Synkowi jestes winna "tylko" milosc, pamiec i bezgraniczna tesknote...a nie ofiare ze swojego zycia. On by tego nie chcial. Rozumiesz? Trzymaj sie kobieto! Agnieszka, matka 3 Aniolow. Odpowiedz Link
iorek Nie mam słów. 30.07.06, 00:10 Nie mam siły już płakać. Po stracie Małej, nie mam już sił... Czytam coraz to różniejsze historie, o chorobach, o smierciach... Pan B. bywa bezlistosny... Jedyne, co nam zostaje to wiara w Niego... Bardzo Ci współczuję. Nie mam słów. Żadne nie będą odpowiednie. Odpowiedz Link
niezapominajka_4 Re: 5 minut na forum 17.02.11, 22:53 witaj agnieszko glowa do gory , ja stracilam pierwsze a niewiedzialam ze jestem po prostu wypadlo teraz mam synka zdrowego bog da ci dziecko tylko badz cierpliwa Odpowiedz Link
trishamm Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 21.12.05, 17:22 Jest tyle porzuconych dzieci na świecie!! Może któreś czeka na Twoją miłość? Czy nie warto stworzyć mu dom i samej sobie rodzinę?! One naprwdę potrafią rozjaśnić życie!! I sprawić że ma się dla kogo żyć........ Zresztą sama nie wiem, co Ci napisać, bo rzeczywiście to jest dobijające i barzdooo przykre!!! Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 22.12.05, 17:27 Masz racje. Pisalam juz o tym kiedys, ze moze dorosne do bycia Mama dla Cudzego Dziecka. Powaznie o tym mysle. Tutaj w Ire...wrecz moralnym obowiazkiem jest zaadoptowanie samotnego Dziecka, nie tylko irlandzkiego, ale i z kazdej innej czesci swiata. Nikt nie wtraca sie w przyczyny adopcji, mam wrazenie nawet ze sie tego "oczekuje po sasiadach", rozumiesz? Co krok spotykam kwestujacych ludzi (dla Dzieci chorych, smutnych, samotnych, zdolnych, wesolych, katolickich, zoltych i zielonych), charytatywnosc jest chyba cecha narodowa Irlandczykow, taka caloroczna Wielka Orkiestra Swiatecznej Pomocy;) Poki co, jestem dobra Ciocia dla kilku kochanych Dzieciakow moich Przyjaciolek. Zazdroszcze Im jako Matkom, ale bez zlych intencji(oczywiscie). Ucze sie byc Mayka bez Dzieci... Pozdrawiam. Agnieszka, Matka 3 Aniolow. Odpowiedz Link
agakoza1 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 23.12.05, 08:55 Podziwiam Cie, szczerze. zycze Ci spokoju i wielu radosnych chwil. tez Agnieszka, tez 31 lat mama rocznej Eli Odpowiedz Link
dorisek3 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 23.03.06, 09:16 mam 38 lat, nie mogę zajść w ciążę, adoptowałam dziecko, które zmarło 3 tygodnie temu po ciężkiej walce o życie..... Nie moge powiedzieć,że wiem co czujesz, bo to nieprawda... Ale różne myśli kotłują mi się w głowie......i wiem co to bunt i ból... Jedyne co mi pozostaje to pogodzić się z tym co się stało....choc to trudne... i bolesne...a ja jestem taka niespełniona i czuję się wadliwym towarem na rynku... żal i walka jest naturalnym odruchem na to co nas spotyka... ale, żeby z tego wyjść musisz wybaczyć sobie i byc dla siebie dobra, bo cię smutek i cierpenie zniszczy.......a tego bym nie chciała..... Ja wierzę, że jest dla nas jeszcze szansa, zebyśmy były szczęśliwymi mamami... Jeśli mogę Ci w czymś pomóc to napisz do mnie...... Jestem z Tobą....... dorota Odpowiedz Link
karolimy Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 29.03.06, 18:23 Dorotko! Przez te kilka miesiecy bylas dla Antka najwspanialsza mama! Bartek byl jego nawspanialszym tata! Jak Dorian Agnieszką tak Antos Toba i Bartkiem opiekuje sie i tak juz bedzie do konca!Wasz Anioł Antek!Do niedawna towarzysz niedoli Karola - Wasz Anioł Antek - towarzyszy mu teraz nieco inaczej;-) Wiem, bo zgodnie z Twoja sugestia poprosilam go o pomoc.Pomaga:-) Wiem ze ani ciebie ani Agnieszke to nie pocieszy czy doda nadziei, ale dla innych rodzicow jestescie bardzo wazna -ze sie tak wyraze - lekcja rodzicielstwa. Modle sie o odmiane Waszego losu - stesknieni rodzice. Pozdrawiam goraco, Ania Ka(mama Karolka:-)) Odpowiedz Link
brunetkazreflekxami Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 16.05.06, 21:04 Agnieszko zawsze czkeamy na wiesci od Ciebie.. pozdrawiam Odpowiedz Link
pati12344 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 25.12.05, 00:25 czytając to co napisałaś wyłam jak wariatka.W wieku 18 lat straciłam dziecko w dwunastym tygodniu i chociaż minęło już pięc lat,mam prawie czteroletnią córkę i drugą czteromiesięczną nie potrafię o tym zapomniec.Jest to dla mnie bardzo ciężkie, i mimo,że o tym nie mówię to bardzo często myślę.Pozdrawiam i już nic nie piszę bo nie wiem co mam Ci napisac. Odpowiedz Link
w1paula Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 02.05.06, 08:35 Nawet nie wiem co powiedzieć ... (*)(*)(*)(*)(*) Odpowiedz Link
ihaha6 W Nowym Roku...niekoniecznie lepiej 04.01.06, 11:13 Dzis mam pierwszy wolny dzien od tygodnia i specjalnie przyjechalam 20 km do Portlaoise, by wejsc na forum. Pozdrawiam Was serdecznie. Jak juz wiecie, przezylam jakos kolejne "bezsensowne" swieta, w sylwestrowa noc po prostu duzo wypilam i probowalam odpowiedziec na wszystkie cieple smsy z Polski (mamy przesuniecie czasu- tutaj byla 11 pm) i nie plakac za duzo. Pracowalam w sb i w nd od 9am do 7.30 pm., wiec mimowolny kac byl sluszna pokuta...;/ Teraz Irlandczycy wracaja do normy, nie musze juz patrzec na setki lampek, zapakowanych "na gotowo" prezentow i zyczyc wszystkim wokol "merry ch.". Moge przestac sie usmiechac. W "moim" 5***** hotelu szal rodzinnych podrozy. Widok szczesliwych Rodzicow z trojka uroczych Dzieciakow, gramolacych sie do luksusowej windy, okrzyki "maaammmiii!" i porzucone w poscieli zabawki....bolesnie kluja w serce. Mysle sobie cichutko, czy moje Dzieci tez by zdezerterowaly do pralni, schowaly sie za choinka w holu czy zamowily na sniadanie kilogram lodow z czekoladowa polewa? Nie zazdroszcze tym ludziom ich widocznego bogactwa, ich niefrasobliwego prosperity....zazdroszcze im Dzieci, Ich szczescia, piskow i slonecznych usmiechow. Staram sie "nie zauwazac" Szkrabow, niektore z nich zreszta rzeczywiscie mnie ignoruja (coz, obsluga hotelowa to sluzba nie druzba)...ale i tak nie jest latwo. Wciaz lapie sie na wypatrywaniu wsrod rozesmianej gromadki mego blond Skarbu, 118 cm, prawie 20 kg, wlosy poldlugie, proste, rozswietlone niczym aureola, znamie na lewej skroni, blizna po wyrostku, niesamowite szare oczy i wielkie serce 5,5latka....Szukam Doriana wszedzie, chociaz logika puka sie w zmartwione czolo. Wiele Dzieci robi cos, mowi, wyglada,.... jak moj Synek, takie migawki dorianopodobnych kadrow, jakby usmiechal sie poprzez inne, Zywe Dziecko, jakby wysylal mmsa "jestem". To boli ale i tak szukam Go w kazdym z nich. (...)Dwa dni temu mielismy wypadek. Bezsensowny, prosta droga, 80 km/h, pekla nam nowiutka opona w naszym polskim samochodzie...Lucek mimo wszystko opanowal samochod, skonczylo sie "tylko" na kompletnym rozbiciu seata, cala lewa strona jest do wyrzucenia, tylna szyba rozprysnela sie po zywoplocie (chwala Irlandczykom, ze nie sadza wzdluz swoich wasklich drog smiercionosnych drzew tylko szpalery krzakow). Nam nic, kompletnie nic sie nie stalo (siniaki itp,. to szczegol), udalo nam sie wygramolic z wraku, z rowu i z pomoca przyjaciol doholowac czarny wrak na podworko Znajomych. Teraz bardzo droga naprawa (jest podobno sens kupic drzwi itp. w Polsce- bo tutaj oplaca sie go sprzedac na recycling;///), bo przeciez musimy czyms wrocic do Polski. Nasi wspaniali Irl. Przyjaciele "sprzedali" nam poobijanego Nissana (z kierownica po prawej stronie, paranoja) na czas remontu (raczej rekonstrukcji), dali kawy i w ogole podtrzymali na duchu. Moj L. jest w lekkim szoku, ja po zaciagnieciu Go do wanny i pod kocyk twardo pojechalam do pracy...innym samochodem. Musialam gesto sie tlumaczyc z 3godz. spoznienia, coz, tu takie "drobne" kraksy to normalka, polowa samochodow jest poobijana. Ale dlaczego tutaj o tym pisze? No bo... po tym calym zdarzeniu Irlandczycy zatrzymywali samochody i usilnie starali sie nam pomoc. W chaotycznych pytaniach i odpowiedziach, wsrod kawalkow samochodu i porozrzucanych rzeczy nie potrafilam otrzasnac sie z wrazenia dejavu. Oczywiscie, nie bylo mnie przy Dorianie w momencie Jego wypadku...ale mimowolnie te dwa samochody (czarny i bialy) nalozyly sie na siebie...czulam dziwne przeniesienie.... na tyle bylo to rzeczywiste...ze na pytanie jakies Pani "Nikomu nic sie nie stalo?" odpowiedzialam spokojnie "Nie, dziekuje, moj Synek j u z zginal w wypadku 3 lata temu, t e r a z nic Mu sie nie stalo" (tak jakos, moj angielski w tym momencie podupadl, ale sens/a raczej brak sensu wypowiedzi byl jak cytuje)... Trauma? Moze bolesna swiadomosc, ze t e r a z to juz nic sie nie stanie ani Doriankowi, ani Alkowi czy Darii...nie zyja, nie umra wiec drugi raz. Dziekuje tylko Bogu, ze nic sie nie stalo Lucjanowi. Przepraszam, ze pisze tu o sobie, ale w pewien sposob czuje w tym zdarzeniu obecnosc i opieke Doriana. Dwa dnim wczesniej Synek przysnil mi sie, mowil o wypadku (...) wspomnialam o tym Memu, ostrzegalam, niechetnie patrzylam na plany weekendowego wyjazdu do Galaway...slowem: wiedzialam. Dziekuje Synku. Pozdrawiam Was w Nowym 2006 Roku. Agnieszka, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
bczapska1 Re: W Nowym Roku...niekoniecznie lepiej 04.01.06, 13:56 To dobrze Anieszko ,ze nić Wam sie nie stało , często mysle o Tobie i czekam na Twoje wiadomości . Ja tez ciesze się że skończył sie okres świąt , choć muszę przyznać że sylwester był dla mnie najgorszy , nie mogła patrzec jak ludzie się cieszą jak strzelają , KAcper zawsze bardzo czekał na to strzelanie a ja bardzo bałam sie żeby nie zrobił sobie krzywdy , wpadłam w jakąs dziurę i strasznie ryczałam . Czeka mnie jescze 6 styczeń pierwsze imieniny Kacpra bez Kacpra , tez będzie ciężko Dla Ciebie uściski w nowym roku 2006 Basia , mama aniołka Kacpra ( 14 lat ) Odpowiedz Link
ihaha6 Do Basi...i nie tylko (Dzien Babci i Dziadka) 09.01.06, 16:05 Pozdrawiam raz jeszcze. U nas prawie polska pogoda, zimno, buro i bez sensu. Znowu mam dzien "off", no to zajrzalam do Was. Basiu, rozumiem Twoj smutek i niepotrzebne juz (niestety) obawy w zw. z petardami... Mam nadzieje, ze pierwsze imieniny Kacpra "po Jego tragicznym odejsciu" byly tylko troche straszne, ze znalazlas w sobie cieple wspomnienia innych, poprzednich, radosnych... Nie boj sie, ze zapomnisz...obiecuje Ci, ze z czasem bedziesz pamietac coraz wiecej, kazdy z Waszych wspolnych szczesliwych dni. (...) Pozdrawiam przy okazji ach41 i dziekuje za smsa na moj polski nr kom.(zostal w P.!)- Tato mi go przekazal. Pozdrawiam tez mamamisi, polka33 i inn. Dobre Dusze tego wspanialego forum. Ps. wczoraj bylisMy na polskiej mszy w Newbridge...niestety, podobno ostatniej, bo polska kuria nie przysle nikogo do pomocy ks.Januszowi. Paranoja, tylu potrzebujacych "strawy duchowej" Polakow zostanie pozbawionych tej cotygodniowej wspolnoty? Tutaj jest mi "latwiej" prosic Boga o wsparcie, o sily, o spokoj dla moich sp.Dzieci..., coz, moze na irlandzkiej mszy tez mnie zrozumie:/ Gorzej z planowana spowiedzia...nie podolam bez tlumacza... Coraz trudniej jest mi tutaj bez mozliwosci odwiedzenia grobow moich Synkow. Jeszcze 2-3 miesiace. Niedlugo Dzien Babci i Dziadka, wspolczuje Tym wszystkim Babciom i Dziadkom, ktorzy stracili wyczekiwane, ukochane Wnuki...Zal mi moich Rodzicow, ktorzy przezyli swoje Wnuki (oczywiscie, maja jeszcze Wnuczka Krzysia, synka mego brata) i na pewno z zalem w sercu czekaja na laurki. Prosze, dodajcie otuchy swoim Rodzicom, Oni tez cierpia... Trzymajcie sie. Agnieszka, matka 3 Aniolow. Odpowiedz Link
polka33 Re: Do Basi...i nie tylko (Dzien Babci i Dziadka) 10.01.06, 10:16 Jestem myślami z Tobą Agnieszko, choć rzadko piszę , czytam i przesyłam Ci dobre myśli,ciepłe słowa..pamiętam.......... Odpowiedz Link
ihaha6 do polka33 i nie tylko... 19.01.06, 16:51 Dziekuje za pamiec i pozdrowienia. Tutaj deszczowo, i az nie chce sie wierzyc, ze w Polsce nawet - 26 stopni mrozu. Nastroj mam takze nienajlepszy, troche po ostatnim finale W.O.S.P (w Dublinie tez kwestowalismy, a co)...bo w tym roku zbiorka byla na Dzieci Poszkodowane W Wypadkach...wiec i niejako na Doriana. Takie gorzkie pytanie sie rodzi: czy w t e d y lekarze zrobili wszystko??? Czy mieli dostatecznie dobry sprzet??? Czy gdyby ratowano Go gdzies indziej, mialby wieksze szanse na przezycie??? Wiem, teraz to (niestety) nie ma rzadnego znaczenia, ale ta (skad inad) pozyteczna impreza przywolala we mnie niezaleczone watpliwosci. Tak wiec, mam w gardle wielka "gule" zalu, tesknoty, bolu. Przepraszam, czasami nie potrafie pocieszac- ale i nie chce pocieszen od Innych, wygadam sie, wypisze...i juz mi troche lzej. Wiecie, co czuje. Tesknie... po prostu, niezmiennie, na zawsze A., matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
ihaha6 o Dorianie i Jego folderze:((( 19.01.06, 17:09 (...)no i wlasnie dowiedzialam sie (klikajac po prostu na aktywny link), ze folder ze zdjeciami Doriana "jest juz niedostepny"!!!!! Jak to mozliwe? Wiem, ze rzadko mam czas i dostep do netu, ale ostatnim razem dostalam powiadomienie na poczte i zblizajacym sie wygasnieciu folderu...a teraz po prostu (?!) zniknal. Paranoja. Nie mam wiec nawet zdjec Synka... Tak to chociaz zajrzalam, powspominalam, wierzylam, ze nie przepadna, nie zniszcza sie...I nie ma ich. Moj komp, a wiec i archiwum skanow - zostaly w Polsce. Nie wierze, ze mogl tak po prostu zniknac, bez jednego "uwaga, masz 2 dni na przedluzenie"... Przedwczoraj dowiedzialam sie, ze zakonczono definytywnie sprawe ojca Dzieci, ma byc wyrok 31.01.06 i (byc moze) odzyskam zrabowane zdjecia Synka. Moze wiec dla tej niezrozumialej "rownowagi w przyrodzie"...stracilam cenny plik w sieci? Oby nie bylo to zla wrozba. Rozbilo mnie to koooooompletnie. Pewnie jest to "nieodwracalne", jak wszystko w moim zyciu. Przepraszam, rozzalilam sie. A. Odpowiedz Link
malgosiks Re: o Dorianie i Jego folderze:((( 21.01.06, 23:27 moj wywiad polozniczy lat 28,5 ; ciaz 4 dzieci zywo urodzonych 2 poronien 2 dzieci zyjacych 0, ostatmiego Synka Nikodemka pochowalam 3 tyg temu, juz zwatpilam w obecnosc boga, nie popelnilam samobojstwa bo tak jak ty boje sie minac z dziecmi, zyje czekajac na smierc...zyjez czekajc by jak najszybciej do nich dolaczyc...:( zbyt dobrze wiem co czujesz.... Odpowiedz Link
ihaha6 Czarne mysli... 23.01.06, 09:27 malgosiks napisała: > zbyt dobrze wiem co czujesz.... Witaj w krainie wiecznego smutku. Ktos madry napisal kiedys: (...)"Wszystkie szczesliwe rodziny sa takie same, kazda nieszczesliwa jest nieszczesliwa na swoj sposob" Hmm, chyba zapomnial o Osieroconych Matkach. Nie wiem, dlaczego takze Ciebie los tak okrutnie doswiadczyl, wiem za to (moze to niewlasciwe slowo) jak Ciebie to moze bolec. Wspolczuje Ci. Ostatnio uzupelnialam nowy kalendarz na 2006 rok- nowe wpisy, nr kont, pps i paszportu, wazne daty. Niestety, wsrod tych ostatnich wiecej bylo tych "na czarno"...rocznica wypadku Doriana, Jego smierci, narodzin i smierci Aleksandra, straty Darii, nieistniejacych juz imienin i kolejnych urodzin... Taka czarna lista. Przytlaczajace... Ostatnio lapie sie na tym, ze (w bardzo rzadkich wolnych chwilach) zagapiam sie w piekne irlandzkie chmury i marze o wechikule czasu, ktory przeniosl by mnie chwile "przed" ostatnim pozegnaniem z Dorianem, ktory zatrzymal by pociag, zablokowal wszystkie drzwi, zgubil kluczyki od wszystkich samochodow... Nieodwracalne. Kiedys straszne wrazenie zrobila na mnie powiesc S. Kinga (chyba) "Smetarz dla zwierzakow". Kto czytal, wie dlaczego. Momentami bardzo bym chcviala ["po prostu" wskrzesic Synka, ale wiem, ze to niemozliwe. I to nie tylko po seansie "Godsend". Po prostu, nie wolno. Taaak, takie mam smetne mysli, buntownicze czasem, zalosne tez, obramowane koronka lez. Staram sie nie plakac publicznie, ale czasem o prostu zrasam drogie dywany i rozmazuje lustra w windzie. I co tu odpowiedziec na zyczliwe "What's happend, Agnes???". Po prostu "Thank You, just...nothing important"... No bo jak w 3 zgrabnych angielskich zdaniach zmiescic swoj bol??????????? Nie da sie. (...) Pozdrawiam. Agnes, matka 3 Aniolow. Odpowiedz Link
ihaha6 Proba swiatelka;) 23.01.06, 09:52 Raz jeszcze ja Po stracie folderu sprobuje wkleic swiatelko dla moich Aniolow, zrobione przez wspaniala natkaszczerbatka. Daj Boze, zeby dzialalo... tepa jestem. A. Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Proba swiatelka;) 23.01.06, 10:00 ihaha6 napisała: > Raz jeszcze ja > Po stracie folderu sprobuje wkleic swiatelko dla moich Aniolow, zrobione przez > wspaniala natkaszczerbatka. > Daj Boze, zeby dzialalo... tepa jestem. > A. > :/// proba druga Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Proba swiatelka- nie wiem, jak to zrobic!!!!! 23.01.06, 10:04 cos namieszalam, przepraszam:/// jakies bzdury wyszly, niby adres ale nieaktywny... Jakby ktos mogl pomoc, prosze pomysly. Dziekuje z gory. A. Odpowiedz Link
gruchotka Re: Proba swiatelka- nie wiem, jak to zrobic!!!!! 23.01.06, 10:54 Dorian Wzór <a href="HTTP://republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec272.htm" target="_blank">Dorian</a> HTTP musisz napisać małymi literami. Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Proba swiatelka- nie wiem, jak to zrobic!!!!! 23.01.06, 11:03 Dziekuje Ci gruchotko za tak szybki odzew!!! Miejmy nadzieje, ze zadziala. Pozdrawiam serdecznie. A. Odpowiedz Link
bczapska1 Re: Proba swiatelka;) 05.02.06, 21:03 Agnieszko , weszłam na stronę światełka , wszystko działa i jest piękne Pozdrawiam Cię bardzo mocno i musze powiedzieć ,że 9 lutego lecę do męża do Anglii , boję sie bardzo , muszę przełamć swój strach , ale może odnajdę gdzieś tam moje słoneczko . Wiesz dobrze jak mi sie kojarzy Anglia , do końca życia nie będzie to kraina szczęśliwości dla mnie , ale Kacper tam spędził swoje ostatnie dni , musze pojechac na cmentarz gdzie odbył sie angielski pogrzeb i kremacja, może mnie to uspokoi . Wiem że przede mną jeszcze dużo barjer do pokonania ... Pozdrwiam Odpowiedz Link
aqua696 Re: Proba swiatelka;) 06.02.06, 02:29 Zycze znalezienia sil i spokoju w podrozy, emocje beda napewno ogromne ale niestety zyje nas nierozpieszcza dla mnie straszna emocjonalnie jest podroz do warszwy z synem na badania oj boje sie wynikow strasznie niestety na tym foeum kazdy ma taka swoja "anglie" Agnieszko moze jednak kiedys zawitasz......a moze gdzies indziej znajdziesz ukojenie czego wamd ziewczyny i chlopacy jak i sobie zycze znalesc ukojenie oj marzy mi sie takie miejsce-choc chyba na obozie latem kiedy lina i wiatr byly czastke tego znalazlam..... Odpowiedz Link
marek.k72 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 26.01.06, 19:18 Niedawno urodziła mi się martwa córeczka w siódmym miesiącu ciąży żony, długo i radośnie wyczekiwane pierwsze dziecko. Lekarze tyle czekali z cesarką aż się udusiła. Dla mnie świat się zawalił i jestem zdryzgotany. Nie będę Pani pocieszał, bo nie weim co napisać Ojciec ś.p Juleńki Odpowiedz Link
marek.k72 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 26.01.06, 19:24 Mam wrażenie, że większość piszących to kobiety i to jest naturalne ale proszę pamiętać, że ojcu też może krwawić serce nawet gdy uścisnął rączkę "tylko" martwej córeczki... Byłem bardzo ciekawy jak może wyglądać dziewczynka podobna do mnie. Teraz już wiem... Odpowiedz Link
ihaha6 Odp. dla marek.k72 27.01.06, 16:09 ...przepraszam, jesli odniosl Pan wrazenie, ze rozrozniam Rodzicow na: Matki Po Stracie i Ojcow Bez Uczuc...przepraszam, nie mialam zamiaru nikogo urazic... Zdaje sobie sprawe, ze kazdy cierpi w takiej chwili, kazdego boli, kazdy ma prawo do rozpaczy. Przypadek ojca Doriana i Aleksandra...jest ponizej jakiejkolwiek sredniej ludzkich zachowan, i nie sadze aby Pan czy inni Ojcowie byli rownie obojetni! Nie uwazam, ze wszyscy sa tacy sami, czyli nieludzcy!!! Wspolczuje Panu i podziwiam jednoczesnie, bo (niestety dla Nich, potem mieli straszny zal do siebie) kilku znanych mi Niedoszlych Ojcow nie potrafilo zdobyc sie na kontakt ze zmarlym (urodzonym niezywo) Dzieckiem. Pomimo czystych uczuc, pomimo wszystko- nie pozegnali sie z Nim/Nia. Nie bede zasmiecac tego forum formulkami "to straszne, co Was spotkalo", bo wszyscy wiemy, ze doswiadczenie Straty Dziecka jest nieporownywalne do niczego innego i bolu nie da sie wyrazic slowami. Kazdy z Nas ma swoje prywatne Pieklo, w ktorym dreczy sie pytaniami i nieutulonym poczuciem winy. Zycze Panu i Panskiej Zonie- obojgu po rowno- duzo sily, wzajemnego wsparcia i wiary, ze Wasza Ukochana Coreczka i tak Was kocha i zawsze bedzie z Wami. Agnieszka, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
aqua696 Agnieszko 29.01.06, 04:41 Pozdrawiam serdecznie Trzymam kciuki i prosze pomysl ze zaswieci slonce Jak wrocisz do trojmiasta chetnie przejde sie z toba na spacer w milczeniu lub wygadaniu trzymaj sie cieplutko choc cieplej u Cebie niz tu kiedy zatoka zamarzla Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Agnieszko 02.02.06, 21:19 witaj...do Trojmiasta raczej nie wroce, nie mam po co, choc kilka milych wspomnien (spacery z doriankiem po parku oliwskim, do zoo itp.) by sie znalazlo. Niestety, najbardziej pamietam OIOM w szpit.wojew. i kaplice i prosektorium...:/// przepraszam, ze tak krotko, duzo i dlugo tu pracuje i wlasnie zamykaja library... pozdrawiam wszystkich odezwe sie. pa Agnes, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
anetuchap Re: Agnieszko 02.02.06, 23:32 Trzymaj się ciepło, kochana. Teraz już musi być dobrze, innego wyjścia nie ma. Powoli Twój świat się rozjaśnia, chociażby dlatego, że spotkałaś fantastycznego mężczyznę, On cię ochroni. Musisz się uśmiechać. Zrób to dla swoich dzieci. Pomyśl, jak one bardzo martwią się o Ciebie kiedy Ty pogrążasz się w rozpaczy. Twoje aniołki proszą Boga o dobry los dla Ciebie i aby znowu pojawiło się światło w Twoich oczach. Pozdrawiam Aneta ps. a swoją drogą to mogłabyś w Trójmieście zagościć, ja też bym chętnie się z Tobą spotkała. Oczywiście jeśli Ty będziesz miała na to ochotę. Odpowiedz Link
golami Re: Agnieszko 05.02.06, 10:50 Cześć Agnieszko i wszystkim innym! Od momentu, gdy przeczytałam Twoje posty myślę dużo o Tobie. Pozdrawiam Cię kochana bardzo gorąco. Czekam na dobre wieści od Ciebie. Odpowiedz Link
bach28 Re: Agnieszko 05.02.06, 13:40 przeczytałam twoje posty i własciwie nie wiem po co pisze bo tak naprawde nie wiem co napisać...bo wszystko co napisze może byc banalnie puste...ja też przezyłam smierc dwójki moich dzieci (choć maleńkie 8tc i nie przez wszystkich uważane za dzieci) to mnie też boli ta strata... Zycze ci spokoju mam nadzieje że kiedyś go znajdziesz Odpowiedz Link
karolimy myślałaś kiedyś o książce... 11.02.06, 12:04 Witaj Agnieszko Przede wszystkim chciałem Ci napisać, że jesteś wspaniałą, dzielną, bardzo mądrą kobietą. Kiedyś z moją kochaną żoną urządziliśmy sobie wieczór czytania Twojej historii. Od tej pory zabieramy się do napisania do Ciebie, ale jest praca, dom a przede wszystkim Karol. Nie ma natomiast czasu. Karol to nasz synek. Jest "tylko" chory. Ma już ponad pół roku, a jeszcze nic poza szpitalnym łóżkiem, nieznośnie białym sufitem, swoim respiratorem i innymi szpitalnymi urządzeniami nie widział. Więcej o nim i o nas można dowiedzieć się na wątku "agenezja ciała modzelowatego". Ale przecież miałem pisać do Ciebie. Wspomniałaś w którymś momencie, że chcesz napisać książkę. Ty sama najlepiej wiesz o czym (o kim). Chcieliśmy Cię zachęcić do powrotu do tego pomysłu. Pewnie nie masz czasu, może również sił i ochoty. No cóż, nie mamy zamiaru argumentować "za". Po prostu uznaliśmy to za dobry pomysł i chcieliśmy Ci o tym powiedzieć. Uważajcie na siebie, pozdrawiamy Ania i Zbyszek Odpowiedz Link
ihaha6 Do Wszystkich i Kazdego z Osobna;) 22.02.06, 15:06 Straaasznie sie za Wami wszystkimi stesknilam. Czekalam na ten dzien off w mojej pracy jak na swieto narodowe...i od 20 min. warowalam przy klamce Library, by wreszcie skonczyl sie lunchtime;) tyle tytulem wstepu, zaraz dopisze wiecej, tylko sprawdze dla Mego poczte, konta itp. pozdrawiam. Agnes, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Do Wszystkich i Kazdego z Osobna;) cd 22.02.06, 16:00 wrocilam... Otoz....bardzo Wam wszystkim dziekuje za pamiec, slowa otuchy, dobre mysli i w ogole. Obawialam sie, ze po tak dlugim czasie "nieusprawiedliwionej nieobecnosci" moj watek zniknie , (jak folder Dorianka:/) jednak Wasze posty nie daly mu wsiaknac w Niebyt. Wielkie Bog zaplac! Coz u mnie? Oczywiscie, pare klopotow ale i kilka calkiem dobrych informacji. Za kilka dni zmieniamy adres i dom o pare ulic dalej, jednak (o historio Irlandii!!!) nasz adres pocztowy zmieni sie o cale counrty (cos jak wojewodztwo) z Laois na Offaly, bo przekroczymy rzeke Barrow;) Zapraszam do mapy albo Pascala. Moj wspanialy, wyrozumialy i dobry Facet nadal mnie znosi, dostalam nawet na tzw. Walentynki nowa komorke 3G (bo stara/nowo zgubilam, taka zdolna) i w ogole....zapelnia mi w jakis sposob pustke po zmarlych Dzieciach. jest i to wystarczy. Samochod maMy (kupiony na spolke) nowy, wieeelki, legalny, bezpieczny, z kierownica po prawej stronie- planujeMy w marcu przyjechac do Polski, i wrocic w 1 kawalku. Nasze Portarlington przyjazne jak zawsze, w pobliskim Portlaoise (a dokladniej w kolejce w Bank of Ireland) spotkalam dawno nie widzianego Kolege z ulicy obok. Jest Tu od roku, ma ze swoja wspaniala Dziewczyna 3 mies. Coreczke. Tez swoje przeszli, totez ciesze sie tym bardziej z Ich pomyslnosci. Coraz wiecej Tu Polakow, kilku znalazlam dobrze platna prace, lokum itp. Latwo nawiazuje kontakt z ludzmi, wyczuwam Tych Wlasciwych i pomagam. (btw. Mam nadzieje, ze Tam u Gory Gdzies to skrzetnie notuja.) Wszyscy maja Zony i Dzieci w kraju, tesknia za Nimi okrutnie i planuja jak najszybsze sprowadzenie Ich do lepszegoi Kraju. Panowie politycy, zostaniecie sami w naszym porabanym swiecie podatkow i zusow!!! I dobrze wam tak. Amen. Ok, bez polityki. Ja rozgladam sie za inna praca, tyle ze dla siebie samej to ja wiele nie potrafie zdzialac. Robie sie dziwnie niesmiala itp. Paranoja:/// Czasami wieczorem rycze w poduszke, patrze na zdjecia Dorianka i aniolki i lampke i zaciskam oczy, by obudzic sie znow 26.05.02, zacalowana przez rozespanego Synka, ktory zapomnial otrzasnac konwalie z wody i ukradkiem poluje na pilota "Maaaamo, Kuba Guzik!!! Musimy kooooniecznie zobaczyc, czy sobie radzi w zyciu". Moze to egoizm, ale jestem coraz blizsza decyzji o nie posiadaniu kolejnych Dzieci. Dlaczego? Bo boje sie panicznie, ze gdy znow zapragne za duzo...strace wszystko. Irracjonalne, nieprawdaz? Mam mego Lucka, i strasznie boje sie jakichkolwiek Jego podrozy beze mnie. To, ze Go mam (dzieki Doriankowi, w co uparcie wierze) to i tak cud, nie chce kusic Losu. Glupie, co nie? Kupilam Tu niedawno zatopionego w niby-szkle Aniola Stroza od Dobrej Podrozy... wczoraj odpadl od kluczy i potrzaskal sie. Skleilam Go, tak jak i moje zycie. Nie wyrzucilam, nie kupilam nastepnego. Nie traktuje zycia, ludzi i symboli jednorazowo. Moze jest ze skaza, ale za to Na Pewno moj. Chaotycznie, wiem, pisanie w library to nie jest szczyt intymnosci. ps. Ex- Ojciec wniosl apelacje, urazony wyrokiem 6 mc w zawiasach. A niech mnie 3ci rok wzywaja do Gdanska (tym razem), placa koszta przelotu i drecza do upadlego szczegolami wspomnien, cierpien i zalu. Prawo w P. kocha przestepcow, a Sprawiedliwosc jest slepa i glucha. Kiedy i czy w ogole odzyskam zdjecia Dorianka??????????????????????? Nie wiem, wyc mi sie chce. Ostatnio snil mi sie, caly szczesliwy, bo Dziadek (moj ojciec) kupil Mu stroj pirata na bal karnawalowy. Taki "prawdziwy", nawet z papuga. Ulga, widziec Synka usmiechnietego. Chocby tylko we snie. Niestety, musze konczyc. Odezwe sie wkrotce i odpowiem na posty ( a zwlaszcza na ten od karolimy) Pozdrawiam Was serdecznie i zycze jak najlepiej. Agnieszka, matka 3 Fantastycznych aniolow. Odpowiedz Link
ihaha6 Z doskoku 02.03.06, 18:22 Witam serdecznie. Dzis mam troche wiecej czasu, wiec poczytalam inne watki, dopisalam kilka swoich mysli i zastanawiam sie, ile dla mnie znaczy kontakt z Wami, chociazby taki, przez monitor? Duzo. Bardzo duzo i jeszcze troche. Przy Was, Waszych Dzieciach i Ich historiach czuje sie "normalna", tzn. nie Odmieniec, nie Zona Lota, nie Histeryczka. Pomoaga mi wypisanie sie Tu, przeczytanie Waszych slow, czeso bardzo bolesnych, zrozumienie, ze ja Pierwsza i (niestety) nie Ostatnia stracilam Dziecko. Jestescie moja psychoterapia. dziekuje wam za to. Z kronikarskiego obowiazku dodam, ze moj Lucek od 2 dni ma jakies niedobre klopoty z sercem. Lezy w domu i udaje, ze nie boli:/ Musze zaciagnac Go do lekarza i niejako zmusic do leczenia, albo chocby przebadania. Mam nadzieje, ze irlandzki lekarz nie wykryje u Niego np. drugiego serca;) Choc czasem wydaje mi sie, ze On musi miec co najmniej dwa, bo jest stanowczo za dobry wobec i dla swiata. Zupelnie jak moj sp. Dorian. Boje sie o Niego. Wiem, ze to nie miejsce, ale prosze o ciepla mysla dla Niego. Jest teraz Wszystkim, co mam. Pozdrawiam. Agnieszka, Matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
patapi Re: Z doskoku 03.03.06, 09:20 witam ! od kilku miesięcy czytam twoje posty..... jestem zawsze wzruszona Twoimi rozmyślaniami.... jestem mamą 3 Muszkieterów .Twoje pisanie jest z "głębią " i bardzo pomaga mi w codzienności ....dziekuję Ci za to że piszesz ... pozd . i zyczę Ci podejmowania samych dobrych decyzji.patopi Odpowiedz Link
asieek Re: Z doskoku 03.03.06, 13:53 Witaj, dobrze, że się odezwałaś, bo już się troszkę martwiłam o Ciebie. Podobnie jak Ty znajduję ukojenie i zrozumienie na tym forum. Twoje posty są dla mnie o tyle cenne, że odnajduję w nich swoje myśli.... Myśli, których nie umiem sama czasami ubrać w słowa... Życzę dużo zdrowia i spokoju Asieek Odpowiedz Link
ihaha6 Minuta 10.03.06, 17:24 Pozdrawiam, dziekuje. Ciagle nie mam czasu...:/ Ale po 24 marca wybieraMy sie do Polski i moze Tam znajde czas, by wejsc na Forum na dluzej, ze o gg nie wspomne. ZyjeMy. A to juz cos. Tesknie. Wiecie. Agnieszka, Matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
anida63 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 11.03.06, 01:01 Bardzo współczuję.Miałam 4dzieci.dwie dziewczyny 26 i 20lat.które mam oraz dwóch chłopców.Jeden zmarł 3dni po urodzeniu-miałby 19l. a drugiego straciłam w sierpniu 05r.nie dożył 17 urodzin-utonął w jeziorze.Też mi nie chce się żyć i przykro mi ,że nie umiem cię pocieszyć.3maj się. Odpowiedz Link
ihaha6 Przemyslenia. 22.03.06, 16:47 Witaj. Witajcie zreszta i Inni. Przepraszam, ze tak rzadko odpisuje. Niedlugo wybieram sie do Polski, mam nadzieje, ze przywioze swoj komputer, zaloze internet i bede mogla czesciej z Wami "porozmawiac". O tesknocie wspominalam nie raz, teraz chcialabym opisac Wam swoj sen. Snie czesto, chyba co noc. Po smierci Doriana nie byly to "marzenia senne" a raczej koszmary...Nie bede wspominac, wystarczy, ze ja bylam przerazona. Teraz, po tzw. czasie, spotykam Doriana w moich snach niejako mimochodem, jest Tam z zalozenia, po prostu. Gdy juz zauwazam, ze to (niestety) tylko jakis sen, usmiecha sie i stara sie bezbolesnie odejsc. ...Ostatnio jednak snilam , ze odzyskalam Syna. Pisze "odzyskalam", bo trzymalam Go kurczowo w ramionach, przytylalam, nie moglam sie nacieszyc zapachem Jego delikatnych wlosow, cieplem ufnych dloni. Wiedzialam, ze Ktos mi Go oddal, zwrocil, zrozumial, ze Jego odejscie bylo Koszmarna Pomylka. Ze teraz juz zawsze razem, nigdy wiecej rozpaczy itp. I przenikalo mnie jedno dziwne uczucie: Duma. Bylam strrrrrasznie dumna, ze Go mam "z powrotem", ze wytrzymalam, ze doczekalam, ze "zasluzylam" (?) na cudowne odzyskanie. (...)tym wiekszy byl zal i rozczaowanie, gdy obudzilam sie, widzac ukochana twarzyczke w ramce zdjecia, ktore zawsze stoi przy moim lozku. Blisko, ale nieosigalnie. Za szybka, delikatna, ale nieprzenikniona. *** Moze jeszcze nie nie teraz, moze musze poczekac jeszce troche??????????? Postarac sie? Odpokutowac? Prosic bardziej, mocniej, zarliwiej??? Nie wiem. Pewnie Nikt z Was nie wie, ale musialam napisac o tej dumie Matki. A propos: Tutaj w Irlandii obchodza Dzien Matki 26 marca. To dla mnie straszne swieto. Przepraszam, Mamo, ale od smierci Doriana juz go nie obchodze, w zadem sposob. Nie chce Cie karac, po prostu nie potrafie. Wiesz. I na koniec napisze jeszcze o niesamowitej atmosferze irlandzkiej mszy. ZdecydowalisMy, ze bedziemy chodzic do Kosciola tu na miejscu, w Portarlington. Moze i inaczej, moze po ang...ale Bog rozumie przeciesz wszystkie jezyki, nieprawdaz? Pominawszy roznice w liturgii, zaangazowanie Ksiedza i rzeczywisty udzial wiernych w uroczystosci (o tym innym razem), wspomne jedynie niejako "anielski" spiew irlandzkich Chlopcow, uczniow miejscowej (katolickiej) szkoly, pelen ufnosci, zadziornosci i wiary. Mozna bylo kolysac sie w takt piosenek. I potem grali na "fletach" (takie malutkie, typowo irl.instrumenty). I poplakalam sie. Z zalu. Z tesknoty. Z poczucia osamotnienia. Mija irlandzka przyjaciolka prowadzi od kilku dni batalie pt. "Agnes, can You thinking about a next child? pleeease?" Nie wiem. Pozdrawiam. Agnieszka, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
bemilkaa Re: Przemyslenia. 23.03.06, 00:09 Jestem pod wrażeniem tego co przeczytałam. Jesteś wspaniałą kobietą i wiem, że napewno nadejdzie taki moment że usłyszysz słowo MAMA!!!!! Życzę Ci tego z całego serca. Pozdrawiam Cię serdecznie. Dzisiaj byłam w wielkiej rozpaczy i dzięki Tobie uspokoiłam się. Dziękuję za to!!!!! Masz takie samo imię jak moja nieżyjąca córeczka. Pozdrawiam Cię jeszcze raz. Wszystkiego najlepszego. Odpowiedz Link
maretta111 Re: Przemyslenia. 24.03.06, 08:58 Pozdrawiam panią serdecznie. Jestem mamą dwójki szkrabów, których miałam nigdy nie urodzić. Odpowiedz Link
ihaha6 Podroz do Polski 04.04.06, 17:57 Witam. Nie bede po raz kolejny przepraszac,ze tak rzadko pisze itp.-wiadomo, pracuje, do Library chodze nie za czesto. Ale- uwierzcie mi- czekam na kazde kolejne spotkanie z Wami. Denerwuje sie, gdy z tzw. "powodow" nie mam na to czasu. Wrrr. U nas wiosna rozszalala sie na dobre. Slonce ocknelo sie z deszczowego letargu, wiatr wieje jak na molo w Sopocie...ale pomimo wszystko jest zielono. To niby czas nowych planow, marzen, optymizmu. Ja z optymizmem patrze w najblizszy piatek, kiedy to wsiadzieMy w Rosslare na prom StenaLine i wyruszymy w podroz o Polski. Po ponad 4 miesiacach nieobecnosci. Oczywiscie, maMy tam cale mnostwo "spraw" do zalatwienia, spotkan z Przyjaciolmi, Rodzina i Urzedem Skarbowym;)...ale moim glownym powodem tej podrozy jest spotkanie z Dziecmi. Mam nadzieje spedzic z Nimi jak najwiecej czasu, posprzatac Im biale nagrobki, nasadzic (jak co roku) bialych, niebieskich i fioletowych kwiatow. Biale i niebieskie laczy jedna cecha- moj Dorian jakos nie potrafil rozroznic tych 2 barw. Ogolnie bardzo dokladnie okreslal kolory i odcienie (szarokoperkowy albo bananowy....albo wiosenny groszek z maslem;))...jednak co do bieli i blekitu- twierdzil, ze to to samo. Mowilam "Dodo, niebo jest niebieskie" a On "ale jak jest zachmurzenie to jest biale albo szare..." wiec ja "a snieg?" odpowiedal rezolutnie "snieg to przewaznie jest brudny". Slowem- to dla Niego, ten bialo-niebieski kobierzec. A fiolet? Zawsze go nie lubilam, kojarzyl mi sie z zaloba, jakims smutkiem. Za to Dodod- uuuwielbial. Mowil "Moge miec pioletowy pokoj mamo?"... Tak "pioletowy"... wiec teraz ma. Pioletowa tapete w swoim niebie. Tak bardzo czekam na to spotkanie, przy Ich grobach. Boje sie, ze nie bede potrafila odejsc, wrocic Tu... Od wczoraj mieszka z nami 5 letni Dawid. PrzywiezlisMy go w nd z dublinskiego lotniska wraz z jego rodzicami. Jest....dosc podobny do Dorianka, maly filozof w okularkach. Staram sie byc dla niego mila, ale zachowuje dystans. Gdy na wspolnym spacerze lacie mnie za reke...to boli. Oczywiscie, lubie go, sama zaproponowalam, by z nami zamieszkali, chce im pomoc odnalezc sie w tym kraju...ale nie chce byc zbyt blisko. Rozumiecie? Mam nadzieje. Ostatnio czesto placze wieczorami. To z bezsilnosci. Nie moge zmienic nic. Nic z tego, co dla mnie najbolesniejsze. To juz prawie 4 lata, niedlugo dluzej nie bedzie Doriana, niz byl... wiecie, o czym mowie...ale to i tak co dzien boli. Nasza ostatnia rozmowa z L. nt "ewentualnie" Dziecka, kolejnego, zywego, naszego...skonczyla sie moimi lzami. Strachu, zalu, poczucia winy? Nie jestem gotowa, jeszcze. Watpie, czy kiedys bede. Ani czas, ani odleglosc nie zatra tego bolu. Wspomnien. Pozdrawiam Was barrrdzo cieplo. Do zobaczenia w Polsce. Agnieszka, matka 3 Aniolow. Odpowiedz Link
ihaha6 W kraju 17.04.06, 23:29 A wiec jestem od tygodnia w Polsce. Spotkalam Przyjaciol, wypilam Lecha Pilsa, kupilam glany. Poscieralam kurze w "panienskim pokoju", zjadlam wiejski twarozek z rzodkiewka, porozdawalam prezenty. Dalam sie soba nacieszyc i cieszylam sie obecnoscia Innych. Oczywiscie. Ale najwazniejsze bylo dla mnie pojscie na cmentarz. Specjalnie nie zrobilam tego zaraz po przyjezdzie, przemeczona, nieswieza, ziewajaca. Dopiero pozniej, z bialymi tulipanami poszlam odwiedzic moje Dzieci. Przywiozlam Im irlandzkie muszelki i kamyki. Schowalam pod plytami grobow. Zeby sie nie pogubily. Aniolek dobrze pilnowal Ich spokoju, bo nikt nic nie ukradl i nie zniszczyl. Dziekuje. Przez 5 godzin sadzilam kwiatki, wyrzucalam "zimowa" kore i mylam bialy kamien nagrobkow. Teraz Chlopcy spia w kolderce niezapominajek, bratkow, stokrotek, lobelii i bakopy. Bialo-niebieski kobierzec. Wszystkie roslinki, jak co roku, przyjely wdziecznie swoj los. Pilnuja spokoju, pachna, kwitna. Pamietacie te bajke o niezapominajkach? Ja tez. Dzis snilo mi sie, ze znowu ja opowiadam Dorianowi. Pytal o smierc i o to, czy mozna kogos do konca zapomniec. "Nie Synku, to niemozliwe". Obudzilam sie splakana. Cala moja radosc z "holidays" minela. Jestem znow soba. Smutna, jak te nasze spotkania na cmentarzu. (...) Dzis pozegnalam sie z Dziecmi. Plakalam. Wiedzialam, ze tak bedzie. I teraz juz wiem, ze nie zostane na zawsze w Irlandii. Nie potrafie. Musze Tu wrocic do Nich. Milosc i tesknota zawsze byly irracjonalne. Dlatego tak bardzo je przezywamy. Jeszcze sie odezwe, przepraszam, koncze. Dobranoc Wam. ps. ach41 pozdrawiam Agnieszka, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
konwalka Witaj Agnieszko 18.04.06, 11:40 przypominam Ci mój nr gg - gdybyś miała ochote porozmawiać 5239758 Pozdrawiam Ciebie i Twojego Mężczyznę Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Witaj Agnieszko 18.04.06, 13:36 Konwalko, dziekuje, wlasnie probowalam odnalezc kogos w kraju przez gg, ale chyba wcielo mi cala liste kontaktow. Zapisze sobie i odezwe sie wkrotce. Pakuje kompa do samochodu i nareszcie bede miala internet w moim irlandzkim domu. Wtedy poggadamy. Pozdrawiam serdecznie. A, matka 3 Aniolow. ps. Dostalam plytke z tym programem z TVN Style, gdzie z mamamisi probowalysmy nie utopic sie we lzach i rozpaczy. Ciagle nie mam smialosci jej obejrzec...:/ Pani Odwazna? eh. Odpowiedz Link
justin301 ihaha 20.04.06, 20:14 Powinnaś napisać książkę. Życzę z całego serca wszystkiego dobrego. Odpowiedz Link
ihaha6 Re: ihaha 30.04.06, 21:58 cos w tym jest... Od paru dni znowu w Ireland. Po drodze stracilismy kolejny samochod...itp,itd. Kolejna @przygodowka@:/ Poza tym pada dzisiaj i ja-tak do pary-poplakalam sobie za Dorianem. Pozdrawiam cieplo i obiecuje dluzsza wizyte. Agnes, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
ihaha6 sekunda 14.05.06, 17:16 Pozdrawiam. Nie moge znalezc czasu na internet (moze to i dobrze?) a jak juz czas mam, to nie mam dostepu do kompa. Paranoja. Obiecuje sobie i Wam, ze w tym tyg. sie znajde. mam o czym pisac. Troche strasznie, troche melancholijnie...cala ja;/ Do odczytania! A. matka 3 Aniolow. ps. Wlasnie iunela 4ta rocznica chrztu Doriana, smutna bo bez Jubilata. Teraz same gorsze daty: 22- Jego imieniny, 26- dzien Matki, 1- dzien Dziecka i Jego wypadku, 13-.............bedzie ciezko, ale o tym pozniej. pa Odpowiedz Link
an555 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 14.05.06, 19:55 Dla Twoich Aniołeczków (************) Ania mama Aniołka Kubusia Odpowiedz Link
ihaha6 chwila 19.05.06, 12:42 witam widze tu wazny watek o snach,przeczytalam i mysle.... ostatnio mialam straszny koszmar...nie wiem, czy nadaje sie (nawet) na to forum. Oczywiscie, nt. Doriana. Zastanowie sie i podejme decyzje...ale chyba lepiej bym sie poczula, wyrzucajac z siebie Tutaj caly ten strach i krzyk...bo gdy opowiedzialam (ryczac) go Lu....popatrzyl na mnie i pow. "To nie Twoja wina, wiesz to, ja wiem, kazdy wie....czemu wiec tak rozpaczasz, to tylko sen". Ma racje...ale ja mam emocje. Na szczescie kilka dni pozniej moj madry Synek ukoil ten strach i placz. Tez we snie, bo tylko Tam mozemy sie spotkac. Opisze je Wam po pracy. A narazie- pozdrawiam serdecznie i zycze spokoju ducha w najblizszych dniach (...Matki). ag., matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
ihaha6 Kilkanascie mysli... 29.05.06, 10:08 witam Was. Nareszcie mam dobra godzine na spotkanie z forum. Przyjechalam do Portlaoise, do Przyjaciela, z rana, w deszczu i mgle;) ...tyle mam do napisania, ze nie wiem jak i od czego zaczac? Moze w podtytulach: *** sny Miewam sny, jak kazdy, (mam je codziennie) i jak wiekszosc z Nas Tutaj, czasem sa to koszmary zwiazane ze strata Dziecka. Jednakze ten jeden, sprzed kilkunastu dni byl szczegolny. Lojalnie ostrzegam, ze...koszmarny ten koszmar... "(...) obudzilam sie (w tym snie, oczywiscie) w szpitalu. Cala mokra ze strachu, splakana, przerazona. Lekarz spokojnym glosem przekonuje mnie, ze t e r a z juz nic mi nie grozi, ze juz wszystko w i a d o m o ...??? Slysze, jak monotonnym glosem tlumaczy komus procedure przesluchania. Szukam goraczkowo we wspomnieniach jakiegos zdarzenia, wypadku? Nic. Chyba zasypiam. Budze sie znowu w tym samym snie i z rozmowy z lekarzem dowiaduje sie, ze w jakis tam sposob (hipnoza? nieistotne) udalo mu sie zmusic mnie do p r z y p o m n i e n i a sobie calej prawdy o smierci Doriana. Ze nigdy nie mialam brata, nie bylo zadnego wypadku samoch., ze nie bylam w ciazy itp. ???????????????? Ze to j a i tylko ja jestem winowajca. Ze wmawialam sobie to wszystko, by uchronic sie przed poczuciem winy, przed kara, przed szalenstwem. Pod wplywem slow tego lekarza zaczynalam sobie <<przypominac>> cala sytuacje. <<Wrocilam>> pamiecia do jakiegos domu, do letniego wieczoru, gdy moj Synek kapie sie w lazience na pietrze, a ja - z jakis powodow- wychodze z niej i robie cos na dole, w kuchni. I potem <<widze>> siebie wchodzaca po schodach, skrzypia w tej naglej, niepokojacej ciszy... i wolam Doriana, i troche (ale tylko troche) zaniepokojona wchodze do lazienki..a tam...moj ukochany Synek lezy nieruchomo w wannie, pod woda, blade cialko pograzone w jakims strasznym snie...i wyje, i krzycze, wyszarpuje Go z tej wody, z piany i zabawek i probuje uratowac, obudzic, wytracic z tego bezwladu smierci... i potem <<widze>> policje, lekarzy, wszyscy krzycza i ja krzycze i slysze to jak przez sen, jak pod woda, nierealnie, daleko. I potem, gdy juz u s w i a d a m i a m sobie, ze moj Synek zginal z mojej winy, z glupoty, z zaniedbania, ze ucieklam przed sama soba w urojenia, pseudo-ciaze, oskarzenia nieistniejacych ludzi, ze w koncu w y d a l o sie, ze wszyscy wiedza, ze to ja....Jakas wija lokalna, policjant, ktory kaze mi wchodzic po tych drewnianych schodach bokiem, po zewnetrznej stronie balustrady, bym nie zatarla s l a do w w o d y (...) i opowiadac, co widzialam, co robilam, przezywac raz jeszcze chwile smierci Synka... I ta cisza wszystkich wokol, bo <<spowiadam sie>> z grzechu nienalezytej opieki. Kleczalam w tej lazience, przy wannie bialej jak trumna Dorianka, ciagle pelnej wody...i lkalam..." (...) obudzilam sie naprawde, i w pierwszym odruchu chcialam zadzwonic do Lu, by spytac sie, jak zginal Dorian... Ale spojrzalam na Jego zdjecie przy lozku, w te Jego madre, wiedzace oczy i ....z u l g a stwierdzilam, ze zginal w wypadku sam., ze moj brat byl tym nierozwaznym kierowca, ze obok Niego lezy na cmentarzu Aleksander, ze, ze, ze...to nie ja jestem winna smierci mego pierwszego Dziecka i ze stracilam tez Drugie i Trzecie. Ulga? Ten koszmarny sen jeszcze dlugo chodzil za mna jak cien. Gdy opowiadalam go Lu, plakalam, trzeslam sie ze strachu, ze to prawda. W pracy co chwile ocieralam lzy, z uporem odpowiadalam "I'm ok, nothing, it's just an alergie for a life" i inne bzdury. No bo jak wytlumaczyc szefowi, ze placze z rozpaczy po koszmarze nocnym??? Straszne. (...) Ktorejs z nastepnych nocy, a raczej juz na ranem otworzyly sie biale drzwi w naszej sypialni. Wszedl Dorian w pizamie, z kilkoma kredkami w reku i kartka papieru. Przykucnal przy lozku i rysowal cos ze skupieniem na zaspanej buzi. Nie chcialam Mu przeszkadzac, sploszyc z poscieli tych marzen. Cichutko zawolalam Go "Dorian?" Spojrzal na mnie, z usmiechem, roztargniony i powrocil do rysowania. Powtarzalam wiec tyko "kocham Cie Dorianku, kocham, Cie ...", jak mantre, jak modlitwe, jak zaklecie, by zostal ze mna. I wtedy wykonal ten swoj "slynny" gest "oj, maaamo, nie przesaaadzaj", te oczy wzniesione do gory, to omdlewajace wzruszenie ramion i przekorne przechylenie glowy... Obudzilam sie. To tez byl sen, ale jaki piekny, spokojny, taki "na otarcie lez". Synek podarowal mi ten sen jakby w "zadoscuczynieniu" za ten koszmar sprzed kilku dni. Moj Aniol Stroz. *** Wiem, brzmi to strasznie ksiazkowo, ale niedawno takie wlasnie mialam dwa sny. zaraz do Was wroce. Pozdrawiam. Agn. Odpowiedz Link
ihaha6 cd 29.05.06, 10:57 ***ciaze Moja Przyjaciolka jest w ciazy... (ma juz cudowna Coreczke, ponad 2 lata, aniolek z malenkimi rogami w blond loczkach;)) szczesliwa, spokojna, zdrowa. chodzi na joge, pozera straszne ilosci jedzenia, z roztargnieniem myli Irlandie z anglia...Gdy bylam ostatnio w Polsce, spedzilysmy razem troche czasu. Podarowalam Jej zaskoczonej piekny komplecik dla 6mies, bobasa (skad wiedzialas? to miala byc niespodzianka)..."Nika, ja wiedzialam i juz, i obiecuje Ci tym razem Synka, podobnego do Ciebie, Twojego w 99%;)))". jestem spokojna o Jej ciaze, choc ta pierwsza wywolywala we mnie mieszane uczucia- zaszla w nia niespodziewanie w rok po smierci moich Synkow, bezwolnie "skazujac" mnie na udzial w swojej radosci. Potem przekazalam Jej prawie wszystkie zabawki i ubranka Doriana, bo wiedzialam, ze zadba o nie i byc moze da swojemu Dziecku. Moja Przyjaciolka jest w ciazy. Tak, to nie powtorzenie, to inna Kobieta w ciazy. Ot, moje Przyjaciolki zaszly sobie razem w ciaze;) Ona takze (jak ta wyzej) 3 lata temu byla w ciazy...ale stracila to Dziecko, nota bene dokladnie 13.06.03, w rocznice smierci Dorianka. Nie bede pisac o Jej uczuciach...nie musze nikogo Tu przekonywac, ze cierpiala i cierpi. Teraz jednak jest w stanie blogoslawionym, w innym kraju, w innym zwiazku, ciagle jednak taka sama, moja kochana Tru. Bylam u Niej w drodze z Polski do Ire, cos mi wygladala za ladnie, jakos tak uduchowiona, swietlista...i brawo, to ciaza! Zycze Jej i Jej Dzieciaczkowi duuuzo zdrowia, szczesliwego rozwiazania i duuuzo sil na zapas. Ja...ja nie jestem w ciazy. Chociaz po tym "napatrzenou sie" na brzuchy, w rozanielone twarze...prze chwile czulam, jakbym i ja zaszla;) Nagle odnajdowalam w sobie setki "znakow", bolace piersi, jakies spuchniecia, nastroje, symptomy. Oczywiscie, o wiele prosciej byloby zrobic test;/// ale co tam, marzenia nie kosztuja. Wlasciwie, jak juz wiecie, jakos nieszczegolnie "staram sie" o kolejna ciaze. Ale tak z przypadku, mimochodem, to mogla by sie przydarzyc??? Zadziwiam sama siebie ta niekonsekwencja, nastrojami, glupota. No wiec, ja n a p e w n o nie jestem w ciazy. I kropka. A. Odpowiedz Link
ihaha6 cd 29.05.06, 11:03 ***Dzien Matki ...moglby nie istniec dla Nas, prawda? Ale jest, uporczywie czerwieni sie z kalendarza, jakies "merci", nalewki sojowe w aptekach po promocjach, kwiatki, laurki w przedszkolach i smsy w akademikach. W Ire obchodza go 26 marca, wiec ominela mnie ta euforia macierzynstwa w tym roku. Wieczor wczesniej przegladlam te kilka zdjec Synka i wylam. I zlozylam, pierwszy raz o d smierci Dzieci zyczenia mojej Mamie. Dorastasz Dziewczyno do prawdziwego wybaczenia? Pa. Agn. Odpowiedz Link
brunetkazreflekxami Re: cd 29.05.06, 20:55 Agnieszko powinnas napisac ksiazke.....pomogla bys wielu kobietom,ktore potrzebuja pomocy osoby,ktora jest Matka Aniolow.... Odpowiedz Link
ihaha6 ...dzisiaj straszniej niz co dzien:/// 01.06.06, 22:42 Dzien Dziecka, raczej tego zywego.... Jakby na przekor i wbrew slodkosci tego dnia (dzieki Ci Boze za brak tego swieta w Ire, choc Tu co dzien jest swieto Dzieci) mam w sobie gorycz. Wiecie, oczywiscie czemu: 4 lata temu Dorian jechal samochodem...i nie dojechal juz Nigdy i Nigdzie, chyba ze do samego Nieba... Totez, wybaczcie, ale powyje sobie nad tym wspomnieniem: (...) 1.06.2002. Rano, o 10tej zadzwonilam do Gdanska, do domu brata, by zlozyc cieple i stesknione zyczenia mojemu Synkowi. Przez chwile posluchalam o wspanialych wakacjach, i ze teskni i "jak sie czujecie z Brzuchem, Mamo moja?"...i probowalam nie plakac w sluchawke. Obiecalam Mu, ze zadzwonie do Niego pozniej i opowie mi, jak spedzil ten cudowny dzien. Nigdy nie spelnilam obietnicy.... *** Dosyc na dzis, ryczenie w internet cafe jest troche bez sensu... Dokoncze innym razem. Mam olernie za duzo czasu na wspomnienia. Zycze Wam, osieroceni Rodzice cudownej pamieci dobrych chwil i amnezji tych strasznych. ps. Ide sie napic. Jak to mowia w Ire "Wypij wszystkie swoje lzy, malenka"... pa :////////////////////////////////////////////// Ag. Odpowiedz Link
ihaha6 no i przezylam kolejny straszny dzien:/ 03.06.06, 19:47 (...) Witam ponownie. Wracajac do tematu rozpaczliwego przezywania Dnia Dziecka- plakalam sobie, smucilam, wsciekalam sie, pilam kolejne pinty "Bullmersa", taki irlandzki cider- piwo jablkowe. Spic sie tym nie da, ale rozmowa z Wyspiarzami do 1wszej w nocy pomogla. Jak na granice jezykowe- cholernie dobrze mnie rozumieli. Dzieki Im za to. Przeszukuje siec, by zabukowac bilety na lot do Polski i Z Powrotem. Hobbit? (kto zna Tolkiena, ten zrozumie, kto zas nie- nie szkodzi). Bede, musze, chce! Pozdrawiam Agn. Odpowiedz Link
ihaha6 Tam i Z Powrotem... 16.06.06, 19:26 Bylam w Polsce na dni kilka, w locie (Aerlingusie, wlasciwie) w biegu, ale bylam. I jesli mozna to tak ujac, jestem szczesliwa. Tzn. spokojniejsza. Po prostu, spelnilam swoja powinnosc. Groby moich Dzieci sa moja mekka. Przynajmiej raz do roku musze Je odwiedzic. Zamykaja internet cafe:// Wroce. O ile ktos jeszcze czeka na Forum. Pozdrawiam Was. Agnes, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
brunetkazreflekxami Re: Tam i Z Powrotem... 16.06.06, 20:35 czekamy Agnieszko zawsze na Twoj powrot do nas i z ciekawoscia czytam co napiszesz... 3maj sie dzielnie!:) Odpowiedz Link
kasia285 Re: Tam i Z Powrotem... 20.06.06, 20:09 Czekamy oczywiscie ze czekamy na Ciebie AGn... Odpowiedz Link
ihaha6 Puzzle, nadzieja i cala reszta... 06.07.06, 18:00 Witajcie. Ja nadal w Irlandii, nadal oczekuje na zalozenie internetu i nadal czas przecieka mi przez palce. Ciezko tak zbierac mysli i slowa, pakowac w kieszen i potem, tak przy okazji, przelewac je na forum. Po pracy, w drodze do lub z pubu. Obiecuje sobie solennie, ze juz wkrotce to sie zmieni. A poki co: *** (...) Jak juz wspominalam, moje Przyjaciolki sa w ciazy, tzn. w obu dwoch;) Jednej z Nich (wspomnialam o tym na watku Przyjaciele, daaawno temu) podarowalam, podczas przymusowej ewakuacji z mego domu prawie wszystkie rzeczy Dorianka. Byla wtedy w ciazy, urodzila wprawdzie coreczke...ale wydawala mi sie "godna" tego spadku. Przy okazji dostala takze kilkanascie zabawek mego Synka itp. Inna dostala Jego rowerek itp. Wtedy to cholernie bolalo, i teraz bolec nie przestaje. Wiekszosc Jego "osobistych" zabawek pieczolowicie przechowuje w "moim" pkoju u Rodzicow, w piwnicy i przy sobie. Podczas ostatniej wizyty u Ciezarowki (Nika, sorry za okreslenie;)), postanowilam przekazac Jej tez ksiazeczki Doda. Mial ich spora kolekcje, zapisal sie tez do biblioteki...piekne bajki, czytanki, elementarze. Oczywiscie, ucieszyla sie, i wspomniala, ze Jej Mala niedlugo zacznie tez bawic sie puzzlami Doda... Moze to paranoja, ale nie pamietam, bym je tez oddala. Bylo wtedy spoooore zamieszanie, pelno lez, chaotyczne "dziekuje" i przekonywanie samej siebie, ze dobrze robie.... Moze ten karton z kilkudziesiecioma pudelkami ukladanek i gier tez oddalam. Nie wiem. I nie pisze tu, by oczerniac, skarzyc sie czy kombinowac, jak odebrac podarowane.... Uderzylo mnie tylko jedno: Latwiej (o ile to slowo jest na miejscu) mi bylo wydac rzeczy, z ktorych moj Synek i tak j u z b y w y r o s l ...niz te, ktore n a d a l mogly by Mu sie przydac....... W razie???????? Po co Mu rowerek na 4 kolkach i spodenki na 116 cm.... Ale za to kolekcja matchboxow na pewno jeszcze sie przyda. I puzzle. To sa nie tyle pamiatki (jak Jego rysunki, kilka odratowanych zdjec itp.) ile Jego "prywatne skarby", ktore powinnam Mu przechowac do konca swiata. Rozumiecie? Nadzieja? Naiwnosc? Czasami, gdy sni mi cudowne odzyskanie Dorianka...moim glownym problemem (oczywiscie w e snie) jest...jak i w co Go ubrac??? Przeciez juz w y r o s l ze wszystkiego...ma teraz 10 lat. Inne zabawki moglam oddac, Dodo sam czesto bez wiekszego bolu dzielil sie swoja wlasnoscia, pakowal za male na Niego ciuszki dla Wiktorynki czy innego Dziecka... To nie to samo. Ja wiem, to nie ma sensu, ta nadzieja, to oczekiwanie na cud... Jak milosc Matki. Bezgraniczna, nielogiczna, ponadczasowa. I nadal boli. Mam ze soba jedno pudelko puzzli, to Doriankowe zdjecie z przedszkola "a la malarz z paleta", troche kiczowate, ale bezcenne. Jedno z ostatnich. Drogie bylo, ale tak prosil o ta wersje "puzzlowa", ze uleglam zachciance. I gdy juz wyjechal w podroz Bez Powrotu...wieczorem przed, bezwiednie zaczelam ukladac te kilkanascie kartonikow. Sama, bez Niego. Pierwszy raz. Nie poczekalam na Niego. ... Teraz ukladam je z mysla o Nim. (...) Odezwe sie jeszcze. Ciezko mi pisac dalej. Pozdrawiam Was serdecznie. Agnes, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
brunetkazreflekxami Re: Puzzle, nadzieja i cala reszta... 08.07.06, 15:04 Agnieszko zawsze tu na Ciebie czekamy.Pamietaj. Agnieszka Odpowiedz Link
kinada Re: Puzzle, nadzieja i cala reszta... 09.07.06, 08:25 Agnieszko.. Czytam Twój wątek, ale nigdy nie odzywałam się, sądząc,nie mam prawa, bo nie przeżyłam 'podobnej'tragedii.. Chcę Ci tylko powiedzieć, że myślę o Tobie i Twoich maleństwach.. Gdyby tylko istniała możliwość żeby Ci ulżyć w cierpieniu.. Niestety nie ma takiej możliwości. Pozdrawiam Cię gorąco Odpowiedz Link
ihaha6 Chwilowo... 14.07.06, 20:24 Chwilowo zyje polowicznie, spie niespokojnie i (jak to okresla krotko moj Lu) "rycze". Z powodu, bez powodu, poniewaz. Jest to z pewnoscia meczace dla wspollokatorow, dla Meg w pubie, dla mnie samej tez. Wygladam podobno codzien jak ciezko skacowana nieszczesnica. Tlumaczenie wszystkim wokol, opowiadanie swojej prawdziwej historii" nie ma raczej sensu. Totez staram sie usmiechac i czasem mi wychodzi. Ale przewaznie nie. Kolejne "przesilenie". Czas lez, rozpaczy i obwiniania sie. Pewnie minie, przycichnie, ostudzi sie. I poczeka na kolejna "sprzyjajaca" okolicznosc, jakis strzepek rozmowy, film, sen... Tym razem fale placzu rozpoczal film. "Zycie, ktorego nie bylo". Krotko mowiac o smierci Synka, o "co by bylo gdyby", o niemoznosci zapomnienia, o szalenstwie, nadziei i cudzie. Wiem, pytanie "po co ona sie tak katuje podobnymi fabulami?" jest olernie na miejscu. Odpowiedz brzmi : nie mam pieprz...pojecia. Przyciaga mnie do tragedii. Szukam wytlumaczenia, ukojenia, podobienstw. A potem rycze:/// I moje ironiczno-masochistyczne usposobienie podszeptuje znienacka " a ilu by wylo na filmie o Dorianie???". Fakt, Oskar, Grammy i Nobel w jednym. Historia gotowa na nieprawdopodobny scenariusz. "(...)Nie doszukuj sie, droga Agnieszko w ludziach zrozumienia. Dadza Ci albo niezdrowa ciekawosc albo znienawidzona litosc..."- powiedzial mi kiedys Bardzo Madry Facet. Totez moze czas napisac ksiazke albo po prostu przestac o Tym pisac. Bazpieczne "polotwarcie" jest prowizorka. Co strace? Tajemnica Smierci nadal pozostanie ukryta. A intymnosc Straty jest doswiadczeniem nas wszystkich, predzej czy pozniej. Musze to przemyslec. *** Rzadko pisze cokolwiek o Aleksandrze czy aniolku Darii. Nie, zebym zapomniala. Dla mnie sa Oni po prostu kolejnymi wcieleniami Doriana. Takimi zgaslymi nadziejami "moze jednak nie calkiem...umarl?". Sa takze wazni, ale to Dodo nadal sens memu zyciu, byl ze mna 5,5 roku. Tesknie za Nimi "w komplecie", wspolnie. Tak, jak nie kocha sie bardziej jednego swego Dziecka od drugiego, tak samo nie teskni sie bardziej za jednym Zmarlym niz za drugim. Tylko w inny sposob. Inaczej. Tak mysle. Moze sie myle. *** Z kolekcji chwil magicznych: Kilka dni temu zapukal do naszego domu koles z kartka "Im from Poland, bla bla bla" i wydukal, ze sprzedaje za cale 5 euro kopie rysunkow swojej kolezanki. Pachnialo swieza sciema, ale zeby nie bylo, zaposilam do srodka i przejrzalam. Wsrod "losi na rykowisku", pseudopolskich krajobrazow i slodkich psiaczkow trafilam na zreczna kopie pocztowki pt "Ona i On, lata 30te, wiek przedszkolny". Wiecie, o co chodzi? Niby nic, ale Chlopiec tam przedstawiony do zludzenia przypominal Dorianka. Moja mina na tyle ugodzila w serce Sylwka (mieszka z nami, przyjaciel Lu, typowy poznaniak, bardzo...oszczedny;)), ze bez slowa wyjal owe 5 euro i wcisnal kolesiowi w lape. I odprowadzil do drzi. Wiec mam teraz rysuneczek "zza snow". Ciarki przechodza. Dorian. Moj. ...dziekuje Ci Synku za kolejne "nie martw sie Mamo". Pozdrawiam Was. Agnes, matka 3 Aniolow. Odpowiedz Link
ihaha6 Porazka??? 17.07.06, 17:52 Witajcie. Dziekuje za maile, obiecuje, ze odpisze...w tym miesiacu;) Pogoda u Nas polsko-letnia, jakies upaly sie przypetaly, slonce omdlewa i wakacjami zapachnialo. Tylko zapachnialo, bo praca przede wszystkim. Zbieram punkty u Szefowej, by na przyjazd Matki urwac sie ... zaraz wroce... Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Porazka??? 17.07.06, 18:13 sorry, telefon z Polski. (...) no wlasnie, zaprosilam wlasna swoja Matke do Irlandii. Na wizyt(acj)e..., by poznala moje nowe "miejsce na Ziemi". By odpoczela, wydala bez zalu 100 euro na duperele, zobaczyla klify Moheru i krzyze w Clonmacnoise. Zeby uwierzyla, ze z wlasnej woli chce z \nia spedzic troche czasu. I jesli poklocimy sie tylko 5 razy w ciagu tych 10 dni wrzesnia...to i tak bedzie sukces. Postaram sie nie plakac, nie patrzec Jej zbytnio w oczy i "nie zaczynac". Moze sie uda. Trzymajcie kciuki. Moze to nie jest Pojednanie, ale jakas tam Normalnosc. I to juz jest cos, co nie? Skad wiec tytul "Porazka"? Otoz moj Dobry, Madry i W ogole Lu po mojej kolejnej kilkudniowej ulewie lez stwierdzil, ze to (cytat) " Jego osobista p o r a z k a...", bo mial nadzieje, ze bedac z Nim " zrobie ten krok w przod, a ja stoje w miejscu i newet sie cofam"... Jezu! Lu! Gdyby nie Ty, to w ogole malo bym miala powodow do usmiechu, do chwil zapomnienia, do nadziei itp, itd. Co mam zrobic, by tym razem Lu nie obwinial siebie za moje poczucie winy??? To nie jest pytanie retoryczne... Prosze o odpowiedz, podpowiedz, cos madrego. Pozdrawiam. Agnes, matka 3 Aniolow. Odpowiedz Link
ihaha6 ..cisza 29.07.06, 17:44 Wlasciwie to nie dzieje sie nic. Przez kilka dni szukalam slodkich (ale z charakterem) ubranek dla Dzieci mojej Przyjaciolki, wspominalam juz o Niej. Synek tuz tuz a Coreczka calkiem duza jak na 2,5 roku. Piekny mis nie zmiescil sie w babelkowa koperte, ale wyprawka i owszem. Dobra Ciocia ze mnie. Tak... bezpieczniej, starac sie dla Cudzych, Zywych Dzieci. Niedlugo 4ta rocznica narodzin/smierci Alexa, no i 1wsza mojego ostatniego, niezbyd udanego Poczecia. Jestem ostrozna albo zbyt... przewrazliwiona. Omijanie tematu tez jakiis sposob na swoje problemy? pzdr. Agnes Odpowiedz Link
venla Agnieszko... 31.07.06, 15:48 wczoraj przeczytałam całą Twoją historię, poryczałąm się przy tym nie raz... To prawda, że jesteś silna, że mimo tego co Cię doświadczyło dostrzegasz innych, dajesz im to możesz i potrafisz. Żałuję, że nie udało mi sie zobaczyć galerii zdjęć Dorianka, życzę Ci bardzo, bardzo mocno, żebyś odzyskała pamiątki po Nim, na ile to tylko możlwie znalazła choć trochę spokoju w sercu, ciszy, która pomoże Ci odnaleźć się na nowo oraz żeby w stosunku do ojca Dorianka zrealizowało się powiedzenie "trafiła kosa na kamień" (choć nie życzę nikomu źle). Czekam na wieści od Ciebie, mam nadzieję, że pozytywne, wierzę że tak będzie. Trzymaj się ciepło Światełka dla Twoich Aniołków (*)(*)(*) Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Agnieszko... 05.08.06, 17:41 Dziekuje za list. Poczawszy od konca, najmniej waznej "kwestii"...znowu mam zaproszenie do sadu w Polsce, na kolejna rozprawe apelacyjna, bo...przez 3 lata trwania sprawy "zapomniano" przesluchac mnie w obecnosci bieglego psychologa...a ze (cytat) "stwierdzona depresja po smierci dzieci mogla wplynac na reakcje poszkodowanej" (ha, ha:////////////) to...trzeba mnie obwachac, powyprowac ze mnie raz jeszcze lzy, zal i bol. I koniecznie stwierdzic, czy naleza mi sie pamiatki po Dorianku... Nota bene, o terminie dowiem sie tydzien przed i nikt nie ma zamiaru zwrocic mi za bilety lotnicze, itp.cdn Agn. Odpowiedz Link
venla Re: Agnieszko... 05.08.06, 19:24 Wierzę Ci, ale to brzmi jak absurd! Dlaczego matce nie należą się pamiątki po jej dziecku? A niby komu się należą?! Dlaczego ta sprawa tak długo trwa, czy to wszystko jest takie trudne i niejednoznaczne? Czy ojciec Dorianka udaje takiego wspaniałego i nieskazitelnego ojca, że wszyscy dają się nabrać? Bardzo Ci współczuję, że znów będziesz musiała przez to przejść. Jestem jednak pewna, że te wszystkie trudne chwile pomogą Ci zachować zimną krew, nie pozwolisz że te łzy, starania, modlitwy pojdą na marne. Dzisiaj właśnie o Tobie myślałam, cieszę się, że napisałaś, choć nadal jest to walka. Dorian jest ślicznym chłopcem, jak na niego patrzę to ryczeć mi się chce. Wiesz, że On jest cały czas z Tobą, teraz, wczoraj i potem, gdy będziesz zeznawać przed psychologiem. Jest Twoim cichym Aniołem, który podnosi Cię, kiedy Twoje skrzydła zapominają jak latać. Nie bój się Agnieszko, nie jesteś sama i nie będziesz Odpowiedz Link
maretta111 Re: Agnieszko... 06.08.06, 17:08 dlaczego nie msz prawa do pamiatek po nim , co przeoczyłam, co za podłość Odpowiedz Link
ihaha6 no wlasnie... 11.08.06, 19:49 Dziekuje Wam za odzew. Przepraszam za to, ze tak czesto przewija sie watek pana Ex, ale to wylacznie w kontekscie tejze walki o pamiatki, zdjecia, czesc i spokoj Dzieci. Przeraza mnie kolejna rozprawa, odpowiadanie na pytania typu "jak czesto bila pani oskarzonego????" itp. bzdury. Dla Wysokiego Sadu kwestia "zdjec i in." jest o tyle dyskusyjna. ze: 1. wlasciwie mam tylko 1 swiadka, ktory potwierdzil zaginiecie pamiatek, gdy wrocilam z policja do domu i zobaczylam powyrywane ramki, poprzewracane zabawki itp., i nijak nie moge udowodnic, ze Ex je zabral, schowal zniszczyl... 2. takze tylko 1 czlowiek (moj Ojciec) widzial je potem wszystkie w albumie, gdy Tatus chcial sprzedac kopie za 2 tys.zl...bo niby "rozumie moj bol"...a moj Ojciec...coz, moze dla mnie klamac... 3. a poza tym jako rodzice Dziecka nie powinnismy sie klocic o takie drobiazgi, dogadac w tej kwestii itp. i.... 4. nawet jakby Sad wyrokiem nakazal mu zwrot zdjec to nijak nie mozna tego dokonac bez jego dobrej woli...bo moze zlosliwie zniszczyc, zjesc itp...wiec nijako polskie prawo zaklada martwosc paragrafu. Te wytlumaczenia sa bardziej lub mniej doslownymi cytatami z policyjno/prokuratorskiej/adwokackiej argumentacji... Rozumiecie moja bezsilnosc??????????? Mam nie marudzic i sobie powspominac albo prosic go na kleczkach o litosc. Bzdura. Czy jest wsrod Was madra glowa, ktora pomoze mi sie w tym polapac??? Moj pelnomocnik z urzedu od 3 lat powtarza, bym sie nie martwila, ze skaza go, juz, juz, za chwileczke, a pamiatki, coz....radzi powalczyc o dom, to jest wymierna wartosc.... Slowem, wspolczuje, nie widzi szans... Nadal czekam na internet...takie notki w kafejce nie oddadza problemu... Tyle na temat... *** U moich 2 Ciezarnych wszystko okej, Synkowie sie szykuja na piekne narodziny... Modle sie o to dla Nich i Ich Rodzicow. Sa wspaniali. *** Zaczelam tzw. "powazna rozmowe" (ktora to z kolei?) z Lu nt. Ciazy. Nawet nie wymawiam w tym kontekscie slowa D z i e c k o , bo sie boje.. Agn, matka 3 Aniolow Pzdr! Odpowiedz Link
venla Re: no wlasnie... 11.08.06, 22:18 Nawet nie myśl, że zbyt często piszesz o "ex", przecież doskonale wiadomo, że chodzi Ci o dzieci, o zachowanie namacalnych dowodów na to że Dorian był, bawił się, czytał, uśmiechał sie na zdjęciach. W sercu zawsze widzisz Go przed swoimi oczami, kochasz Go tak samo mocno, a może i mocniej... To straszne co piszesz - człowiek zupełnie pozbawiony uczuć, jakichkolwiek wartości, godności. Masz rację, że sprawa ta jest bardzo trudna i niemal wygranie jej graniczy z cudem, ale zawsze jest szansa. jest mimo wszystko szansa na to, że ojciec Twoich synków dabrowolnie zwróci Ci utracone pamiątki. Może czas jakoś na niego wpłynie, może jakieś wydarzenia w jego zyciu przyczynią sie do tego, że spojrzy inaczej na pewne sprawy? Tak bardzo Ci tego życzę. Agnieszko, napisałaś, że rozmawiasz z Lu o ciąży. Nie znane są plany wobec nas i nic nie jest przesądzone, Bóg nas nie karze, ale stawia przed nami czasem bardzo duże przeszkody. Wierzę, że tym razem Twoja droga jest jasna i bezpieczna. Życzę Ci jak najszybszego rozwiązania problemu w sądzie a potem...hmm, potem już tylko błękitnego nieba Odpowiedz Link
ihaha6 hmm 14.08.06, 17:35 Dziekuje za slowa otuchy. Co do dobrej woli Ex..."cuda sie zdarzaja, ale nie radzilibysMy na nie czekac", jak mawiaja w pewnej utopijnej reklamie... Moge tylko miec nadzieje, ze moja propozycja : prawa wlasnosci do 1/2 domu itp w zamian za kilkaset zdjec Doriana...mu sie "oplaci". I tyle. Udostepniony przeze mnie folder (ktory byl i zniknal ;/) zawiera jedynie nikla czastke zeskanowanych zdjec- i to nie tych "najwazniejszych", ale raczej przypadkowych, robionych nijako "od konca" albumu. Oryginalow mam niewiele, dzieki zyczliwosci Krewnych i Przyjaciol. Wiem, zdjec nie da sie przytulic, poglaskac, powachac...ale swiadomosc, ze leza gdzies pod zwalami "muscle&fitness", czy jeszcze gorzej...doprowadza mnie do bezsilnej rozpaczy. Oczywiscie, staram sie byc obiektywna...ale w tej kwestii jestem przede wszystkim Osierocona Matka, ktora ma swiete prawo do wspomnien. Cyniczne podchody "kopie za kase" wrecz mnie powalily. Proba rozmowy przez telefon z nim...nic nie daly. "Nie to nie". szczegoly pomine, niecenzurowalne. I tak nie wierze, bym dostala te kopie. Naiwnosc minela mi z wiekiem. *** nie potrafie rozmawiac o ciazy. Placze, po 2 czy po 20 zdaniach...ale placze. Trudno. Mija niedlugo rok od ostatniej "proby"... Nigdy nie bedzie ten "wlasciwy czas". I musze sie z tym pogodzic. Pozdrawiam i raz jeszcze dziekuje za cieple slowa zrozumienia. Ag, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
maretta111 Re: hmm 14.08.06, 19:04 jeszcze i dla ciebie kiedys zajaśnieje słońce, czekam z tobą Odpowiedz Link
venla Re: hmm 21.08.06, 20:25 Mam nadzieję, że jakoś sie trzymasz, ja trzymam kciuki za Ciebie, wierzę, że czas Ci pomoże, choć przecież nie upłynęło go tak mało, ale wierzę, że będzie dobrze. To zrozumiałe, że rozmowa na temat kolejnej ciąży kosztuje Cie sporo emocji, masz jednak kochającą osobę obok siebie, która jest z Tobą. Oby to spotkanie z psychologiem było jak najszybciej, obyś odzyskała te zdjęcia, które należą Ci się jak nie wiem co i obyś mogła w spokoju zamknąć kolejny rozdział swojego życia. Może wtedy nadzieja, spokój wewnętrzny i Lu, pomogą Ci sie na tyle wyciszyć, żebyś mogła inaczej spojrzeć na świat, na siebie, na... fasolke w brzuszku. Życzę Ci tego Agnieszko z całego serca, a Dorianek na pewno też Ci tego zyczy, przecież Jego marzeniem jest uśmiech na twarzy Jego ukochanej mamusi Odpowiedz Link
ihaha6 Re: hmm 22.08.06, 22:03 Wczoraj minela kolejna z moich "smutnych rocznic"...4 lata temu urodzilam Aleksandra. slowo "urodzilam" w tym przypadku brzmi smutno. nawet nie potrafie sobie wyobrazic, jak by dzis wygladal....jakim bylby mlodszym Bratem dla Dorianka.... Nie potrafie, ale pamietam. Zapalilam swieczki w kosciele w Portlaoise...a tutaj te symboliczne, dla 3ki moich Aniolow (*)(*)(*) ... Agnes, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
venla Re: hmm 23.08.06, 12:54 Dla Twoich Aniłeczków (*)(*)(*)- czuwajcie nad mamusią, ona teraz bardzo mocno Was potrzebuje Odpowiedz Link
ihaha6 Lzy nie wskrzesza umarlych... 08.09.06, 19:29 ...uslyszalam to zdanie w jakims filmie i tak jakos utknelo we mnie. ...fakt, chocbym wyla, ryczala i szlochala 24 na dobe...nie zmieni sie nic w kwestii smierci moich Dzieci. Zyje, powoli, przwie ze normalnie, codzienne obowiazki, jakies drobne przyjemnosci, wielkie tesknoty, sny rozpaczliwe lub pogodne. Jakby nic sie nie stalo??? Nie, to tylko cieniutka zaslona, zza ktorej wyglada moja rozpacz. ...ktos mi powiedzial, ze nawet jak sie usmiecham, to w oczach mam "tragiczne spojrzenie", smutek wielki i zastygniete lzy. Bo chocbym nie wiem, jak sie starala, jak bym nawet pragnela...nie bede szczesliwa. Jest dobrze, tylko albo az. I za to chociaz dziekuje Bogu i memu Lu po trochu. Tylko prosze, niech niky nie wymaga ode mnie, bym zapomniala, bym smiala sie glosno, marzyla i "zyla na nowo". Zyje dalej, pomimo. I czasem chce przeprosic Doriana, ze nie umarlam wraz z Nim. Byloby sprawiedliwiej. Pozdrawiam. Agnes, matka 3 Aniolow. ps. Moja Matka jutro przylatuje do Irlandii. Do nas. Postaram sie byc mila i autentycznie cieszyc z tych odwiedzin, bo to w koncu moj pomysl. Agnieszko, trzymaj fason. Ok, dam rade. Pa. Odpowiedz Link
ihaha6 ...Matka odleciala 22.09.06, 19:34 ...witam ponownie na naszym forum. Jestem juz po wizycie Matki. Staralam sie bezkonfliktowo pokazac Jej moja Irlandie, chodzilam z Nia na guinessa, jezdzilam na zakupy, Klify Moheru itp. slowem, zwyczajnie bylo. Unikalam tematu Dzieci, zarowno tych, ktore odeszly jak i tych, co mogly by pojawic sie kiedys. Bylam "poprawna politycznie" az do bolu. Wprawdzie Matka z entuzjazmem podkreslala, jak to dobrze teraz w zyciu mam i ten moj Lu i ten domek itp itd.... wydaje mi sie, ze tanczylysmy przedziwnego, rodzinnego manueta. Byleby sie nie dotknac, nie zblizyc... Zdjecia typu "my w pubie" byly dlugo ustawiane i krytykowane za zbyt/za malo szeroki usmiech, fryzure itp. Zmeczylam sie. Czulam, ze udowadniam Jej, ze zyje. I te przejete opowiesci o braciszku, ktory szczesliwie rozwiedziony boryka sie z wychowaniem Synka (mego chrzesniaka) ze swa Nowa, swa Ex i Jej Nowym. Szczerze? Te problemy rodem z telenoweli mnie niezbyt obchodzily. A jesli mialam sie wzruszyc czy solidaryzowac....sorry, nie czulam nic. Matka dowiozla mi wyrok i apelacje nt. Wiadomej sprawy. Mam napisac pismo o nowy termin...bym mogla na Swieto Zmarlych polaczyc zadume z przesluchaniem. Jeszcze nie zajrzalam do tego steku oskarzen, nie mam sily. A poza tym strasznie tesknie. Zmeczylam sie ta zyczliwoscia i "wlasciwie to dobrze Ci sie Corko ulozylo..." i pochwalami na wyrost i entuzjazmem bez powodu. I to "posadzilam takie czerwone azalie, pieknie zakwitly, pani mi dala za darmo...blablabla..." na ogrodku uzyznionym trumnami moich Dzieci. No to super. ... 10 dni nie plakalam. Mam brzuch pelen lez, spuchlam cala. Przepraszam, nie za bardzo mi to wszystko wyszlo. Nie powiedzialam Jej, co czuje, jak mnie boli to wszystko. Nie bylo kiedy i jak. Ps. Za 4 dni kolejna (moja chyba tylko?) rocznica, gdy stracilam Aniolka Darie. Poplacze sobie pewnie, chociaz nikt nie zrozumie dlaczego nie omijam tych Dni szerokim lukiem. Dziwna jestem. Niby zyje ale wole rozmowy z Umarlymi. do nastepnego. Agnieszka, uparta matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
venla Re: ...Matka odleciala 27.09.06, 22:55 (*)(*)(*)dla Darii, Aleksandra i Doriana - Twoich wspaniałych Aniołów, których pamięć tak czule pielęgnujesz w sercu... Odpowiedz Link
kobietka25 Re: Puzzle, nadzieja i cala reszta... 23.11.06, 11:16 Czytam wątek od kilku dni. Po mału, po woli, uważnie. Jestem silną kobietą. Łzy pojawiły się dopiero teraz... Ja straciłam dziecko jeszcze w 1 miesiącu... ale i tak boli nadal...nieprzerwanie... Cieszę się że was znalazła, bo do tej pory wydawało mi się że jestem nienormalna. Przecież nie można tak tesknić z powodu tak krótkiej ciąży...Nikomu o tym nie mówiłam, bo nikt by tego nie zrozumiał... Od tamtej pory temat dzieci nie istniał... poprostu go nie było...Od niedawna znowu zaczełam myśleć...wierzyć... pragnąć... Chyba dorastam do tego by być znowu w ciąży... Odpowiedz Link
rebeka77 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 28.09.06, 00:05 Myślę czasem o Tobie , o Twoich Dzieciach ...Pierwszy raz zostawiam swój ślad ...| Agnieszko , życzę Ci spełnienia we wszystkim . Odpowiedz Link
ihaha6 Wiele sie nie zmienilo...Mam 32 lata 29.09.06, 19:34 Dzis sa moje urodziny, dzien zwyczajny, moze tylko bardziej smutniejszy..bo bez Dzieci. Jak co roku staram sie znalezc kilka powodow do usmiechu, ale od rana dlawi swiadomosc, ze nie doczekam sie tych Najwazniejszych zyczen, od Doriana... Totez poryczalam sie juz wczoraj wieczorem, rozzalona, ze zyczenia urodzinowe sie nie spalniaja, ze to dmuchanie swieczek na torcie to blamaz i w ogole,,, Moj Lu z uporem godnym lepszej sprawy chce jakos uczcic ten dzien, jakby na przekor mojemu dziecinnemu "nie chce". Moze Mu sie znowu uda? Pamietam, rok temu przeciez dopiero co poronilam przed urodzinami...a jednak widok peku bialych roz, ozdobnej bombonierki i cudownego slomianego Aniola...skruszyly we mnie odrobine lodu. Terez jest o tyle "lepiej", ze ciaze mam tylko urojone, co miesiac (wiem, moja autoironia jest ...wlasciwa) i nie przezywam kolejnej straty... Teraz po pracy czekam na mego Lu, odczytuje cieple smsy (Tato, byles pierwszy...zeby o 6tej rano budzic mnie dzwonkiem smsa....u nas jest godzina do przodu i tego dnia moglam pospac i do 11.45...haha). Od "staffu" w pubie dostalam torcik i swieczki, od litewskiej kolezanki Aniola ze szkla.. dziekuje Wszystkim i przepraszam za brak entuzjazmu... Wiecie, w takie dni bardziej niz zwykle czuje sie Matka bez Dzieci... Jutro urodziny mojej Matki, poslalam kartke z zyczeniami. Ten dzien mija, na szczescie. Za miesiac bede w samolocie do Polski, udalo mi sie wyrwac, by zadbac o groby Dzieci i jakos "uczcic" Ich Dzien...moich Zmarlych Dzieci... Czy moge zapalic Im lampki na bialych pomnikach i zgasic je jak swieczki na torcie z Zyczeniem: W R O C C I E !!! ??? Agnieszka, matka 3 Aniolow...o rok starsza. Odpowiedz Link
maretta111 Re: Wiele sie nie zmienilo...Mam 32 lata 29.09.06, 19:43 życzę ci samych miłych chwil w życiu choć bez Twoich aniołków, ale one czuwają na Tobą i zrobią wszystko , żeby ich mama była szczęśliwa(wierzę, ze zaświeci Tobie słońce Odpowiedz Link
magapi Re: Wiele sie nie zmienilo...Mam 32 lata 29.09.06, 19:47 Wszystkiego...wiesz czego... Odpowiedz Link
venla Re: Wiele sie nie zmienilo...Mam 32 lata 29.09.06, 20:43 Czas płynie, wierzę, że spełni się Twoje marzenie, życzę Ci radości w sercu, opieki Twoich Aniołków (choć wiem, że masz ją stale), prawdziwej miłości i wiary, która naprawdę czyni cuda Odpowiedz Link
kinada Re: Wiele sie nie zmienilo...Mam 32 lata 30.09.06, 23:24 Wszystkiego... i choć odrobiny ukojenia... Odpowiedz Link
kasia19812 Re: Wszystkiego najlepszego..... 01.10.06, 13:29 Nie wypowiadam się ale podczytuje to co piszesz..... dzis napisałam bo chciałam ci życzyć w dniu urodzin wszystkiego najlepszego a tknęlo mnie chyba to że podobnie jak ja jesteś zodiakalną wagą:) ja swoje urodziny mam za tydzien, jeszcze raz wszystkiego najlepszego... Odpowiedz Link
papuzka_gda Re: Wszystkiego najlepszego..... 01.10.06, 17:59 Ja rowniez przylaczam sie do zyczen...powinnas pisac,pisac, pisac, wydac ksiazke, ktora pomoze wielu kobietom, wspaniale sie Ciebie czyta Agniszko. Swiatelka dla Twoich Aniolkow {*}{*}{*}{*}{*}{*}{*}{*}{*}{*}{*}{*}{*} Odpowiedz Link
mama-rybki Re: Wszystkiego najlepszego..... 02.10.06, 12:07 Tak Agnieszko ... powinnaś wydać książkę!Wspaniale się ciebie czyta.Poradnik,pamiętnik... Jesteś bardzo mądą kobietą. Całuję Ciebie Agnieszko. Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Wszystkiego najlepszego..... 03.10.06, 17:37 Dziekuje...z braku netu to chyba rzeczywiscie zaczne pisac te ksiazke. Pozdrawiam Ag Odpowiedz Link
venla Re: Wszystkiego najlepszego..... 19.10.06, 21:05 Agnieszka, dawno nie pisałaś ... Odpowiedz Link
papuzka_gda Re: Wszystkiego najlepszego..... 21.10.06, 20:28 Agnieszko,co u Ciebie? Czy piszesz juz ksiazke?:) Czekamy:) Odpowiedz Link
ihaha6 Jestem;) 23.10.06, 17:27 Witam. Niestety moj dostep do netu na Wyspie nadal jest ten sam, czyli prawie zaden... Wpadam po pracy do internet.kafejki i pospiesznie wklepuje mysli i lzy. Ten eircom gorszy od naszej tp;) A tak powazniej: w te sobote wylatuje do Polski, do Poznania dokladnie. W pn rozprawa (ktora to juz i po co ?), potem oczywiscie nasze swieto Wszystkich Zmarlych (udalo mi sie polaczyc z sadem), kilka pospiesznych spotkan (w tym podobno z zorka7 w spr. bransoletek, oby!)... i w czw. z powrotem do Irlandii. Moze w Polsce napisze , co u mnie. Jest pewien plan, ale o tym pozniej. Pozdrawiam i dziekuje za pamiec. Agnieszka, matka 3 aniolow. Odpowiedz Link
szczepanka2 Re: Jestem;) 24.10.06, 23:41 witaj, śledzę Twój wątek i tak bardzo chciałabym poznać Twojego synka choćby na zdjęciach, ale nie można już uruchomić galerii, czy będzie jeszcze taka mozliwość? trzymaj sie! Odpowiedz Link
papuzka_gda Re: Jestem;) 30.10.06, 23:55 Milo Cie widziec...myslami jestem z Toba;) Pozdrawiam cieplutko {*}{*}{*} Odpowiedz Link
venla Re: Jestem;) 11.11.06, 23:27 Agnieszko, byłaś w PL? Od dawna nic nie pisałaś. Dorianku, Aleksandrze i Dario, dla Was [*][*][*] Odpowiedz Link
ihaha6 wrocilam 14.11.06, 22:46 Witajcie Mam od wczoraj wlasny internet z karta sieciowa z Vodafonu...dzieki Ci telefonio komorkowa. Bede mogla czesciej do Was przychodzic na wypominki, chwile zalu, sesje z chusteczka i inne takie potrzebne terapie grupowe. Obiecuje. No coz, bylam w Polsce. W sadzie 4 godz. odpowiadalam na bardziej lub mniej sensowne pytania, potem 2 godz. u bieglego psychologa porozmawialm o moim "zyciu po zyciu".... i tyle. Niby juz nie beda mnie niepokoic ale....wole nie zapeszyc. Widzialam tate Dorianka, przezylam. U ginekologa bylam na tzw. "przegladzie"... o ironio, jedyny w okolicy gabinet- laboratorium posiada lekarz, ktory tak niechlubnie przyczynil sie do martwego porodu Aleksandra. Prawie, ze przeprosil a raczej subtelnie spytal o ciag dalszy historii, ktorej poczatek tak zbagatelizowal.... Niby duzo o mnie wiecie, ale szczegolow ze smierci Dzieci jeszcze nie opisalam. Mowilam o tym tak duzo i tak czesto...przewaznie niewlasciwym osobom, ze mam wrazenie....ze czytam jakas ksiazke na wyrywki. Sorry, kiedys sie wyleje na tem temat i zrozumiecie nieustajaca zalobe. Ale nie dzis. Wiec poddalam sie badanim wszelakim i dostalam zielone swiatlo...tylko na co? Krwi mi ublo sporo, na jakies badania i proby (caly zestaw, jak przyjda wynki to sie dowiem, na co i po co). Pan D. byl caly kontent, ja...raczej obojetna. Nie mialam jakos ochoty analizowac plodnosci mego zwiazku ani przyjmowac komplementow nt. wlosow itp. bzdety. Bylam, rozlozylam nogi i tyle. Zeby nie bylo. Przyjda wyniki, to sie bede martwic. hahaha O swiecie Zmarlych napisze jutro, o wazniejszych sprawach i przemysleniach tez. Dziekuje Wam za pamiec i troke, teraz to juz sie nie zgubie. ps. Sorry na ironie, jest auto- i nieszkodliwa dla postronnych. Pzdr. serdecznie Agnieszka, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
mari40 Re: wrocilam 20.11.06, 17:23 )*(*)(*) dla twoich aniołków,a dla ciebie wiele wytrwałości i nadzieji Odpowiedz Link
venla Cieszę się, że wróciłaś 20.11.06, 18:52 Cieszę się, że masz dostęp do internetu, że masz juz za sobą spotkanie z psychologiem i wizytę w sądzie, że jakoś to prztrwałaś. Mam nadzieję, że uda Ci się odzyskać zdjęcia Dorianka, wierzę w to. Gorąco pozdrawiam, myślę o Twoich Aniołkach i zapalam im światełka [*][*][*] Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Cieszę się, że wróciłaś 20.11.06, 23:01 Witam. Wrocilam i z miejsca sie rozchorowalam. Nie trzeba bylo sie chwalic swoim zdrowiem na prawo i lewo...irlandzka grypa to paskudztwo... Niewazne, juz mi minelo. Za miesiac znowu wybieram sie do P. , tym razem samoch. z moim Lu. ChceMy zdazyc na urodziny Doriana, juz 10te:///, chocby po to, by zapalic Mu 10 zniczy na nagrobku. Swieta nie maja znaczenia same w sobie. Przeciez "robi sie" je wlasciwie dla Dzieci, tych zywych, czekajach na Gwiazdke z Nieba i kolorowe prezenty i na snieg, taki bialy.... Wiec ja swietowac bede troche wczesniej i ciszej na cmentarzu. *** Mialam kolejny sen. Pomimo wrodzonej pogody ducha, ciezko przezylam emocje zw. z sadem i 1wszym Listopada... Totez, jakby w sennej psychoterapii moj madry Synek poukladal strachy i zale "po swojemu": (...) bylismy w N., w Biedronce, Dodo nalegal na kupno plastikowej zabawki, dziwnej troche, ponurej, z kolekcji sredniowiecznych broni...Byly tam imitacje takich kul z kolcami itp. "Bartek ma taka, proooosze, bede uwazal, nikomu nic zlego nie zrobie, maaamooo"...Coz, zgodzilam sie na coz w rodzaju halabardy, za 20 zlp. siedzielismy na dworcu PKP, Dodo ze swoim skarbem opartym o kolana. Z pociagu wysiadl ex z jakas panna, niewazne. Przejety, tlumaczy jej co ma mowic w sadzie. zmartwialam. A moj madrala na to: "Ah, ten moj tato i te jego ciemne sprawy...I czemu Tys ie tak martwisz, Mamo, przeciez ja mam swoja halabarde, ja Cie obronie!!!", wzruszyl ramionami i sie usmiechnal.... Obudzilam sie, jeszcze ciepla od tego usmiechu.... Dziekuje, wiem, obronisz mnie, Dorianku. Martwie sie mniej i prawie nie boje... *** Tegoroczne Sw. zmarlych uplynelo mi w owarzyskiej atmosferze. wiem, zabrzmialo dziwnie...ale skoro jedynym pewnym miejscem, gdzie mozna spotkac "Agnieszke, co juz tutaj nie mieszka" jest cmentarz....totez wszyscy bardziej lub mniej znajomi przychodzili nie tylko zapalic lampki moim Dzieciom, ale i przywitac sie, zapytac i opowiedziec, o tym co wazne i niekoniecznie. Co chwile wiec cmentarz rozbrzmiewal radosnym: "Jezu, juz myslalam/em, ze nigdy sie nie spotkamy? A gdzie Lu? i ????" Oczywiscie, milo mi bylo, ze tak o mnie pamietaja, ze kogos jeszcze interesuje, gdzie, jak i dlaczego zyje....ale dziwnie sie czulam, jak na jakies kampanii wyborczej Matki po Stracie. Tylko gdy podeszla cicho kolezanka- inna Mama z Przedszkola- z Chlopcem, takim duuuuzym i powaznym...i dotarlo do mnie, ze to Bartek, ten sam co uparl sie pjsc na pogrzeb Doriana, i ze ma 10 lat, bo On zyje i rosnie i.....nadal amieta...to rozryczalam sie jak syrena, zagluszajac polityczno-religijna perrore Ksiedza, zatrzeslam sie z zalu i caly ten nastroj" majowki" minal... Obie tak plakalysmy, lkalysmy bezglosnie ...ze az zaczelo padac i moglam ukryc lzy... *** Po moim powrocie Lu tylko lakonicznie podsumowal entuzjazm ginekologa i mojej Matki: "Fakt, gdzybys urodzila Dziecko, to bys nie zapomniala o Dorianie, ale nie miala bys czasu na codzienna rozpacz". I dodal "mimo to nie nalegam, rozumiem Twoj strach i zal". Dziekuje, balam sie logicznych wywodow i argumentacji "powinnas, nie mozesz...blablabla". Totez zyjeMy sobie powoli, we dwoje, sami ze soba, ja mam swoje dobre Duchy, swoje Anioly, Lu ma mnie. To musi wystarczyc. I tak mam duzo. Serce moje jest juz pelne. ... Odezwe sie jeszcze. Pzdr. Was serdecznie. Agnieszka, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
mari40 Re: Cieszę się, że wróciłaś 21.11.06, 11:13 Agnieszko trzymaj się i nie daj się tej paskudnej grypie ania Odpowiedz Link
1igulka2 Re: Wszystkiego najlepszego..... 08.02.08, 13:03 Szkoda że już nie wiemy co słychać u Agnieszki Odpowiedz Link
anajka Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 20.11.06, 01:40 zryczalam sie jak bobr... ja mam 36 lat, dwojke fajnych dzieciaczkow przy sobie (kubus ma 5,5 roku a jula za 2 dni skonczy 11 m-cy) i jedno w niebie (+04.02.2000r - jak powiedzieli lekarze: "dobrze, ze tak sie stalo, bo pewnie urodziloby sie chore". wtedy nie pytalam, dla kogo dobrze, bo nie mialam na to sily. teraz nieraz sie zastanawiam... czy dobrze dla mnie, czy dla mojego maluszka). pozdrawiam cie serdecznie i trzymam kciuki za przyszlosc zapalam tez swiatelko twoim wspanialym maluchom [*][*][*] Odpowiedz Link
kinada Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 24.11.06, 00:31 Agnieszko, myślę często o Was.. (*)(*)(*)dla Twoich Aniołeczków... Odpowiedz Link
papuzka_gda Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 02.12.06, 08:11 Agnieszko, mysle o Tobie cieplutko... Dla Twoich Anioleczków {*}{*}{*} Odpowiedz Link
ihaha6 ...po cichu 10.12.06, 01:31 Witam po nocy, gdy wiele z Nas nie potrafi zasnac i uklada do snu jedynie swoje marzenia Od pewnego czasu wchodze na Forum i tylko czytam...nawet sie nie loguje, by zbyt latwo nie wpisac jakichs slow, waznych i blachych. Wiec jestem. Ostatnio troche choruje, na wszystko po trochu. Taka moja reakcja na smutek? Mozliwe, gdy Psyche sie martwi, Soma lapie infekcje, od grypy po zeby. Taki czysto fizyczny bol czasem pomaga, jest oderwany od myslenia, po prostu obejmuje i nie pozwala myslec o niczym i Nikimm. (...) Czy Wy tez odczuwacie niepokoj przed kolejna Gwiazdka? Czy jak oblakane lazicie po dziale z zabawkami, bezwiednie wybierajac prezent dla Zmarlego Dziecka??? Czy nienawidzicie tych zyczen przy dzieleniu sie oplatkiem, bo To Najskrtysze jest niemozliwe do spelnienia??? Jestem na etapie pakowania sie, i to podwojnego- od stycznia mamy nowy, wlasny domek, wsrod irlandzkich lak, obok ruin sporego zamku....- i tego zwiazanego z podroza do Polski. Wlasciwie, to dopiero przygotowuje sie do przygotowan, tzn. nie robie nic. Kolekcjonowanie prezentow dla obu Rodzin i wszystkich Przyjaciol jest mile, ale juz (bierny) udzial w swiateczno-marketingowej goraczce- srednio przyjemny:/ Po pracy siedze w domu przy ksiazce/kompie/tv i kontempluje paskudna pogode. Szukanie sensu zycia czy pensjonatu w gorach na swiateczny wypad...jakos nie pociaga. Tkwie we wspomnieniach i z uporem wyszukuje zapomniane gesty, zapachy i slowa. Jak ja sie boje, ze zapomne Dorianka. Trafiam ostatnio na filmy, w ktorych umieraja Dzieci. Nie robie tego z masochistycznym zacieciem, uwierzcie mi lub nie. I w nich to znajduje swoje leki i swiadomosc uwiezienia w zalobie. Zacytuje moze: "(...) zmarli tesknia za nami bardziej, niz my za Nimi" "(...) twoj Synek chce, zebys zapomniala Jego smierc a pamietala Jego zycie". *** Mialam niepokojacy sen, jeden z niewielu, w ktorym Dorian nie jest szczesliwy. BylisMy razem w N., moim polskim miescie. Pokazywal komus caly zeszyt starannie pokolorowanych sylwetek zwierzat, kartka po kartce. Na czyjes pytanie: - czemu nie zabralas Dorianka ze soba? odpowiedzialam, ze ja tylko na 3 mies. wyjechalam, ze oczywiscie teraz Go zabiore do Irlandii... A Dodo zrobil taka strasznie rozzalona mine, podkowke wrecz i dodal: - o b i e c u j e s z, ze o mnie nie zapomnisz??? Zrobilo mi sie okropnie przykro, wstyd i w ogole. (...) pozniej (w tym snie) zastanawialam sie z Lu, w jaki sposob przewiezc Dziecko przez caly kontynent, tyle km i godzin w podrozy. Fotelik, koce, poduszki? A On zapinal sam swoje pasy bezpieczenstwa i szeptal: - wezcie mnie ze soba... *** Wiesz, ze nie moge!!! tesknie, Synku, tak samo mocno jak Ty. [*] Odpowiedz Link
agap26 wbrew wszystkiemu..... 14.12.06, 16:44 Po raz n-ty pisze pierwsze słowa i je kasuję. Cokolwiek bym nie napisała będzie bez sensu. Agnieszko strasznie Ci współczuję, strasznie! Wiem, że nie potrzebujesz ani nie oczekujesz współczucia, jednak wątek powstał i czuję nieodpartą potrzebę odpisania na Twojego posta. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie Twojego cierpienia, jednak w pełni Cię rozumiem i najchętniej przytuliłabym Cię mocno i przegadała całą noc. Czytając uważnie wszystkie posty w tym wątku płaczę, płaczę za każdym razem jak tu zajrzę. 6 lat temu straciłam w wypadku samochodowym męża, byliśmy razem prawie 6 lat, po ślubie zaledwie 2 miesiące. Myślałam że oszaleję, nie wierzyłam że można żyć dalej bez Niego. W ogóle nie widziałam sensu żyć dalej, oddychać. Wtedy poznałam kto jest moim przyjacielem a kto nim nigdy nie był. Słowa „jesteś młoda, ułoży się, musisz żyć” działały na mnie jak czerwona płachta. Byłam wściekła na pocieszające mnie ciotki, babcie i znajomych. Ból wraca przy każdych Świętach, przy rocznicy naszego ślubu, zaręczyn, Jego urodzinach czy imieninach. Pamiętam i pamiętać będę zawsze. Zatraciłam jednak Jego zapach, głos, dotyk. Pamiętam za to doskonale zapach lilii na grobie. Człowieka nie można zastąpić drugim człowiekiem, jednak ja w pewnym momencie poczułam potrzebę bycia z kimś. Ponownie wyszłam za mąż, urodziłam syna. Jestem szczęśliwa. Na tyle ile potrafię... z wypaczoną psychiką, trzęsąca się ze strachu przy każdym wyjeździe męża poza miasto. Staram się jednak czerpać radość z życia. Muszę!!! Aga jesteś niesamowicie inteligentną dziewczyną. Przeszłaś w życiu już tak wiele że teraz już musi być tylko lepiej! Życzę Ci kochana Świąt spokojnych, pełnych ciepła. Żeby, wbrew całej otoczce, przyniosły Ci ukojenie, żeby wesoły Dorianek śnił Ci się tak często jak Go potrzebujesz. Bądź na zawsze szczęśliwa z Lu i stwórzcie rodzinę pełną i szczęśliwą. Jest na to czas. Jeśli będziesz miała kiedykolwiek ochotę pogadać z kimś nie na forum publicznym napisz do mnie na priva. Trzymaj się cieplutko, ściskam Cię mocno Aga Odpowiedz Link
ihaha6 Re: wbrew wszystkiemu..... 03.01.07, 21:10 ...Jutro wracaMy do Irlandii... BylisMy Tu w Polsce na swieta, chociaz jakie to swieta.... Msza na 10te urodziny Doriana, 5 wizyt u chirurga szczekowego, chirurg w Karpaczu dla mego Lu....i ogolnie jedzenie przez slomke no i brak netu. Odezwe sie do Was i pozdrawiam serdecznie... Agnes, matka 3 Aniolow. Odpowiedz Link
papuzka_gda Re: wbrew wszystkiemu..... 07.01.07, 10:44 Agnieszko, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, szczescia, miosci i spokoju. papuzka Odpowiedz Link
ihaha6 ...szczesliwego nowego roku??? 22.01.07, 11:37 Po 3 tygodniach Nowego Roku wwiem juz jedno: to nie bedzie bajka dla grzecznych Dzieci. Kilka zdarzen sprowadzilo mnie z oblokow pelnych planow na ubita ziemie. W zeszlym tygodniu zmarla moja Babcia Maria:/ Miala 83 lata, piekny wiek, chorowala, byla po prostu zmeczona zyciem...ale Jej odejscie pomimo to pozostawilo we mnie kolejny zal, pustke i poczucie nieodwracalnosci. Do Ire wrocilismy 6go stycznia, 10go bylam na firmowym Christmas Party, atu sms: "Babcia przed chwila zmarla". Rzucilam palenie juz dawno, ale w tamtej chwili wzielam najblizsza paczke i zapalilam. Z tlacym sie papierosem jakos latwiej sie placze, nieprawdaz??? Chaotyczne szukanie biletow lotniczych do Poznania, zrozumienie szefa, w pn pogrzeb, zmeczenie, przeziebienie pod wplywem emocji przeszlo momentalnie w zapalenie tchawicy....zamilklam. Pogrzeb, msza i cale spotkanie rodzinne odbyly sie w Czestochowie, czesciowo w Domu Pielgrzyma, na Jasnej Gorze. Babcia byla taka malutka, jeszcze 2 lata temu, gdy wiedziona impulsem odwiedzilam Ja z poznanym przed tygodniem Lu...byla inna, zywa, usmiechnieta. Do trumny wlozylam Jej aniolka Swietego Spokoju i poprosilam o opieke nad moimi Dziecmi. Troche Jej zazdroscilam, ze nie musi juz czekac na niewiadome "po zyciu". Ucieklam z wszelkich zdjec "przy grobie", dosyc mam tych z pogrzebu Dorianka. Czas smutku wykorzystalam na calonocne rozmowy z moja Ciotka, rozmowy o kobiecie, Dziecku, nadziei, przeznaczeniu, pokucie, zwiazku partnerskim, przebaczeniu. Pracowala wiele lat na dzieciecym OIOMie, potem w Hospicjum, wiec choc troche wiedziala, co ja czulam "wtedy", jak bardzo bolal mnie widok mojego brata na ostatnim pogrzebie, wyluzowanego, z nowa panna u boku, z zarozumiala ironia w kazdym zdaniu. Widok, bo dzwieku w moja strone nie wydal zadnego. I to naiwne pragnienie Matki "zeby Artur i Agn. p o g o d z i l i s i e przy trumnie Babci". Czy ja sie z nim pokocilam??????????????????? Przepraszam, za duzo na raz w tym poscie. Wczoraj byl Dzien Babci. Teraz juz tylo moja Mama ochodzi to swieto, z ostatnim Wnukiem, moim Chrzesniakiem lat 5, ktory nigdy nie dowie sie, dlaczego jest taki wyjatkowy. pzdr, jak sie pozbieram, dopisze reszte. pzdr Agnieszka, matks 3 Aniolow, ) Babc, 0 Dziadkow. Odpowiedz Link
wronka30 Re: ...szczesliwego nowego roku??? 22.01.07, 17:43 Trzymaj sie Aga.. Jakis miesiac temu trafilam na Twoje posty, poczytalam , poplakalam i podziwiam Cie bardzo.. U mnie tez nie kolorowo 8.10.2002 smierc babci, 16.03.2003 ciocia zmarla na raka, 2.03.2004 coreczka mojej siostry w wieku siedmiu lat odeszla od nas po dlugiej chorobie.. Obecnie moj brat ma podejrzenie raka kosci :((((((( Cala sie trzese bo go kocham nad zycie i serce mi peka widzac jak stara sie trzymac i cieszyc z kazdego dnia.. Jakos jednak zyje, liczy sie dla mnie tylko moja rodzina, moj caly swiat sie kreci wokol niej...Pozdrawiam Odpowiedz Link
ihaha6 Re: ...szczesliwego nowego roku??? 24.01.07, 17:53 Witaj. Ten, kto powiedzial, ze nieszczescia chodza parami..chyba nie bral pod uwage prawdziwego zycia. Tego juz nie mozna nazwac pechem, jakims splotem niefortunnych zdarzen, fatum czy przeznaczeniem...Przykro mi, ze Ty takze uczestniczysz w swoim wlasnym koszmarze. Wspol-czuje Ci. Kiedys moj Przyjaciel madrze stwierdzil, ze "nie ma Qwa pojecia co ja czuje i nie jest w stanie zrozumiec mojego bolu, zaloby, snow i marzen". No bo jak moglby wiedziec, co czuje, jesli nie przezyl tego co ja? Tego samego. Nikomu nie zycze naszego o s i e r o c e n i a przez wlasne Dzieci, bliskich, przyjaciol. Nawet najgorszemu wrogowi:/ Obiecalam, ze napisze wiecej o moich nocnych dyskusjach o smierci. Zaczne moze od pytania: czy ktos z Was odbiera swoj los jako p o k u t e ?? Nie jako kare, jako zlosliwosc losu, krzywde, nieszczescie...ale jako...dana mozliwosc z m i a n y samego siebie, swego zycia, postepowania?? Mam nadzieje, ze zrozumiecie moje pytanie i ktos z Was odpowie. Bo pytan jest wiecej. Jak to powiedzial mi kiedys mlody Ksiadz: "Kiedys odnajdziesz s e n s tego, co sie stalo". Nie powod, ale sens. Nie dlaczego? ale po co? No wlasnie. Do zobaczenia na forum. Agnieszka, matka 3 wspanialych Aniolow. ps. Postaram sie odtworzyc galerie ze zdjeciami Doriana. Moze macie jakis dobry adres netowy na ten szczegolny album, taki, co nie zniknie znienacka jak ten ostatni. pzdr. Agn. Odpowiedz Link
annanow261 Re: ...szczesliwego nowego roku??? 04.02.07, 18:40 rozumiem Twoje rozgoryczenie i ból, gdy to czytam też to czuję i jeszcze bezradność, wielką bezradność, wiem, że nie mam prawa ale spróbuj jeszcze raz zostać matką, jesteś wspaniałą matką. Przepraszam jeśli uraziłam, Twoje Dzieci miały Wspaniałą Matkę. Odpowiedz Link
kisssek20 stracilam pierwsze dziecko...mam 21 lat... 23.01.07, 14:42 Pomimo tego,ze niemam jeszcze 21 lat takze zostalam mama aniołka...bardzo cieszylismy sie z tego,ze zostaniemy rodzicami,ze bedzie z nami taka malutka slodka istota,ktora dopelni naszego szczescia...niebyla to ciaza z zadnej wpadki,co moglby sugerowac moj wiek,ale to mialo byc dziecko wyczekiwane...jestem od dwoch lat w zwiazku z facetem starszym odemnie o 10 lat,razem wychowujemy jego 3letniego synka z pierwsego malzenstwa...mama go niepotrafila pokochac...nierozumialam jej nigdy i nigdy juz niezrzumiem...kocham dziecko,ktore wydawaloby sie byc dla mnie zupelnie obca osoba...jest dla niego mama,a on moim ukochany synkiem...miala tu byc z nami jeszcze Tosia- ukochana coreczka...ciaza przebiegala planowo...znosilam ja wyjatkowo dobrze jak na pierwsze ciaze...wszyscy tak bardzo sie cieszylismy,moze za bardzo...malutka miala pojawic sie na swiecie w polowie sierpnia...natomiast w polowie lipca wybralam sie nabadania kontrolne do lekarza prowadzacego...ufalam mu,jak bardzo to zaufanie mnie zwiodlo...zostalo mi zrobione usg,poinformowal mnie,ze wszystko jest w jak najlepszym porzadku,prawdopodobnie niebedzie potrzebna cesarka...wyszlismy od lekarza szczesliwi,niemoglismy doczekac sie naszej malutkiej coreczki...mielismy juz przygotowane wszystko co bylo potrzebne...czekal na nia pokoik z rozowymi scianami,piekne lozeczko z baldachimem...dwa dni po wizycie u lekarza,obudzilam sie nad ranem z potwornymi bolami w podbrzuszu...obudzilam spiacego obok mnie meza...bol stawal sie coraz to silniejszy,odeszly mi wody,zaczynalam krwawic...niewiem kiedy znalazlam sie w szpitalu,na sali porodowej...zrobiono mi cesarskie ciecie,ktore mialo uratowac mi zycie...dzidzia pojawila sie na swiecie 23 lipca...dostala tylko 2 punkty w skali A...zobaczylam ja dopiero po przebudzeniu,kiedy lezala w inkubatorze...byla najpiekniejszym dzieckiem na swiecie...miala piekne ciemnie wlosy...byla taka malutka i bezbronna...odeszla w dniu moich urodzin...dzien wczesniej zostala ochrzczona...zostala nasza Antonina...byla z nami siedem dni...bylismy z nia przez caly czas...maz opuscil nas tylko na chwile w ciagu tego tygodnia,po to,aby ojechac kupic ubranko,w ktorym odejdzie od nas Tosia...bylam na niego zla,wsciekla,kiedy przyjechal z wyprawka,w ktorej miala byc pochowana nasza coreczka... pozwolono mi wziasc ja na rece pierwszy i ostatni raz...byla taka malutka laleczka...w slicznej rozowej sukieneczke,koronkowej czapeczce i koronkowych butkach...byla malutka slodziutka krolewna... niewiem jak i czy juz tak do konca pozbieralam i otrzaslam sie z tego wszystkiego...chcialam zwariowac...winilam wszystkich za to co sie stalo... dzis nasza Tosia mialaby juz polroku...pewnie mialaby juz zabki,siedzialaby juz sama...byla by slodka dziewczynka...pewnie jest nia,tylko nie z nami,lecz z innymi rownie slodkimi aniolkami jak Ona... Mam 21 lat,kochanego mezczyzne przy boku(coraz czesciej zastanawiam sie nad druga ciaza),moj starszy ukochany synek ma ponad 3latka a moja mlodsza ukochana coreczka odeszla majac zaledwie siedem dni...tak wiec jestem mamusia aniołka...mojego najukochanszego aniolka w calym niebie;-) Odpowiedz Link
oyate Re: stracilam pierwsze dziecko...mam 21 lat... 12.02.07, 11:40 Przytulam Cię mocno i wierzę,że będzie lepiej. (*)(*)(*)(*) dla Twojej córeczki. Odpowiedz Link
izunia.denisz Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 11.02.07, 19:28 moje wspojczucia ja bym sie nie pozbierala bo kocham dzieci powodzenia Odpowiedz Link
szczepanka2 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 11.02.07, 20:47 Cholera, szlag mnie trafia, jak czytam takie posty... Wynika z nich, że że inne matki, które straciły dzieci ich nie kochały. Litości, zastanów sie co piszesz, a jak nie wiesz co napisac to lepiej nic nie pisz!!! Odpowiedz Link
hania731 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 12.02.07, 11:03 Niestety są różne rodzaje miłości,kochasz dziecko żywe usmiechające i kochasz anioła. ta druga miłość jest nieco inna , Ty jej nie zaznałaś, więc nie oceniaj. Czasem miłość pozwala odejść.I pozwala żyć dalej.I uśmiechnąć się na myśl o swoim aniele. Nie potrzebujemy Twoich współczuć. Mam nadzieje,że nigdy nie bedzie Ci dane zobaczyć,że choć chciałabyś umrzeć nie umierasz,żyjesz dalej. Piszesz, że "kochasz dzieci" w liczbie mnogiej, a co nam doradzisz w momencie,kiedy jedno dziecko nas opuściło,a drugie zostało? Które wtedy bedziesz kochać? masz jakąś prostą receptę? Bo zgodnie z tym co napisałaś, to nie dasz rady. Bo jeżeli kochasz to co odeszło to się nie pozbierasz ( tak jak nam napisałaś ) to co z tym drugim? Przeciez je kochasz. A jeżeli to co zostało to jak się pozbierasz,skoro kochasz to odeszło? Nie sądź nas w ten sposób,choć zdaję sobie sprawę z wielkiego prymitywizmu twojego postu, to i tak boli. Odpowiedz Link
ihaha6 Ciiiiicho, Dziewczyny;) 12.02.07, 23:47 ...ale sie dostalo izuni;/// Bardzo Wam dziekuje za zywy odzew na niefortunne wyrazy wspolczucia, ale nie trzeba, takie slowa juz dawno przestaly bolec. Pamietam dobrze, jak zaraz po smierci Doriana obce Baby, totalnie nieznane mi i z zalozenia malo zyczliwe wobec swiata i ludzi...nagle oblapialy mnie znienacka na ulicy, wolajac z uniesieniem "taaaakie nieszczescie!!! taaaka tragiedia!!! J A bym n i e p r z e z y l a!!!" No i? Czekaly, przepraszam za ironie, az (zgodnie z logika czy fatum) w tejze chwili umre, tam, na chodniku, z grabkami w jednym reku i kwiatkami w drugim??? A one beda mialy o czym opowiadac? Dobrze, dobrze, chcialy jak najlepiej, ale sorki, dzieki za takie wspol- odczuwanie. Nie potrzebuje, nie mam ochoty, dziekuje. do izuni: Ja takze kocham Dzieci, moje Dzieci, te zmarle ale nie zapomniane. Inne Dzieci lubie, niektore nawet bardzo, choc nie okazuje im czulosci. Zyje, chociaz czasem to boli jak olera. Totez prosze Was, drogie Wspolforumowiczki, nie rzucajcie na izunie gromow i ciezkich wspomnien. Nie wie, co czuje ja i co Wy czujecie, nie ma pojecia. I niech tak zostanie. Amen. Agnieszka, matka 3 Aniolow. ps.Poza tym sobie pomilcze jeszcze, poczytuje forum, nie chce pisac. U mnie nie dzieje sie nic. Wiadomosci o moich planach sa nieco przesadzone;) pzdr. serdecznie. Agn. Odpowiedz Link
vandikia Re: Ciiiiicho, Dziewczyny;) 17.02.07, 13:52 ihaha.. z Ciebie jest bardzo fajna babeczka nie masz ochoty napisac ksiazki? zamkniesz emocje w 1 miejscu (nie chodzi oczywiscie o to, zeby sie ich pozbyc), jestes jak napisalas polonistka. masz bardzo trzezwy stosunek do swiata, ironiczny. ale nie jestes przy tym wyrachowana, zła. i przede wszystkim piszesz o szczesciu jakie Cie spotkalo. ja jestem 3 dzieckiem rodzicow a jednoczesnie pierwszym, które przeżyło i nigdy nie rozmawialam z nimi na temat smierci rodzenstwa. mam jeszcze 2 mlodszego rodzenstwa. jezdzimy razem na grob kilka razy do roku. Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Ciiiiicho, Dziewczyny;) 22.02.07, 00:29 witaj, odpisalam na prv. pzdr. Agnieszka Odpowiedz Link
agafa30 ????? 03.04.07, 12:41 ..co to ma być?! jakiś żart! wiem, że powinnam sobie odpuścić komentowanie, ale nie pamiętam,żebym kiedykolwiek słyszałam lub czytałam tak chorą wypowiedź. Odpowiedz Link
tusia911 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 17.02.07, 14:37 (*)(*)(*) dla Twoich Aniołków. Przepraszam, że nic więcej nie napiszę, ale niepotrafię. Mama Filipka (31.07.2000) i Aniołka Kubusia - 23tc (25.01.2007-4.02.2007) Odpowiedz Link
ihaha6 Prosba 27.03.07, 00:03 Witam Was po dluzszym milczeniu. Rozpisze sie jutro, dzis byl za dlugi dzien. Mam pytanie jedynie: jak moge zalozyc cos w rodzaju bloga, z archiwum zdjec...ale zebym mogla rzeczywiscie stworzyc z tego jakas ksiazke? Pytanie moze i glupie, ale nie znam mozliwosci netu w tym zakresie. I co z prawem autorskim np. Widzialam taka e-ksiazke kolezanki z Forum, nie wiem, czy to najlepszy pomysl. Mam gleboko [potrzebe "dokonczenia" swej historii wlasnie w ten sposob. Niedlugo 5ta rocznica smierci Doriana. Rozumievie? Pzdr. i do jutra, rozwine watek. Agnieszka, matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
monikarz Re: Prosba 31.03.07, 08:09 Aga nie wiem jak się tworzy e-kciążkę Potrafię stworzyć bloga, tzn wiem co i jak założyć Jak chcesz to daj znać z resztą możesz zobaczyć jak wygląda blog mojego Aniołka link w podpisie Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Prosba 01.04.07, 22:39 Witaj. Zajrzalam na bloga Twojego Aniolka...i sadze, ze jestes ta "wlasciwa" osoba o rozmowie o tworzeniu bloga;) Jesli znajdziesz czas, odezwij sie na prv.....niedlugo imieniny Doriana 22 maja, potem 5ta rocznica Jego tragicznej smierci. Chcialabym to jakos uczcic.... Nadal jestem w Ire, Mama wydzwania, pyta, jakie kwiaty posadzic u Dzieci, lobelie, bakope....kolory, ulozenie.....wiem, stara sie, ale takie planowanie z dala wcale nie rozgrzesza mojej nieobecnosci przy Nich:/// I jeszcze urlopy mi poprzekladali, niewazne, na 13tego na pewno bede, musze, nie wyobrazam sobie inaczej... Pisanie na forum bardzo mi pomoglo, ale chcialabym stworzyc cos bardziej trwalego, ze zdjeciami, maam ich kilkanascie (skany, ale zawsze), z anegdotkami nawet radosnymi z zycia Dorianka, bo przeciez byl szczesliwym Dzieckiem!!! Czasem mam wrazenie, ze tu na forum to nie przystoi. Musze "sie wypisac", tyle wspomnien umyka, nikt tu Go nie znal, nikt nie byl wtedy ze mna..... Tyle mam snow, takich przeblyskow, czuje, ze sa wazne. Ucze sie zyc osobno, z Dziecmi po drugiej stronie, niedostepnymi, ale nadal istniejacymi. Zamknelam sie w sobie, tylko co niedziela zaczynam bezwiednie plakac, nawet podczas robienia kawy czy rozmowy o niczym. Skoro jeszcze nie zwariowalam, to moze moj "sposob" na zalobe nie jest taki bezsensowny, moze pomoge komus w jego rozpaczy, odpowiem na pytania czy watpliwosci, uprzedze zlosc i zal......? Chociaz to moglabym zrobic. Wydaje mi sie, ze jest to czescia mojej pokuty. Nie moge zamknac za soba "tamtego" zycia, jak wielu by chcialo....nie moge bo NIE CHCE. Nigdy. Kocham Was, moje Aniolki. Dobranoc. Agnieszka Odpowiedz Link
ihaha6 Dobry czas.... 08.04.07, 00:43 ...swieta Wielkiej Nocy to dobry czas na cuda, czyz nie??? Otoz wczoraj w nocy zupenie przypadkiem obejrzalam powtorke programu Uwaga na TVNie. To material o Bartku, 5-letnim bardzo dzielnym i pogodnym Chlopcu, ktory jest sam i w dodatku niepelnosprawny, pewnie znacie ta historie... uwaga.onet.pl/1403608,archiwum.html Jak tylko spojrzalam na Niego, po prostu sie poplakalam, wzruszylam, cos mnie kopnelo w serce. Cala noc myslalam, czytalam po raz kolejny i kolejny watek na necie. Rano opowiedzialam Mojemu o tym wszystkim... Zadzwonilam Tam, do Krakowa... We wtorek mamy dzwonic, bedzie rozmowa z Pania Dyrektor.... Moze nic z tego nie wyjdzie, moze jednak to cud??? Tu od stycznia mieszkamy obok Irlandczykow, ktorzy (przypadkiem?) maja wiele wspolnego z opieka nad niepelnosprawnymi...w domuk bez schodow i progow, za duzym dla nas Dwojga....W Ire rehabilitacja jest realna, sa systemy pomocy finansowej itp., itd. Integracja Dzieci, tych "standard" i tych "with a little problems" jest faktem i widac to na przyslowiowej ulicy... I jeszcze jedno. Gdy zobaczylam Bartka, uswiadomilam sobie- chyba pierwszy raz tak mocno i bolesnie- ze gdyby Wtedy Dorian cudem sie obudzil, gdyby przezyl...to jezeli bylby choc tak sprawny jak Bartek teraz, na wozku ale swiadomy zycia- to bylabym najszczesliwsza Matka. Nam nie chodzi o poswiecenie sie, to po prostu potrzeba wewnetrzna pomocy Komus, kto tak bardzo jej potrzebuje. A ze w pewien sposob historie Doriana i Bartka sie lacza- Dodo zginal w czerwcu 2002, Bartek urodzil sie w maju 2002...obaj sa podobni, maja w oczach ta madrosc, ten urok, to dobro.... Czuje, ze w ten sposob pomoge nie tylko Bartkowi, ale i sobie samej i Doriankowi Tam w Niebie. Nie potrafie tego racjonalnie wytlumaczyc. Zajrze na forum adopcyjne, by poznac realia, poczekam do wtorku i....miejmy nadzieje, nie strace kolejnych marzen. W maju mamy leciec do Polski na dlugi urlop, nie tylko na 5ta rocznice smierci Dorianka....moze spotkamy sie z Bartkiem. Trzymajcie kciuki za Nas. Nie wierze w przypadki. Odezwe sie po wtorku. Pzdr. Was i zycze spokojnych Swiat, ukojenia i malych, chociaz malenkich cudow i glebokiej nadziei. Agnieszka, Matka 3 Aniolow. Odpowiedz Link
anida63 Re: Dobry czas.... 08.04.07, 01:37 Codziennie jestem na forum chociaz sie nie wypowiadam(nie mam sily). Czytalam wszystkie Twoje posty i calym sercem jestem z Toba.Trzymam kciuki i czekam na dobre wiesci wkrotce. Zycze pogodnych Swiat. mama 3dn.Aniolka+18.03.87 i 17l.Aniola +15.08.05 Odpowiedz Link
danusia1958 Re: Dobry czas.... 08.04.07, 02:09 Agnieszko...z wiosennym i swiatecznym pozdrowieniem, zycze Ci spelnienia tego "cudu" i wszystkich marzen...tych wielkich i tych malenkich... Agnieszko....wielki uklon w Twoja strone i serce... Dla Twoich Aniolkow (******) babcia Aniolka Natalki i rocznej Julki www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec410.htm Odpowiedz Link
mysiam Re: Dobry czas.... 08.04.07, 12:37 od bardzo dawna śledzę Twój wątek...nie piszę ,bo nie czuję sie do tego upoważniona...podziwiam .... mam nadzieje,ze kiedys napiszesz ,że jestes szczęśliwa......! Przeczytałam artykuł o Bartku...TRZYMAM KCIUKI i czekam na dobre wieśći!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Dobry czas.... 08.04.07, 16:13 Witam. ciag dalszy: rozmawialam z sasiadami o calej sprawie. Okazalo sie, ze w naszym bezkolizyjnym domku mieszkala ciocia Roisin...wlasnie na wozku inwalidzkim, przypadek?? A Johny rzeczywiscie pracuje w stowarzyszeniu pomocy niepelnosprawnym. Oboje solennie obiecali znalezc dla mnie wszelkie info nt. realiow zycia w Ire dla "disabled", choc dla nich sprawa szkoly, rehabilitacji i opieki socjalnej jest...oczywista, po prostu "no problem". Zajrzalam na wszelkie stronki zwiazane z bartkeim, na czarodziejkach, DD itp. i widze, ze jest pozytywne nastawienie, wielu ludzi chce pomoc Chlopcu, to dobrze. Przerazil mnie ten caly program tesujaco/przygotowujaco/sadowny....w zwiazku z adopcja czy rodzina zastepcza. Ale z drugiej strony rozumiem, to nie cos, to Dziecko!!! Jesli My sie nie nadamy, to moze uda nam sie znalezc dla Bartka wlasciwa rodzine w Ire, oni sa bardzo otwarci na pomoc Dzieciom, juz wspominalam o tym kiedys. ...tak czy inaczej, podejmujemy sie dzialac w sprawie tego Babla. Oboje, bo Moj na poczatku naszej znajomosci powiedzial cos bardzo waznego: "wlasne Dziecko to marzenie, Dziecko adoptowane to zaszczyt i powinnosc dla ludzi, ktorzy sami maja dobrze a mogli by pomoc innym".. Sam zreszta ma niepelnosprawnego Brata, zna realia i jest odpowiednim kandydatem na takiego opiekuna. pzdr. i dziekuje za wsparcie Agnieszka, Matka 3 Aniolow Odpowiedz Link
elapieczus1 Re: Dobry czas.... 09.04.07, 09:10 niech się spełnią wszysttkie twoje marzenia trzymam kciuki i życzę wytrwałości w dążeniu do celu ,pozdrawiam świątecznie Odpowiedz Link
aggelti Re: Dobry czas.... 09.04.07, 11:01 Agnieszko, wzruszyłam się. To wspaniale, że chcecie pomóc Bartusiowi, ma szczęście, że zaistniał jakoś szczególnie w Twoim sercu. Dorianek zawsze był z Ciebie dumny, ale teraz... być może bedzie miał tu na ziemi brata, który w emocjonalny sposób zaopiekuje się Jego mamusią. Odpowiedz Link
myszmar Re: czas.... 11.05.07, 02:45 Agnieszko, trafilam na Twoj watek juz ponad rok temu calkiem przypadkiem w wyszukiwarce internetowej. Poruszyla mnie niezmiernie Twoja historia. Nigdy nie smiem Ci nic napisac, ale przyznaje sie, ze zagladam czasami do Twojego watku. Tak bardzo chcialabym , zebys znowu mogla byc szczesliwa. WIesz, ze o Bartku czytalam juz pare miesiecy temu. To cud, ze "trafil" na Ciebie. Trzymam kciuki za pomyslnosc sprawy! Jestem bardzo tym wszystkim wzruszona... Odpowiedz Link
monikarz Re: czas.... 11.05.07, 08:50 Agnieszko, jakiś czas temu przesłałam Ci na maila gazetowego informacje odnośnie bloga, mam nadzieję że dostałaś w razie czego mój adres mmilenka@op.pl Odpowiedz Link
ihaha6 Rozczarowanie nie ma w sobie nic z czarow... 12.05.07, 10:34 Witajcie. Zaczne od konca, czyli od Bartka. Nie, nie mamy szans na adopcje z trywialnego powodu- nie jestesmy jeszcze malzenstwem. I o ile dla polskich OA czasem to jest do przeskoczenia...to w Adoption Board dla adopcji zagranicznej to nie ma "ale". A sama legalizacja zwiazku dla naszej kochanej ambasady to kwestia co najmniej 2 moesiecy, bo maja za duzo spraw na glowie a ja im tu ze swoimi marzeniami;/ O ile wiem, Bartkiem zaopiekuje sie polska rodzina rehabilitantow i wyjedzie do Anglii, maja spore szanse i tego im zycze, bo najwazniejsze jest dobro Dziecka. A my? A my juz ten slub 15minutowy wezmiemy i sprobujemy ponownie zapukac do drzwi AB, chociaz wymagany 5letni staz to dopiero na miestrzostwa Europy w pilce noznej...czyli ok. 2012 roku. Temat "cudownych odnalezien" zamkniety wiec, chociaz jestem gdzies tam rozczarowana rzeczywistoscia, nie pierwszy raz i nie ostatni pewnie. *** Moim Znajomym urodzil sie SYnek Mikolaj w 26 t.c. i zmarl po tygodniu. Wiem o tym tylko z wiadomosci od Przyjaciolki. Strasznie IM wspolczuje, tyle lat sie starali i teraz sa zalamani podwojnie:/ Miki [*] A dzis mija 5ta rocznica chrztu Doriana...wiec mam kolejne powody do lez. Mam tylko kilkuminutowy filmik z tamtego poranka, jak zaspany Dodo zachwyca sie kilkumiesiecznym kuzynem, z ktorym obaj tego dnia mieli przyjac chrzest. Dorian jest taki zywy, uroczy, prawdziwy. Nie bylo ani cienia nad Jego plowa glowa, ani zlowrogiego szumu w tle. Nic nie mowilo, ze za miesiac zamilknie Jego zmeczone walka serce. Bylismy szczesliwi. A teraz spi w tej samiej niebiansko blekitnej koszuli, powaznych granatowych bojowkach i sandalach. Zawiazalam Mu nawet aksamitke, mial byc takim malym gentelmanem, I zostal Nim, Najgrzeczniejszym Aniolem w Niebie. Przepraszam, dzisiaj nie mam nic madrego do napisania. Dorianku, coroczna droga krzyzowa Twoich rocznic, dat i gasnacych nadziei sie rozpoczela. Wczoraj lalo, dzis swieci slonce, jaky nic sie wlasciwie nie stalo... [*][*][*] Agnieszka, Matka 3 Aniolow. Odpowiedz Link
danusia1958 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 12.05.07, 10:52 ...I znowu bezdusznosc ,glupota bezmyslnych przepisow urzedowych wziela gore nad sercem i miloscia...licza sie papierki, liczby...a gdzie dobro dziecka?... Dlaczego takie sprawy traktuje sie tak przedmiotowo ... Agnieszko , tak mi przykro... pozdrawiam www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec410.htm babcia Aniolka Odpowiedz Link
kinada Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 12.05.07, 11:41 Mi również jest bardzo przykro.. Miałam nadzieję, że uda się Wam zaopiekować maluchem. Ehhh, życie... Trzymaj się..Pozdrawiam _______________ Odpowiedz Link
martek40 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 12.05.07, 23:38 Agnieszko, ja także nie umiem nic mądrego napisać... Ale jestem z Tobą myślami... Trzymaj się cieplutko...mimo wszystko... Odpowiedz Link
myszmar Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 14.05.07, 08:05 Przykro mi, iz marzenia tak szybko zostaly rozwiane :-( Mysle cieplo o Tobie i Twoich Aniolkach, w TYCH dniach szczegolnie o Dorianku. Pozdrawiam Odpowiedz Link
ihaha6 Coz... 14.05.07, 11:07 Witajcie. Male sprostowanie: to nie do konca tak, ze "zle" urzedy podciely mi skrzydla... po prostu najpierw byly ogromne checi a potem powolne zderzenie z rzeczywistoscia. Dopiero teraz dowiedzialam sie, ile to staran i wymogow, by zostac "adoptowanym" Rodzicem;) Swoja droga, o ironio, na bycie biologicznym zadnych pozwolen czy testow psych. nie ma. Narzekam, no coz. Musze podkreslic, ze wiele wyrozumialosci okazaly mi wspaniale Dziewczyny z forum Adopcja [podziekowania dla Anety], przygladajac sie z boku Ich pracy (PATKUB i Czarodziejki) na rzecz cudzego szczescia- tylko jedno powiem: szacunek. Wiec teraz coz....za 2 tyg. lecimy do Polski, Moj ma maly zabieg chirurgiczny, potem 1. czerwca na cmentarzu u Dorianka, potem tydzien nad morzem na rehebilitacje nerwow...prawdopodobne spotkanie w sadzie (nie chce mi sie nawet o tym rozpisywac), 13. czerwca z Dorianem, msza, spotkanie z Przyjaciolmi, pakowanie i powrot do Ire. Wiem, jest duuuuzo Dzieci bez opieki, tyle ze jestem typem "ten albo zaden", co w zyciu nie raz pozbawilo mnie rozsadnych alternatyw...moze sie cos we mnie odblokuje na dobre??? Nie obiecam nawet samej sobie. Pzdr. i dziekuje za dobre slowa. Agnieszka, Matka 3 Aniolow martek40...moze kolejny seans na gg...o ile wytrzymasz moj czarny humor;/ Odpowiedz Link
martek40 Re: Agnieszko! 14.05.07, 12:15 Z Tobą zawsze. :) Tylko kliknij do mnie, bo... znów straciłam listę kontaktów.Buuuu. Pozdrówka cieplutkie, buziaczyska. Odpowiedz Link
monikarz Re: Coz... 15.05.07, 10:14 Aga, pisałam już wyżej, ale może nie zauważyłaś - wysłałam do Ciebie maila na gazetowy adres -dostałaś? mój mail - mmielnka@op.pl Odpowiedz Link
katarzynabobak Re: Coz... 16.05.07, 08:14 Aga, pozdrawiam Cię serdecznie. Mam nadzieję, że mnie pamiętasz jeszcze. Odpowiedz Link
ihaha6 Nie pisalam bo za duzo myslalam;/ 30.07.07, 11:56 Witajcie. Nie, nie zapomnialam o forum, o Was i Waszych Dzieciach. O swoich takze nie. Staram sie zyc 'na codzien', bez wiekszych wzruszen, na spokojnie. Oczywiscie, mam chwile a nawet cale ciagi dni 'rozpaczy czarniejszej niz kawa'...wlasciwie, to staram sie ta bezsilnosc przerobic w jakas dobra energie. Czasami sie udaje, jednak rownie czesto zastepuje ja glupia zloscia, 'qr....ca' na wszystko i kazdego z osobna. Meczace to nawet dla mnie samej;/ Ostatnio pobawilam sie w dobra 'ciocie z Ire' i zasponsorowalam wraz z MOim kilka karnetow na runde jesienna Lecha Poznan, repliki koszulek meczowych, szale i smycze dla Dzieciakow dobrych, ale po prostu biednych. Ot, takie regionalne 'spelniajmy marzenia';] Koledzy przeslali mi zbiorowa fotke uszczesliwionych Kibicow...13-15latkowie, niewiele starci od Doriana, gdyby zyl... Chyba bym tam sie poplakala Im w twarz, dobrze, ze te cieple gesty mogly zadzialac za posrednictwem Przyjaciol. Jakos mi lepiej w takich momentach. A poza tym? Praca w pubie, deszcz (wlasciwie od 1,5 miesiaca pada), jakies filmy, kwestia przytycia ('masssakra', jak mowil Dorian), wykupione bilety na sw. Zmarlych. Nie dzieje sie nic, moze poza snami. Od pewnego czasu sni mi sie Dorian TU w Ire, w tych miejscach, okolicznosciach, z Nami. Jakby sie TU przeniosl za moja tesknota. Jeden ze snow: '(...) dzien jak codzien w pubie, halas, scisk, irlandzki blues...nagle zza tlumu wybiega Dorian, taki 5,5latek, po swojemu, w poltanecznych krokach, z usmiechem, jak wtedy, gdy slyszal w przedszkolu, ze mama przyszla. Wzielam GO na rece, tak dlugo przytulalam, przyciskalam, culam ten ciezar, zapach, slyszalam smiech. POjechalismy do naszego domu za Port., LUcek wlasciwie nie zdziwiony, normalny wieczor, kolacja, spanie. Spokojne zasypianie, bez zapalania 'swiatelka' Synkowi, po co, przeciez wrocil nareszcie? W nocy slysze jak Dodo sie budzi, Lucek bez pytan idzie do Niego, slysze rozmowe polszeptem: - Czy moja Mama zyje? - Tak, oczywiscie. - ...bo snilo mi sie, ze umarla... Obudzilam sie we lzach, z zalu, ze sie o mnie martwi, ze sie przestraszyl, ze jak zawsze zadaje te swoje 'za madre' pytania. Ciezko mi, ale daje rade. Pzdr. Was serdecznie. Agnieszka. ps.Tatus Doriana ma coreczke, kolejna apelacje po kolejnym wyroku skazujacym i chyba juz do konca zapomnial o Synkach, nawet nie byl 13go na grobach. O tym kiedy indziej, co Tam sie dzialo. pa. Odpowiedz Link
anusia1906 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 28.07.07, 21:10 Bardzo, bardzo Ci współczuję. Nie poddawaj się. Ja też jestem osieroconą mamą...ale mam nadzieję, że będzie jeszcze kiedyś dobrze... Dla Was też zaświeci jeszcze słoneczko :) Światełko dla Twoich Aniołków (***) Odpowiedz Link
danusia1958 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 05.08.07, 22:24 Dla Aniolkow (*)(*)(*) babcia Aniolka Natalki i Julki 16 mcy natalkadanusia.blog.onet.pl/ Odpowiedz Link
maniula1 Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 07.08.07, 19:02 (*)(*)(*)Aniolki Odpowiedz Link
ihaha6 Aleksander, 2gi Synek, dzis mija Vta rocznica [*] 22.08.07, 00:37 ...rzadko wspominam o Nim, o Dziecku, ktore bedac wylacznie we mnie, uczestniczylo w tych ostatnich chwilach Doriana, w Jego strasznym wypadku, walce o zycie, konaniu, smierci, pogrzebie. Aleksander byl bardzo podobny do Brata, w ciazy mialam identyczne objawy, zaszlam w nia takze w tym samym tygodniu, po 6ciu latach. Zdjecia USG z ta samo data 22.05 wskazywaly ten sam tydzien ciazy, moj ginekolog smial sie, ze urodze Doriankowi blizniaka, ale mlodszego o 6 lat. Mial urodzic sie Bratu dokladnie na 6te urodziny, taki prezent na cale zycie. Gdybym nie zaszla wtedy w ciaze, moze zdolalabym odejsc od Ojca Doda? Na pewno Dodo nie wyjechalby na Dzien Dziecka z Babcia, bo ja bylabym przy Nim a nie w szpitalu na rutynowych badaniach i nieznacznym podtrzymywaniu ciazy (podobnie jak w 1wszej ciazy, duphaston itp., omdlenia, wymioty, lekka anemia). Wlasciwie, napisze ze wstydem, wcale nie potrafilam cieszyc sie na to Dziecko. Mialam juz dosyc zycia z panem S., same klopoty, jakies dlugi, komornicy, policja, imprezy, kolezanki, zero stabilnosci, swiadomosc, ze musze zaczac radzic sobie sama, coraz dluzsze przebywanie w domu moich Rodzicow, z Doriankiem, bo tam bylo cieplo, bezpiecznie, normalnie. Balam sie. Ale 22.05, w dniu imienin Dorianka, powiedzialam MU o ciazy, o rodzenstwie. Podjelam jedyna sluszna decyzje....bo tydzien wczesniej Moj wspanialy 5,5leni Synek postanowil z wlasnej woli sie ochrzcic. Bo wiedzialam, ze po tym zjednaniu sie z Bogiem nie moge postapic inaczej, bo wierzylam, ze to uchroni mnie i moje Dzieci przed wszystkim i wszystkimi, ktorzy by chcieli nas skrzywdzic. Naiwnosc? Nie, raczej poczatki wiary. Pamietam jak dzis rozmowe Doda z Ksiedzem, kt. na pytanie, czemu wlasciwie chce byc ochrzczony, odpowiedzial '(...)bo ja nie wiem, kiedy umre, panie Ksiadz, i to jest dla mnie wazne'. Pamietam te konsternacje ksiedza i pamietam takze, ze rowno miesiac pozniej Dodo przyjmowal, juz nieprzytomny, wlasciwie martwy...ostatnie namaszczenie. Pierwszy i ostatni sakrament. Pamietam takze dziwna rozmowe z Dodem o wyborze imienia dla Dzidziusia, wieczorem w Dniu Matki, naszym ostatnim razem. Otoz spytalam Synka, jak nazwiemy to Dziecko, ze On ma wybrac, bo ja wybralam Jego imie, takie nietypowe, wiec teraz On moze. Lekko zasugerowalam Dziewczynke, imiona Debora, Daria, Dagmara. Na to Dodo stwierdzil , ze chcialby byc Prawdziwym Starszym Bratem, miec siostre i zeby nazywala sie Daria Aleksandra, bo podobnie do Niego ale po chwili z powaga stwierdzil: 'to bedzie drugi Syn'. Troche sie posmialam, tlumaczac, ze to nie koncert zyczen, ze nie ma pewnosci, nie moge obiecac MU Brata. On jednak z uporem powtorzyl i jeszcze powiedzial cos, czego nigdy nie zapomne "i nazwiecie Go Dorian'. Zdziwilam sie, stwierdzilam, ze nie moze byc 2 Dorianow, jak mam ich wolac Dodo 1, Dodo 2? A On 'To bede 2gi ja, nazwiesz Go Dorian". Zaczelam sie niepokoic na dobre, jakis chlod przeszedl mi po sercu. Dodo czesto wyglaszal rozne filozoficzne teksty o sensie zycia itp., czasem trafne, czasem bezsensowne....ale wtedy zignorowalam Go, zaczelam fukac, zmieniac temat, jakbysmy mowili o jakims koszmarze sennym, zlej bajce. Juz w Koscierzynie, gdy lkalam i modlilam sie do szyby w nowoczesnym szpitalu na OIOMie, na sugestie pielegniarki, ze musze sie polozyc....bo jestem w ciazy...musze na siebie uwazac, stwierdzilam z uporem: 'nie zamierzam stracic w tym szpitalu zadnego Dziecka, zadnego, slyszy mnie pani???' Mialam racje. Dorain umarl w Gdansku, Aleksander w Lodzi. W Koscierzynie zostala nadzieja, pierwszy szok i zyczliwi ludzie, ktorzy moze do dzis nie wiedza, jak sie skonczyla ta tragiczna historia. W Gdansku, podczas 13 dni walki o zycie Doriana bylam cala dobe obecna na OIOMie. Lekarze umiescili mnie 'incognito' na patologii ciazy, karmili, monitorowali, dawali czytac wszystkie wyniki, pielegnowac Doriana, czuwac, modlic sie, plakac, byc z Nim. Czasem wychodzilam z podziemi, rozgladalam sie z murka przed glownym wejsciem po upalnym Gdansku, glaskalam brzuch, bralam prysznic, jadlam cos, kladlam sie na chwile. Wszystko to dla tego 2giego Dziecka, jeszcze nienazwanego, ale uczestniczacego w tym koszmarze. Bylam zdyscyplinowana, bralam wzmacniajace kroplowki, myslalam spokojnie o rehabilitacji Doriana, o porodzie, o przyszlosci, moze nie rozowej (nie cierpie tego koloru) ale jednak z 2 Dzieci. Nie zlozeczylam Bogu, nie szukalam winnych, nie gdybalam. Zajelam sie konsekwentnie 'udzialem' w ratowaniu Doriana. Czytalam MU 'Kubusia Puchatka', obcinalam paznokcie u stop (nadal, mimo urazu, uciekal z palcami, ile wojen o to mielismy zawsze...), kremowalam Mu spierzchnieta skore, przemywalam zamkniete oczy. I opowiadalam, jak bedzie pieknie, gdy sie obudzi. Trzymalam jedna reke na brzuchu, druga obejmowalam palce Doriana i byla szczesliwa, spokojna, wierzylam. Mtaka Dwojga. Gdy odszedl Dorian, Aleksander zostal ze mna. I nic zlego nie dzialo sie z ciaza, wrecz odwrotnie, wszystko sie uspokoilo. Organizowalam pogrzeb Synka, lykalam no-spe i spokojnie mowilam do Dzidziusia we mnie, ze musze wytrzymac, urodzic Go dla Doriana, bo On wiedzial. Debilne, okrutne tekst rodziny i nieznajomych typu 'Urodzisz drugie, zapomnisz' pamietam do dzis. Jasne, pozapominane:/ Miesiac po smierci Doriana wyladowalam w szpitalu na badaniach, parogodzinnych kroplowkach, z ksiazka w reku i kwiatami, bo przeciez szlam na cmentarz potem, bylo blisko. PO 2h kroplowki moj stan sie pogorszyl, zdretwiala mi lewa reka (ta od wklucia, bolal bark, goraczka osiagnela w krotkim czasie niebezpieczne 38 stopni. Lekarze wymyslali rozne teorie, pobrali krew do badan i na sile chcieli wcisnac mi relanium. Po 10 dniach braku jakiejkolwiek poprawy, przy plamieniu, goraczce zlewajacej mnie potami i ogrzewaniu i unieruchamianiu barku (stwierdzono, ze: mnie przewialo, spadlam z lozka, wpadam w histerie, przesadzam, zakazilam sie od trupa Syna (!), moze toksoplazmoza, moze hiv... itp.), przeslano mnie na siedzaco w karetce do Szpitala Woj. w Bydgoszczy, gdzie kiedys dbano o moja ciaze i gdzie rodzilam Doriana. Tam, po 1 wkluciu w bark chirurg stwierdzil ostry stan zapalny i natychmiast skierowal na oddzial. Ten sam doktor, ktory pare miesiecy wczesniej walczyl z Dorianem o zdjecie opatrunku po wycieciu wyrostka. Skojarzyl mnie, poplakal sie ze mna i zaopiekowal jak corka. Na izbie przyjec oschla ginekolog kazala mi sie rozebrac. W tym momencie peklam, zaczelam plakac, dusic sie lzami, w poczuciu jakiegos dejavu. Pekl takze pecherz plodowy, odeszly wody. Pani D. sucho stwierdzila, ze 'teraz to tylko na zabieg' i zadzwonila na oddzial. Zaczelam na nia wrzeszczec, ze nie dam usunac, ze mnie g... obchodzi Jej zdanie, ze stracilam Doriana, ze musze uratowac to Dziecko'. Chyba by mnie zwiazala, gdyby nie wpadl szef ginekologii, prof. Sz., ktoremu ktos przekazal wiesc o Dorianie i mojej chorobie. Zjechal pania doktor, zabral mnie na oddzial i walczyl. Nigdy nie obiecal mi, ze bedzie dobrze. Oboje wiedzielismy, ze szanse na utrzymanie takiej ciazy sa znikome (nalezalam sie przeciez kiedys na patologii, naogladalam, nasluchalam). Ale nie pozwolil mi sie poddac. Gronkowiec zlocisty 3ciego stopnia, ketonal podawany do barku poprzez kregi szyjne, chlodzenie reki, zaciskanie zebow, antybiotyki, modlitwa, tlen,kroplowki, wszystko, bysmy oboje przezyli. Niestety, zero reakcji na leki, na przeciwbolowe, majaczenie, jakis stan pomiedzy pieklem a lozkiem szpitalnym. I zaklinanie Dziecka, by jeszcze troche wytrzymalo, ze bedzie lepiej. Maly wiercil sie dosc zwawo, na usg nadal rosl, wiec profesor podjal karkolomna decyzje o pzreniesieniu na Matczyno-Plodowy CZMPw Lodzi. Zadzwonil, prosil, przekonywal. Zalatwil tez samolot sanitarny z warszawy, bym jak najszybciej i najbezpieczniej dotarla do miejsca, gdzie 'zdarzaja sie Odpowiedz Link
ihaha6 Re: Aleksander, 2gi Synek, dzis mija Vta rocznica 22.08.07, 00:45 Zadzwonil, prosil, przekonywal. Zalatwil tez samolot sanitarny z warszawy, bym jak najszybciej i najbezpieczniej dotarla do miejsca, gdzie 'zdarzaja sie cuda i Ty Agniecha takiego cudu potrzebujesz'. Bydgoszcz zegnala mnie z zaplakana Matka na wojskowym lotnisku, Lodz przywitala wredna ginekolog, dla ktorej bylam chyba tylko kolejnym 'przypadkowym przypadkiem'. Na szczescie pojawil sie doktor P., wspanialy czlowiek, ktory w ktores z rozmow przyznal mi, ze swoja sile czerpie z terapii u psychologa, ze sam czasem potrzebuje wsparcia i pomocy w walce z nieuniknionym. Zapewnil Nam osobna sale, opieke az do przesady, uwage, czas na samotnosc. Po kilku dniach gremium lekarzy zadecydowalo o trudnej operacji 'odbarczania torebki stawowej'. Trudnej, bo bylam juz slaba jak po wielomieisecznej chorobie, w ciazy z otwartym pecherzem, polprzytomna. zabieg przeszedl pomyslnie. Oboje przezylismy. Zaczeto mowic o donoszeniu ciazy, konkretne cele, zjadlam cos, zaczelam czytac nawet. Po wizycie taty Dzieci, jego oskarzeniach o smierc Doriana, planach pozbawianie mego brata majatku, kolejnych dzieciach 'ale nie z toba' i innych rewelacjach mowionych obojetnym tonem....stracilam resztki sil i w nocy przytomnosc. Podobno znaleziono mnie w lozku pelnym krwi. Ja pamietam tylko Dorianka, ktory siedzial na moim kolejnym szpitalnym lozku, trzymal mnie mocno za palec i spokojnie powiedzial: 'nie martw sie Mamo, On juz jest ze mna'. Po reanimacji, podobno powiedzialam spokojnie 'moj Syn nie zyje'...lekarz 'tak, wiemy, Dorian, masz Jego zdjecie przy lozku'...'nie, moj Drugi Syn'. Po UG doktor P. potwierdzil ustanie akcji serca plodu i ze to Syn. Po przewiezieniu na sale poprosilam doktora, by teraz przez pol godziny nikt mi nie przeszkadzal, nie wchodzil, nie podlaczal niczego, nie pytal. Chcialam sama sobie odpowiedziec na kilka pytan i pozegnac sie z drugim Synkiem. Doktor spojrzal na mnie, na uchylone okno na 4tym bodajze pietrze i powiedzial 'Agnieszko, wiesz, ze Ci ufam' i zamknal drzwi na klucz. Potem spokojnie porozmawialismy o tym, co musi nastapic, o wywolywaniu porodu, o tym, ze chce pochowac to Dziecko, o jakis aktach urodzenia, o tym, ze zyje i musze zyc. Chociazby, by dbac o Dzieci groby. Porodu nie opisze, 2 doby meki, wycia, bezsensownego bolu. Aleksander mial 40 cm, byl bardzo leciutki, wygladal, jakby spal. Gdy przyjechala moja matka, udawalam dzielna, lataly mi logi jeszcze pare godzin, rozmawialam o niczym przy podawaniu kolejnych woreczkow krwi, spala nawet 1 noc w moim pokoju...ale poprosilam lekarza, by Ja przeprosil, by juz opuscila szpital. Nie mialam sily na Jej rozpacz, zal i poczucie winy. Nie potrafilam powiedziec, co zrobil S., nie umialam krzyczec o pomoc. Moje spokojne telefony do Ksiedza, ktory chowal Doriana i do wlasciciela zakladu pogrzebowego...wywolaly w nich poploch, jakbym oszalala 'poprosze o taka sama trumne dla Aleksandra jak dla Doriana, tylko najmniejsza'...'wykupilam 3 miejsca na pogrzeb Doriana, poprosze o to blizej drzewa, czy moge takze zamowic msze?'. Cichy pogrzeb, ciekawscy bali sie nawet podejsc, gdy zobaczyli mnie z bukietem bialych kwiatow, trumna i ksiedzem. Chrzest nad otwarta mogila i slowa ksiedza 'nie wiem, co powiedziec, jak pocieszyc, wybacz'. Nie mam zdjec Aleksandra, kilka USG z kolejnych szpitali, akt urodzenia, jakis wypis... Ale nie zapomnialam Cie Synku. Jestescie razem, tak jak chcial Dorian. Jetes Jego marzeniem, ktore umarlo wraz z Nim. Dobranoc [*] Aleksander Maria, imiona od Doriana niejako (Dodo mial na drugie Maksymilian, po sw. Kolbe), lat 0, ur. i zmarl 21.08.2002. ) Odpowiedz Link
elapieczus1 Re: Aleksander, 2gi Synek, dzis mija Vta rocznica 22.08.07, 12:54 Agnieszko ,pamiętam(*)(*) Odpowiedz Link
ania2335 Re: Aleksander, 2gi Synek, dzis mija Vta rocznica 22.08.07, 21:14 Dla Twoich Aniołków (***) Odpowiedz Link
lilka.w Re: Aleksander, 2gi Synek, dzis mija Vta rocznica 27.08.07, 01:10 Agnieszko,bardzo,bardzo współczuję,modlę się za Was... Odpowiedz Link
jbasko Re: Aleksander, 2gi Synek, dzis mija Vta rocznica 27.07.09, 23:06 Agnieszko co u Ciebie? dawno się nie odzywałaś Odpowiedz Link
berberiska Re: Straciłam 3cie Dziecko w 3 lata....Mam 31 lat 11.11.07, 20:26 Agnieszko... gdzie jestes? pozdrawiam (*)(*)(*) Odpowiedz Link