misios74
07.11.05, 13:46
Właściwie nie wiem od czego zacząć, bo moje dwie perełki nie były chore na
nieuleczalne choroby a już ich nie ma przy mnie. W czerwcu tego roku miałam
wypadek samochodowy w którym zginęła moja siedmioletnia córeczka Patrycja
druga moja gwiazdka zgasła dwa miesiące później w szpitalu. Miała cztery
latka
na imię Dominika, po trepanacji czaszki nie odzyskała już przytomności. Czy
wiecie co czuje matka klęcząc za trumną swojego dziecka? Co czuje widząc
nieużywanie ubranka i buty, zabawki i książeczki, które pokrywa kurz? Jak to
jest tęsnić codziennie tak bardzo, żę serce pęka od tego bólu? Jak z tym żyć
i jak sobie wytłumaczyć, że tak miało być? Ksiądz nam powiedział, że wszystko
co Bóg dla nas robi jest dobre - czy to aby nie jest jakaś kpina? Myślałam,
że o czymś takim mogę przeczytać tylko w gazecie lub usłyszeć w radio lub
telewizji okazało się że jest to mój dzień powszedni, bo codziennie przeżywam
to od nowa. Cały moj światopogląd przewartościował się o 180 stopni, w pogoni
za przyziemnymi sprawami nie dostrzegamy co w życiu jest najważniejsze.
Teraz jestem bogatsza o wiele sposrzeżeń tylko ta wiedza rani mnie bardzo
dotkliwie.
Zawsze myślałam, że życie bez powietrza jest niemożliwe ale właśnie
tak egzystuję od paru miesięcy. Czy muszę dodawać coś jeszcze?!!!