Panika czai się tuż za rogiem...

31.12.05, 13:02
Historia ta miała początek ponad rok temu, kiedy w listopadzie, po pierwszym
miesiącu starań, dowiedzieliśmy się o ciąży. Radość, euforia, nie wiem jak
inaczej opisać ten stan. Dzidzia była oczekiwana i upragniona, byliśmy
szczęśliwi. Jako zdrowa 25latka nie znalazłam powodów do rezygnacji z lekarza
państwowego na rzecz prywatnych wizyt. Do szóstego miesiąca trwała sielanka,
czułam maleństwo mocno i często. Zdecydowałam się już w kktórym szpitalu chcę
przywitać na świecie moje dziecko i dla rozpoznania terenu poszłam na wizytę
do ordynatora. Wtedy runął mój świat- usłyszałam, że dziecko ma zbyt mało wód
płodowych, co związane jest najczęściej z niewykształceniem nerek. To wada
nieuleczalna i zawsze prowadzi do śmierci dziecka.Po ponad miesiącu leżenia w
klinice i ciągłych badań wyrok był już ostatecznie potwierdzony i zapadła
decyzja o wywołaniu porodu. Cierpienie jak nigdy w życiu i ból, ciągły ból...
Lekarze pozwolili nam starać się o kolejne dziecko po co najmniej 3
cyklach. Zrobiliśmy wszystkie badania, nawet genetyczne, wszystko wyszło ok.
W czwartym cyklu, cztery miesiące temu znów byłam w ciąży, chociaż tym razem
moim nieodłącznym towarzyszem nie była radość, a paraliżujący lęk. Unikałam
lekarzy,przed każdą wizytą wpadałam prawie w panikę, bałam się przywiązać,
żeby znowu nie cierpieć. Kiedy kilka dni temu poczułam ruchy maluszka coś się
zaczęło zmieniać. Wiedziałam już, że pokocham to dziecko całym sercem i
czekałam na nie z utęsknieniem. Do wczoraj. Znowu strach przed badaniem, a
potem w trakcie usg słowa jak kamienie- zbyt mała ilość wód płodowych.
Potrzeba potwierdzenia na lepszym sprzęcie. Znów podejrzenie agenezji nerek.
Wada, która wystpuje raz na 5000 przypadków, która nie może się powtarzać...
Jestem załamana, nie wiem jak mam sobie radzić z bólem, który obezwładnia i
nie daje żyć. W poniedziałek badania, czekam na nie jak na wyrok...
Nie mogę napisać tego na forum mam, które mają termin na czerwiec- tak jak
ja. Są tam już dziewczyny po stracie, nie chcę żeby bały się tak, jak ja.
Jednak musiałam się komuś wyżalić. Trzymajcie kciuki do poniedziałku.
    • margaretek Re: Panika czai się tuż za rogiem... 31.12.05, 13:19
      Nie wiem jak Cie pocieszyc. Wiem , ze to trudne, ale myśl pozytywnie. Mało wód
      nie musi wcale oznaczać , ze dzidzia jest chora. To bardzo trudne , zwłaszcza
      po stracie Synka, ale postaraj sie myśleć , ze to nie ta wada.
      We wszystkich ciązach miałam mało wód. Nawet tuż przed ostatnią cesarką
      zrobiono usg i lekarz " o widzę , ze wody odeszły".... nie, nie odeszły.
      A jeszcze ze starszą córą na usg w 21 tygodniu usłyszałam: dziecko
      prawdopodobnie nie ma nerek. Po trzech koszmarnych dniach poszłam do
      specjalisty, stwierdził , ze zyczyłby sobie ogladac tylko takie zdrowe dzieci.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i będę trzymać kciuki.
    • anja3333 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 31.12.05, 13:22
      trzymaj sie Inezka. Znam mamy co mają zdrowe śliczne dzieciaczki, choć miały
      malo wód plodowych. Kingusia urodziła sie zdrowa, w terminie choc malutka miała
      2,5 kg. teraz jest roztrzepaną zdrową trzylatką. Będę się modlić aby wszystko
      było dobrze. Wszystkiego Najlepszego w Nowym...
      • edycia11 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 31.12.05, 16:11
        Inezko,
        Próbuję coś napisać i mi nic mądrego nie wychodzi:(
        Może wystarczy,że natychmiast pomodle się o zdrowie Twojego maleństwa.
        Jestem z Wami
    • podi11 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 31.12.05, 17:10
      Inezko jestem z tobą i modlę się, żeby diagnoza była pomyłką. Trzymaj się i
      pamiętaj, że nie jesteś sama.
    • jaewa1 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 31.12.05, 18:36
      Będę trzymała kciuki z całych sił, aby w poniedziałek spotkały Cię same dobre
      wiadomości, żeby spotkało Cię szczęście w 2006 roku.
      • agamama123 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 01.01.06, 21:21
        Mocno wierzę, ze teraz wszystko bedzie dobrze. Na pocieszenie powiem tylko, ze
        moja siostra miała mega mało wód ( w dniu porodu prawie nie było widac
        brzuszka). Jej córeczka urodziła się co prawda malutka (2500g) ale zdrowiutka:)
        Trzymam mocno kciuki.
    • annall Re: Panika czai się tuż za rogiem... 31.12.05, 18:55
      kochana,
      trzymam kciuki i wierze, ze będzie dobrze- jak pisały dziewczyny, ja tez znam
      zdrowe dzieci mimo małej ilości wód.
      przytulam delikatnie i oby 2006 rok był dla Ciebie szczęśliwy
      Ania
      • yen74 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 31.12.05, 19:07
        Inezko, ja też jestem czerwcową oczekującą jak wiesz i też z paniką w oczach, bo
        przecież moja Hanka odeszła zanim się urodziła...
        I naprawdę nie wiem co ci powiedzieć...
        wiem, że małowodzie nie zawsze jest przyczyną wad.
        Myślę o Was...
        • malomi Re: Panika czai się tuż za rogiem... 01.01.06, 20:17
          Inezko, czekamy na dobre wieści
          • inezka6 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 02.01.06, 18:31
            Niestety dobrych wieści nie będzie. Właściwie będą bardzo, bardzo złe. Drugie
            moje dziecko też skazane jest na śmierć, do mnie należy tylko decyzja, kiedy to
            się stanie. Straszna decyzja. Na razie ból otępia, za chwilę idę spać, bo
            jestem okropnie zmęczona i nie mam siły do walki. Nie moglibyśmy trafić w totka
            zamiast tego...? Powtórzenie wady występującej raz na prawie 5 tysięcy urodzeń
            i się nie powtarza... to ponad moje siły dziś. Dzięki za dobre słowa. Pa.
            • amelka99 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 02.01.06, 18:56
              własciwie to nie wiem co mam napisac ..bo brakuje słow by okreslic jak bardzo jest mi przykro z tego powodu i wspołczuje Ci tej całej sytuacji :-((( czasami niewiadomo dlaczego Bog az tak nas doswiadcza ? moze wie ze sa cięzary które mimo wszystko potrafimy znieść ? Jedynie co moge to potrzymac Cie wirtualnie za reke i posłac mnóstwo pozytywnych mysli :-)))) pozdrawiam Inezko cieplutko .
              • koziolkowa11 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 02.01.06, 19:28
                tak mi przykro :(((((
            • ewamonika1 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 02.01.06, 19:28
              bardzo mi przykro :-((

              e.
              • anja3333 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 02.01.06, 19:32
                Inezko tak mi przykro... trzymajcie się... dlaczego takie rzeczy się dzieją?
            • podi11 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 02.01.06, 19:39
              Nie mogę w to uwierzyć. Strasznie mi przykro. Łzy same napływają do oczu.
              Bardzo mocno cię przytulam...
            • vinga_o Re: Panika czai się tuż za rogiem... 02.01.06, 19:43
              Inezko, tak strasznie mi przykro :(
              Niestety to Ty musisz podjąć decyzję, co dalej ... Jedyne co mogę Ci
              powiedzieć, to to, abyś już dziś pomyślała, z którą decyzją będzie Ci "łatwiej"
              żyć do końca swoich dni. Wiem, to bardzo trudne :(

              Właśnie, dlaczego nie mogła to być wygrana w totka?

              Trzymaj się, kochana ...
            • marcel25 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 02.01.06, 22:15
              Bardzo, bardzo mi przykro. Czekałam na poniedziałek i wieści od Ciebie i miałam
              nadzieję, że będzie dorze. Okazało się inaczej. Gdybym mogła pomóc ale wiem, że
              mogę tylko wysłać ciepłe myśli tą drogą. Tak bardzo mi przykro...
              M.
              • agiaagakwiatk Re: Panika czai się tuż za rogiem... 02.01.06, 23:10
                Bardzo mi przykro. Decyzja jaką masz podjąć, jest z pewnością bardzo ciężka.
                Niezależnie od tego, jaka będzie myślę, o Tobie, trzymam kciuki, pomodlę się.
                Postaram się być z Tobą, chociaż wirtualnie.
            • mmmmmm2 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 03.01.06, 11:39
              A może spróbować gdzieś indziej, może skonsultować to z innymi lekarzami? W
              Gdańsku robią operacje w łonie matki - napisz do mnie na priva - podam Ci
              namiary które mam - pogadasz ze specjalistą choć przez komórkę - może jeszcze
              się uda?!!!
              Teraz ratują coraz młodsze wcześniaczki....
    • agataxk Re: Panika czai się tuż za rogiem... 03.01.06, 11:37
      Witaj
      Moja córeczka Jagoda też urodziła się z wadą nerek - wielotorbiolowatośćią.
      Urodziła się w 30 tc w grudniu 2003 r. Żyła tylko godzinkę.
      Po 4 miesiącach dokładnie tak jak Ty zaszłam w kolejna ciąże i urodziłam zdrową
      dziewczynkę, która jest zdrowiutka i wczoraj skończyła roczek. W czasie ciąży
      też słyszałam różne diagnozy, powtarzałam wiele badań bo nie było pewności.Ale
      wszystko dobrze się skończyło i u Ciebie też napewno tak będzie.
      Trzymam kciuki.
      Jesli chcesz to napisz na priv.
      • malomi Re: Panika czai się tuż za rogiem... 03.01.06, 11:56
        Żeby mówić że coś będzie na pewno, trzeba mieć ogromną wiedze, zarówno w
        zakresie medycyny, a także tego konkretnego przypadku.

        Warto jednak wierzyć i mieć nadzieję, że diagnoza została źle postawiona.
        • inezka6 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 03.01.06, 18:18
          Dziewczyny, bardzo się boję, na dodatek tym razem mój ukochany mąż nie będzie
          mógł być ze mną. Zostanę tam w Poznaniu sama z całym lękiem i bólem, nikt mnie
          nie odwiedzi. Daleko od rodziców, daleko od Roberta. Przerasta mnie to. Ja wiem
          że po jednym badaniu jeszcze nie ma 100% pewności. Dlatego robiłam wczoraj usg
          4D u najlepszego specjalisty w Lublinie, ale nawet na takim sprzęcie po prostu
          nie da się zobaczyć czegoś, czego nie ma. Moje dziecko nie ma ani nerek, ani
          pęcherza. Nie ma nawet wód płodowych. Idę jutro jeszcze na konsultację do gina,
          a potem pewnie dostanę skierowanie na Polną do Poznania. Tam też na pewno będę
          miała zrobioną pełną diagnostykę. Liczę na to, że może ktoś odkryje przyczynę
          takich zaburzeń. Przecież musi być jakiś powód!!!
    • mala779 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 03.01.06, 18:41
      Czytam i ....
      Nie wiem co mogłabym napisać...Jest mi naprawdę ogromnie przykro.Nie mogę
      uwierzyć, że takie sytuacje wciąż się zdarzają, a właściwie nie chcę już czytać
      takich rzeczy!!!Jestem w stanie napisać, że odczuwam Twój ból jakby był
      moim,oczywiście to niezbyt możliwe - Ty cierpisz po stokroc bardziej...
      Jestem z Tobą.
      Magda - mama aniołka Mikołajka
    • kama.garbi Re: Panika czai się tuż za rogiem... 04.01.06, 14:53
      Inezko, tak bardzo chciałabym Cie przytulić choć wiem że to nie ukoi Twego bólu
      a ja tak trzymałam za Was kciuki, że Wam się tak ładnie szybko udało
      jeżeli bedziesz potrzebowała czegoś lub kogoś w Poznaniu daj znać
      • inezka6 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 04.01.06, 16:45
        Kama.gabi, dziękuję...Ten koszmar jeszcze się nie skończył, trwa nadal. Znów
        przejdę przez piekło i morze bólu, tym razem sama. Robert musi tu zostać.
        Decyzja zapadła, jutro rano wyjeżdżam do Poznania. Nie chcę stracić szansy na
        znalezienie przyczyn powstania takich wad, na zrobienie kompleksowych badań. I
        nie pozwolę, żeby doszło do sytuacji, że maluch umrze we mnie i będzie
        zakażenie. Wtedy nie będę miała szansy na następną próbę. Na razie reaguję
        histerycznym śmiechem na pytanie, czy chcę jeszcze raz spróbować. Teraz jest to
        niedorzeczne, ale może kiedyś... może gdy poznam przyczyny, może uda się je
        wyeliminować... Skazuję się sama na cierpienie ponad siły, na kolejne przejście
        przez ból.Ja podejmę to wyzwanie, mimo wszystko.
        • joamol Re: Panika czai się tuż za rogiem... 04.01.06, 16:56
          Trzymaj się, dużo siły. Musisz uwierzyć, że czas jeszcze przyniesie szczęście.
          Widzę, że masz tę siłę i wiarę by walczyć. Nie daj się.
          Bardzo mi przykro, że tak układają się twoje losy, że tak cierpisz.
          Brak słów.Po prostu nic mądrego nie przychodzi do łba.
    • inezka6 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 09.01.06, 13:33
      Wróciłam już. Bez siły, bez nadziei, bez maluszka. Chora na pustkę. Pobita,
      pokonana po raz kolejny. Dzięki, że jesteście.
      • jaewa1 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 09.01.06, 13:44
        ta pustka po powrocie do domu...
        bardzo mi przykro i myślę co teraz przeżywasz- jestem z Tobą, choć wiem, ze to
        tak mało.
        Inez, bardzo mi smutno z Twojego powodu :(
      • mamajaromira Re: Panika czai się tuż za rogiem... 09.01.06, 14:05
        ..........................

        do tej pory nie mogę uwierzyć
        myślami i sercem jestem z Tobą
      • joamol Re: Panika czai się tuż za rogiem... 11.01.06, 13:54
        Współczuję ci. Mam nadzieję,że jednak nie pokonana i nie pobita, że wkrótce się
        podniesiesz. Życzę ci siły.
        (*) dla twoich aniołeczków
    • nemiki1 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 09.01.06, 14:40
      Inezko... trzymałam kciuki, miałam nadzieje, że jednak inaczej się to skończy...
      Bardzo mi przykro. Teraz moge tylko pomyśleć ciepło o Tobie i Twoich Maluszkach.
      • mamcia1001 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 11.01.06, 14:20
        Bardzo mi przykro. Mam nadzieję, że kiedś dla każdej z nas zaświeci słonko.
        • inezka6 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 11.01.06, 16:33
          Ja sama nie za bardzo wiem, co mam powiedzieć. Najłatwiej mi jest wydusić z
          siebie trochę szczerości na blogu, ale kosztuje mnie to tak wiele, że potem nie
          mam siły na powtarzanie tego na forum. Więc jeśli ktoś z Was ma siłę zmierzyć
          się z moim krzykiem rozpaczy, który towarzyszy mi teraz bez przerwy, to
          zapraszam na bloga. Dziękuję wszystkim za słowa otuchy. I zapalcie moim
          syneczkom światełko, proszę...

          inezzka.blog.onet.pl/
          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm


          • mamcia1001 Re: Panika czai się tuż za rogiem... 11.01.06, 18:02
            Dla synków (*)(*)
          • malgosiks Re: Panika czai się tuż za rogiem... 12.01.06, 19:07
            tak dobrze wiem co czujesz...3 tygodnie temu pochowalam Synka, kolejnego,
            Nikodemka, nie chce sobie radzic, nie umiem i nie mam juz sil...

            MALGOSIK mama 4 Aniolkow...Mateuszka,Niuni, Fasolinki,Nikodemka...
            www.dzieciak.com/malgosik/
    • renata.bw Re: Panika czai się tuż za rogiem... 12.01.06, 00:21
      (*)(*)
      Śledziłam Twoją historię odkąd pojawiłam się na forum.
      Brak mi słów pocieszenia, chyba tylko wiem co czujesz.
      przytulam
    • aniaciep Re: Panika czai się tuż za rogiem... 12.01.06, 01:07
      Inezka bardzo mi przykro.
      Na Twoja wypowiedz trafiłam troche przypadkowo a troche nie - sama straciłam
      moja fasolke w 8 tyg ciąży. Chociaż Twoja historia wydaje mi sie jakims
      koszmarem. Trzymaj sie cieplutko , wiele serc jest teraz z Toba i Twoimi
      Aniołkami.
      • anniia Re: Panika czai się tuż za rogiem... 12.01.06, 12:04

        nie mam słów ...
        tak mi przykro ...

        a.
    • mcmcwc Re: Panika czai się tuż za rogiem... 13.01.06, 11:30
      (*)(*)(*)
      dla twoich skarbow inezko
    • kasik.k Re: Panika czai się tuż za rogiem... 13.01.06, 13:35
      trzymam kciuki za ciebie i maleństwo,

      wszystko będzie dobrze.
      • polka33 ((*))Dla Twoich chłopczyków 13.01.06, 15:07
        Stasieńka i Szymonka (*)(*)(*)
    • kartoflanka Re: Panika czai się tuż za rogiem... 13.01.06, 16:48
      Inezko, czytałam bloga.
      Oby Los zesłał Ci siły.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja