konika1
13.01.06, 19:29
Dziewczyny...
Jestem matką półtora już letniego Kamilka. Pamiętacie moją
historię . . . ? Nic się nie zmieniło... :(
Syna przy porodzie przydusili lekarze - specjaliści ze Szpitala w Olsztynie.
Urodził się martwy i pediatrzy na siłę przywrócili Mu życie. Niestety -
uszkodzenia były tak wielkie, że Dziecko prawie nie mam mózgu i pomimo
przywrócenia funkcji życiowych - jest "martwe". Jego mózg "zaprogramował się"
na śmierć.
Nie byłam badana KTG przez prawie siedem ostatnich godzin do porodu.
Lekarz położnik nie wiedział, że dziecko zaczyna się dusić. Dopiero jak
szybko przykładał słuchawkę do mojego brzucha na ułamek sekundy i odrzucał,
dowiedział się, że coś jest nie tak. I zaczął na siłę ratować sytuację.
Mimo moich i Męża próśb o ratunek dziecka i cesarskie cięcie dla
ratowania życia, zlekceważyli LUDZKIE ŻYCIE!!! Pozwolili dziecku przycisnąć
barkiem pępowinę i udusić się!!!
W XXI wieku - poród w Szpitalu Specjalistycznym pod okiem zastępcy
ORDYNATORA!!! Tydzień leżałam tam na oddziale, a ponad dwa tygodnie
byłam "przeterminiowana"!!!
Lekarz właśnie chyba kończył kilkudziesięciogodzinny dyżur (godzina 4.30
rano) , był niewyspany i wściekły.
Ludzie muszą to wiedzieć!
To był koszmar.
Chcę ustrzec inne kobiety. Niech wiedzą, że trzeba samej walczyć o swoje i
prawa dziecka!
Głośno mówić, a wręcz krzyczeć w prośbie o zdrowie, a przede wszystkim
ŻYCIE!!!
Mój Synek był badany przez najlepszych z Polski pediatrów (m.in. w
Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie). Wszyscy jednoznacznie stwierdzili, że
dziecko jest martwe od urodzenia i na przeżycie ma najwyżej rok.
W tej chwili leży na oddziale paliatywnym, czyli ostatniej opieki.
Ze swoimi doświadczeniami i przeżyciami chciałabym się podzielić z innymi
matkami, dla których los dzieci nie jest obojętny.
Może chociaż jedno dziecko uchronię przed lekarzami - mordercami, którzy
zamiast pomóc żyć, zabijają zdrowe dzieci.
Sama znalazłam jeszcze dwie inne kobiety, które przeżyły podobną historię
w tym samym szpitalu. Na ich szczęście - troszkę mniej tragiczną.. Choć
dziecko jednej z nich również nie ma szans na przeżycie.
CHCĘ RÓWNIEŻ DODAĆ, ŻE MOJA SPRAWA JEST ZNANA PROKURATURZE I TOCZY SIĘ
POSTĘPOWANIE KARNE WOBEC LEKARZY I POŁOŻNIKÓW.
UWAŻAJCIE NA SIEBIE I SWOJE DZIECI.