OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZĄ !!!

13.01.06, 19:29

Dziewczyny...
 
 
    Jestem matką półtora już letniego Kamilka. Pamiętacie moją
historię . . . ? Nic się nie zmieniło... :(
Syna przy porodzie przydusili lekarze - specjaliści ze Szpitala w Olsztynie.
Urodził się martwy i pediatrzy na siłę przywrócili Mu życie. Niestety -
uszkodzenia były tak wielkie, że Dziecko prawie nie mam mózgu i pomimo
przywrócenia funkcji życiowych - jest "martwe". Jego mózg "zaprogramował się"
na śmierć.
    Nie byłam badana KTG przez prawie siedem ostatnich godzin do porodu.
Lekarz położnik nie wiedział, że dziecko zaczyna się dusić. Dopiero jak
szybko przykładał słuchawkę do mojego brzucha na ułamek sekundy i odrzucał,
dowiedział się, że coś jest nie tak. I zaczął na siłę ratować sytuację.
Mimo moich i Męża próśb o ratunek dziecka i cesarskie cięcie dla
ratowania życia, zlekceważyli LUDZKIE ŻYCIE!!! Pozwolili dziecku przycisnąć
barkiem pępowinę i udusić się!!!
    W XXI wieku - poród w  Szpitalu Specjalistycznym pod okiem zastępcy
ORDYNATORA!!! Tydzień leżałam tam na oddziale, a ponad dwa tygodnie
byłam "przeterminiowana"!!!
Lekarz właśnie chyba kończył kilkudziesięciogodzinny dyżur (godzina 4.30
rano) , był niewyspany i wściekły.
 
 Ludzie muszą to wiedzieć!
To był koszmar.
Chcę ustrzec inne kobiety. Niech wiedzą, że trzeba samej walczyć o swoje i 
prawa dziecka!
Głośno mówić, a wręcz krzyczeć w prośbie o zdrowie, a przede wszystkim
ŻYCIE!!! 
    Mój Synek był badany przez najlepszych z Polski pediatrów (m.in. w
Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie). Wszyscy jednoznacznie stwierdzili, że
dziecko jest martwe od urodzenia i na przeżycie ma najwyżej rok.
    W tej chwili leży na oddziale paliatywnym, czyli ostatniej opieki.
 
    Ze swoimi doświadczeniami i przeżyciami chciałabym się podzielić z innymi
matkami, dla których los dzieci nie jest obojętny.
 
   
 Może chociaż jedno dziecko uchronię przed lekarzami - mordercami, którzy
zamiast pomóc żyć, zabijają zdrowe dzieci.
    Sama znalazłam jeszcze dwie inne kobiety, które przeżyły podobną historię
w tym samym szpitalu.  Na ich szczęście - troszkę mniej tragiczną..  Choć
dziecko jednej z nich również nie ma szans na przeżycie.
 
CHCĘ RÓWNIEŻ DODAĆ, ŻE MOJA SPRAWA JEST ZNANA PROKURATURZE I TOCZY SIĘ
POSTĘPOWANIE KARNE WOBEC LEKARZY I POŁOŻNIKÓW.


UWAŻAJCIE NA SIEBIE I SWOJE DZIECI.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
    • agnieszka811 Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 13.01.06, 23:13
      Który to ze szpitali pytam bo niedługo rodzę?
    • odojoachim nie tylko w Olsztynie, Wejherowie też 27.01.06, 14:26
      Pisze na tym forum po raz pierwszy bo Bóg dał mi tą szansę, znowu jest dobrze,
      ale nie było!! diagnoza przed zajsciem w ciaze brzmiała ciaz:2 porodów
      zero, "naturalne" poronienia jak moze cos takiego byc naturalne?? zaszłam w
      ciaze nie robiac zadnych badan wczesniej bo nie wiedziałam, ze mam je zrobic
      nikt mi nie powiedział. Poszłam do ginekologa, zbadał mnie jak Pani mogła to
      zrobic? podejrzenie raka w macicu 8tc, kolejne badania całe szczescie
      pokazały "polip" ryzyko przy operacji poronieniem, zaryzykowałam, udało sie;)
      16tc, niedokrwistosc mózgu, utrata ptzrytomnosci na 3 dni, udało sie dziecku
      nic nie jest. 22tc akcja porodowa, całe szczescie zatrzymana, okaze sie ze cala
      ciaza na zastrzykach pigułach etc. 28tc łożysko zaczyna sie odklejac,
      patologia, wróciłam do domu po tygodniu alepotem jeszcze przez tydzien nie
      mogłam nawet do toalety isc raz spróbowałam, krew, szpital, udało sie, mozna do
      domu cała ciaza do lezenia, mozliwosc krotkich wstawan po jakims czasie.
      zaczełam uczeszczac do szkoły rodzenia. 38 tc udało sie ciaza donoszona!! 42 tc
      nic sie nie dzieje mimo usilnych staran zero porodu. czuje ze cos nie tak sama
      bez skierowania jade na patologie prosze o przyjecie. zatrucie ciazowe, mimo
      wszystko nic nie robia. akcja rozgrywa sie w jeden dzien, 43 tc. czuje bardzo
      silne bóle, bardzo silne, okazuja sie nie byc porodowymi, lekarze sie smieja
      stymuluje pani by na cc sie zapisac?? jak ktos mogl tak powiedziec zwijam sie z
      bólu 3 h przechodzi, badanie ktg, spowolniona akcja, zaraz wraca do normy, wiec
      uspokajaja a ja cały czasczuje ze cos nie tak. Przychodzi baba z trabka by
      posłuchac co w brzuszku robi sie sina, ktg, za wysokie nie porodowe skurcze ale
      cos nie tak sie dzieje usg: wyrok: brak wód płodowych, niewydolne łozysko,
      zagrozenie hypotrofia, dziecko jest chyba chore trzeba sprawdzic, jakby nic
      słysze rozmowy lekarzy obok mnie, wstaje prosze szybko na porodowke przejsc
      rodzimy!! a co się dzieje, lekarze rozkładaja ręcę!! jak moga!! jestem sama
      przypieta pasami ktg nikt nie chce podac mi tel bym zadzwonila po meza. tetno
      maleje ze 120 spadło na 60 błagam o pomoc!! nic, nie ja sie znam na medycynie
      pada odpowiedz tetno spada wstaje rywam pasy wyrywam kartke z ktg dzwonie do
      meza by przyjechał lekarz wchodzi mowie ze jade na własdna odpowiedzialnosc do
      innego szpitala.lekarka kaze zadzwonic mu do ordynatora:
      -pacjentka chce zrezygnowac z akcji porodowej
      czy cos sie dzieje
      nie
      pielegniarka przykłada pas do ktg
      a jakie tetno
      40,30,20,10...
      szybko cc zyje;) moj cud zyje.. nic mu nie jest.. oprocz zachłysniecia sie
      wodami zielono-krwistymi i słabej akcji serca na samym poczatku!!
      lekarz zwolniony dyscyplinarnie okazało sie 2 tygodnie pózniej
      Odo jest zdrowy, ma tylko astme biega i rozwija sie jak inne dzieci, ale bóg
      tak chciał bóg mi pomógł gdyby nie intuicja gdybym nie prosiła, niekrzyczała,
      boze.. dziekuje ci za jego zycie
    • bala200 Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 28.01.06, 08:44
      u mnie nieszczęscie stało się po usg dopochwowyn ,lekarz robił mi to badanie tak
      ,ze zwijałam sie z bólu,łzy mi ciekły po policzkach ,a on tylko jeszcze momencik
      ,jeszcze chwilka...nie mogłam dojsc do domu ,choc mam kilkadziesiąt metrów od
      przychodni,chciało mi się wymiotowac z bólu i przerażenia.w nocy bardzo
      rozbolały mnie plecy,zaczęłam krwawic i to był koniec.Zaniepokoiło mnie ze
      lekarz z przychodni,starszy doswiadczony ,ordynator oddziału połozniczego,dał mi
      swoją wizytówke mówiąc ze gdyby cos sie działo to mam dzwonic do niego nawet w
      nocy i przyjedzie bezpłatnie,ale nie myslałam ze tak to się skonczy...w szpitalu
      miałam takze kłopoty(ale to innym razem)zostawili mi w macicy gazę,nikt się nie
      interesowal, choc mialam wysoką temp i strasznie śmierdziało bo ta gaza
      gniła,uratowali mnie w ostatniej chwili.Próbowalismy skontaktowac się z lekarzem
      ,który operował ,ale usłyszelismy ,ze każdy może się pomylic,że lekarz tez
      człowiek ,mógł byc zmęczony itp...potraktowali mnie jak śmiecia w łódzkim
      renomowanym szpitalu położniczymCZMP,po ukonczonaj szkole rodzicielstwa,nikt
      nawet nie powiedział słowa przeprosin ani pocieszenia.Także popieram Cię-mówmy o
      tym głosno,koniec takim<<lekarzom,,ale myslę ,ze to nie na forum ,tylko moze
      trzeba zacząc działac inaczej,niech dzieci i matki nie umierają przez sadyzm i
      znieczulice pseudolekarzy!!!
      • marek.k72 Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 31.01.06, 21:39
        Opisałem już na tym forum i na forum Szpitale przypadek tragicznej śmierci
        mojej córeczki. Zadusiła się w brzuchu mamy.
        IDĘ DO SĄDU! W LUTYM DOWIEM SIĘ JAK TO WYGLĄDA OD STRONY FORMALNEJ.
        MYŚLĘ, ŻE MOŻE TO CHOCIAŻ W MAŁYM STOPNIU DA NAUCZKĘ TYM LUDZIOM!!!!
    • martica5 Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 28.01.06, 10:37
      WITAJ JA JESTEM Z GIZYCKA I TU LEKARZE SĄ PODOBNI KONOWAŁY NIE ROZPOZNALI WADY SERCA U MOJEGO DZIECKA A LECZYŁAM SIE U SAMEGO ORDYNATORA BYŁO NIBY OKI ALE MIESIĄC PRZED PORODEM LEŻAŁAM W SZPITALU O TAK NA KONTROLI FASZEROWALI MNIE DZIWNYMI LERKAMI CHYBA CHCIELI ABY MÓJ SYNEK UMARŁ WE MNIE BO NIE MIAŁ SZANS JEGO WADA SERDUSZKA OKAZAŁA SIĘ WADA NIEOPERACTJNĄ , JAK MI POWIEDZIANO DZIECI Z TAKIMI WADAMI NIE MA I TO JEST PRAWDA MÓJ IGOREK SIE IE OBUDZIŁ PO OPERACJI BYLI ZMUSZENI WYKONAĆ JĄ RATOWALI GO DO TYCH LEKARZY Z CENTRUM NIC NIE MAAM SĄ WSPANIAŁYMI LEKARZAMI SZKODA TYLKO ŻE JEST ICH NIEWIELE
      MARTA
      • blinucha Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 01.02.06, 08:59
        Marto,

        czy mogłabyś napisać, o jaką wadę serca chodzi? W przypadku mojego synka
        lekarze również twierdzili, że dzieci z jego wadą nie żyją długo, okazało się
        to jednak nieprawdą. Jeśli nie chcesz pisać na forum, napisz proszę na priv.
        • maretina Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 09.03.06, 20:02
          rodzilam w wojewodzkim. bylo super! w olsztynie nie grasuja tez zbrodniarze w
          bialych kitlach. moze ktos popelnil blad, moze czyms zawinil, ale te ten post
          uwazam za przerost chorych emocji nad zdrowym rozsadkiem. straszeniem matek i
          ojcow. po co? przykro mi z powodu tego co Was spotkalo, ale zachowujmy sie
          normalnie. nie kazdy w bialym fartuchu "morduje"!
          • kira_koslin Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 10.03.06, 10:36
            Dziewczyna nie napisała ze wszyscy lekarze z Olsztyna to zbrodniarze i chyba
            zapomniałś o jednej bardzo ważnej rzeczy Twój maz jest lekarzem!!!!
            Po drugie to sa tak skrajne emocje i silna ich potrzeba wyrzucenia z siebie, ze
            naprawdę ciężko zachować sie " normalnie"
            Mowienie lekko o tym ze "moze ktos popelnil blad, moze czyms zawinil"
            przychodzi osobom które tego nie doświadczyły......nie miej wiec pretensji ze
            ktos krzyczy z cierpienia......
            • maretina Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 10.03.06, 11:01
              nie zapominam kim jest moj mazlonek. co ma piernik do wiatraka? moze mnie
              zrozumiesz jak powiesz jaki masz zawod a ja napisze, ze wszyscy, ktorzy go
              wykonuja to debile i mordercy! badzmy powazni. moe jestes ksiegowa? wa ja
              powiem, ze wszystkie ksiegowe to oszustki i zabijaja luzi? a moze jestes
              nauczycielka? tez jakis epitet moge znalesc.
              cierpienie nie usprawiedliwia krzywdzenia ludzi uczciwych.winnych osadzic i
              skazac, ale najpierw wine trzeba udowodnic. znasz sprawe? ja nie. mieszkam w
              olsztynie a nie slyszalam, zeby prokuratura czyms takim sie zajomowala, zeby
              media o tym pisaly. gdyby ktos faktycznie zrobil krzywde komus w mojej rodzinie
              to nie odpuscilabym, walczylabym do konca, ale UCZCIWIE.BEZ PLUCIA. takie mam
              zdanie kira. moze ty masz inna morlanosc. ja nhie uwazam, ze odwet czy zemsta
              na wszystkich z jednej grupy zawodowej to cos normalnego.
              co do moich doswiadczen, jesli chcesz wiedziec, to mam tajkowe. jeden lekarz
              usmiercil moje nienarodzone dziecko. bylo male, nawet sie brzuch nie
              zaokraglil, ale podal leki, ktorych nie powinien dawac wiedzac o ciazy..
              mieszka poza olsztynem, mam napisac, ze w tamtym miescie grasuja zabojcy w
              bialych fartuchach? i badz laskawa odpierniczyc sie od profesji mojego meza.
              jestes jakas porabana i niezyciowa, jesli sadzisz, ze jesli jestem zona
              lekarza, to szczexscie moje nie zna granic i wszyscy sa dla mnie mili.
              • maretina Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 10.03.06, 11:03
                raczej ludzie zachowuja sie tak jak Ty. chca dopiec, ale nie pomoc, czy
                zachowac sie normalnie.
                mam to w glebokim powazaniu.zycze ci zebys nie byla tak traktowana jak ja, zona
                lekarza.bo to wcale nie jest mile czy uczciwe.
                • kira_koslin Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 10.03.06, 11:43
                  myslę ze akurat to forum nie jest miejscem na to co robisz po prostu.....
                  I nie bede sie tutaj z Toba klócić i pyskować ze wzgledu na szacunek do
                  uczestnikow tego forum, którzy na pewno czytaja to z niesmakiem.
                  Tu jest miejsce na ukojenie emocji............
                  • 22pp Do maretiny 10.03.06, 12:03
                    Proszę oszczedz wszystkie zrozpaczone matki i nie zabieraj wiecej glosu na tym
                    forum, moze znajdz sobie inne np. " dla tych co lubia przeklinac i nie szanuja
                    innych". mamawiktorka.


                    Mój malutki Aniołeczek
                    www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
          • blinucha Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 10.03.06, 12:31
            Droga maretino,

            zastanawiam się, jak bardzo nieczułym trzeba być, żeby w takim miejscu, na
            takim forum urządzać sobie tego rodzaju pyskówki. Osobiście uważam, że jeśli
            rzeczywiście twój mąż jest lekarzem, twój punkt widzenia zależy niestety od
            punktu siedzenia.Kazdy ma tutaj prawo wykrzyczeć swój żal i smutek, wiec bądź
            proszę na tyle łaskawa, aby nie odpowiadać w tak obcesowy sposób na podobne
            wątki.Nie jesteśmy ograniczonymi ludźmi, aby z wątku autorki wyciągnąć
            informacje, że wszyscy lekarze w Olsztynie mordują.Nie każdy w białym fartuchu
            morduje, dzieci jednak umierają i istnieją przypadki błędów lekarskich. To, że
            ty nie masz zamiaru oskarżać lekarza, którego w twoim przypadku oskarżasz o
            zaniedbanie nei oznacza, że masz prawo piętnować osoby, które odważyły się
            mówić się o tym głośno. Jesteś pewna, że to forum jest dla ciebie?
            Proszę agęblues o wykasowanie odpowiedzi maretiny. Prywatne pyskówki panie
            powinny załatwiać na priva.
          • blinucha Re: OLSZTYN - TU LEKARZE MORDUJĄ DZIECI, NIE LECZ 10.03.06, 12:38
            I jeszcze jedno.
            Słyszałas o używaniu sygnaturek dzieci na tym forum? Nie pomyślałaś o tym, że
            mamie po stracie mogłoby być przykro, że ty robiąc zamęt na naszym forum przy
            okazji "chwalisz się" zdrowym dzieckiem? To nie jest normalne.
            • ewamonika1 Re: do Blinuchy 10.03.06, 12:53
              witaj,
              rozumiem, że mogłaś poczuć się dotknięta.
              Co do sygnaturek - wczoraj właśnie wkleiłam sygnaturkę ze zdjęciem swojego
              synka. Dla pokazania, że mimo niepełnosprawności, wydaje się zwykłym dzieckiem.
              Jest taka chęć, żeby pochwalić się "i takim" dzieckiem.

              Pozwalam sobie tylko raz na pokazanie go tutaj. Na dowód, że nie każe
              umieszczenie sygnaturki jest nienormalne.
              Osoby które uraziłam, przepraszam.

              Czasem po buzi nie widać jeszcze, że też mamy prawo tu pisać. A sygnaturki
              pewnie lepiej wycinać w każdej sytuacji, to fakt.

              pozdrawiam,
              ewa
              • ewamonika1 Re: do Blinuchy 10.03.06, 12:55
                napisałam:
                Na dowód, że nie każe (miało być: że nie każde), przepr.

                e.
                • 22pp Re: do Blinuchy 10.03.06, 13:08
                  Zawsze wydawalo mi sie ze to forum jest dla rodzicow i ich Aniolkow. A propos
                  linkow ze zdjeciami zyjacych dzieci, nawet jesli nie sa one w pelni sprawne.
                  Sama mam 13-letnia piekna pannice w domu , ale nie przyszło by mi do glowy zeby
                  załaczac jej zdjecie na tym forum.

                  Mój Aniołeczek.
                  www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
                  • gruchotka do 22pp 10.03.06, 13:25
                    Nazwa Forum to "Strata dziecka, Chore dziecko", no i na wstępie jest
                    wprowadzenie 'Kilka słów o naszym forum':

                    "1. Nasze forum powstało dla rodziców osieroconych i rodziców ciężko chorych
                    dzieci. To jest miejsce przede wszystkim dla nich i ich poczucie
                    bezpieczeństwa jest tutaj najważniejsze."

                    No i chyba troszkę sie zagalopowałaś porównując "13-letnia piekna pannice w
                    domu" z dzieckiem niepełnosprawnym...
                    • 22pp Re: do gruchotki 10.03.06, 13:37
                      Nie porownuje tutaj mojej corki z dziecmi niepelnosprawnymi, nie o to mi
                      chodzilo, ale jak widac kazdy rozumuje tak jak chce zrozumiec. Wspolczuje ci z
                      powodu synka, sama duzo przeszlam, ale po mimo tego ze zrobilam wszystko co w
                      mojej mocy nie udalo sie uratowac maluszka. Takie to nasze zycie okrotne.


                      Mój Aniołeczek
                      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
                  • ewamonika1 Re: do 22pp 10.03.06, 13:48
                    22pp napisała:

                    > Zawsze wydawalo mi sie ze to forum jest dla rodzicow i ich Aniolkow. A propos
                    > linkow ze zdjeciami zyjacych dzieci, nawet jesli nie sa one w pelni sprawne.
                    > Sama mam 13-letnia piekna pannice w domu , ale nie przyszło by mi do glowy
                    zeby
                    >
                    > załaczac jej zdjecie na tym forum.

                    a mnie się zawsze wydawało, że i dla rodziców chorych rodziców jest tu miejsce.

                    ps. w domu mam troje dzieci i nigdy żadnej sygnaturki tu nie umieściłam. Swoim
                    poprzednim postem chciałam tylko pokazać, że czasem pozory mylą.

                    pozdrawiam,
                    ewa
                  • ewamonika1 Re: do 22pp - uzupełnienie 10.03.06, 14:01
                    gdybyś chciała jeszcze zajrzeć do przyszpilonego wątku nt. sygnaturek i postu
                    autorstwa aminiki forum:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=33623358&v=2&s=0
                    jest tam właśnie mowa o zdjęciach chorych dzieci. Admin się nie sprzeciwia,
                    więc moze nie bądźmy "świętsi od papieża".

                    pozdr.
                    ewa
                    • 22pp Re: do ewamonika1 10.03.06, 14:13
                      a wiec powinny byc dwa podzielone fora, poniewaz rodzice dzieci
                      niepelnosprawnych jak i dzieci po stracie niestety "zyja inaczej". A
                      slowo"swietsi od papieza" jest tutaj nie na miejscu.
                      • blinucha Dziewczyny ..... 10.03.06, 14:40
                        ... dajcie spokój, proszę. Kwestia sygnaturki dziecka była tutaj poruszona
                        tylko przy okazji. Jest nas tutaj tak wiele, że łatwo popadać w mniejsze czy
                        większe konflikty i mi osobiście trudno przymknąć oczy na takie czcze dyskusje,
                        jakie przeprowadzała tutaj maretina. Chodzi mi tylko o to, że załatwiła w
                        bardzo niedelikatny sposób swoje sprawy, nie licząc się ani z miejscem, gdzie
                        to robi ani z osobami, które to miejsce tworzą.
                        Odrębnym tematem (ale to chyba już nie na ten wątek) jest kwestia innych
                        oczekiwań wobec tego forum rodziców dzieci chorych i zmarłych. Zgadazam się w
                        pełni z 22pp, ze wbrew pozorom tworzymy dwa odrębne światy. Nie chcę powtarzać
                        tego, co napisałam na temat rodzicielskiej miłości i egoizmu z tym związanego
                        kilka postów wyżej. Nie zapominajmy jednak, jakie intencje miała agablues
                        zakładając to forum,co ją do tego skłoniło etc. Przecież wbrew pozorom i tak
                        między sobą się dogadujemy, prawda? Tylko od czasu do czasu (na całe szczęście)
                        znajdujemy tutaj takie obcesowe wypowiedzi, do jakich się ustosunkowałam...
                        Pozdrawiam was serdecznie ...
                        • 22pp Re: Dziewczyny ..... 10.03.06, 14:45
                          Tak trzymac, w koncu jestesmy tutaj po to zeby sie wspierac a nie prowadzic
                          spory. Pozdrawiam. Iza.


                          Mój Aniołek
                          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
              • blinucha Re: do Blinuchy 10.03.06, 13:27
                Ewo,

                mi nie przeszkadza, że wkleiłas sygnaturkę swojego niepełnosprawnego synka.
                Znam twój nick, bywasz często na tym forum, nie spadłaś nagle "z nieba". Z
                drugiej strony wiemy jednak, że miłość rodzicielska jest egoistyczna - wiele z
                mam i ojców po stracie dziecka powiedziałoby, że chcieliby aby ich dziecko było
                niepełnosprawne, ale żeby było i to właśnie oni (jak wynika z moich obserwacji
                na forum) najgorzej reagują na sygnaturki z dziećmi. Temat ten był wałkowany
                wiele, wiele razy ... Sama mam drugiego zdrowego synka, ale nie umieszczam ani
                jego sygnaturki, ani sygnaturki zmarłego synka pod swoimi postami. Staram się
                traktować ten temat w jednakowy sposób. Bardziej chodzi mi o to, że nagle
                ktoś "urywa się z choinki", sknoci atmosferę na forum, pobluzga i znika. Po co
                nam takie posty? Po co te przepychanki? Z tych paru zdań, które maretika
                umieściła tutaj pod tym postem wynika, że po pierwsze: nie liczy się z opinią
                innych, po drugie: nie ma pojęcia, na jakich zasadach funkcjonuje to forum.

                Pozdrawiam
                • ewamonika1 Re: do Blinuchy 10.03.06, 13:49
                  dzięki, że odpisałaś i że da się spokojnie dyskutować :)

                  pozdrawiam,
                  ewa
                  • luxfera1 ewamonika 10.03.06, 15:25
                    nie dość że zamieszczasz tak wiele cennych informacji to masz jeszcze tak
                    słodkiego synka:)
                    • iwonaiza Re: ewamonika 29.03.06, 20:27
                      luxfera1 napisała:

                      > nie dość że zamieszczasz tak wiele cennych informacji to masz jeszcze tak
                      > słodkiego synka:)


                      Jestem mamą po stracie dziecka 19 lat temu, mam teraz córkę. Bardzo mnie
                      poruszył ten temat i reakcje. Dobrze że emocje opadły i łatwiej mi to napisać.
                      Moja rodzina próbowała oskarżać lekarzy prowadzących poród, nie dało to zadnych
                      rezultatów, gdyż byli ubezpieczeni od odpowiedzialności cywilnej. Były to inne
                      czasy, teraz, być może lekarz odpowiada za błąd, nie wiem. Wiem natomiast że
                      żadna procedura życia i zdrowia dziecka nie zwróci, nauczy jedynie
                      odpowiedzialności .Warto dochodzić prawdy. Pozdrawiam
                      • bemari Re: ewamonika 04.04.06, 20:35
                        Mój pierwszy syn urodził się w prowincjonalnym szpitalu.Mała porodówka(dwie
                        rodzące),fantastyczny personel.Urodziłam w świetnym nastroju sobotnie dziecko -
                        ginekolog zrobił mi masaż szyjki macicy, bo po co mam cierpieć, a on nie lubi
                        niedzielnych dzieci(żarty).Dzidziuś na brzuch, łóżeczko przy sobie.Położna
                        kochana.Wróciłam do domu wypoczęta i w cudownej formie.
                        Drugi poród w renomowanej klinice.Od początku zero intymności, poniżające
                        uwagi,ja i moje dzieci na zasadzie kolejnego przypadku.Zero zaufania, co
                        okazało się zbawienne.Ktg robili mi tak często, że zdołałam się nauczyć
                        odczytów.Zrobiłam aferę, bo zapis był zly.Tylko na mnie wrzeszczeli. Ja, taka
                        spokojna, zaczęłam wydzierać się jak jędza.W rezultacie zrobili w końcu cesarkę
                        (do tej pory mój ginekolog mówi, że mściwą - brzuch poszarpany)- ostatni
                        moment, tylko 2 punkty w apgarze.małe przyduszone doszczętnie.Na szczęście
                        trafiły w ręce dobrych pediatrów.Oni sami stwierdzili, że dzieci uratowano w
                        ostatniej chwili.Zdrowe są dzisiaj, ale tego horroru nie zapomnę.
                        Ginekolodzy są różni - nie ma co uogólniać.Gdybym rodziła dzień wcześniej,
                        trafiłabym na cudownego Rumcajsa.Przystojniaczek od mojego porodu patrzył na
                        mnie jak na bezmózgowca, z obrzydzeniem.Wychodził z zasady, że jak popełni
                        błąd, to tak ma być.Co go obchodzi kolejny przypadek?
Pełna wersja