drugie dziecko

14.01.06, 01:32
jestem ciocia aniolka-natalki
moja siostra niedlugo urodzi drugie dziecko,lecz przy rozmowie powiedziala,ze
boi sie,tego ze umrze,odejdzie.a przeciez nie wolno tak myslec,nie mozna zyc
pod ciaglym strachem,ze to dziecko odejdzie.czytam wasze historie i wiem,ze
zdarza sie kilkakrotnie stracic dziecko,ale na milosc boska nie mozna
myslec,ze daje dziecko na swiat po to by umarlo.prawda?
jak mam jej to wytlumaczyc.pozdrawiam i sciskam ciepludko was wszystkie monia
    • odlipcadomarca Re: drugie dziecko 14.01.06, 01:59
      Nie wytlumaczysz. Zreszta coz takiego bys chciala wytlumaczyc? Ze powoluje sie
      dziecko do zycia a nie do smierci? Kazda z nas to doskonale wie. Nasz problem
      polega na tym, ze wiemy rowniez, iz sa to czasem wylacznie pobozne zyczenia i
      ze smierc dziecka sie zdarza. Nie tysiace kilometrow za oceanem ale we wlasnym
      domu, w lozeczku naszego dziecka, na wlasnym podworku, we wlasnym samochodzie,
      w ramionach matki lub ojca - zdarza sie smierc.
      Poniewaz to wiemy i doswiadczylysmy tego, nie chcemy bezkrytycznie uwierzyc
      jeszcze raz w to, ze dzieci powoluje sie do zycia a nie do smierci! Rozumiesz?
      Przekroczylysmy granice do innego swiata, nakarmiono nas kwasnym owocem z
      drzewa wiadomosci i juz nigdy nie bedziemy tak beztroskie jak bylysmy "przed".
      Co to znaczy "nie wolno tak myslec"? To znaczy jak? Swiadomie? Bolesnie? Do
      bolu?
      Twoja siostra na zawsze pozostanie matka oplakujaca smierc swojego dziecka.
      Chocby urodzila i wychowala teraz jeszcze i tuzin zdrowych dzieci (czego jak
      najbardziej nalezy Jej zyczyc!), smierc tego, ktore umarlo pozostanie cieniem
      na Jej mysleniu i odbieraniu swiata. Te z nas, ktore przez to przeszly wiedza,
      ze sposobow na zycie jest potem wiele - niektore bywaja nadopiekuncze, inne
      zbyt wymagajace, jeszcze inne zmagaja sie z poczuciem winy lub niedostytu -
      kazda z nas jednak pozostaje na zawsze napietnowana tym, czego doswiadczylysmy.
      I to pietno odbija sie w naszych myslach. Takie myslenie ma zreszta slodko-
      gorzki smak - jest bolem i tesknota ale jest tez pamiecia i poczuciem bliskosci
      mimo wszystko.
      Twoja siostra bedzie na pewno swietna matka i to, ze jest myslaca, cierpiaca
      kobieta to tylko czesc zycia jakie przypadlo Jej (i nam) w udziale.
      Wszystkiego dobrego dla siostry :) Ciesz sie, ze bedziesz ciocia i pozwol
      siostrze watpic i bic sie z myslami - to tez jest czesc jaka pozostala po
      zmarlym dziecku. Tak niewiele a tyle znaczy.
      od7do3
      • zorka7 Re: drugie dziecko 14.01.06, 08:43
        Mi pozostało się tylko podpisac pod od7do3.
      • margaretek Re: drugie dziecko 14.01.06, 10:18
        Od7do3, pięknie to opisałaś. Nazwałaś słowami to , co czuję....
      • kartoflanka Re: drugie dziecko 14.01.06, 11:18
        własnie tak...
    • ewamonika1 Re: drugie dziecko 14.01.06, 09:33
      może daj siostrze do przeczytania artykuł pt. "Gdy po śmierci przychodzi życie":

      www.dlaczego.org.pl/forum/view.php?bn=nowe_strata&key=1131997237&pattern=przychodzi+%BFycie

      pozdr. ewa
    • monisia81 Re: drugie dziecko 14.01.06, 15:45
      od7do3
      dziekuje.teraz zaczynam rozumiec co czuje moja siostra i wy mamusie aniolkow.
      podzrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja