kasiulka74
01.02.06, 11:23
Dziś mija tydzień kiedy straciłam moje maleństwo. Byłam w 22 tc i nic nie
wskazywało na to, że dzieje się coś złego, wyniki dobre usg też. 22 stycznie
nagle odeszły mi wody, potem dwa dni ciężkiej wali mojej i lekarzy o
utrzymanie ciąży. Niestety 25 stycznia zaczął się poród. Urodziłam mojego
synka drogą naturalną, a potem zaczęła się walka o moje życie, ponieważ
doszło do zakażenia krwi. Mogę tylko powiedzieć, że cała ta tragedia odbyła
się w jednym z wrocławskich szpitali 250 km od mojego miejsca zamieszkania.
Personel szpitala był wspaniały. Lekarze i położne zrobili wszystko aby ten
dramat rozegrał się w komfortowych warunkach.
Nie wiem jak sobie poradzić z tym ogromnym bólem po stracie maleństwa?
Kasia