stasia30
23.02.06, 09:05
Tydzień przed śmiercią mój Kacperek zaczął się inaczej zachowywać. Miał
wrodzoną wadę serca bardzo poważną. Zawsze musieliśmy zwracać na niego
szczególną uwagę tak aby zauważyć każdą najmniejszą nieprawidłowość. Tydzień
przed śmiercią kiedy nawet nie podejrzewałam że może stać się niedługo coś
tak okropnego Kacperek zmienił swoje zachowanie już się nie bawił beztrosko,
głaskał mnie delikatnie po twarzy z bardzo mądrym wyrazem twarzy patrzył mi
bardzo głęboko w oczy lekko się uśmiechał robił tak codziennie i domagał się
abym trzymała go cały czas na rękach. Udawał że chce spać był marudny brałam
go na ręce a on wtedy zaczynał głaskać moją twarz i nie pozwolił sobie
przerwać. Powiedziałam wtedy Kacperku co ty robisz żegnasz się z mamusią i
rozpłakałam się że w ogóle tak pomyślałam. Potem zauważyłam, że staje się
coraz słabszy i bardziej sinawy pojechaliśmy do szpitala. To bardzo długa
droga a on nie płakał jak zwykle w samochodzie tylko się delikatnie uśmiechał
jakby wiedział co go czeka. Umarł mi na rękach w szpitalu tak jakby chciał
żebym to ja go trzymała na rękach a nie nikt inny. Tydzień przed śmiercią
miał inny zapach ciała wyczuł to mój mąż ten zapach kojarzył mu się z
zapachem martwego ciała który już znał nie powiedział mi nic. Dopiero po
śmierci Kacperka kiedy ten dziwny zapach poczułam przy jego trumience. Czy
Kacperek się z nami żegnał ? nie wiem tak mi się wydaje. W dniu jego pogrzebu
było pięknie, ciepło słonecznie ja czułam całą sobą że moje dziecko jest
szczęśliwe. Proszę jeżeli możecie napiszcie jak odchodziły wasze dzieci co
czuliście podczas pogrzebu. Ksiądz jeszcze w szpitalu dziecięcym mówił że
dzieci tuż przed śmiercią mówią mu że przychodzą do nich anioły i są
spokojne. One potrafią mówić mój Kacperek jeszcze nie potrafił miał tylko 8
miesięcy ale próbował tak jak umiał. Proszę napiszcie co myślicie.