makarcia
08.03.06, 20:56
6 stycznia o 10:30 peklo mi serce; dowiedzialam sie, ze nasz synek nie zyje;
byl zdrowy i silny; przegral z pepowina; bol z dnia na dzien jest coraz
gorszy; nie moge go juz uniesc; chcialabym zasnac tak jak on zasnal; zyje
tylko dla mojego meza;
moze jestem okrutna, ale ciagle zadaje sobie pytanie: dlaczego innym rodza sie
zywe dzieci? dlaczego moj synek, ktory mialby wszystko - umarl?
zapalcie mu swiatelko. tak malo osob go poznalo. nikt go nie widzial. malo
osob odwiedzi go na cmentarzu by zapalic prawdziwe swiatelko.