joamol
09.03.06, 14:35
Nie wiem, czy powinnam wam to tutaj pisać. Tyle światełek się tu pali, tyle
bólu jest i żalu. Sama ciągle tkwię w przeszłości, bo przecież nigdy nie
zapomnę swojej córci, choć jej nie ma.
We wtorek byłam na koncercie Kiljańskiego. Przypomniałam sobie, jak często
płakałam przy jego muzyce, jeszcze jak byłm w ciąży z Lolką. Czułam takie
zdanie na los, taką konieczność płynięcia z czasem, poddania się temu co
przyniesie i chciało mi się płakać. Teraz znów zdałam się na los, bo jaki ja
mam wpływ na to, jak się teraz wszystko potoczy. Ale o dziwo czuję się
spokojniejsza.
16ego lutego obudziłam się nagle ze snu, w którym śniła mi się kolejna trudna
ciąża. Lekarz powiedział mi 'chłopak jak malowany a serce bije jak dzwon".
Zrobiłam test i ryczałam ze strachu, radości, sama nie wiem. To cud jest, bo
miałam hormony w trzy światy i wiedzieliśmy, że trochę czasu minie.
No i jest. Bałm się to głośno powiedzieć, do dzisiaj się boję.
Że serce bije, przekonałam się wczoraj. Przyjęłam to zupełnie spokojnie jakoś
naturalnie. Nie tak entuzjastycznie jak za pierwszym razem, może z ulgą.
Teraz tylko czekać. Będę miała więcej badań.
Łapałam się na tym, że traktuję tę ciążę jak przedłużenie poprzedniej. Ale
teraz wiem, że to moje drugie dziecko. Nowe, inne, nawet ciąża jest zupełnie
inna.
Chciałam podziękować mojej Niuni. Jakoś tak mocno czuję Jej wsparcie.
Raz wpadłam w histerię, czegoś się przestraszyłam, zasnęłam zmęczona i
słyszałam jak ktoś do mnie mówi, że wszytko będzie dobrze.
Może już wariuję, a może karmię się tymi ułudami, żeby nie zwariować.
Wiem, że najgorsze przede mną, jak już będę je czuła, będę odliczać czas
między ruchami i zadręczać lekarzy niepewnością, strachem i niedowierzaniem.
(*)Karolinko, wiem, że będzie dobrze, jakkolwiek nie będzie.