Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :(

02.04.06, 12:22
Wczoraj znowu pojawił sie w księdze gości chorego na nowotwór dziecka wpis:
"imie: Piotrek Łukasiak kl 2b
email:
tresc: Witai downie!!! :) co za wariat cie zrobił ?? współczuje ci, że masz
takiego ojca niedorajde!!! jest on krzyżówką goryla i murzyńskiej
prostytutki!!! jak byś chciał sie wyżalić to dzwoń na mojom bezpłatno
infolinie 660-755-287"
Nie wiem co ludzi skłania do pisania takich rzeczy jest mi okropnie smutno.
Czy was też spotykają takie sytuacje, jak sie uodpornić na ludzką głupote,
nienawiść, złośliwości???
IR
    • agab51 Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 02.04.06, 13:05
      już nie. ale początkowo, po diagnozie, nie radziłam sobie sama z sobą. i każdy
      gest w moją strone widziałam w innych barwach, ktoś kto nie chciał mi zrobić
      przykrości, robił ją, a ktoś kto naprawdę głupio postępował, to ja to widziałam
      w jeszcze gorszym świetle. wydawało mi się, ze jestem sama ze swoim problemem i
      smutkiem.
      i załamywałam się.
      potem wstawałam, bo przecież nie mogę być ciagle w dole, moje dzieci muszą mieć
      mnie silną.

      dopiero gdy sama z sobą poradziłam sobie, to jest całkiem inaczej. ludzka
      głupota aż tak mnie nie razi, szybko reaguję, wszak to tylko ludzka głupota,
      złośliwościami się nie przejmuję, a od złych ludzi stronię. i jest dobrze.
      pewnie jeszcze nie raz ktoś sprawi mi przykrość, ale ja już całkiem inaczej do
      tego podchodzę. na to jednak trzeba czasu.
      nie uchronisz się przed ludźmi, ich głupotą, złosliwością, czy nienawiścią.
      mozesz jedynie Ty inaczej reagować.
      życzę wszystkiego dobrego.
    • odziomek1 Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 02.04.06, 18:41
      jest to dla mnie nie do pojęcia - to co u mnie się czasem pojawia w mailach
      albo w komentarzach na blogu - nie nadaje się nawet do zacytowania - i myślę,
      że przekaracza wyobrażnię normalnych ludzi, co psychiczni zwyrodnialcy mogą
      pisywać do nas... pozdrawiam mama Aniolka - Zuzi Odziomek
    • 7ika Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 03.04.06, 01:07
      nie umiem sobie z tym poradzic :( nie mam tak twardej skorupy. :( zastanawiałąm
      sie czy wywalić tych brzydkche słow, ale doszłąm do wniosku,że nie. Mam
      nadzieje,że nikt sie na mnie nie pogniewa. Chodziło mi tylko o to, że w tym tak
      koszmarnym czasie są ludzie ktorzy jak pasożyty musza sie dokarmic czyimś
      niesczesciem zeby sie lepiej poczuć. Za pierwszym razem poczułam ogromna złosc,
      teraz poczułam smutek ale i zrobiło mi się żal tego "człowieka"
      ir
      • odziomek1 Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 03.04.06, 10:20
        ja takie komentarze wywalam, "pokoik" mój i Zuzi - ma być czysty, pełen miłości
        a takie słowa są dla mnie brudem tego świata poza tym "kaliber" tych komentarzy
        był taki, że śmiem twierdzic iż dosłownie były "z piekła rodem"... też miałam
        doła, ale pomyślałam sobie jak by moja Zuzka zareagowała - i od razu
        wiedziałam, że mimo bólu i takiej bezsilności - na przekor mam trwać w tym co
        zaczęłam - w myśl zasady co nas nie zabije to nas wzmocni - Zuzka mi daje siłę -
        ale takie słowa wywalam natychmiast.... pozdrawiam mocno, aha czasem są takie
        komentarze, że człowieka wali o glebe - podpisane np."mama - wrażliwa na
        krzywdę i cierpienie dzieci" - albo nie zapomnę rady mamy, która straciła
        dziecko "bardzo dawno" bo aż w 2000 r. i radziła mi "zapomnieć" ... ludzie jak
        można zapomnieć, że się miało dziecko, że się kochało, a co najważniejsze kocha
        nadal, milością ktora nie zna granic doczesności - nigdy nie zapomnę mojej
        Zuzki- nie zapomnę czego mnie nauczyła, pokazała, co mi zostawiła, a najgorsze,
        że tej "rady" też nie zapomnę....wrecz przeciwnie - wspomnienia, które mi
        zostały mnimo, że w pewnym sensie bolą - bo nic takiego się już nie wydarzy -
        to one pozwalaja mi żyć, czerpię z nich siły do każdego następnego dnia, w
        minionych latach, dniach ciąglę odkrywam coś nowego, coś co dopiero teraz
        nabiera wyrazu, sensu..... jak jej już nie ma.... 1 kwietnia minęło 7 miesięcy -
        i jestem przerażona jak ten czas płynie szybko, za szybko.... a jednocześnie
        dopiero 7 miesięcy a tęsknota z każdym dniem większa, aż boję się myśleć co
        będzie za 7 lat...
        zuzia-odziomek.blog.onet.pl/
        bożena - mama Aniołka-Zuzi Odziomek
        • 7ika Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 04.04.06, 23:47
          Bożenko (mam nadzieje, że to nie zabrzmi banalnie)- ale wierze, ze Ci sie uda
          jakoś dalej egzystować. My też musimy- cały czas walczymy o życie Huby. Mi jest
          okronie smutno jak dostajemy takie wiadomości, ale to z czasem przestaje miec
          znaczenie do nastepnej, ktora znowu wywołuje bol. Mąż mojej siostry zginoł 3-y
          lata temu i do tej pory jest ogromy bol. Najbardziej jak sie patrzy na dzieci,
          one cały czas tesknia za Nim bardzo!!!zabrakło tego silnego elementu za plecami
          tej pewności że silny Tata ich zawsze obroni. Masz racje nie da sie tego
          zapomiec. Czasami ludzie po prostu cos palna, ale ta osoba ktora Ci to napisała
          na pewno niemiała na mysli tego żeby Ci dodać smutku. Takie słowa niestety my w
          sytuacjach załąmania chyba interpretujemy zbyt dosłownie.
          Dużo ciepłych myśli i ściskam Cie mocno
          ir

          I dziekuje za wpis, trudno jest sie udopornic na pasożytow.
          • odziomek1 Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 04.04.06, 23:49
            dzięki...
    • mip1 Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 05.04.06, 00:28
      Strasznie smutne.
      Mnie zabolało tylko raz, gdy bratowa powiedziała mi, że czują się z mężem bardzo szczęśliwi, gdy widzą jak wiele cierpień nas spotkało, a ich ominęło i poza jednym skaleczeniem nic nigdy nie mieli. Nie będę pisała jakie wtedy uczucia mi towarzyszyły... To nie jest kwestia złego ujęcia w słowa tego co naprawdę myślała, wiele razy mogłam się przekonać, że naprawdę czerpią szczęście z naszego nieszczęścia. Chociaż czy to wszystko co nas spotkało, to nieszczęście? Ale to już filozofia nie na temat.
      • martica5 Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 05.04.06, 10:56
        Ja się strasznie poczułam jak w pracy kolezanka powiedziałą mi że ona w sumie też płakała po swoim psie to wie jak ja się czuje czułam się zażenowana dziecko a pies to się różni
        Marta mama Igorka aniołka
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec300.htm
        • 7ika Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 07.04.06, 23:36
          straszne- brak mi slow na komentarz :(. Uściski dla Ciebie.
    • marek.k72 Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 05.04.06, 13:36
      myślę, że takie takesty trzeba absolutnie IGNOROWAĆ.Jak się reaguje to to może
      tylko napędzać takiego osobnika. Może być tak, że ktoś się posługuje cudzymi
      danymi...
      • marek.k72 Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 05.04.06, 13:38
        Ale oczywiście również USUWAĆ. Chodziło mi, żeby tego nie komentować
        • mrs.schmidt Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 07.04.06, 11:49
          Boze, jakie to smutne. Jak mozna pisac takie swinastwa choremu dziecku? Jak
          mozna byc az tak nieczulym na ludzkie nieszczescia. Majac synka z wada serca
          sama nasluchalam sie od bratowej, ze ze mnie zadna kobieta, bo nie moglam nawet
          zdrowego dziecka urodzic. Jej dziecko nigdy nie chorowalo, a moje co chwile
          lezalo w szpitalu, wiec porownywala mnie do siebie, twierdzac, ze skoro dziecko
          choruje, to jest wylacznie moja wina.

          Monika - mama 4 Aniolkow i dwoch chlopcow.
          • 7ika Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 07.04.06, 23:41
            A ja Cie podziwiam, mam koleżanke ktorej jeden z synow jest bardzo ciężko chory,
            ale jest ukochanym dzieckiem. Twoja bratowa powinna kiedyś przejść sie do
            szpitala a potem do Ciebie żeby Cie przeprosić.
      • 7ika Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 07.04.06, 23:38
        tak własnie było w tym przypadku bo nikt nawet taki duren nie podpisał b ysie
        wlasnymi danymi. Bo to sa zwyki tchorze. Ale nie reagować - hm to nie takie
        proste. :-(
    • nati1011 Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 07.04.06, 21:38
      ktoś tak ładnie powiedział: nie da się zlikwidować całego zła na świecie. Ale
      musi cię ono boleć, tylko wtedy jesteś prawdziwym człowiekiem.
      Wiedząc że sa ludzie źli, lepiej docenisz tych dobrych. Może kiedyś uda ci się
      dojś do takiego etapu, że spotykając złego człowieka będzie ci go żal, jakiż on
      jest ubogi i biedny w swoim człowieczeństwie
      • 7ika Re: Ile osób cieszy sie z Waszego nieszczęścia :( 07.04.06, 23:46
        Nati to bardzo trafny post :). Ja troche zaczynam sie włąsnie tego uczyć.
        Pierwsze wpisy wywołały we mnie złość- OGROMNA. Nastepne choc wiedzialam,
        wywołały smutek ale i żal że ktoś taki jest strasznie płytki ubogi i nic tak
        naprawde w życiu nie osiągnie. Kiedyś spojrzy w stecz i dotrze do niego, że ma
        sie czego wstydzić.
        A doszłam też do wniosku, że nie bede kasowałą bo to nie ma sensu, nie wyplewie
        całego zła, nie umiem.
        pozdrawiam serdecznie
        ir:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja