alinamakocka
28.04.06, 22:09
dreczy mnie cos strasznego - moje jedyne dziecko popelnilo
samobojstwo i ciezko mi z tym zyc, powoli malzenstwo sie rozpada, nie
potrafie porozumiec sie z mezem a juz bardziej z rodzina; wszystko stalo sie
w ubiegle wakacje, moj syn zostal w domu dziadkow (moich rodzicow) na kilka
godzin sam i w tym czasie zginely im pieniadze, od razu zostal posadzony o
kradziez, plakal , przysiegal ze on nic nie wie o zadnych pieniadzach, ze nic
nie wzial, wierzylam mu i nie wierzylam na przemian, nigdy mi w domu zadne
pieniadze nie zginely, jak potrzebowal to dostal, maz wzial go z obrone, oni
obaj doskonale sie rozumieli, jezdzili wspolnie rowerami po lasach, na ryby,
na grzyby, wycieczki, i maz wierzyl mu bez zarzutu, ale dziadkowie twierdzili
mi co innego, oskarali go bez przerwy, wyrobili mu opinie zlodzieja, syn nie
wytrzymal tego, powiesil sie, zostawil kartke z kilkoma slowami ze to nie on
ukradl i nie moze zniesc opini; dla mnie to zyciowa tragedia, bo to jedyne
nasze dziecko, mial zaledwie 12 lat, mialam wielkie trudnosci z zajsciem w
ciaze i nie moge miec wiecej dzieci, a tu spadlo na mnie takie cos, maz to
takze ledwie przezyl, najgorsze jest to ze owe pieniadze znalazly sie kilka
tygodni pozniej, schowane w jakims ubraniu w innej szafie, raptem 700
zlotych, rodzina "nabrala wody w usta" i milczy, ja przezywam tragedie, maz
przestal sie do mnie odzywac, obwinia mnie i moja rodzine za to co sie stalo;
sama nie wiem co o tym myslec, kolezanka pomogla mi zalatwic prace w Anglii,
jestem daleko od rodziny i meza ale malzenstwo jest juz w gruzach, jak
dzwonie to jest tylko kilka minut suchej rozmowu co u mnie co u ciebie i
tyle, jego to tez dotknelo, nie wiem jak to przezyc, lykalam tabletki na
uspokojenie, ale to nie wiele pomoglo, czy mi jest potrzebny psychiatra czy
psycholog? prosze panie o taka zyczliwa podpowiedz, taka kobieca od serca
rade bo po prostu nie wiem co mam robic; czy da sie jeszcze uratowac
malzenstwo, co z rodzina rodzicami i rodzenstwem...