Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatry?

23.05.06, 14:26
Proszę poradżcie mi, muszę dzisiaj udać się do psychologa neurologa bądż
psychiatry, w sobotę trafiłam do szpitala z objawami totalnej tahykardii,
ciśnienie 150/110, myślałam że umieram tak robiło mi sie słabo,do dzisiaj
jestem na lekach uspokajających. EKG nic nie wykazało, lekarz oznajmił że to
przez długotrwały stres.Muszę skorzystać z porady dobrego specjalisty. Tylko
jakiego?. Poradżcie proszę. Jestem już wyczerpana do granic możliwości. Może
ktoś ma takie doświadczenie? mamawiktorka.




Mój skarb
www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
    • achulka1 Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 23.05.06, 14:47
      Iza ja nie mam żadnego doświadczenia z takimi lekarzami. ale myślę, ze mozesz
      spróbowac i u kardiologa i u kogoś od " nerwów". tylko uważaj, bo często
      psychiatrzy zadając niezbyt własciwe pytania mogą wpędzić w jeszcze głębszą
      depresję.
      mam koleżankę psychologa, gdybyś chciała to mogę z nią pogadać, żeby Ciebie
      przyjęła.
      na razie trzymam za kciebie kciuki, jak byś czegoś potrzebowała to pisz do mnie
      aśka
      • 22pp Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 23.05.06, 14:53
        dzięki Asiu, zobaczę kto dziś przyjmuje, ja też przed psychiatrą mam obiekcje,
        najlepiej do nikogo, myślałam że jestem taka silna,niestetytety tylko tak
        myślałam, powaliło mnie w końcu. Objawy głębokiej depresji ale czy na pewno, u
        mnie wszystkie objawy skupiają się na sercu a ekg niby dobre.??
    • kasia19812 Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 23.05.06, 15:01
      witaj

      mam ten sam problem, tylko że ja nie chodze po lekarzach - jeszcze nie bo tez
      sie nad tym zastanawiam ale ja zdecydowanie wybrałabym psychologa chyba że on
      poleciłby mi psychiatrę ale tylko po to zeby mnie zbadał i ewentualnie
      przypisał jakies leki antydepresyjne. Ktos powiedział czas leczy rany-
      nieprawda z czasem jest u mnie jeszcze gorzej nie umiem sobie poradzic sama,
      nie ma przy mnie ojca dziecka i naprawde jest bardzo ciężko dlatego tez
      zastanawiam sie nad psychologiem.Jestem już na skraju wyczerpania, myślałam że
      dam sobie rade ale nie daje przy innych staram sie jakoś trzymać ale jak już
      jestem sama w domu to poprostu siedze płacze i rozpaczam, nawet jak gdzieś
      wytjde żeby zapomniec choć na chwile to coraz częściej wracam do domu z płaczem.

      mama Igorka - aniołka
    • dragica Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 23.05.06, 15:29
      Mialam to samo...tachykardia, ekg-takie sobie...tez bylo pogotowie, lekarz...i
      nic. serce zdrowe. zrobilam wczoraj USG serca-super. wydawalo mi sie, ye sie
      dusze, ze mam zawal...poszlam do psychiatry-nic nowego nie powiedziala, ze
      stres, bla,bla.
      yrob sobie moze usg serca, uspokoisz sie. to stres. jak chcesz pisz na priv do
      mnie, moze uda mi sie ci pomoc.,
      • 22pp do dragica 23.05.06, 15:37
        czy brałaś może jakieś leki, ja biorę propranolol jak mnie przyatakuje, a
        dzisiaj już wziełam cztery tabletki po 10 mg, ale niestety na długo nie pomaga,
        może lekarz wypisze coś lepszego. Najgorsza jest noc, bo w momencie jak
        zasypiam staje na rowne nogi i nabieram powietrza bo sie dusze, efekt jest taki
        ze moj maz ani ja nie wysypiamy sie.
        • dragica Re: do dragica 23.05.06, 15:43
          Mialoam dokladnie to samo...trwalo 2 tzgodnie, kazda noc strach, nie moglam
          normalnie funksjonowac. bralam leksilium i atenolol. kardiolog, bardzzo
          konkretny facet, pomogl mi po prostu rozmowa. przez rok z nikim w czterz oczy
          nie ptrafilam rozmawiac o tzm, co sie mnie zdarza, do tego poronienie przed
          miesiacem. rada-wyjdz na spacer, spotkaj sie z kolezanka...wiem-latwo
          mowic...kolezanka niuekoniecznie mnie rozumie, niekoniecznie stracila dziecko,
          nie ma pojhecia...ja dusilam meza mowieniem, proba mowienia o tzm, a on nie
          potrafil, nie umial sluchac... i nagle-wszytsko peklo.rpoblemy z oddychaniem,
          sercem, wszytsko naraz. mnie uspokoilo usg serca, wiem, ze zawalu nie mam i nie
          mialam. to smieszne, mam 27 lat, a laze po lekarzach jak babcia, ktora ma 100
          lat.
          sprobuj znalzec cos, co cie rozluynia. leki na uspokojenie to rozwiazanie
          krotkotrwale....kup sobie cos ladnego, sprobuij znalezc jasniejsza strone
          zycia...wiem co czujesz, sama stracilam dwojke dzieci...jesli moge pomoc-pisz.
    • iwonaiza Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 23.05.06, 18:09
      Ja poszłam najpierw do psychologa, ten zakwalifikował mnie do psychiatry,
      brałam silny lek antydepresyjny , pomógł. Potem terapia u psychologa i kurs
      relaksu , może być joga oddechowa która wycisza i uczy właściwego oddechu.
      bardzo mi wszystko pomogło, spotkałam się ogromną życzliwością. Jeszcze masaż
      relaksujący , masaż mauri i dużo spacerowania. Działa, powodzenia.
    • kartoflanka Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 23.05.06, 20:07
      ja polecam najpierw psychologa. Byc moze wystarczy sama terapia a jesli nie to
      psycholog skieruje cie do psychiatry. Neurolog tu nic nie pomoze. Mialam takie
      ataki jak ty srednio raz na miesiac i to na dlugo przed urodzeniem Piotrusia.
      Chodzilam na terapie, i bardzo mi pomogla ale trafilam na bardzo dobra
      terapeutke. W sumie dzieki psychoterapii jakos sie po smierci Piotrusia
      trzymalam mimo, ze skonczyla sie duzo wczesniej.
      • urszula5 Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 23.05.06, 23:51
        Witaj
        Przepraszam ze sie wtrace , ale ja chodzilam juz do psychologa duzo wczesniej
        zanim moj Bartus odszedl. Jak dla mnie jest to tylko tyle ze moge sie wygadac ,
        ale to samo moge zrobic tu- na tym forum moze nawet i wiecej .Tu sa osoby ktore
        mnie dokladnie rozumieja a psycholog ? coz ona moze wiedziec o moim bolu ?
        skoro sama ma dzieci zdrowe i zyuja . Prosze mnie nie zrozumiec zle ... ciesze
        sie z tego ze ma dzieci, ale bylam u niej tyle razy jest tylko wkolko
        maglowanie tego samego wciaz i wciaz ze mam juz dosyc. Obecnie nadal jestem na
        lekach. Opiekuje sie dwojka dzieci znajomej 5 lat i 3 latka. Podjelam sie tego
        bo myslalam ze bol bedzie mniejszy ( niestety ) ale nie potrafie powiedziec
        jej ( dziekuje juz nie potrafie ) tez siedze na placu zabaw i czasami mi sie
        wydaje ze serce mi niemalze wyskoczy ( robilam badania i tez sa dobre mam tylko
        podwyzszony poziom cholesterolu i lekarz mi przepisal leki ) ale zlecil tez
        badania tarczycy no i okazalo sie ze mam nadczynnosc tarczycy i powiedzial ze
        to moze byc wlasnie od tego . Wiec jezeli moge cos doradzic to zrob sobie
        badania na tarczyce Th3 Th4.
        Przepraszam jeszcze raz jezeli kogos urazilam tym postem .... ale napisalam to
        tylko dlatego bo sama to przeszlam i wcale nie byl potrzebny psychiatra ( choc
        po odejsciu Karolinki udalam sie najpierw wlasnie do psychatry ) chciala
        pamietam odrazu mnie wcisnac do szpitala ja sie nie zgodzilam to psychotropy
        takie ze nie wiedzialam jak sie nazywam ( doslownie )

        Pozdrawiam Ula

        Jest milosc co byla cialem, a stala sie duchem.....
        • 22pp Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 24.05.06, 08:28
          Dziękuję za wszystkie rady, jeśli chodzi o tarczycę to nie mam jej już od 11
          lat ( guz złośliwy ), kontroluję się na bieżąco więc myślę że to nie od niskich
          lub wysokich hormonów, wczoraj żaden lekarz nie miał wolnych terminów,
          przeczekam dzisiejszy dzień jeśli atak znowu się powtórzy to już nie będę
          zwlekała. mamawiktorka.


          Mój skarbek
          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
          • mari40 Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 24.05.06, 11:03
            22pp
            od kilku lat mam podobne problemy z powodu stresu,u mnie stwiedzono newicę
            mieśnia sercowego,ważaj na siebie,wiem że o to najtrudniej,ale niestety nerwy
            to najgorszy wróg człowieka
            anna
        • dragica Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 24.05.06, 08:47
          dokladnie tak!masz racje, wg mnie
        • kartoflanka Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 24.05.06, 11:17
          z psychologami to jest tak: trzeba miec motywacje i chec do zmian.
          jest taki kawal: Ilu psychologow potrzebnych jest do zmiany zarowki? jeden ale
          zarowka musi chciec. I tak to wlasnie jest...
          Sa ludzie, ktorym psycholog nie pomoze i tacy ktorym bardzo. Moim zdaniem
          lepiej sprobowac.
          • justin301 Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 25.05.06, 17:37
            Może nie powinnam zabierac głosu ale moja mama się leczy - ma silną depresję.
            Jest niestety w takim stanie, zę chodzi do psychiatry a ten niestety faszeruje
            ją prochami - jak ostatnio przez przypadek się temu przyjrzałam to mnie
            zmroziło po prostu.
            Chyba warto zacząć od psychologa - wizyta nie trwa 10 minut jak u psychiatry
            tylko dłużej z tego co pamiętam, bo sama chodziłam kilka lat temu.
            A moze też jakiś wyjazd, rozmowy z przyjaciółmi, moze ktoś z rodziny jest w
            stanie ci pomóc, może jakiś wyjazd do sanatorium?

            Tak mi przykro, ze nie moge jakoś pomóc.
            Ściskam mocno.
            • alicjaczar Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 25.05.06, 21:50
              Psyche i soma to jedność, jak nam siada psychika co trudno sie dziwić objawy sa
              rózne...Napewno nerwy wysiadaja, bo stres...itd...zacząc od psychiatry, ale i
              kardiologa nie bagatelizuj.przeciez zawały to tez skutek nerwów, przeciązenia
              systemu nerwowego,zycie w stresie i w napięciu...najlepiej na końcu powiedzieć
              trywialnie,prawda???
              To "TYLKO"nerwy...
              Ja zaczęłam od psychiatry-od roku-depresja....teraz po smierci Macia..pomógł
              dalej:prochy..One wiadomo wszystkiego nie załatwią, nie zabliźnia psychiki....
              Ale skutki mam tez inne-wrzody, kardiolog akurat na tapecie...Nie bagatelizuj...
              Ala
              smokk2005.blox.pl/2005/07/Ladnie-na-swiecie-ja
              • 22pp Jestem po wizycie u psychiatry... 30.05.06, 10:50
                No i stało się, po kolejnym ataku duszności i niepokoju trafiłam do psychiatry,
                nie mogłam zasnąć i nie mieć przed oczami Wiktorka konającego na moich rękach,
                myślałam - co za głupi mózg, nie może sobie poradzić z negatywnym myśleniem.
                Lekarz po długim wywiadzie stwierdził nerwicę lękową, powiedział też że jestem
                silną kobietą skoro tyle i tak długo wytrzymałam. Tylko po co się tyle
                męczyłam, czy chcę iść od razu jako zasłużona do nieba??, nie ja po prostu
                myślałam że sobie dam radę, zawsze sobie dawałam radę nawet jak umarł mój
                pierwszy mąż a ja zostałam sama z 2-letnią córeczką, tydzień po jego pogrzebie
                wycinali mi tarczycę z nowotworem w Gliwicach. Ale jednak się myliłam,człowiek
                to tylko człowiek, unerwiona istota a nie maszyna. Przyjmuje leki, sypiam jak
                Aniołek, ale jak długo tak można??,

                Mój skarb,Wiktor, dla niego poświęciłam się do końca.....
                www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.ht
                • 22pp Re: Jestem po wizycie u psychiatry... 31.05.06, 10:55
                  Mam jeszcze pytanko, czy może któraś z Was ma takie doświadczenie i wie jak
                  długo można stosować leki psychotropowe?? mamawiktorka.
                  • mari40 Re: Jestem po wizycie u psychiatry... 31.05.06, 11:15
                    jeśli możesz odbierz pocztę gazetową
                    • 22pp Re: do mari40 31.05.06, 11:57
                      Dziękuję, odpisałam na Twoją pocztę gazetową.
    • moniam18 Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 31.05.06, 13:52
      Czasami też słabo sie czuje i zawsze tłumacze sobie to stresem,ale Ty
      zdecydowanie powinnaś udać sie do lekarza na początek myśle,że do psychologa
      wystarczy.Psycholog będzie wiedział czy potrzebujesz pomocy jeszcze innego
      specjalisty.Pozdrawiam gorąco.
      • justin301 Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 31.05.06, 18:37
        Tak mi przykro, że spotkały cię w życiu takie straszne rzeczy.
        Okropnie płakałyśmy z moją mamą nad tym, co cię spotyka.
        Czy jakoś mogłabym ci pomóc? Niestety, nie jestem psychologiem ani psychiatrą:((
        • 22pp Re: do justin301 01.06.06, 09:02
          Dziękuję za ciepłe słowa, ale niestety nikt mi nie pomoże jeżeli nie nauczę się
          pozytywnie myśleć, jeżeli nie postaram się choć troszkę zapomnieć o tamtych
          wydarzeniach, zaraz minie 8 miesięcy od pogrzebu , u mnie dopiero teraz
          nastąpił przełom, wydaje mi się że wcześniej było lepiej, jak postawiliśmy
          pomniczek uświadomiłam sobie że to już koniec, że przykryłam Wiktorka tym
          kamieniem na wieki, ech to życie jest okrótne, dobrze że mamy to forum, bo kto
          nas lepiej zrozumie niż osoba, która straciła największy skarb na świecie-
          dziecko.?? Pozdrawiam. Iza.

          Wiktorek, mój Aniołek
          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
    • jaewa1 Re: Lepiej do psychologa, neurologa czy psychiatr 31.05.06, 22:00
      Iza, dopiero dzisiaj przeczytalam ten watek.
      Bardzo mi smutno, ze tak nasilily sie Twoje dusznosci :(

      Wiesz, ja tez chodzilam do psychiatry, ale nie pomogl mi wcale. Pewnie dlatego,
      ze psychiatra jest od tego, zeby dawac leki, a ja lekow nie chcialam
      (planowalam druga ciaze, no i moj stan zdrowia pozwolil mi na to, zebym tych
      lekow nie brala).
      Moj psychiatra nie byl trafiony, zadawal mi dzwine pytania i nawet swoimi
      tekstami mnie dodatkowo dolowal. Psychiatra nie jest lekarzem duszy, wiec ja
      bym sugerowala dobrego psychologa, wierze, ze pomoze i bedziesz mogla odstawic
      leki.

      Jak chcesz to pomoge Ci dowiedziec sie o jakiegos dobrego,
      • 22pp Re:do jaewa1 01.06.06, 08:41
        Ewciu ten miesiąc pociągnę na lekach, ponieważ bardzo boję się nawrotu ataków,
        a uwierz mi były straszne,żeby nie to nigdy nie poszłabym do psychiatry przede
        wszystkicm wlasnie po leki na uspokojenie duszności,póżniej muszę zacząć
        stopniowo zmniejszać dawkę.W poniedziałek biorę wolne i idę do endokrynolog
        sprawdzić hormony no i chyba powinnam skorzystać z porady kardiologa chociaż
        mój psychiatra nie ma wątpliwości że to nerwica lękowa. Pozdrawiam Cię i czekam
        na Twój powrót, u Amelki wszystko w porządku.Buziaczki. Iza.
        • nati1011 Re:do jaewa1 01.06.06, 11:46
          Mam za sobą - prawie - silną nerwicę lękową. Zaczęlo się jak u Ciebie, tylko
          jeszcze z dusznościami. Potem doszły inne objawy, drgawki, biegunki... Sprawa
          była tym bardziej skomplikowana iż dopadło mnie w ciąży. Jeżeli mogę Ci w czyms
          pomóc to pisz, najlepiej na priva.
    • frezja66 Przepraszam, że nie na temat 01.06.06, 22:53
      ale muszę napisać, że masz wspaniałego Aniołka, naprawdę, zachwyciłam sie Wiktorkiem, chociaż Go nie znałam ani nie znam Ciebie, jakie piekne oczka...wyglada, jakby był zaskoczony robieniem zdjęcia,
      czasem czytam to forum i płaczę razem z Wami, czasem nawet myślę o niektórych z Was, o osobach, które straciły swoje Słonka, jak Wam cięzko, i jestem z Wami
      [*] dla Wiktorka
      trzymaj się cieplutko
      • 22pp Re: do frezja66 02.06.06, 09:27
        Dziękuję za ciepłe słowa, to był śliczny i mądry chłopiec może dlatego że przez
        te swoje 10 miesięcy życia tyle doświadczył. Tylko dlaczego musiał odejść i
        zostawić nas w takim smutku?!!!. Pozdrawiam. Iza.

        Wiktorek, nasze słonko, które tak szybko zgasło.
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
        • achulka1 Re: do frezja66 02.06.06, 09:45
          Iza tak bardzo chciałabym Ci pomóc.
          jeżeli mogę coś zrobić to napisz do mnie.
          czy na prawdę nie dasz rady przyjechać na spotkanie?
          zaczyna sie o 17.00 ale na pewno troche posiedzimy, wiec nawet jak sie spóźnisz
          to będziemy miały czas na rozmowę. a moze inny termin i tym razem w Stargardzie?
          pozdrawiam Cie gorąco asia
          • 22pp Re: do achulka1 02.06.06, 14:05
            Tak Asiu może następne w Stargardzie lub nad jeziorem Miedwie w " WERANDZIE",
            bardzo sympatyczne miejsce, ale to jest jeszcze do dogadania. Pozdrawiam Cię
            serdecznie. Pa.Iza.
Pełna wersja