Mój synek =( ["]

23.05.06, 18:15
Nie wiem,czy ma sens pisanie o mojej rozpaczy tutaj... Po prostu muszę gdzieś
to napisać,może z chęci upamiętnienia mojego maleństwa, może ktoś jeszcze
czuję ten sam okrutny żal... 18.05 urodziłam mojego syneczka w 23 tyg. ciąży,
nie uważam żeby to było poronienie więc wpisuje się na tym forum... Widziałam
go jego maleńkie nóżki,buzie, tak bardzo mnie boli,że nie mogłam go
przytulić,dotknąć, że zabrali mi go od razu i nikt nie powiedział gdzie i,że
już nigdy go nie zobacze :(
"Opieka" w szpitalu była fatalna,zarówno psychiczna jak i fizyczna,mam
ogromny uraz i żal do "służby zdrowia"... Mam tylko 19 lat,to była moja
pierwsza ciąża i potraktowano mnie w ten sposób. Nikt mi nic nie mówił, nie
pocieszał, zmuszono mnie do porodu, nikt nie zważał na moje łzy i prośby...
Porodówka wyglądała jak sala tortur,a wzmógł to fakt,że przywiązano mnie do
kozetki,nikt nic nie mówił,nie tłumaczył,a na moje pytanie,dlaczego i co jest
w tej kroplówce,"pielęgniarka" odp:że służy do tego żeby mnie bardziej
bolało... Na moją prośbę by zrobiono mi cesarskie cięcie,gdyż nie kce patrzeć
na śmierć własnego dziecka,inna pieleniarka kazała mi puknąć się w głowę...
Leżałam na sali z 3 kobietami w zaawansowanej ciąży, w sumie dzięki ich
ogromnej pomocy przetrwałam jakoś te 3 dni szpitala,jednak nie wytrzymałam
psychicznie i wyszłam na własne żadanie. Nie miałam żadnej pomocy,ani
psychologa ani lekarza,wychodząc nikt nie wyjaśnił mi dlaczego to się
stało... 2 godziny po porodzie przyszła do mnie kobieta i powiedziała,że
zwłoki mam na własną rękę zabrać z prosektorium...
Czuję się fatalnie,szczególnie psychicznie,nawet moja rodzina mi nie
pomaga,bo tak naprafdę NIKT mnie nie rozumie. Mój partner...czasem
podejrzewam,że odetchnął po śmierci mojego Synka,patrzę na niego z
obrzydzeniem,kiedy każe mi normalnie żyć i przestać lamentować zaledwie po
kilku dniach od śmierci mojego maleństwa. Obwiniam siebie... Nie chce mi się
zyć...
    • kasia19812 Re: Mój synek =( ["] 23.05.06, 18:44
      Bardzo mi przykro z tego powodu co Cie spotkało, nie wiem czy Cie to pocieszy
      ale mnie spotkało dokładnie to samo co ciebie, nawet rodziłam 18 tylko że
      kwietnia tylko, że ja opieke miłam dobrą w szpitalu w sumie też mi nikt nic
      nie mówił a ja też o to nie zabiegałam bo wszystkiego dowiadywał sie mój
      partner. Też urodziłam synka tylko że w 24tc sama jestem załamana więc cóż moge
      ci powiedzieć....chyba tylko to że po każdej burzy wychodzi słońce choć marne
      to pocieszenie, tak naprawde ciężko jest komukolwiek pomóc. Przykro mi jeśli
      mówisz że podejrzewasz że twój partner odetchnął po śmierci waszego synka ale
      doceń że masz go obok siebie ja swojego niestety nie mam straciłam dwie osoby
      które kochałam ponad życie synek zmarł a partner... to długa historia, nadająca
      sie chyba na watek brak zaufania.
      Służba zdrowia jest okropna jeśli chodzi o tak młode dziewczyny sama spotkałam
      się z historią gdzie roniła 19 letnia dziewczyna to ją dosłownie od dziwek
      wyzywano i traktowano ją okropnie.
      Mało pocieszające jest być może to co pisze i wiem że cięzko jest pocieszać,
      mysle zaglądaj na to forum mi tu dużo osób pomogło, same pisanie pomaga, tutaj
      każda przeżyla tą sama targedię - straciła dziecko więc nikt tak jak osoby
      które to przeżyły Nas nie zrozumie, nawet najblisi.
      Pamietaj też że mężczyzni inaczej przechodza stratę dziecka, oni szybciej
      wracaja do obowiązków niż kobiety, mniej okazują ból po stracie ale też to
      przeżywaja na swój sposób.
      Jeśli moge spytac co było przyczyną że urodziłaś w 23tc?
      Trzymaj sie ciepluto, a to dla twojego synka (**)

      mama Igorka aniołka
      • maretta111 Re: Mój synek =( ["] 23.05.06, 19:06
        Dla Twojego aniołka(*)(*)(*), a ciebie przytulam wirtualnie
        • takmismutno Re: Mój synek =( ["] 23.05.06, 22:24
          Niestety nie znam właściwej przyczyny,bo jak już pisałam nikt NIC mi nie
          powiedział, mam się zgłosić po wyniki za 2 tygodnie... Lekarz,który mnie
          wypisywał wspominał jedynie,że podejrzewają zapalenie,czy infekcje nerek... Ja
          myślę,że powodem,który przyczynił się do tego co się stało,była matura...:/ Po
          ostatnim egzaminie i ogromnym stresie zaczęłam się źle czuć... Ale to są tylko
          przypuszczenia...
          Co do smutnego wątQ...partera... Dzisiaj powiedział,że to "nie jest koniec
          świata"... To i jego ton sprawiły,że miałam ochote go odepchnąć,krzyknąć,że to
          jest KONIEC,że nie wiem,co mam robić,myślec i czuć,nie mam na nic ochoty... A
          jedynym marzeniem jest odwrócenie przeszłości...
          Dziękuje za wsparcie i rady,naprafdę czuje,że to mi pomaga...
          • justka_m81 Re: Mój synek =( ["] 23.05.06, 22:44
            Droga takmismutno,

            Mi rowniez tak bardzo smutno, ja stracilam 2 dzieci, pierwsze w ogole nie
            planowane w 11 tyg, a drugie planowane upragnione w 34 tyg poniewaz mialo wade
            smiertelna. Pomimo tego ze mam dopiero albo juz albo az 25 lat to chcialabym
            sie cofnac w czasie do magicznych nastu lat, zaluje ze majac lat 17 czy 18 czy
            19 nie zaszlam w ciaze. Ale wtedy taka nastka jak ja nie myslala o tym. Pomimo
            bolu i rozpaczy po stracie probuje sie podniesc i zyc dalej, pomimo tego ze od
            smierci mojego synka minely dopiero 4 m-ce, pomimo tego ze jestem w Anglii
            gdzie moge liczyc tylko na siebie i na mojego partnera, nie mam znajomych i
            szczerze - nie chce miec. Wszyscy zapomnieli ze bylam w ciazy 8 m-cy ze
            urodzilam chlopca bez nerek, ze moje dziecko umarło. Udaja ze nic sie nie
            stalo. Nic nie mowia. Wiem, ze nie chca poruszac tego tematu ale mnie nie
            zaboli gdy wspomna na jego temat a raczej mnie to ucieszy. Odbieglam troszke od
            tematu ale to taka moja refleksja.

            Nie jestes sama. Pamietaj. Tu jest grono wspanialych mam Aniolkow ktore cie
            rozumieja i wiedza co czujesz. ja tez.

            Sciskam. Dla naszych dzieci(*)(*)(*)(*)
          • kasia19812 Re: Mój synek =( ["] 23.05.06, 23:01
            Rozumiem twoją złośc na partnera ale wierz mi gorzej by ci było gdybys była
            sama marne to pocieszenie mówiąc orzy takiej tragedii że mogłabys miec gorzej
            ale wiem co mówie bo ja jestem sama , sama muszę sie borykac z tym wszytskim,
            nie przytuli mnie choc nie wiem czy bym tego potrzebowała jakby był przy mnie
            wiem że potrzebuje tego teraz. W wynikach za dużo sie nie dowiesz mój lekarz
            powiedział że np mi one nic nie pomoga, też mi mówili że za 2 tyg mam sie
            zglosic tylko teraz powiedzieli ze to czeka si enie 2 tyg tylko 6-8 tyg.
            Tzrymaj sie, i pamietaj na tym forum nie jesteś sama

            mama Igorka- Aniołka
            • imisia Re: Mój synek =( ["] 23.05.06, 23:44
              (******)DLA
              ANIOŁKA

              Mama Zuzi(24.09.1998)
    • mycha50 Re: Mój synek =( ["] 24.05.06, 13:22
      Strasznie ci współczuję....
      ja swojego synka urodziłam jak miałam 19 lat, ale u mnie było wszystko ok,
      mówię o poiece w szpitalu. tym bardziej trudno mi zrozumiec że tobie było tak
      źle...byłas sama...ja dzięki Bogu nie...
      ale nie martw się, twój maluszek patrzy teraz na ciebie z góry i na pewno nie
      chce żebys płakała i ciągle nie chodziła smutna. ja wierzę że wszystko będzie
      dobrze i swojej małej kruszynce, która spi sobie teraz u aniołków , na pewno
      urodzisz ślicznego zdrowego dzidziusia, który będzie dla niej młodszym
      barciszkiem albo siostrzyczką. trzymaj się ciepło:)
      magda-mama 2,5 letniego Michasia
    • marlena15 Re: Mój synek =( ["] 24.05.06, 13:38
      Dołączam się do dziewczyn trzymaj sie cieplutko napewno nadejdą lepsze dni
      dla twojego aniołka (*)
      • dorotka423 Re: Mój synek =( ["] 02.06.06, 23:30
        Kobietki trzymajcie sie .Ja też sobie tak mówie Dora trzymaj sie .pozdrawiam
    • ania-1980_1980 Re: Mój synek =( ["] 24.05.06, 13:47
      Tak bardzo mi smutno,to okropne polska sluzba zdrowia ,straszne.Na nic tu slowa
      pocieszenia,zapalam lampeczki dla malusienkiego anioleczka,tam w niebie napewno
      jest mu dobrze,czuwa nad toba.Modl sie za mala kruszynke[*][*]
    • mama-oliwki1 Re: Mój synek =( ["] 24.05.06, 14:01
      dla Twojego Syneczka (*)(*)(*)
      tak mi przykro...
    • alexandra74 Re: Mój synek =( ["] 24.05.06, 14:34
      Bardzo mi przykro z powodu Twojego dramatu, żal mi okropnie dzidziusia,
      dodatkowo zostałas potraktowana w sposób uwłaczający wszelkim normom.
      Współczuje również relacji z partnerem, to niedobrze, że nie potrafi on weprzec
      Cie dobrym słowem, jesteście jeszcze bardzo młodzi i byc może to za wcześnie na
      rodzicielstwo i taką odpowiedzialność, szczególnie dla niego. To jednak powinno
      go zmotywować do otoczenia Cię opieką i czułością po tej wielkiej stracie.

      Współczuę, przytulam i zapalam lamkę dla aniołka (*).
    • mika_p Re: Mój synek =( ["] 24.05.06, 23:48
      Zajrzałam tu, żeby sprawdzić, czy jest od ciebie jakiś post, dobrze, że tu
      trafiłaś, tu będziesz znajdziesz wsparcie w swojej żałobie. Myślałam wczoraj o
      tobie, tak przypuszczałam, że minęło mniej niż tydzień od śmierci twojego
      dziecka.
      Zapalam wraz z tobą lampkę dla twojego Synka (*)
      • takmismutno Re: Mój synek =( ["] 25.05.06, 08:27
        Wczoraj zajrzałam tu rano,tuż przed pogrzebem... Pogrzeb wydał mi się
        groteską,wcale tak nie chciałam,nie chciałam ani moich rodziców,ani tymbardziej
        rodziców mojego chłopaka. Chciałam tam być sama,może tylko z moim P.
        (chłopakiem). Pragnęłam go pożegnać sama,zobaczyć w trumience i gorzko zapłakać
        nad jego grobem-SAMA,bez publiczności. W efekcie stałam metr od jego
        małej,białej trumienki obsypanej kilogramami kwiatków,czytałam tabliczkę z
        imieniem nadanym mu przez pielegniarki i z moim nazwiskiem i czułam się jak
        wariatka... Nie mogłam uronić łzy,jakbym skamieniała,patrzyłam nieobecnym
        wzrokiem i czułam jakby to nie był pogrzeb mojego dziecka,jakby to było coś
        obcego,zupełnie nie dotyczącego mnie... Czułam na sobie wzrok
        wszystkich,wszystkich,którzy oczekiwali potoQ moich łez,jakiegoś załamania,nie
        wiem może lamentów i mdlenia... A ja stałam i czułam jakby mnie tam nie było...
        Zapłakałam tylko raz,kiedy zobaczyłam jak ciałko mojego syneczka opada w
        trumience w dół i w dół do czarnej dziury,wtedy przypomniałam sobie jego czarną
        główkę,którą zobaczyłam jaką pierwszą po jego urodzeniu i zrozumiałam,ze to
        KONIEC,że już nigdy nie przytule mojego ślicznego syneczka i coś we mnie
        pękło...
        Żegnaj mój śliczny Synku, śpij słodko mój mały Aniołku... ["]
        • mika_p Re: Mój synek =( ["] 26.05.06, 01:17
          Na pewno było ci ciężko zmierzyć swoją żałobę z tyloma spojrzeniami, ale to
          przecież byli dziadkowie twojego Syneczka. Skoro przyszli, to znaczy, że już
          zdążyli go pokochać; im też umarł kawałek przyszłośći, marzeń, planów. To byłby
          ich pierwszy wnuk?

          A jak pielęgniarki dały Synkowi na imię? Nie podoba ci się chyba ono, nigdzie
          go nie napisałaś.
    • joamol Re: Mój synek =( ["] 25.05.06, 11:24
      Bardzo mi przykro, że spotkało cię coś tak strasznego. Nie wiem skąd się biorą
      tacy bezwzględni, bezduszni ludzie...ale pamiętaj, że tutaj jest duużo
      życzliwości.

      Nie miej mi za złe, ale twój chłopak nie dojrzal jeszcze do sytuacji w ktorej
      się znalazł, i nie chodzi mi tylko o to jak się skończyła twoja ciąża i życie
      Maluszka, ale o samo rodzicielstwo. Słowa "to nie koniec świata"...A z drugiej
      strony faceci nieraz bronią się przed własnymi uczuciami, słabością i czasem
      coś tak...palną.

      Jesteś dzielna. Bądź nadal.I pomyśl, że to nie jest koniec. On już na zawsze na
      sto sposobów jest z Tobą.


      • laura771 Re: Mój synek =( ["] 25.05.06, 11:34
        Bardzo mi przykro, przytulam Cię a dla Syneczka ['].
        • edycia11 Re: Mój synek =( ["] 25.05.06, 12:15
          Pierwsze czytanie i załamanie.Ludzie są okrutni,bezduszni,ale Ty juz o tym
          wiesz.Bardzo mi przykro,że Twój synek dołączył do naszych dzieciaków w niebie.

          Wiesz,ja myslę,że to tylko dzięki Niemu byłaś dzielna na pogrzebie.Ja u swego
          dziecka nie byłam....
          Życzę Ci duzo sił by żyć i odnaleźć choć cień radości.
          (******)dla Twojego Szkrabika
    • paulinai2 Re: Mój synek =( ["] 26.05.06, 05:06
      takmismutno napisała:


      • takmismutno Re: Mój synek =( ["] 26.05.06, 14:30
        DZIEŃ MATKI...
        Dzisiaj mi szczególnie smutno... i współczuje i łącze się z wszystkimi mamami
        małych Aniołków ['] Serce mi się rozdziera,gdy pomyślę,że mój mały syneczek
        nigdy nie powie do mnie "mamusiu" ;((( O dziwo jakoś sobie radzę z
        żałobą,staram się nie okazywać mojej rozpaczy publicznie,ale kiedy jestem sama
        nie potrafie opanować łez,płyną same... Nienawidzę patrzeć na swój brzuch, nie
        lubie go dotykać, tak bardzo brakuje mi uderzeń serduszka mojego Andrzejka ;(
        Dlaczego to jest takie niesprawiedliwe?
        A jego imie wybierały pielęgniarki,bo mnie uspały,a moje maleństwo żyło 15
        minut :( Nie umiem wyjaśnić dlaczego nie używam jego imienia, po prostu dla
        mnie On go nie miał,to był"mój synek,moje maleństwo,mój skarb" a teraz "mój
        Aniołek..."
        Kocham Cie SyneczQ i życzę wszystkim Mamom w podobnej sytuacji do mojej duużooo
        siły,bo tego potrzebujemy najbardziej...
        • marlena15 Re: Mój synek =( ["] 26.05.06, 14:57
          Nie jestem w stanie napisac jak mi bardzo przykro Twoje słowa powoduja, że moje
          łzy płyna razem z Twoimi.
          Trzymaj się cieplutko.
          Dla twojego aniołka (*)(*)(*)
          • a.zaborowska1 Re: Mój synek =( ["] 30.05.06, 11:40
            Bardzo bardzo mi przykro... żadne słowa teraz nie pocieszą, mogę tylko
            wirtualnie przytulić i powiedzieć. Pociesz się kochana, że mogłaś pochować
            synka, że masz miejsce gdzie zawsze możesz go odwiedzić, że widziałaś jego
            czarne włoski. Niektóre mamy Aniołków nie miały nawet tego. To jest na tym
            świecie nie sprawiedliwe nie możemy mieć dzieci, których tak bardzo
            pragniemy... a mężczyźni to osobna bajka...

            Przytulam mocno
            Agnieszka Mama Andżeliki 7 lat i Aniołka Adrianny 41tc
    • moniam18 Re: Mój synek =( ["] 30.05.06, 13:47
      Bardzo ci współczuje to musiałbyć prawdziwy koszmar, niestety taką opiekę mamy w
      polskich szpitalach.Ta sprawa kwalifikuje sie do telewizji a co najmniej do
      prasy,jak można potraktować tak młodą dziewczynę na dodatek przy takiej
      tragedii.Mam nadzieję, że w końcu sie jakoś uporasz z tym wszystkim.Pamietaj nie
      jesteś sama.Jesteśmy "my" mamy,które juz straciły dzieci i te których słoneczka
      umierają.Trzymaj sie.
    • takmismutno Re: Mój synek =( ["] 18.06.06, 13:11
      Dzisiaj mija miesiąc...Najgorszy miesiąc mojego życia,nie wyobrażam sobie,że
      jeszcze kiedyś coś będzie bolało bardziej...
      Byłam dzisiaj na gróbku mojego Synka... Kiedy patrzę na tą ziemię,w której leży
      serce po prostu mi się rozdziera... Patrzę... i przychodzą mi do głowy
      idiotyczne myśli.Zastanawiam się np. czy nie jest mu tam zimno...
      Przez ostatni tydzień czułam się najgorzej ze wszystkich dotychczasowych dni po
      tragedii...Może dlatego,że czuje się najbardziej samotna... Mój P. oddala się
      ode mnie coraz bardziej i...może to dobrze,bo jego obecność sprawia mi tylko
      ból... Jego siostra urodziła 3 dni temu dziecko,mój Andrzejek miał być od niego
      młodszy o 3 miesiące,niestety nie jest... I to takie okropne,ale ja prawie
      nienawidzę tej jego siostry i mojego P. przez to też... Mam do niego żal o to
      jak postępuje wobec mnie i jej i jak przyjmuje te wszystkie sytuacje... Tak
      bardzo boli mnie,że jej zdjęcia brzucha trzyma w komórce do dzisiaj,a mojego
      nigdy nie zrobił... Po jej porodzie zostawił mnie w domu i pojechał zawieźć im
      jedzenie(co prawda na rozkaz swojej przewrażliwionej matki),a mi do szpitala
      nie przywiózł nawet jabłka... Jej synka widział,przed moim i jej porodem mówił
      o jej synku z uśmiechem,o moim po i przed tragedią nie chciał nawet
      wspominać... Ten żal jest tak wielki,że nie wiem czy ma sens ciągnąć
      ten "związek" dalej... Wczoraj kiedy powiedziałam,ze mnie nie rozumie odp. że
      nikt na świecie chyba nie jest w stanie mnie zrozumieć,bo taka jestem dziwna...
      Naprawdę? Czy nikt nie świecie nie jest w stanie rozumieć dlaczego mnie tak to
      boli? Czuje,że tylko WY- kobiety,które przeszły to co ja, rozumiecie,jesteście
      moją nadzieją,że może kiedyś wstanie dla mnie słońce... Póki co wstaje co rano
      i nie mam ochoty żyć,chce spać razem z moim synkiem,trzymając go w ramionach...
      Kocham Cie Syneczku...Na zawsze
      • roxanne1 Re: Mój synek =( ["] 18.06.06, 17:01
        Kochanie...nie wiem co mam napisac....placze...Twoja opowiesc jest
        koszmarna...nie rozumiem postepowania lekarzy...jak tak mozna??
        Twoj synek juz jest z innymi aniolkami i patrzy na Ciebie...stal sie Twoim
        Aniolem strozem...zawsze bedzie przy Tobie...
        (***)Dla Niego
        A dla Ciebie duzo sily....
      • martita4.a Re: Mój synek =( ["] 18.06.06, 19:04
        Bardzo ci współczuję,mam nadzieję,że z podniesioną głową przetrwasz ten trudny
        czas.Mi też było strasznie trudno,jest nadal,ale tak jakoś inaczej.Nauczyłam się
        nosić maskę mówiącą,że jest wszystko ok.Zwróciłam uwagę na pewien szczegół,który
        też nas łączy,a mianowicie jest to teściowa.Moja dwa tyg.po pogrzebie drugiego
        synka(bliźniaki,pierwszy zmarł w 2 dobie,a drugi synuś na 13 dzień) zapytała ile
        dostaniemy kasy z ubezpieczenia bo sprzydałoby się zrobić elewację.Przeżyłam
        szok.Od tamtego czasu nasze stosunki uległy radykalnej zmianie,oczywiście na
        gorsze.Jednak wychodzę z założenia,że to z jej synem jestem związana,a z nimi (z
        teściami)mogę wychodzić tylko na zdjęciu.

        (*)to dla twojego synusia,któremu na pewno nie jest zimno,rozgrzewa go twoja
        pamięć o nim,modlitwa i zapalone lampki
        (****)dla bliźniaków-rozrabiaków,maluszka i fasolinki-dla moich kochanych 4 aniołków

        Trzymaj się dzielnie:)))

Inne wątki na temat:
Pełna wersja