Mój synek odchodzi

29.05.06, 10:30
Mój ukochany Kubuś jest ciężko chory,co dzień patrze jak cierpi i wiem że
zbliża sie najgorsze.Nie wiem kiedy i jak, ale wiem że zostało nie wiele
czasu.Serce tak boli że czasem nie wiem czy nie zwarjuje,jak można patrzeć na
powolne umieranie własnego ukochanego synka.Mam co raz mniej sił,wstaje rano
bo On jest, lecz po co bede miała sie podnieść gdy Jego zabraknie??? Przecież
to On jest sensem mojego życia!!!
    • konika1 Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 10:42
      Moja droga.
      Przeżywam to samo od prawie dwóch lat... Przytulam Was mocno.Jeżeli masz siłę,
      to poczytaj moje posty (o ile ich jeszcze ktoś nie skasował, bo tak potrafią :( )
      i wiedz, że nie jesteś sama.
      Ja też próbuję żyć...
      pa
      • moniam18 Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 11:02
        Ciesze sie,ze napisałaś dziś mam jeden z tych gorszych dni.Szukam wtedy kontaktu
        z ludzmi takimi jak ja.To wielka tragedia ze musimy przezywać coś takiego, ale
        dobrze mimo wszystko wiedzieć, że człowiek nie jest sam.Pozdrawiam.
    • konika1 Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 11:34
      Trudno cokolwiek napisać, trudno powiedzieć... Ile razy sciska w gardle, kiedy
      czytam te wszystkie posty, kiedy patrzę na świeczuszki u Aniołeczków, które już
      tylko są Aniołeczkami... A Nasze Synulki są cierpiącymi jeszcze Aniołeczkami. To
      bardzo - cholernie - boli...
      Nie umiem patrzeć na to jak męczy się Mój Kamiluś, gdy Go odśluzowuję, gdy się
      krztusi i robi się cały siny, nie umiem patrzeć, ale muszę jakoś... trudno pisać
      na ten temat... Leży sobie taki bezbronny, malutki, przerażone oczka, piękne
      niebieściutkie... ściska mnie w gardle...



      A lekarze mówią, że lepiej, gdyby odszedł... lepiej dla Niego i lepiej dla nas -
      rodziców...
      trudno żyć z tą myślą... gdzie jest Bóg?... czasami wątpię...
      • alicjaczar Mój synek odchodzi...każdy tego sie boi.... 29.05.06, 18:25
        Witaj,
        wiem o czym piszesz...znam te mysli...MÓJ SYNEK odszedł 15 kwietnia...Wielka
        Sobota...Twoje mysli sa jak echo...Znam je...
        ja maciejke tez musiałam odsysywać-zalegania w drogach oddechowych...
        tez patreznie w jego sarnie smutne coraz częściej oczka...rtak mi było
        smutno.Żal????
        Nie przykro smutno ,że nie poznazycia, wręcz odwrotnie ,że to jego zycie niknie
        w oczkach...
        Dzień Matki był dramatem...wyłam na płycie grobowca. głaskałam
        mówiłam...nie.....nie pamietam chyba..
        pa Alicja

        smokk2005.blox.pl/2005/07/Ladnie-na-swiecie-a-ja
    • nati1011 Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 11:58
      nie umiem Cię pocieszyć. Nikt chyba nie potrafi. Ofiaruję Ci tylko swoją
      modlitwę.
      • mamawikusia Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 12:45
        Kochana znam ten rozdzierający ból...
        pamiętam jak kazałam sama sobie cieszyć sie każdym wspólnym dniem bo wiedziałam
        ze nadchodzi ostatni..i nie potrafiłam,
        nawet w tych ostatnich godzinach ja miałam nadzieje ze stanie sie cud,
        cudu nie było...
        pamiętam 1 noc po odejściu Wici- pierwszą przespana noc!tak przespałam noc bo
        On juz nie cierpiał...
        a potem nadeszły znowu samotne tak bolesne do szpiku dni...
        ...
        ściskam
        • mamawikusia Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 12:45
          będe sie za Was modlić
        • moniam18 Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 13:39
          Dziękuje za słowa otuchy,też czasem jeszcze licze na cud,ale juz bardzo rzadko.
          Niestety czasem tez przychodzą takie myśli,żeby to sie juz skończyło, nie dla
          mnie lecz dla niego.Tak bardzo cierpi! Bede tu zaglądać bo dziś napisałam
          pierwszy raz,mam nadzieje że chodz troche bedzie mi lżej. Pozdrawiam.
          • urszula5 Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 14:17
            Witaj
            Trudno jest cokolwiek napisac . Ja przezylam to samo i to nie jeden raz.
            Jak sobie przypomne jak moj Bartus i Kubus cierpieli to lzy same leca.
            Tez wiedzialam ze ten dzien nadejdzie, ale caly czas liczylam ze stanie sie
            jakis cud. Nietety nie bylo cudu. ODESZLI.
            Choc pierwsze odczucie bylo ze jauz nie cierpia .
            To dzis mi ich bardzo brakuje i to ja cierpie, ale pociesza mnie to ze juz nie
            ONI.

            Pozdrawiam i zycze durzo sil Ula
            • olivka_83 Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 16:32
              witajcie! Ja również przezywam podobne chwile jak Wy. Moj synek tez jest
              nieuleczalnie chory. W zasadzie lekarze nie daja mu rzadnej szansy a on zyje!
              Jest po wylewie, wybudzil sie ze śpiączki, Coraz czesciej wierze, ze Oliwier MA
              ŻYC!! nie jest to moje postanowienie ale kogos innego, moze jego??
              Bardzo go kocham-gdyby to bylo mozliwe oddalabym za niego zycie!! Ale czy mge?
              I w jaki sposob. Mimo ze moj synek ma juz rok i 10 miesiecy dopiero niedawno
              pogodzilam sie ze stanem rzeczy, hmm pogodzilam - moze nie... wciaz mam
              nadzieje,ze zdarzy sie cud, ze on zyje tylko dlatego ze go kocham!! Nie
              wyobrazam sobie gdyby go zabraklo ale nawet o tym nie mysle, Chwytam garsciami
              chwile kiedy jestesmy razem, zapamietuje kazda wazna rzecz z naszego wspolnego
              zycia, robie mnostwo zdjec... zyje tak, zebym nigdy nie zalowala, ze moglam
              jeszcze cos zrobic.
              A w sercu czuje ze bedzie dobrze!!!!
              Przytulam Was! Mam nadzieje, ze nadejda jeszcze lepsze dni i ten oczekiwany
              przez nas wszystkich CUD!!!! tego wszystkim i Wam zycze - Mama chorych
              dzieciaczkow, Waszym słodkim maleństwom, które sa bardziej doswiadczone przez
              zycie niz nie jeden starzec a jednak maja chęć życia!! Dla nas zebysmy
              dostrzegli ze nasze dzieci sa wyjatkowe nie inne ale WYJATKOWE!!

              caluje cieplo i pozdrawiam mamcia Oliwierka
              • olivka_83 Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 16:35
                Moniam jezeli masz ochote porozmawiac to zapraszam Cie na moje gg. Przewaznie
                jestem online. Odezwij sie zawsze jak bedziesz potrzebowala pogadac, pozalic
                czy poprostu pochwalic sie swoim szczesciem:)
                2105143 pozdrawiam
                • moniam18 Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 17:18
                  Ciesze sie, ze tu zajrzałam i że nie jestem sama i oczywiście że mam ochote
                  rozmawiać. Ja też często jestem na gg. a to jest mój nr. 1420712.już ciebie
                  sobie wpisuje.Pozdrawiam gorąco.
    • ela2225 Re: Mój synek odchodzi 29.05.06, 19:05
      Pawelka już nie ma.Odszedł ponad rok temu 7 kwietnia 2005 roku.
      Przez prawie rok patrzyłam jak choroba się rozwija a lekarze rozkładają
      bezradnie ręce.Potem przez prawie pół roku umieraliśmy razem na onkologii byłam
      z nim 24 na dobę nie opuściłam go nawet na chwilkę gdy musiałm był z nim tata.
      Pawełek umarł a ja umieram dalej z tęsknoty za nim.
      Trzymam kciuki aby u was było inaczej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja