kto jest winien śmierci tych dzieci?????

02.06.06, 09:48
Paliłam dziś światełka dla Waszych Aniołków. I znów uderzyła mnie ogromna
ilość dzieci, która zmarła w 38 - 40- 41 tygodniu ciąży. Większość tych
dzieci powinna żyć. Były zdrowe, donoszone. Jezeli dziecko rodzi się w 30
tygodniu, jest oczywiste, że jego szanse są mniejsze, ale z jednej strony
ratuje się dzieci z 25-27 tygodnia, a traci zdrowe w 40! W XXI wieku są
techniczne możliwości by zbadać stan dziecka w łonie matki.
Tylko jeden lekarz nie zrobił ktg, drugi za długo zwlekał z cesarką, inny ...
Ja wiem, że jest wielu wspaniałych lekarzy, ale też wielu partaczy i zwykłych
nieuków. Jeżeli samo środowisko nie potrafi ich zneutralizować, to może my
Matki powinnyśmy zacząć ich piętnować.
Moja siostra wyszła ze szpitala w 34 tygoniu, z wypisem świadczącym, że
wszystko - poza skurczami - jest w najlepszym porządku. USG - super, zdrowy
duży chłopczyk. 2 tygodnie później usg wykazało hipotrofię sięgająca 12
tygodni i małowodzie. Potem okazało się jeszcze, że było zakażenie
wewnątrzmaciczne. Ja się pytam - czy to dziecko przez te 2 tygodnie zmalało?
Nie wierzę, że w szpitalu podczas usg było jeszcze wszystko w porządku. Na
szczęście jej dziecko przeżyło, choć urodziło się mocno niedojrzałe. Ale na
to drugie usg, to ja ją wysłałam, nie lekarz. Nie chcę nawet gdybać, co by
sie stało, gdyby tego badania nie zrobiła. Lekarz wzruszyłby ramionami i
powiedział: "jest pani młoda, będzie pani miała jeszcze dzieci"?
Tych przykładów jest dużo. Moja ciotka 3 tygodnie leżała w szpitalu (od 39
tyg) planowa cesarka, dziecko prawie 5 kg. Leżała a lekarze czekali nie
wiadomo na co. Przez te 3 tygodnie nikt nie zrobił badania wód. Jak w końcu
je zrobili, to trysnęla zielono brunatna maź. Dziecko w stanie ciężkim,
zarażony gronkowcem. Potem lekarz stwierdził, w przypływie szczerości, że 2-3
godziny później nie było by czego ratować, ani matki ani dziecka. I to działo
się w klinice akademi medycznej w dużym wojewódzkim mieście Szczecinie.
Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że urodzić zdrowe dziecko to nadal łut
szczęścia a nie wynik postępu medycyny.
    • aga_win Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 15:12
      Zgadzam sie że urodzić zdrowe dziecko to łud szczęścia, ja rodząc Madzie nie
      miałam tego szcześcia. Rodziłam w 35tc. przez 5 tyg. byłam na podtrzymaniu,
      trafiłam do szpitala z nasilającymi sie skurczami, po tygodniowym pobycie w
      szpitalu pekły wody płodowe i tak znalazłam sie na porodówce ale podłaczyli mi
      jeszcze kroplówke na wstrzymanie skurczów mimo że rozwarcie było coraz wieksze.
      Sami nie byli pewni co zrobić aż doszli do wniosku że rozwarcie jest na tyle
      duże że musze rodzić, choć przy badaniu za kazdym razem miałam inne rozwarcie
      raz miałam 7 cm a raz 5 cm sami nie wiedzieli byli zaspani było widac to po ich
      oczach. Strasznie sie bałam.
      Poród sie zaczoł miałam coraz silniejsze skurcze ale nie miałam skurczów partych
      a oni mi kazali przeć. Wszystko było napiete, szyjka nie była przygotowana do
      porodu. I urodziłam dziewczynke z wylewami do mózgu Zyła 3 miesiące na poczatku
      3 miesiąca stwierdzili że jest zanik tkanki mózgowej,wodogłowi. Dziecko zmarło i
      to wszystko przez to że trafiłam na nocną zmiane i nie chciało im sie zrobić cc
      nawet potwierdzili mi to pediatrzy. Pielęgniarki z porodówki podpowiadały mi że
      mam ich zaskarżyć ale ja nie miałam na to siły i tak nie wróciło by mi to życia
      dziecka.
    • agamama123 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 15:16
      Mój synek ma TYLKO Zespół Downa i jest po korekcji wady serca. Urodził się w
      33tc. Miał wrodzone zapalenie płuc, całkowity kanał przedsionkowo-komorowy,
      wylew krwi do mózgu, przeszedł sepsę. I wiele wiele innych. Ale tak nie musiało
      być! Jego stan w wieku 4 tygodni był okreslany jako dobry!!! Synek od początku
      sam oddychał, ssał. Ale w miarę upływu czasu było coraz gorzej. Wada serca była
      zbyt cieżka. Ale... No własnie ale.. Kacper leżał na kardiologii CZD i ówczesna
      pani ordynator jasno dawała nam do zrozumienia, że nie warto go operować! Bo ma
      ZD, bo te pieniadze mozna wydać na inne, zdrowe dziecko... Żwlekała tak długo az
      w koncu stam Kacperka był beznadziejny.Zaprosiła mnie na rozmowe i powiedziała w
      łaśnie to, że bedziemy mieć inne dzieci... Wybłagalismy operację. Kazali nam
      podpisać oświadczenie, że dziecko nie ma szans na przeżycie... Jezu... jak to
      bolało. Ale on umierał nam na rękach! trzymałam Go i czułam, że Go tracę!
      Zgodzili się, zoperowali... Dobe po operacji oddał respirator, w 3 dobie opuścił
      OIOM.Trafił na kardiologie na "dopieszczenie". Tego samego dnia pani ordynator
      wpadła na sale z hasłem "to dzieki mnie on zyje!!!" Po czym kazała go połozyć na
      sali z dziećmi z zapaleniem płuc... Chorował miesiąc...
      Ponieważ jego stan nie pozwalał na wykonanie korekcji (miał tylko banding)
      czekalismy na operację jeszcze ROK!!! Bo nie było miejsc, bo strajk... Po
      operacji doc Maruszewski powiedział, że kacper nie przeżyłby kolejnego tygodnia.
      Był grudzien a my do szpitala dobijaliśmy się od sierpnia...
      Mój synek zyje i codziennie dziekuje za to Bogu. Ale tak blisko był śmierci. I
      tylko dlatego, ze ktoś na ziemi stwierdził, ze DOWN nikomu potrzebny nie jest...
      • glusia007 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 05.06.06, 13:13
        Agamamo.Płaczę czytając twój list.Ja też mam córeczkę 14 miesieczną z ZD.I też
        była operowana przez Dr Maruszewskiego.Ale On na tysiące moich pytań -
        powiedział mi : spokojnie, proszę pani dzieci z ZD traktujemy jak wszystkie
        inne dzieci.Jak to dobrze że trafiłam od razu na kardiochirurgię....
        Podziwiam Cię za walkę o synka i gratuluję mu że ma taka fajna mamę ( w koncu
        to on ją sobie wybrał. Czyż nie tak? ).Pozdrawiam Cię serdecznie.Glusia
        • agamama123 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 06.06.06, 11:32
          Witaj:)
          Doc Maruszewski i doc Burczyński uratowali mojego synka i do konca zycia bede
          się za nich modlić! To najwspanialsi ludzie na świecie:) Kiedy dowiedzieli sie o
          Kacperku zrobili wszystko co mogli. Ale mieli jego wyniki i ze swojego
          doświadczenia wiedzieli czego sie spodziewać. jego stan był juz beznadziejny:(
          Ale mój synek miał bardzo wielką wolę zycia:)
          Natomiast nigdy nie wybaczę pani ordynator kardiologii faktu, że mój syn był dla
          niej nic nie wartym , bo niepełnosprawnym dzieckiem.
    • nati1011 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 15:43
      Najgorsze jest to, że kobiety chodzą do lekarza, robią wszystkie zalecone
      badania i MAJĄ ZAUFANIE, ŻE TEN LEKARZ WIE CO ROBI! Ileż ja się nakłóciłam z
      siąstrą w ciąży. Wszyscy twierdzili, że histeryzuję, że mam jej nie denerwować,
      bo przecież jest w ciąży - BO MUSI BYĆ DOBRZE. Nikt nawet nie dopuszczał myśli,
      że może być coś nie tak. Doszłam, do wniosku, że lepiej niech teraz się trochę
      pomartwi, niż ma płakać całe życie. Ona mogła tego nie wiedzieć - to przecież
      pierwsza ciąża, ale ja po swoich 2 widziałam co jest nie tak. Najpierw skurcze,
      potem dziecko prawie się nie ruszało, bóle... A lekarz kazał tylko się
      oszczędzać! W 33 tyg - mimo fenoterolu - na ktg pisza się regularne skurcze co
      5 minut, a lekarz nie mówi kobiecie wprost - ma pani plackiem leżeć, tylko:
      niech pani na siebie uważa... Co za kretyn to wymyślił, że kobiety w ciąży pod
      żadnym pozorem nie wolno denerwować! Wiecie jaki jest tego efekt? 4 miesiąc,
      moja siostra dzwoni, "wiesz, jak będziesz jechać po drodze to kup mi nospę" -
      wiem że ją bierze stale, myślałam że jej się skończyła. Przyjeżdżam 0 11, a ona
      skulona z bólu w przedpokoju. Całą noc nie spała z bolu. I niemal siłą wiozę ją
      do szpitala, bo przecież 2 dni temu lekarz powiedział, że wszystko jest w jak
      najlepszym porządku, a czasem ma prawo boleć. Jak do cholery kobieta ma
      wiedzieć - sama z siebie - jaki ból może byc a jaki już nie?
      Następnym razem jak będziecie robić usg - to spytajcie się gdzie się tego
      nauczył? I nie zdziwcie się, jak się okaże że ma za sobą 5 godzinne szkolenie!.
      I taki lekarz ma wykryś wadę serca u Twojego dziecka? On czasem nie widzi że
      nosisz bliźniaki! Tylko zamiast przyznać się do swej niewiedzy i wysłać cię na
      badanie do specjalisty udaje greka.
      Nie da się wszystkiego przewidzieć, nie wszystko leży w naszej mocy. Nie mam do
      nikogo pretensji, że straciłam wczesną ciążę. Ale gdybym po 40 tygodniach
      wzorcowej ciąży urodziła martwe dziecko to nie dąłabym sobie wmówić, że tak się
      czasem zdarza.
      • a.zaborowska1 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 19:07
        41tc. 5 dni po terminie. Poniedziałek kontrolne ktg superr, środa kontrolne ktg
        suuuper w piątek tak czy innaczej miałam już z torbą jechać do szpitala.
        W domu wszystko gotowe, ustalona opieka nad starszym dzieckie, mąż urlop w
        pracy, dziadkowie, mieszkanie wysprzątane. Mąż tylko nie rozłożył łóżeczka.
        Powiedział, jak urodzimy wrócę do domu i rozłoże je to będzie takie moje
        dopełnienie :-((
        Minęło już prawie 8 miesięcy od kiedy jechałam z gotową torbą do szpitala na
        wywołanie porodu. Wcześniej robione co dwa dni ktg nawet nie zapowiadały nic
        złego. Nigdy do głowy nie przychodziły mi myśli że to tak może się skończyć.
        Ciąża ta była zdrowa, książkowa i w porównaniu do poprzedniej czułam się super.
        Tylko jakiś taki ... niewytłumaczalny lęk ... ale napewno nie z takim
        zakończeniem.
        Od rana mała się jakos dziwnie spokojnie ruszała ale pomyślałam że może
        wcisnęła się już do rodzenia, nie mogłam doczekać się porodu. Nie chciałam żeby
        było tak jak przy pierwszym 3 dni wywoływania i po ostatnich ciężkich 12 godz.
        cierpienia finał. A że i tak i tak o 12.00 w południe miałam sie zgłosić do
        szpitala to poszłam się wykąpać, zaprowadziłam dziecko do szkoły i
        pojechałam... i od tej pory moje życie już nigdy nie będzie takie jak było,
        nigdy nie opuści mnie lęk i strach. Gdy na ktg spadało dziecku tętno lekarz
        natychmiast przyjął mnie do szpitala i powiedział że dzidziusiowi jest już źle
        i dzisiaj napewno urodzimy. (to był mój prowadzący lekarz)podano mi kroplówkę,
        akcja porodowa niestety nie rozwijała sie, tętno dziecka spadało i normowało
        się i tak przez 3 godz. Gdy nagle aparat się wyłączył jak na filmie "rzucono
        mnie na stół" wszyscy zaczęli biegać, mąż zniknął mi z oczu, szybko zadawano mi
        jakieś pytania i ... nie usłyszałam jak płacze moje dziecko, było już za późno.
        Przez 30 min. reanimowali jeszcze małą, słyszałam jak grupa osób sapie, śpierzy
        się, polecenia lekarza: że jeszcze raz i ... jeszcze raz. A ja cały czas
        mówiłam "tylko zapłacz" I jak później wywieźli mnie na salę to już wiedziałam
        że nie odratowali (przecież nie zapłakała). Nigdy nie zapomnę miny mojego męża:
        Ja już wiedziałam a on taki biedny tam stał pełny nadziei, pytał gdzie dziecko
        bał się zeby ze mną było wszystko wporządku nie pomyślał nawet, przez myśl mu
        nie przeszło że dziecko może umrzeć.
        Ja płakałam, mąż płakał, lekarz płakał i położne. Lekarka powiedziała że
        ochrzciła (choć później w kościele się dowiedziałam że taki chrzest jest
        nieważny bo dziecko już nie żyło). Lekarz całował mnie po rękach i
        przepraszał ... postępował zgodnie z normami, z procedurami, ja to rozumiem.
        Wiem że przecież nie chciał żeby tak się stało.
        Później było pełno ludzi: znajomi rodzina ops... gdzie oni teraz są?! Chciałam
        Adę (bo tak jej dała lekarka podczas tego chrztu na imię) pochować w tych
        ciuszkach co miałam ją zabierać ze szpitala. Ale mój mąż powiedział: I co
        chcesz ubrać Aniołka w jakieś śpioszki. Pojechaliśmy razem... kupiliśmy piękną
        białą suknię, czapeczkę, bieliznę, daliśmy pieluszkę. Przed prosektorium
        zrobiło mi się słabo... nie weszłam... nie pożegnałam sie... nie zobaczyłam...
        teraz żałyję! A gdy musieliśmy powiedzieć naszej starszej córci że jej siostra
        poszła do nieba myślałam że serce mi pęknie na pół ( i chyba pękło)...
        ... Teraz chcę znowu spróbować. Nie żeby zastąpić jak nie którzy twierdzą. Chcę
        dać rodzeństwo mojej córce. Niechcę żeby kiedyś została sama. Nie chcę później
        żałować że nie spróbowałam. Chcę mieć mniej czasu na myślenie i chcę usłyszeć
        ten płacz dziecka. Mojego dziecka.

        I mimo iż to była wzorcowa ciąża muszę pogodzić sie z tym, że czasami się tak
        zdarza
        • a.zaborowska1 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 19:08
          Źle ujełam, nigdy sie nie pogodze ale muszę z tym żyć
          • nati1011 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 19:27
            Agnieszko - wiem, że Twojej Córeczce życia to nie wróci, ale czy nie pytałaś
            dlaczego nie cieli? Dlaczego wywoływali poród, skoro ktg było złe? Pół drugiej
            ciaży spędziłam na patologi. Spadające tętno było przeważnie wskazaniem do
            natychmiastowej cesarki. Prowadzi się akcję "rodzić po ludzku" ale ja myślę, że
            trzeba chodzić w ciąży po ludzku. Skoro udało się wymusić na szpitalach
            obecność przy porodzie ojców, to tym bardziej powinniśmy walczyć o prawo do
            właściwej opieki i diagnozy. To nie koleżanki mają nam mówić, że trzeba zrobić
            usg czy inne badania, tylko lekarz. To wązniejsze niż prawo do odwiedzin na
            odziale. Ja miałam problemy, ale prowadzeniem ciąży mojej siostry jestem
            zbulwersowana. Tak na zasadzie, albo się urodzi albo nie... Pierwsza ciąża...
            kto by się przejmował.
        • jasmine78 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 19:52

          • a.zaborowska1 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 20:32
            nati1011 - Ordynator szpitala objaśnił mi, pokazał procedury szpitalne,
            lekarskie: przy spadającym tętnie dziecka i normowaniu się z powrotem nie robi
            się natychmiastowych cesarek. Jeśli tętno dziecka normuje sie powyżej 100
            uderzeń. Podobno to się nazywa deceleracja płodu. Tętno obniża sie i podnosi.
            Zmyliło ich to że pierwsze dziecko urodziłam 10 dni po terminie. I wszystko
            było o.k 10punk.
            Wiesz ja sie z tobą we wszystkim zgadzam, we wszystkim co napisałaś. Tylko
            teraz to ja już bym była mądrzejsza na tej izbie przyjęć. wiem, że nie
            wygrałabym żadnej sprawy sądowej. Przy takich deceleracjach dzieci rodzą się
            siłami natury. Co jest śmieszne dla mnie bo przecież dzieci się niedotleniają
            później mają kłopoty w szkole, ciąża przenoszona jest niedobra dla dziecka.
            Moje dziecko połknęło też zielone wody płodowe czyli mogło wydalić smułkę. Tak
            jakby była w brzuszku o te dwa cholerne dni za długo. Ale tak się zdarza ja o
            tym wiem. Dopiero jak wychodziłam ze szpitala kobiety z moim terminem porodu
            przyjeżdzały na porodówkę. Taki mamy chory kraj, chore procedury i regulaminy.
            Ale wiem, że jeśli będe jeszcze kiedyś w ciąży i przyjdzie mi rodzić nikomu nie
            pozwole czekać, żeby miało dojść do rękoczynów i nie obchodzą mnie te wszystkie
            regulaminy. Nie każda kobieta jest taka sama i mnie mają rozwiązać wcześniej.
            jestem na etapie szukania lekarza, który właśnie by się mną zajął w następnej
            ciąży. Bo powiem ci że dla niektórych mój przypadek nie jest nawet wskazaniem
            do następne cesarki (chorzy lekarze). :-(( Widzisz najgorsze jest to że ludzie
            uczą sie na błędach.
            Ja w tamtych chwilach nawet nie przepuszczałam że moja córcia może umrzeć.

            jasmine78 - olewam to że ksiądz skwitował, że chrzest jest nie ważny. jeśli
            istnieje niebo i BÓG tzn. że chciał następnego Anioła a czy Anioł może być
            grzesznym. Ja wierze wto ze nie przesądziło to na pójściem gdzieś... mojej
            małej. Tylko kosciół mnie zawiódł.

            Ale teraz kochane już wszystko sie ułoży... wierzę w to.
            Mam nadzieję, że kiedy moje dzieci juz będa rodziły dzieci to w tym kraju coś
            się zmieni

            pozdrawiam
            • nati1011 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 21:01
              procedury! Tylko od lekarza wymaga się czegoś więcej niż od wojskowego. Ja
              wiem, że w Twoim wypadku mógło być to nieszczęśliwe zrządzenie losu, ale też
              wiem, że w wielu wypadkach winna jest głupota i bezmyślność lekarzy. I z jednej
              strony rozumiem ich protest, że 1500 zł to za mało dla dobrego lekarza, ale
              niech w zamian usuną spośród siebie te wszystkie niedouczone kanalie bez serca.
              dotyczy to nie tylko ginekologów. Chyba jeszcze więcej mogę powiedzieć o
              pediatrach. 1,5 roku temu znaleźliśmy WYBITNEGO PEDIATRĘ, ale tym bardzie
              irytuje mnie zachowanie innych na jego tle. Dlaczego jeden potrafi, a drugiemu
              sie nie chce? (Jeszcze z 2 dzieci, ze 2 ciąże i sama specjalizację zrobię:))))
              Skoro my jako komletne laiczki możemy dotrzeć do tylu informacji o zaburzeniach
              ciążowych, to tym bardziej powinni o tym wiedzieć lekarze. Chyba że ostatni raz
              fachowy podręcznik to mieli w ręku na studiach :(( Te wszystkie procedury są
              chore! Jako zarządca musze brac udział min w 5 szkoleniach w roku - BRAĆ
              UDZIAŁ, choćby spać. Nie ważne czy wiem, jakie przepisy się zmieniły. Jeżeli
              tak samo szkolą się lekarze ....

              A co do księdza. Są głupi lekarze bywają i głupi księża. Przykro mi, że na
              takiego właśnie trafiłaś. To wielka szkoda, bo w wierze, byłoby Ci najłatwiej
              znaleźć ukojenie, po tak wielkiej stracie. Ale Twój Aniołek czuwa nad Tobą. Mój
              śp. Dziadzio zawsze mówił, że Bóg dobrych ludzi szybko zabiera do siebie.
              Widocznie Twoje dziecko było wyjątkowe, że w niebie nie mogli się bez Niego
              obejść tych kilkadziesiąt lat.
              • a.zaborowska1 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 21:39
                wiesz ja właśnie też mam takie zdanie jak ty to wszystko jest chore. Wszystkie
                kobiety co mają normalną ciąże traktuje sie tak samo i te które nie mają
                normalnej, zagrożoną też tak samo. Wiesz co przeżyła moja ciotka... lata
                starała sie o dziecko ma pół jedego jajnika...w końcu zaszła. Od początku były
                plamienia. Prowadził ja prf... nie będę sypała nazwiskami wybitny specjalista w
                szpitalu same dyplomy. W 22 tyg. dostała skurczy pojechała do niego,
                powiedział, że jest wszystko wpoządku, żeby nie panikowała. Jeszcze przed
                północą było po wszystkim. Tydzień wcześniej poczuła ruchy dziecka. W szpitalu
                nikt jej nic nie powiedział, nie wytłumaczyli, nie dali znieczulenia... Jest
                wykwalifikowaną pielęgniarką. Powiedziała, że ona psa by tak nie potraktowała a
                co dopiero człowieka, powiedziała, ze nigdy nie wróci do zawodu nie w tym
                kraju. Lekarz po wszystkim jej powiedział "musiała mieć Pani skrobanki ale mi
                Pani nic nie powiedziała" Ona która 4 lata starała sie o dziecko, ona która juz
                nigdy moze nie zajść, ona bardzo wierząca (wychowywały ją siostry zakonne) A
                przecież wystarczyłoby potrzymać za rękę. Wytłumaczyć dlaczego tak sie stało.

                Ja powiem ci nie wierze w lekarzy. Idę do przychodni do lekarza z moją 7-letnią
                córcią na kaszel przepisują jej antybiotyk, bez żadnego wywiadu itp. a to
                zwykła alergia. Dopiero jak zapłacisz za wizyte domową pryw. lekarza o to wtedy
                ci wytłumaczy i zbada dziecko dokładnie.

                Mam wstręt do lekarzy, nie mogę wybrać sie do ginekologa chociaż wiem, że
                powinnam (za 2mc chce znowu spróbować) bo tak naprawdę nie mogę znieść, że tak
                płytko decydują o cudzym życiu. Ja zajde jeszcze raz wciaże i też będę mogła
                napisać specjalizację :-)) może połaczymy siły:-))

                A moje dziecko napewno było wyjątkowe skoro zostało Aniołem. To wielki zaszczyt
                mieć prywatnego Anioła. Bo wiem, że ona czuwa nad nami, nie raz dała tego
                dowód. Tylko czy mną nie mógł zaopiekować sie ktoś inny???

                przytulam
                • nati1011 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 02.06.06, 22:39
                  jeżeli przez to nasze pisanie uda się komuś pomóc, uratować choć jedno dziecko
                  to już warto. Siedzę na tym forum, bo mi tak strasznie żal .... tych dzieci,
                  ich rodziców... Wiem, że nie mogę zlikwidować całego zła na świecie, ale mnie
                  to boli. Nauczyłam się przy Was pokory wobec życia. Wiem,że to iż mam dwoje
                  zdrowych dzieci, to nie oczywistość, ale Wielki Dar Niebios. Staram się
                  wykorzystać każdą chwilę jaka jest mi dana. Jestem tu, nie dlatego, że
                  straciłam wczesną ciążę, nie cierpiałam bardzo, tłumaczyłam sobie, że może to
                  było tylko puste jejo płodowe, nie zdążyła się nawet dobrze ucieszyć,zaraz
                  zaszłam w kolejną. Ta ciąża postawiła mnie na granicy życia i śmierci. Może
                  mnie nie zrozumiesz, ale perspektywa zostawienia dzici samych na ziemi, bez
                  matki była dla mnie bardziej przerażająca niż ewentualna strata dziecka. Może
                  dlatego, że głęboko wierzę, że te dzieci są już ostatecznie bezpieczne u Ojca w
                  Niebie. Po kolejnym pobycie w szpitalu, moja 6 letnia córeczka powiedziała, że
                  jak umrę, to ona naje się mydła, żeby umrzeć razem ze mną. Innym razem z
                  ogromnym bólem powiedziała do męża - wiesz Tatusiu, ale wolałabym, żebyś to ty
                  umarła a nie mama (jest ukochaną córeczką tatusia i czasem zachowuje się tak,
                  jakby mnie wogóle nie potrzebowała)

                  Najgorsze jest to co piszesz, że ci wrażliwi ludzie odchodzą z zawodu. Czytałam
                  kiedyś, że aby zostać ginekologiem trzeba było wykonać ileś przepisanych
                  aborcji. Bez tego nie zaliczali stażu. Wielu wspaniałych lekarzy rezygnowało z
                  tej specjalizacji. Ci co zostali bylu uodpornieni. Czy lekarz, który dokonał -
                  ście czy -set aborcji będzie się przejmował jednym martwym płodem (przepraszam,
                  a dla nich to niestety płód, zadodek a nie dziecko). To było kiedyś, ale ci
                  lekarze jeszcze pracują i uczą następne pokolenia. Bezduszne, cyniczne,
                  zepsute, przekonane o swojej mocy i nieomylności. Brak im pokory - wobec życia,
                  wobec człowieka i wobec Boga.
                • kasia19812 do a.zaborowska1 02.06.06, 22:54
                  zostawiłam ci wiadomosc na priv jak mozesz odczytaj i odpisz. Dzieki
                  • a.zaborowska1 Kasiu Odpisałam!!! 03.06.06, 10:14

                • ajlii Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 03.06.06, 14:31
                  a.zaborowska1 napisała:

                  > Mam wstręt do lekarzy, nie mogę wybrać sie do ginekologa chociaż wiem, że
                  > powinnam (za 2mc chce znowu spróbować) bo tak naprawdę nie mogę znieść, że tak
                  > płytko decydują o cudzym życiu.



                  Czytam Wasz wątek i płaczę.
                  Ja straciłam dziecko nie z winy lekarzy (zabiły ją bakterie), choć mogło się tak stać. Mimo zagrożonej ciąży i wyraźnych instrukcji mojej lekarki: "jak tylko coś bedzie panią niepokoić natychmiast do jakiegolwiek lekarza, bez kolejki wchodzić!" - lekarz dyżurujący w przychodni nie chciał mnie przyjąć. Argumentował że nie jestem jego pacjentką... Wyniki jakie odebrałam rano skwitował "pewnie ciąża obumarła"... Pielegniarki kazały mi jechać do szpitala - 3 godziny później zaczął się już krwotok. Maleńka nie żyła już od kilku dni, nic nie można było zrobić. Ale gdyby to było inaczej... gdyby w jakiś sposób ten lekarz - jego brak reakcji - przyczynił sie do odejścia mojego dziecka... chyba bym rozszarpała drania. Żałuję że prosiłam męża by sie opanował i nie dał gnojowi w mordę...
                  Obecnie obserwuję uważnie pewneggo studenta nauk weterynaryjnych... to też przyszły lekarz, choć zwierząt. Widzę jego "wiedzę" i arogancję... wie już WSZYSTKO. Za rok bedzie mógł leczyć... ile razy zabije zanim nauczy się pokory??? Wliczy to w straty związane z nauką zawodu...? Moja koleżanka - bardzo dobry weterynarz i matka wspaniałej dziewczynki ostatnio mi powiedziała, że byłoby o wiele mniej problemów gdyby młodzi lekarze schowali dumę do kieszeni i uczyli się od pielęgniarek i salowych długo pracujących już w zawodzie. Procedury, teoria to nie wszystko...

                  Pozdrawiam...

                  Ajlii i anielska Ragna
                  • kasia19812 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 03.06.06, 14:36
                    Ja powiem jedno, głupie procedury, sama mało nie umarłam nie mówiąc już o
                    dziecku bo zaczeli ratowac mnie a nie dziecko ;( Ehhh to tak boli...mogli nie
                    ratoać mnie bo jaki sens jest teraz mojego życia.?
                  • a.zaborowska1 Pani Salowa ... 04.06.06, 12:56
                    Głaskała mnie po głowie i mówiła "Nie płacz dziecko Bóg tak chciał, nie płacz
                    bo dostaniesz gorączki" pamiętam przez mgłe ...
                    • zaisa Re: Ksiądz... 05.06.06, 00:32
                      na którego trafiłaś, rónież nie znał swojego zawodu. Nawet gdyby pielęgniarka
                      nie ochrzciła Waszej córeczki, wystarczyłby fakt, że Wy - Jej rodzice
                      pragnęliście Ją ochrzcić, tylko zabrakło czasu...
                      Jeżeli chrzest pragnienia jest ważny, gdy traci się dziecko na skutek
                      poronienia w I trymestrze, nie może być mniej ważny przy większym dziecku. Ale
                      wciąż niewielu księży zdaje sobie z tego sprawę.
            • nati1011 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 05.06.06, 11:14
              Jeszcze jedna myśl mi się nasunęła. Na pewno znajdziesz szpital lub lekarza,
              który na twoją prośbę zaplanuje cesarkę. Coraz więcej lekarzy uwzględnia też
              stan psychiczny pacjentek. Moja koleżanka, która straciła pierwsze dziecko
              przez gestozę też miała zaplanowaną cesarkę - nie było innych wskazań, poza jej
              panicznym lękiem. Lekarz stwierdził, żę nie ma potrzeby obciażać jej dodatkowo
              i tak druga ciąża była dla niej ieszanką szczęścia i koszmaru.
              • a.zaborowska1 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 06.06.06, 09:49
                Nati wiesz !
                Wczoraj dzwoniłam do znajomych. Jedna jest ginekologiem ale bardziej się
                zajmuje endokrynologią niż położnictwem ale powiedziała, że pomoże mi znaleść
                dobrego lekarza, który mnie by poprowadził w następnej ciąży. Powiedziała mi
                również ,że niedość że lekarz prowadzący wyda mi opinnie do cesarki to na to
                musi przystać jeszcze szpital. Wiecie co wszystko wróciło po 8 mc w jednej
                sekundzie powtórzył sie przeżyty koszmar i strach że co że znowu coś złego może
                się zdarzyć. Ta niepewność jakoś blokuje mnie przed zajściem w ciąże. Do
                cesarki podobno bezwzględne wskazania medyczne. No i mogę zapomnieć o jakimś
                dobrym szpitalu: Np. Karową z wspaniałym oddziałem dla noworotków bo tam nie
                robią cesarek.
                Wiem, ze mój lekarz który prowadził ostatnią ciąże i był przy porodzie mówił mi
                że jeśli zechciałabym u niego pozostać to następna ciąża będzie wyglądała
                następująco: napewno cesarka po 38 tc. i ostatnie 2 tyg. szpital na długim ktg.
                Tylko problem w tym, że ja niechce iść do tego szpitala. Mam wrażenie że jak
                tam pójdę to znowu coś złego się stanie. I taką właśnie mamy pomoc dla matek po
                stracie...naprawdę czasami odechciewa mi sie wszystkiego
                • nati1011 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 06.06.06, 10:21
                  witaj agnieszko,
                  z tego co się zorientowałam to jesteś z Warszawy. Na pewno uda ci się znaleźć
                  dobrego lekarza. Może ten co prowadził poprzednią ciąże to nie taki głupi
                  pomysł. Teraz to już na pewno będzie ją dodatkowo monitorował i na zimne
                  dmuchał. Pisałaś wcześniej że nie był zły. Nie wierz w złe fatum. Na pewno
                  wszystko będzie dobrze.
    • nati1011 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 03.06.06, 16:35
      to jeszcze przypadek z mojego miasta z ostatniego tygodnia. Kobieta rodzi
      przedwcześnie w domu, lekarz pogotowia - doświadczony anesteziolog(!!!)
      stwierdza zgon dziecka. W worku foliowym, w nogach matkijedzie do szpitala -
      tam lekarze "odkrywają" że dziecko jednak żyje. 6 dni próbowano ją uratować.
      Niestety. To nie był taki mały wcześniak, 860g - Lekarz stwierdził, że miałby
      szansę.
      • joannajarek Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 04.06.06, 10:36
        Witam.
        Ja tez sie czesto zastanawiam- kto jest winien smierci mojego dziecka?
        .Moze po przeszlo 2 latach od odejscia Zuzi to pytanie jest juz mniej
        natarczywe, ale jednak siedzi w glowie.
        Zuzka urodzila sie 2 tyg przed terminem jako zdrowe( 10 pkt) w mniemaniu
        lekarzy dzieciatko.Wszystkie USG wykonywane prywatnie i w szpitalu nic nie
        wykazaly. W trzeciej dobie po przyjsciu coreczki na swiat kiedy od tylu godzin
        tulilam ja w ramionach, przewijalam, karmilam- zaczela nagle siniec . Zabrano
        mi ja i przewieziono do innego sazpitala( wszystko dzialo sie w Szczecinie).
        Tam okazalo sie sie ze coreczka ma ciezka wade serduszka- brak lewej komory(
        HLHS)i wlasciwie szanse na jej uratowanie sa znikome. Ale dzieki lekarzom
        dowiedzielismy sie ze w Krakowskim szpitalu jestprofesor ktory naprawia takie
        serduszka.
        Nazajutrz Zuzia leciala juz samolotem a my zaraz za nia. Operacje odwlekano ale
        zostala przeprowadzona. Niestety Zazulka zmarala . Miala 2 tygodnie.
        Gdyby lekarze robiacy USG stwierdzili ze cos jest nie tak(zawsze mialam
        napisane ze widoczne sa 2 komory i 2 przedsionki), gdyby chocby mieli jakis
        cien watpiwoesci, gdyby wyslali mnie na bardziej specjalistyczne badania(
        chodzilam prywatnie) gdyby, gdyby......
        Zuzia miala by wieksze sznse na zycie.
        Asia
    • marek.k72 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 06.06.06, 21:54
      Jestem ojcem dziecka, które udusiło się w macicy. Decyzja o cesarskim cięciu
      została podjęta jak zwróciliśmy uwagę, że maszyna do tętna wydaje dziwny
      dźwięk...
      Medycyna w Polsce to skandal a ginekologia to skandal do kwadratu. Mam
      wrażenie, że naprwdę za dużo już tu partaczy.
      Chodzi mi po głowie pomysł powołania stowarzyszenia rodziców ofiar błedów
      ginekologicznych. Co Państwo na to?
      • kasia19812 Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 06.06.06, 23:28
        Jestem jak nabardziej za i od razu wstepuje do tego stowarzyszenia.Także Marku
        możemy stworzyc koalicje, pewnie jeszcze kilka os sie znajdzie.
      • ajlii Re: kto jest winien śmierci tych dzieci????? 07.06.06, 15:53
        A może zrobić listę lekarzy, przez których głupotę, nieudolność czy zaniedbania, dzieci straciły życie?
    • konika1 SZUKAM POKRZYWDZONYCH RODZICóW Z OLSZTYNA 07.06.06, 19:09
      proszę się odezwać. Rodzice, których dzieci "uszkodzili" lekarze. Czekam na priv
Pełna wersja