Nie radzę sobie ze śmiercią synka ....

08.06.06, 20:52
Mój upragniony synek, na którego czekaliśmy kilka lat, odszedł. Zmarł nie
widząc swoich rodziców.
Nie radzę sobie z tą tragedią. Od jego śmierci minęło 62 dni 2 godziny i 29
minut.....
A ja ... chodzę na cmentarz, noszę mu zabawki, i .... przesypiam czas który
mogłabym mu poświęcić. Codziennie alkohol aż zasnę.
On nie żyje a ja razem z nim umieram.
    • monia10000 Re: Nie radzę sobie ze śmiercią synka .... 08.06.06, 21:21
      Witam cie...to dla twojego aniołka...(*)(*)(*)...

      Przykro mi,ze cierpisz...czas naprawde leczy rany..Ja miałam podobna historie
      też czekałam na dzieco tyle lat...i gdy juz sie to stało zaszłam w ciąże to 2
      tyg.przed porodem dowiedziłą sie że moja córeczka jak sie urodzi to umrze bo
      jeat bardz...bardzo chora...Niestety tak sie stało..zmarła po 2
      tyg.zycia..26.06.06rok.minie 1 rocznica,,,kiedy nasz aniołek zgasł...ale walcże
      dla niej co 2 dzień jestm na jej grobiku i wiem ze ona czuwa i jest myslami ze
      mna..tak bardzo mi jej brakuje...Całe moje zycie zmieniło się...Duzo by tu
      pisac,mam nadzieje ze ty tez bedziesz miał dosc duzo siły by walczyć dalej a
      napewno twój aniłek z nieba w tym Ci pomoże...Ja własnie staram sie o
      siostrzyczke lub braciszka dla mojego aniołka i wiem ze ona mi w tym
      pomoze...Pozdrawiam Monia...

      mamusia aniołka Nikoli...
      • kasia19812 Re: Nie radzę sobie ze śmiercią synka .... 08.06.06, 21:40
        Wiem że żadne słowa cie nie pociesza, zreszta ja sama chyba nie umiem siebie
        pocieszyc a co dopiero innych, ale może poczujesz sie lepiej jak dowiesz sie że
        nie jesteś sama że innych tez spotkała podobna tragedia, mało to może
        pocieszające, nie jesteś sama, twój Aniołek czuwa nad Tobą i powiem ci to co mi
        powiedziała jedna dziewczyna każdy dzien przybliża cie do niego bo przeciez
        kiedys wszyscy umrzemy. Trzymaj sie cieplutko
    • kasia19812 Re: Nie radzę sobie ze śmiercią synka .... 08.06.06, 21:40
      Dla twojego Aniołka (**)
    • moniam18 Re: Nie radzę sobie ze śmiercią synka .... 09.06.06, 08:55
      Tak bardzo mi przykro,ze Twój Aniołek odszedł,nie wiem jak Cię pocieszyć,mój
      synek jest z nami chodz cięzko chory i powiem ci cos co niektórym wyda sie
      okrutne,czasem sie zastanawiam co jest gorsze-patrzeć co dzień jak on cierpi,czy
      lepiej było by tesknić tak jak Ty. Naprawde nie wiem.Tak zle i tak niedobrze...
      Przytulam cie mocno,trzymaj sie,nie jesteś sama.
      Światełko dla Twojego Aniołka (*)(*)(*)
      • egafokus Re: Nie radzę sobie ze śmiercią synka .... 09.06.06, 15:11
        nawet nie wiesz jak bardzo cie rozumiem
        moj ukochany synek zmarl ponad miesiac temu (zasnal u mnie w brzuchu-przez
        pepowine), trzymaj sie i wiedz ze nie jestes sama. od smierci synka sledze
        forumowe wątki i wiem ze takich matek jak my jest naprawde bardzo duzo.
        swiatelko dla naszych ANIOŁKÓW (*)(*)(*)
    • mama-oliwki1 Re: Nie radzę sobie ze śmiercią synka .... 09.06.06, 16:07
      Tak bardzo mi przykro...
      Wiem co czujesz, bo moja Córeczka też nas nie widziała, zmarła po cichutku pod
      moim sercem. Tak bardzo za Nią tęsknię..
      To bardzo boli, niewyobrażalnie boli. Niestety nnikt Ci nie pomoże, musisz to po
      prostu przeżyć. Ja też próbowałam zagłuszyć swój ból alkoholem, ale to pomaga na
      prawdę na krótko.
      Kochana-trzymaj się i pamiętaj, że twój Synek jest z Tobą cały czas i choć tego
      nie widzisz to czuwa nad Tobą i jest z Tobą cały czas-pamiętaj o tym. Teraz jest
      ten najgorszy dla Ciebie czas, później - uwierz mi- będzie lepiej, choć nigdy
      nie zapomnisz, będziesz pamiętała, kochała i tęskniła cały czas, ale ten ból
      będzie jakby wyciszony, przyzwyczajony.
      Wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ja też na początku-zaraz po odejściu mojej
      Oliwki- myślałam że to niemożliwe ale minęło 1,5 roku i jakoś trzeba żyć dalej.
      Wiem-to bardzo, bardzo trudne, ale musisz żyć dla Niego, dla swojego Synka,
      który Cię kocha i patrzy na Ciebie tam z góry...
Pełna wersja