ania1505
16.06.06, 23:04
Minął rok i dwa miesiace jak dziś pamiętam swój strach, rozpacz i poczucie
bezśilności jaką wtedy odczuwałam .Z perspektywy roku mój żal i rozpacz
stłumiły się ozyskałam chęć życia.
Co prawda przez to wydażenie stałam się dojrzalsza i bardziej zamknięta w
sobie to wydarzenie nauczyło mnie pokory.Nie Wiem czy poradziłam sobie z tym
problemem staram się nie myśleć chć nie ma dnia abym nie pomyślała o nim .
Moje stosunki z partnerem ochłodziiły się nie wiem może to moja wina, uciekam
od kontaktu fizycznego , boję się nie chcę zajść w ciąże nie przeżyje kolejnej
straty.
Czuję coś jakby rozdzierało mi serce tak bardzo go pragnę jednocześnie
odzucając myśl że kiedyś mogłabym być w ciązy.
Staram się być sam na sam z moim cierpieniem z moim jedynym wpsomnieniem
związanym z nim tą chwilą którą pragnę zapomnieć a jednocześnie zachować w
pamięci jego twarz rączki obraz mojego syna.
nie wiem czy kiedyś będe potrafiła bez niego żyć wiem że to że tłumię to w
sobie nic nie pomoże LE TO MÓJ SPOSÓB NA ŻYCIE