Juleńka i Gracjanek

08.07.06, 20:28
Dawno sie nie odzywalam, bo nie chciałam zapaszeć. Nie chciałam też Waszych
gratulacji i zapewnień, ze będzie dobrze, bo to że jedno moje dziecko odeszło
nie musi oznaczać, że drugie będzie ze mną, zdrowe.
A więc, jestem w 22 tc., ale po kolei...
O Julcię staraliśmy się około 18 mies. (w tym czasie poroniłam w 9 tc. potem
po inseminacji, bo nie dało rady naturalnie zajść w ciąże, poczęła sie nasza
Księżniczka). Julia żyła od pon. do czwartku. Nie w latach, tylko w kilku
dniach... Nie chciałam po tym wszystkim więcej dzieci. To że w ogóle po tym
wszystkim jakoś wegetowałam, było wystarczające. Pół roku nie wychodziłam z
domu, na cmentarz jeździłam po zmroku, zeby przypadkiem nikogo nie spotkać. Do
tej pory sama nie wyszłam z domu, do tej pory boli, no ale... Jak to się
mowi-wpadka!! Po ponad roku znowu byłam, jestem, w ciązy. I to naturalnie,
nawet się nie staralismy, no bo jużnie chciałam. Łzy, strach przed powtórką. I
zaczęło się, znowu problemy, plamienia, skracanie szyjki, szew,leżenie od
kilku mies., szpitale, napinanie brzucha, łożysko schodzące do ujścia. No ale
dzidziuś zdrowy, bo przecież dwa razy nie może powtórzyć się najgorsze, bo
trzeba mieć nadzieję. Do dzisiaj. Po dzisiejszym usg okazało, że nasz
Synek-Gracjanek ma chore serduszko. Najprawdopodobniej czeka Go
najgorsze...Widzieliśmy dziś Jego buzię, śliczny chłopczyk, a jsk kopie...już
od 16 tc. Myślałam, że tak szaleje, bo jest zdrowy, a teraz każdy Jego ruch
boli, nie, nie fizycznie, zastanawiam się ile jeszcze kopniaków zostało dane
mi poczuć. Mężowi nic nie mówię, choć już nie jeden raz mnie dziś uspokajał i
wycierał łzy. Nie chcę, żeby znowu cierpiał, nie On, nie zasługuje na to.
Proszę, nie piszcie, że trzeba mieć nadzieję, wierzyć do końca. Mam już dość.
Poddałam się i czekam na najgorsze, choć kompletnie nie jestem na to gotowa...
Dlaczego???
    • kasia19812 Re: Juleńka i Gracjanek 08.07.06, 20:42
      Nie wiem co napisać, chyba nie ma słów, przykro mi. Może głupie to co napiszę
      ale może będzie dobrze, może lekarz sie pomylił...
    • kaste11 Re: Juleńka i Gracjanek 08.07.06, 20:59
      Gosiu, pamiętam jak strasznie cierpiałaś po stracie Julci.... Wiele razy miałam
      łzy w oczach czytając Twoje posty. A dziś nie potrafię sobie wyobrazić co
      czujesz. Nie wiem dlaczego los bywa tak okrutny. Nie tak powinno być.. Spróbuj
      walczyć. Codziennie będę się modlić o jakąkolwiek nadzieję. Przytulam Cię
      mocno, bo nic więcej nie mogę..
    • annall Re: Juleńka i Gracjanek 08.07.06, 22:18
      nie napiszę, że trzeba mieć nadzieję, że to nie może się powtórzyć- bo sama wiem
      że los jest potwornie przewrotny...
      Ale przytulam Cię- Was tak mocno jak tylko potrafię i wysyłam choć trochę moich
      sił do kolejnej walki...
      i proszę nie poddawaj się- żyj każdym dniem, ciesz się z każdego kopniaczka- to
      ważne dla Twojego synka, dla Ciebie...

      Juleńko mały Aniołku pomóż jakoś przetrwać rodzicom to co nadejdzie...

      Ania
    • weronka77 Re: Juleńka i Gracjanek 09.07.06, 00:08
      A co dokładnie mówią lekarze? Nie ma możliwości pomóc maleństwu? Jeszcze w
      brzuszku mamy? Szlag chce człowieka trafic-niby zaawansowana medycyna i
      wszystko idzie do przodu a tyle ludzi cierpi...
      Mogę jakoś pomóc? napisz proszę.
    • edycia11 Re: Juleńka i Gracjanek 09.07.06, 07:03
      Wiosenna ja także pamiętam Ciebie.
      Nie bardzo wiem co napisać,więc może dwie krótkie historie moich znajomych.
      1.Koleżanka całą ciążę znosiła świetnie,usg nieczego złego nie przewidywało,a
      po narodzinach małej okazało się,że brakuje jej jednej nerki a w serduszku jest
      dziura.Trzeba było dzidzię operować,ale nie natychmiast bo jej stan nie
      pozwalał.Operacja miała się odbyć w 5 miesiącu.Więc dzidzia żyła i czekała,a
      całe stado dobrych ludzi modliło się w jej intencji.I co się okazało? w dniu
      planowanej operacji zrobiono ostatnie badania,na ktorych wyszło,że dziurka się
      zarosła.
      2.Kolejnej koleżance także urodził się zdrowy dzidziuś.Jeszcze w ciąży
      przechodziła szereg rozmaitych badań w tym Echo serca,ktore wyszło
      pomyslnie.Jednak los okazał się okrutny i po skończonym roczku okazało się,że
      dziecko ma wadę serca do natychmiastowej operacji.Mały operację przeszedl kilka
      miesięcy temu i ma sie całkiem dobrze.

      Dlaczego tak piszę? Bo chcę spróbować dać Ci choc cień nadzieji.Wiem,że nie
      potrafisz już wierzyć,dlatego ja będę wierzyć jeszcze bardziej,że Wam się uda.
      Od początku każdej ze swoich ciąż modliłam się za kobiety w odmiennym
      stanie,teraz jeszcze goręcej będę to czynić i polecać Was mojemu Aniołowi
      Jacusiowi.
      Wasza Julcia napewno też Was mocno wspiera.Nie poddawaj się.Wiem,to jest
      trudne,ale spróbuj chociaż zawalczyć.
      • andziaand Re: Juleńka i Gracjanek 09.07.06, 08:52
        witaj
        po czesci wiem co czujesz.Mam za soba 4 ciaze jedna w z 5mies,druga z 3,z
        trzeciej mam syna usmierconego przez szpital i obecny cud tez nie donoszony do
        konca ale jest i jest zdrowy jak ryba.Bedac w 20tyg ciazy lekarze oznajmili mi
        ze syn ma chore serce.Na tym usg bylam sama bez meza i jak sluchalam to co do
        mnie mowia nie wierzylam-dlaczego znowu ja,prZeciez takie sytacje dwa razy sie
        nie powtarzaja!!!!!!Konsultowlam sie z wieloma lekarzami potwierdzali diagnoze
        i koniecznosc porodu w klinice i operacji zaraz po .Tak wiec grzecznie
        doczkalismy do 8miesiaca z wszystkimi mozliwymi akcjami od palmien,krotka
        szyjke , pessar i krowtok w koncu.Krazek trzymal do konca dzielnie , wszystko
        bylo pieknie ale dzidzius coraz mniej sie ruszal , choc wczesniej szalal caly
        czas i tak sobie myslalam jak to mozliew skoro ma chore serduszko ze ma tyle
        sily.Ktg mialam robione ciagle i zaczelo zle wychodzic wiec decyzja cc.Mialam
        calkowite znieczulenie w zw z tym dziecka zaraz nie widzialam.Zaraz przyszedl
        lekarz i powiedzial ze syn i tyle.A ja nie mialam odwagi zapytac jak jest z
        nim.Po kilku godzinach dostalam go na brzuch -wciaz nie wierzac ze go mam.Nie
        zdziwlilo mnie nawet ze pod nosem ma cale sine wzw z podanym chwile tlenem bo
        byl oslabiony moim znieczuleniem.JAk sie okazalo w apgarze tez wypadl slabo,
        dopiero po 3min mial 10pkt.Niekt juz nie moiwl o wadzie serca!!!!!Ja siedzialam
        nad lozeczkiem i patrzylam nie mogac oderwac oczu.A kardiolog okazal sie
        koniecznoscia wz w tym ze maly urodzil sie 5 tyg przed czasem, a u
        wczesniaczkow jest wiecej badan kontrolnych.Na ta chwile maly ma sie dobrze,
        kontrole mamy za kilka miesicy, ale bardziej profilkatyczna anizeli zw z tym co
        stwiedzili wielcy prof . jak maly byl jeszcze w burzuchu.
        Ciezko jest pisac o nadzieji bo ja jej nie mialam po tylu przejsciach ale
        lekarze okazali sie omylni miomo najwyzszej klasy aparatow usg itp.Jestem z
        Toba w tych ciazkich chwilach i wierze ze synek bedzie mial sie dobrze a dla
        Was bedzie cudem ziemskiego zycia)pozdrawiam
        • a.zaborowska1 Re: Juleńka i Gracjanek 09.07.06, 10:20
          Ja nieumiem się modlić. I uważam że na świecie nie ma sprawiedliwosci. Ale mam
          nadzieję, że lekarze się myla i nie jest to ostateczna diagnoza.

          Przytulam
    • aomega Re: Juleńka i Gracjanek 09.07.06, 10:39
      i ja Ciebie pamiętam..
      ale jaka to wada serca? przecież wiele z nich operują w Polsce,zaraz po
      urodzeniu,albo czekaja kilka miesięcy.Jagoda miała operację w 5 msc życia
      (wspólny kanał przedsionkowo-komorowy)i...ma się dobrze.
      Nie trać nadziei.Bądź dobrej mysli..
      przytulam wirtualnie
      (*)dla Juleczki
    • immobilia Re: Juleńka i Gracjanek 09.07.06, 19:33
      Absolutnie nie wolno Ci tak myśleć. Synek ma byc zdrowy!!! Nie możesz swoimi
      myslami sprowadzic tego najgorszego. Nieświadomie poddałaś sie i juz teraz
      przyzwyczajasz sie do mysli o stracie, ale tak nie możesz. Choroba chyba
      jeszcze do końca nie została zdiagnozowana i nie wiesz jaka będzie przyszłość
      Twojego dziecka. A będzie mam nadzieję dobrze. Ja w to gorąco wierzę i życzę Ci
      mnóstwa siły a jemu Mamy rozsądnej i optymistycznej. Pozdrawiam Cie bardzo
      gorąco.
    • aaparzoch1 Re: Juleńka i Gracjanek 10.07.06, 09:50
      Kochana. Los nas doświadcza, ale nie można się poddawać, choć wiem, że to
      trudne mając datkie doświadczenia życiowe. Wada serca - nie piszesz jaka - to
      jeszcze nie wyrok. Zajrzyj na forum :
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24429
      Tu natomiast znajdziesz namiary na najlepszych w kraju specjalistów w zakresie
      USG płodu i serduszek :
      www.sercedziecka.org.pl/index.php?url=3_diagnostyka_wad_serca.inc#1
      Każda mama dla swojego dziecka zrobi wszystko. Nikt nie zapewni nas, że będzie
      łatwo, ale wiara czyni cuda. A pozytywne nastawienie tylko dobrze wpływa na
      dzidziusia. On odbiera przecież wszystkie emocje, a te negatywne mu nie służą.
      Pozbieraj się, bo masz dla kogo. Trzymam kciuki i powodzenia.
      Dla Twojej Juleńki (***)
    • wiosenna10 Re: Juleńka i Gracjanek 10.07.06, 13:28
      Mąż się nie poddaje, na dziś umówił nas do kardiologa dziecięcego, który powie
      coś więcej. Usg robił ponoć najlepszy specjalista we Wrocławiu od wad płodu dr
      Florjański na b. dobrym sprzęcie, więc o pomyłce nie może być mowy. stwierdził,
      że w osierdziu znajduje się płyn. Może on powodować niewykształcenie jakichiś
      części w sercu, zakażenie, co prowadzi do najgorszego. Za bardzo to do mnie nie
      docierało, bo gdy zaczął mówić zrobiło mi się słabo, jedyne co zapamiętałam, to
      słowo "zgon". Wiem, ze płyn w osierdziu pojawia się po operacjach i wtedy za
      pomocą drenu upuszczają go, ale skąd się wziął u naszego Synka, a ciąża jest za
      mała, żeby w razie czego ją rozwiązać za pomocą cc. i ratować Gracjanka.
      Nie mam siły pisać o tym co teraz myślę. Bóg jest dobry i sprawiedliwy???
    • aania25 Re: Juleńka i Gracjanek 10.07.06, 22:55
      Gosiu, ja takze pamietam Ciebie, Twoja corcie i posty ktore czytalam wtedy po
      jej odejsciu. Nie bede Cie pocieszac ze bedzie dobrze, bo nie wiem czy tego
      potrzebujesz. Zreszta sama nie wiem czy bedzie dobrze, moge miec tylko ogromna
      nadzieje ze jednak los sie odmieni i bedzie dobrze. Tak strasznie Ci tego zycze
      z calego serca. Dla Twojej Julenki zapalam swiatelko (*)(*)(*) a Ciebie bardzo
      mocno przytulam wirtualnie. Nie jestesmy w stanie zmienic czasu i biegu zdarzen
      lub losu, ale ciesz sie wlasnie z tych kopniaczkow bez wzlgledu ile ich
      zostalo. A noz nadzieja i wiara zwyciezy. Pozdrawiam,
      Ania, mama Asi i Aniolka (ur. zm. 21.05.05)
      • iziak80 Re: Juleńka i Gracjanek 11.07.06, 21:15
        wiara czyni cuda. Podobnie jak miłość. Modlę się, aby Gracjanek wyszedł cało z
        opresji
        Dla Juleńki (**)
        Gosiu, gdybym mogła, oddałabym Ci moje siły i nadzieję...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja