gosia.kwiatkowska
16.07.06, 19:45
W 6 miesiącu ciąży dowiedziałam się, że moje dzieciątko jest bardzo chore.
Okazało sie że ma roszczep kręgosłupa i wodogłowie. Pól roku nosiłam swoje
maleństwo w brzuchu, czułam jak fika i wszystko było w porządku, wyniki jak
najlepsze, usg ok i tak raptem spadło na mnie to nieszczęście. Lekarze w
prawdzie mówili że sami musimy zdecdować,ale bardziej sugerowali usunięcie
ciąży.To była najgorsza i najdłuższa noc w moim życiu.Znajomy lekarz zajął sie
tym i po dwóch dniach było po wszystkim, ale to co przeżylam nie da się opisa
Tak strszny ból wywołany odpowiednim środkiem i kroplówkami, widok mojego
dzieciątka kiedy na siłe położna je wyciągała, małe nóżki i ten straszny
ból...nie tylko fizyczny.To było 2 tygodnie temu, serce mi pęka, mam wrażenie
że moje życie straciło sens, jedno co pomaga mi się trzymać to mój maż i
wizyta u lekarza umówiona na 3 sierpnia. W niecierpliwości odliczam do niej dn
i liczę, że po wszyskich badaniach które trzeba wykonać jak najszybciej będe
mogła znowu próbować zajść w ciąże.