Nie wiem już co mam ze sobą zrobić?

22.08.06, 21:04
Dawno tu nie zaglądałam. Może chciałam zapomnieć o tym co mnie spotkało.
Igorka nie ma już z nami od roku. Właściwie to nigdy Go nie było. Nie zdążył
poznać tego świata. Im dalej, tym gorzej. Nachodzą mnie myśli: jaki byłby mój
upragniony synek. Pewnie już by chodził i psocił, ale tak się nie stało. Od
tamtego czasu ciągle komplikuje mi się życie. Moje małżeństwo przeszło wielką
próbę, ledwo się udało, moje zdrowie upada, psychika wariuje. Tylko praca
jako tako trzyma mnie przy życiu. Co mam ze sobą zrobić? Tęsknię za moim
dzieciątkiem. Niby miałam nie myśleć o przeszłości, wychodzić w przyszłość -
planować kolejną ciążę. Łatwo powiedzieć, ale gorzej zrobić. Rok starań nie
przyniósł rezultatu, no bo niby jak skoro w ciążę normalnie nie zachodzę.
Tylko ratują mnie te cholerne inseminacje: hormonki, wizyty u ginekologów,
szpitale. Mam tego dosyć!!! Byłam na jednej inseminacji na początku tego
roku, ale nie wyszła oczywiście. Chyba poddałam się, nie potrafię walczyć.
Czy to już koniec? Czy życie nie przyniesie mi już nic? Ja chyba wariuję.
Myśli o dziecku, o Igorku poprostu mnie wykańczają,ale nie sposób nie myśleć,
kiedy w pracy ciągle słyszę: a wie Pani moja wnusia ma miesiąc, wodzi
oczkami, robi minki... A Ja na to mogę powiedzieć: a wie Pani mój synuś leży
sobie na cmentarzu, a co chwile dołączają do niego kolejne dzieci. Przecież
to jest okropne!!! Co mam robić??? Pomóżcie mi proszę, bo nie wiem jak żyć tu
dalej na ziemi bez mojego dziecka.
    • gosiaa_p Re: Nie wiem już co mam ze sobą zrobić? 22.08.06, 21:25
      mogę Cię tylko tak wirtualnie przytulic i pogładzic po głowie.

      ~~~~~~~~~~
      M$M
    • edycia11 Re: Nie wiem już co mam ze sobą zrobić? 22.08.06, 22:27
      Mamo Igorka
      nawet nie wiesz jak często o Tobie myślałam przez ten czas keidy Cię tu nie
      było.Cieszę się,że Twoje małżeństwo przetrwało i wiesz,wierzę,że uda Wam się
      jeszcze począć maluszka tylko nie poddawaj się,proszę.Wiem,że nie jest Ci
      łatwo,wiem,że nadal boli tym bardziej,że brakuje następnych dzieci,ale uda
      się.Tym razem pomodlę się żeby Igorek z moim Jackiem Was mocno wsparli:)
      Przytulam Ciepło:)
      • iromanczuk Re: Nie wiem już co mam ze sobą zrobić? 23.08.06, 20:38
        Dziękuję Ci Edytko, że nie zapomniałaś o mnie i moim synku. Faktycznie zawsze
        kiedy czuję potrzebę by napisać na forum, wspierają mnie te same Mamusie,które
        wspierały mnie od początku. Ja też często o Was myślę, ale chciałabym żeby
        wreszcie spotkało Nas coś dobrego. Twoje słowa "nie poddawaj się, proszę" są
        tak mocne,że w ciągu jednej chwili wraca moja wiara i chęć walki. Nie wiem
        jednak czy to nie jest tylko chwilowe nabranie sił, bo kiedy nie wychodzi to
        znowu się załamuję. Obiecuję jednak, że spróbuję,ale co z tego wyjdzie - to nie
        wiem, pewnie odezwę się znowu za jakiś czas. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę
        wszystkiego naj... i jeszcze raz dziękuję. Iwona
        • magapi Re: Nie wiem już co mam ze sobą zrobić? 23.08.06, 21:07
          Jestem po stracie-to tak niedawno,25 sierpnia będzie 2 miesiące jak nie ma przy
          mnie córeczki Nadusi.Cóż mogę powiedzieć-trzymaj się jak tylko możesz,wierzę że
          będzie jeszcze kiedyś dobrze,kiedyś wstaniesz i uśmiechniesz się...z pomocą
          Aniołka Igorka.

          Małgosia
    • mamaika Re: Nie wiem już co mam ze sobą zrobić? 24.08.06, 12:57
      Nieczęsto yu w tej chwili zaglądam , też straciłam synka ponad rok temu . Mam
      drugiego starszego więc jest mi znacznie łatwiej. Ale brakuje mi mojego małego
      smuka przeogromnie, myślę o nim bardzo często i zwyczajnie psychicznie i
      fizycznie straszliwie mi go brak. Ponieważ wniosłam rok temu sprawę do
      prokuratury o zaniedbanie i fałszowanie dokumentacji medycznej dodatkowo
      wszelkie przesłuchania, ostatnio konfrontacje rozbijają mnie totalnie. Wiesz co
      mi pomaga, choć ryczę wtedy jak bóbr - pisanie listów do mojego maleństwa o tym
      jak go kocham, jak tęsknie, jak mi go brakuje i jak bardzo bym chciała żeby był
      z nami. Może paradoksalnie ale w wielkim dole pomaga mi. Trzymaj się cieplutko
      i wierzę,że uda Ci się. Ja też chcę zostać kolejny raz mamą
    • bamastu Re: Nie wiem już co mam ze sobą zrobić? 25.08.06, 11:47
      myslę, że potrzebujesz pomocy, ale nie od nas. Po pierwsze musisz się pozbierać
      i przestać tak intensywnie myśleć o następnym dziecku. Kiedy będziecie się
      kochać to nie myśl: teraz zajdę w ciążę, bo tak nie będzie.
      Nie gniewaj się, ale uważam, że powinnaś udać się do psychologa, a może
      porozmawiaj z jakimś zaufanym księdzem... To pomaga, łatwiej się pogodzić.
      Ja nie mówię, żebyś zapomniała o dzidziusiu, którego już nie masz... Ja też
      niedawno straciłam swojego ukochanego synka... Jutro skończyłby 4 miesiące, a
      nie ma go już 2 tygodnie...
      Mi pomaga bardzo mój mąż. Bez niego nie dałabym rady. Musicie nauczyć się
      rozmawiać, bo bez tego ani rusz.
      Wycisz się, zrelaksuj, może wyjedźcie gdzieś na parę dni, gdzie z daleka od
      domu i rodziny znajdziecie ukojenie. A wtedy się uda.
      Ja wierzę, że Bóg obdarzy nas jeszcze cudownymi dziećmi i usłyszymy
      słowo "Mama"...
      Nie gniewaj się. Musisz najpierw sobie pomóc. Jak chcesz pogadać, to jestem na
      skype. Mój login to bamastu
    • jola26cz Re: Nie wiem już co mam ze sobą zrobić? 25.08.06, 12:33
      Ja też straciłam synka i też Igorka.Jutro synuś by skończył 2 mce.Też nie moge
      się pogodzić z jego stratą.Nic mnie nie cieszy i nie wiem czy kiedykolwiek bede
      szczesliwa, bo moje najwieksze szczeście odeszlo do aniołków.pozdrawiam.
    • magapi Re: Nie wiem już co mam ze sobą zrobić? 25.08.06, 19:51
      Nie możemy zrobić nic więcej jak czekać na to co jeszcze los nam uszykował.Skoro
      przyjęłyśmy coś tak strasznego jak śmierć cząstki nas samych-naszych
      Aniołków-nic już nie jest w stanie nas zniszczyć.Bądźmy dumne z tego,że jeszcze
      funkcjonujemy.Ja usłyszałam od księdza bardzo ciepłe słowa.Nie zesłościł się,że
      opuszczam msze,że modlitwa ucieka gdzieś i zamienia się w drżenie...tak jeszcze
      musi być,to naturalne...i nie nakazał niczego...mam czekać.
      Czekajmy wszystkie i nie martwmy się złymi myslami i godzinami rozpaczy.Swiat
      płynie dalej i nikt tego nie zatrzyma.Tylko nasza miłość trwa...i tak niech juz
      zostanie.Jestem pewna-znajdziemy ukojenie.
Pełna wersja