jedno z dwojga

23.08.06, 13:28
witam
wreszcie zdecydowałam się podzielić z kimś moim cierpieniem, które przeżywam
każdego dnia na nowo. dwa lata temu nosiłam pod sercem dwójkę chłopców. W
grudniu 2004 urodzili się moi synowie, ale radość trwała zaledwie kilka
godzin. Konradek - mniejszy syn był zdrowiutki, ale Nikodemek - drugi synek
trafił tego samego dnia na OIOM. Miesiąc w szpitalu przeplatał chwile
radości - u zdrowego synka na czwrtym piętrze szpitala i chwile rozpaczy,
zwątpienia i bezsilności na korytarzach OIOMu na piętrze pierwszym. Nikodem
walczył ze wszystkimi możliwymi chorobami i mimo dwóch zdecydowanych popraw
nie udało mu się przezwyciężyć choroby. Odszedł po 29 dniach. Ktoś może
pomyśli że mam drugie dziecko i nie powinnam panikować. Tak mam Konradka,
który jest całym moim życiem. Ale każdego dnia patrząc na Konradka myślę o
Nikodemku. Czy byłby taki jak Konrad, czy śmiałby się w ten sam sposób, czy
tak samo wołałby do mnie mamo? tych pytań jest miliony dziennie, a ja nie
potrafię na nie odpowiedzieć. Patrząc na mojego Konradka, odczuwam brak
Nikodemka i tak chyba będzie już zawsze. Zresztą nie chciałabym zapomnieć o
moim dzielnym chłopcu, po którym nie mam nawet zdjęcia bo żyliśmy nadzieją że
zrobimy je w domu. Piszę bo nie radzę sobie z tym wszystkim, nawet z tak
prozaiczną rzeczą jak kupowanie Konradkowi prezentów czy ciuszków. Mojemu
Nikodemkowi mogę kupić tylko, a może az.... znicz i kwiaty, no i maskotki,
które ktoś z uporem maniaka kradnie z jego małego grobku.
Chciałabym mieć jeszcze dziecko ale boję się że strach o jego zdrowie i życie
jest zbyt silne. A moja przeszłość.... nie wróży zbyt dobrze. Dwa lata przed
urodzinami moich bliźniaków poroniłam w 8 tygodniu ciąży. Nawet nie wiem
jakiej płci mogło być to dziecko. Trudno o tym wszystkim mówić. Dobrze że
znalazłam was. Przynajmniej można wyrzucić swój ból i wspomnieć moję dwójkę
utraconych dzieci.
    • iorek Re: jedno z dwojga 23.08.06, 19:29
      rozumiem. to jasne, że Konradek nigdy nie zastąpi Ci Nikodemka i drugiego
      Aniołka. ból nie minie.
      ja też, mam niewiele lat, wszystko jest przede mną- chociaż nigdy nie wiadomo,
      jak długo jeszcze tu będę- i pamiętam o tym, ale wiem, że nawet kiedy będę
      dorosła, może będę miała własne dzieci, to i tak nie zapomnę o tej Maleńkiej
      Królewnie, którą dane mi było się opiekować przez te niecałe 2 latka. zawsze
      będę się zastanawiać, jaka by była, gdyby żyła.
      życzę Wam i Konradkowi wszystkiego dobrego. nigdy nie traćmy Wiary, że spotkamy
      się w Niebie z naszymi Aniołkami.
      [*] [*] - dla Nikodemka i Aniołka.
      pozdrawiam.
    • aania25 Re: jedno z dwojga 23.08.06, 21:26
      Ten bol nigdy nie minie, moze sie zmniejszyc, lub serce wrecz troche znieczulic
      ale nie minie w calosci. Mi najbardziej dokucza swiadomosc ze moje dziecko
      nigdy nie pozna urokow i cierpien tego zycia. Nigdy nie pojdziemy razem do
      przedszkola, nigdy nie dowiem sie jak minela pierwsza randka, nigdy nie zrobimy
      wesela, nigdy nie dowiemy sie czy to synek czy coreczka odeszla tam od nas.
      Przytulam i dla twjego Syneczka zapalam swiatelko (*)(*)(*)
      Ania
      • zorka7 Re: jedno z dwojga 24.08.06, 08:54
        Bardzo mi przykro z powodu synka, z powodu poronienia... Dobrze, że piszesz o
        sobie.
        Otwartość i chęć dzielenia się tym, co masz w sercu, to krok do normalności,
        naszej normalności - rodziców po stracie. Serdecznie cię pozdrawiam.
    • aniaz-w Re: jedno z dwojga 24.08.06, 09:27
      Edyto, ponad osiem i pół roku temu straciłam jednego z bliźniaków. Pamiętam i
      rozumiem Twoje uczucia.
      I zawsze się zastanawiam, jak wyglądałoby nasze wspólne życie.
      Ale powinnaś zapoznać się z poniższym wątkiem.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=21872099Współczuję.
      Światełko dla Twojego Nikodemka [*]
      Anna
      • aniaz-w Re: jedno z dwojga 24.08.06, 09:42

        Jeszcze raz prawidłowy link
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=21872099Anna
        • aaparzoch1 Re: jedno z dwojga 24.08.06, 10:06
          Dla Waszych Aniołków (***)
          Teraz prawidłowy :
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=21872099
      • edyta7705 Re: do aniaz-w 24.08.06, 10:08
        Cześć Aniu tam nic się nie otwiera, sprawdż jeszcze raz ten link. Aniu czy po
        tylu latach ile Ciebie dzieli od straty inaczej odczuwa się ból. Dla mnie to
        jest na razie niewyobrażalny okres czasu. U mnie miną dwa lata w grudniu a
        czasem czuje jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj. Innym razem mam wrażenie
        że ten koszmar nie przydażył się mnie tylko komuś innemu. Jest mi ciężko bo mąż
        niezbyt chętnie rozmawia o Nikodemku, rodzina nawet go nie wspomina, a moja
        babcia powiedziała po jego pogrzebie "no to wreszcie macie spókój i nie
        będziecie już latać". Zastanawiam się czy może ja zawiniłam, mam wyrzuty
        sumienia że spędzałam z nim tak mało czasu. Wiem że potrzebował mnie także
        Konrad ale do dziś mam poczucie straconych chwil i ogromne wyrzuty sumienia.
        Wiem że ból nie minie, że nauczę się z nim żyć, ale jest tak ciężko. Aniu może
        masz ochotę spotkać się na GG albo przesłać mi maila. Podaję dane: GG 1677869
        adres poczty edyta7705@gazeta.pl
        dla twojego dzieciątka (***)
      • edyta7705 Re: do aniaz-w 24.08.06, 10:18
        Już czytałam. Dlaczego tak musi być że nikt z nami nie chce pogadać? Ba chociaż
        w milczeniu wysłuchać? Pa
        • aniaz-w Re: do aniaz-w 24.08.06, 20:44
          Niektórzy chcą rozmawiać, ale większość ludzi, którzy nie przeżyli straty
          dziecka nie wie, jak się zachować, co powiedzieć... Przecież słowa nic nie
          zmienią - myślą niektórzy. Ale ja swoją żałobę wygadałam. Wspominałam Maciusia
          i opowiadałam o nim dużo wszystkim. Niektórzy znajomi nie wytrzymali -
          przestali nas odwiedzać.Inni mieli ten dar umiejętności słuchania - jestem im
          za to wdzięczna. Szukaj takich ludzi.
          Jak długo trwała żałoba? Myślę, ze trwa nada. Ale nie jest to świeża rana,
          tylko blizna. Przy życiu i przed pogrążeniem się w kompletnej depresji
          utrzymywała mnie myśl, że jest jeszcze jedno dziecko, które mnie potrzebuje i
          które nic nie jest winne temu, że pozostało na świecie. Że nie można obarczać
          go naszym, rodzicowym smutkiem.

          Pomodlę się za Ciebie i Twoje Dzieci
          Anna

          To nasza historia:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=35632306
        • aniaz-w Re: do aniaz-w 24.08.06, 20:49
          Jeszcze jedno. Mój mąż też nie rozmawiał o Maciusiu. Myślę,że przeżywał to po
          swojemu, w ciszy. Ale myślę również, że on się bał, że te wspomnienia pogrążają
          mnie w większym smutku. Bał się o mnie. Może Twój mąż też ma takie obawy?
          Anna
    • jolkax Re: jedno z dwojga 04.09.06, 14:13
      Hey witam Cię serdecznie. Czasem tu zaglądam. Mam syna, który jest moim trzecim
      dzieckiem. Pierwszy raz poroniłam później po kilku ltach doczekaliśmy się
      bliźniaków chłopców. Chłopcy urodzili się ponad dwa miesiące wcześniej i pomimo
      niezłej wagi 2400 i 2350 pierwszy synek zmarł w drugiej dobie życia. Przyczyna
      wcześniactwo udało nam się załatwić aby nie robiono sekcji. Nie byłam nawet na
      pogrzebie synka bo zostałam w szpitalu z drugim dziciaczkiem. Minęło już 13 lat
      boli okropnie ale żyjemy dla małego. Nie starczyło nam ani odwagi ani siły i
      nie mamy drugiego dziecka mały jest jeden. Musisz mieć wiele siły tak aby
      synek, który żyje i jest nie wychowywał się w cieniu straty braciszka. To
      największe wyzwanie dla Was jao rodziny a lekko nie jest. Bardzo uważam aby
      roczek, urodziny czy komunia małego były zwyczajne radosne. On nie może w dniu
      swoich urodzin przeżywać z nami żalu. W dniu pierwszej komunii rano byliśmy z
      mężem na cmentarzu sami chcielibyśmy aby nie myslał w tym dniu. Chodzimy razem
      na cmentarz rozmawiamy mały kiedyś zapytał - mamo czy to dobrze, że to właśnie
      ja się uratowalem? Ups piszę nieskładnie bo nie udało mi się nie popłakać.
      • edyta7705 Re: jedno z dwojga 04.09.06, 21:48
        Witam Cie Jolux. Bardzo mi przykro. Nie poptrafię napisać nic więcej. Dopóki
        nie zaglądałam na tę stronę myślałam że jestem jedna na całym świecie z
        problemem straty jednego z bliźniąt. I choć wiedziałam że to nie może być
        prawda czułam się samotna i załamana. Teraz czytam te posty i załamuję się
        coraz bardziej. Dlaczego tak wiele z nas musiało doświadczyć straty dziecka.
        Nie rozumiem, nie zrozumiem. Zyjemy tak zeby Konrad nie odczuł smutku po
        bracie, ale wtedy gdy się śmieję i szaleję z nim na podwórku, w
        domu............mam okropne wyrzuty sumienia? nie wiem jak to nazwać gdzieś w
        środku mam wrażenie że Nikosiowi jest przykro że on nie doświadczył takich
        chwil, że go nie ukocham, nie kupie superzabawki, nie pobawię się w berka.
        takie tam prozaiczne rzeczy. Siedzi we mnie to poczucie i okropnie mi
        doskwiera. Teraz Konrad jest jesczze mały ale bardzo boję się pytań o brata.
        Twój ból nie minął. Mój chyba też nie minie. To chyba niemożliwe, jak każdego
        dnia patrzy się na swoją połówkę szczęścia. Dlaczego musieli odejść. Pozdrawiam
        bo i mnie zbiera się na płacz.Wiesz że czasem brak mi już łez. Nikoś żył 28
        dni - dziękuję Ci Kochany Syneczku że tak długo byłeś z nami. kocham Cię.
        Pozdrawiam Cię Edyta.
        • bernadka.1 Re: jedno z dwojga 05.09.06, 12:07
          Witaj. Mogę sobie wyobrazić co czujesz. Ja straciłam w jednym miesiącu synka
          Kamilka i w tym samym miesiącu urodziłam jego braciszka Bartusia. Ogromny ból
          po starcie Kamilka nie pozwala mi się w pełni cieszyć z tego że mam Bartka.
          Czasami mam wrażenie jakbym kochając Bartusia odbierała część miłości jaką
          czuję do Kamilka. Tyle myśli kłębi się w mojej głowie, nawet nie umiem znależć
          słów, którymi mogłabym opisać co teraz czuję. Tak ciężko mi zmagać się z
          codziennością. Wiem że mój ból nie minie nigdy, wiem że trzeba się nauczyć żyć
          z tym bólem. Pozdrawiam Cię serdecznie. Bernadeta
          --
          Kamilek
          • agalew Re: jedno z dwojga 05.09.06, 14:13
            dziewczyny! stwórzmy taką jakby grupę wsparcia dla siebie.... bo kto inny nas
            zrozumie , wysłucha ...jak nie my same.Miałam sytuacje podobną do
            Bernadki, ....pozdrawiam was serdecznie
            aga: agalew@gazeta.pl, gg 5501294
    • edyta7705 Re: jedno z dwojga 05.09.06, 13:33
      Część wam silne kobietki. Dla naszych dzieciątek - aniołków (***), dla naszych
      pociech które sa z nami wszystkiego co najlepsze, a dla nas dużo sił na te
      trudne momenty. Możemy zawsze pogadać jeszcze raz dla was wszystkch moje namiary
      edyta7705@gazeta.pl
      GG1677869
      Bądźmy dla siebie wsparciem. Dziękuję z całego mojego popękanego serca za wasze
      posty. Do usłyszenia.
      pozdrawiam Edyta
Pełna wersja