matuska
30.08.06, 19:01
Nigdy nie myslalam ze bede pisac na tym forum, a jednak pan bog zadecydowal
inaczej
Wlasnie dzis wrocilam ze szpitala; zaczelo sie w niedziele od wizyty w
szpitalu.W patek wieczorem czulam tylko raz wieczorem ze maly sie rusza ,
pozniej w sobote cos bylo ale niewiem juz czy to byla macica ktora sie
kurczyla czy tez maly sie sie chwilke przekrecil, ale wieczorem juz kompletnie
nic nie czulam .Myslam ze maly poprostu spi .W niedziele pojechalam do
szpitala i okazalo sie ze mojemu aniolkowi serduszko juz nie bilo.Musialam
oczywiscie sama urodzic.Urodzilam w nocy o 2.58 , 29.08.06.Moje malenstwo
mialo pepowine okrecona na szyjce na tyle ciasno ze nawed palec sie miedzy nie
miescil. Moj synus byl juz taki duzy , wazyl 2655 g i mial 49 cm , mogl kurwa
przeciez zyc .Zastanawiam sie czemu pan bog jest taki niesprawiedliwy, od 2
lat ciagle mam pecha, jak nie meczarnia z ex, to teraz pan bog mi zabral to na
co czekalam tyle lat .Teraz przedemna pogrzeb, niemam sily , jestem strzepkiem
czlowieka, niewierze juz w lepsza przyszlosc, bo przeciez juz tak nieduzo mi
brakowalo aby urodzic.To byl 33 tydzien ciazy