co dalej?

31.08.06, 10:28
Witajcie. Tak strasznie doświadcza nas życie. Drugiego lipca straciłam mojego
ukochanego synka Kamilka, który 15 września obchodziłby swoje drugie
urodziny. Przeszedł w czerwcu operację serduszka. Wróciliśmy do domu, Kamilek
bardzo się cieszył, był pogodny i uśmiechniety. Wydawało się że teraz może
być tylko lepiej. Tak bardzo byliśmy szczęśliwi tym bardziej, że
oczekiwaliśmy narodzin naszego drugiego synka Bartoszka. I nagle wydarzyło
się: Kamilek odszedł tak nagle na moich rękach, nawet nie wiem dlaczego. Ta
noc zostanie ze mną do końca życia. Odszedł cichutko i spokojnie.Do teraz nie
wierzę w to co się stało, cały czas wydaje mi się że to się nie stało.
Cierpienie, ból a przecież 28 lipca przyszedł na świat braciszek Kamilka. Jak
to możliwe, że w tym samym miesiącu straciłam synka i urodziłam. Tak nie
mogło się stać, to nie tak miało być. Ból nie pozwolił nam cieszyć się z
narodzin Bartusia tak jak na to zasługiwał. Każdego dnia przy każdej
najmniejszej czynności jest ze mną Kamilek. A co z codziennymi zajęciami i
opieką nad drugim synem. Czasami mam wrażenie że wypaliłam się dla Kamilka że
teraz życie upływa gdzieś obok. Wiem że Bartuś potrzebuje miłości. Bardzo się
staram, ale czasami tak ciężko..... Jak sobie z tym poradzić, czas nie leczy
ran nie wierzę w to, nie wiem jak sobie z tym poradzę. Bernadeta.
    • ruda110 Re: co dalej? 31.08.06, 15:52
      Kochana przytualm Cię serdecznie, życzę siły do życia.
      Światełko dla Kamilka (*)(*)(*)
      Monika-mama ciężko chorej Maryni
    • moniam18 Re: co dalej? 31.08.06, 17:35
      Życze dużo sił,bo nie wiem co mogłabym napisać,poprostu łzy cisną sie do oczu.
      Światełko dla Kamilka (*)(*)(*)

      mama chorego Kubusia.
Pełna wersja