Miałam w ramionach Anioła...dziekuję wszystkim

08.09.06, 16:50
Jeśli ktoś pochylił się nad moimi postami w lipcu,wie,że nastał dla mnie
czas nie tylko żałoby po stracie wyczekiwanej po 9-letniej córce kolejnej
córeczki-Nadusi...ten okropny czas przetrwałam dzięki Wam,bo zmagałam się ze
stratą,z problemami z córką,no i wreszcie z problemem małżeńskim.Niestety ja i
mój mąż(choć solidarnie czuwający przy chorej Nadusi),pogubiliśmy się
zupełnie.W połączeniu ze starymi sprawami,które nieoczekiwanie dołączyły do
naszego cierpienia..dało to efekt straszny-byłam zdecydowana na rozwód.

Modliłam się do Boga i prosiłam o radę Nadusię...prosiłam o radę Was...

Nieoczekiwanie niepostrzeżenie odnalazłam spokój...dałam jeszcze raz
szansę mojemu mężowi.Gdyby nie Nadusia...nie bylibyśmy pewnie razem...teraz
już wiem dlaczego zszedł na ziemię Anioł,dlaczego trzymałam go w
ramionach...nigdy wcześniej nie doceniałam potęgi miłości...dziękuję!

Małgosia-mama Weroniki i Anielskiej Nadusi
    • monawk Re: Miałam w ramionach Anioła...dziekuję wszystki 08.09.06, 17:40
      I tak trzymać!:)
      W tym kierunku trzeba myśleć, Małgosiu.

      Ja właśnie wróciłam od księdza. Byłam zamówić mszę. Dziękczynną. Za to, że dzięki Kubie ustawił nam się na nowo system wartości i za przyjaciół, którzy byli nami wtedy i są teraz, po jego śmierci.

      I jeszcze jestem w trakcie ustalania, aby w naszym kościele 15 października była również odprawiona msza z okazji Dnia Dziecka Utraconego - o siłę dla rodziców tych dzieci. Siebie mam też tu na myśli:)...
    • ruda110 Re: Miałam w ramionach Anioła...dziekuję wszystki 08.09.06, 20:19
      Małgosiu bardzo się cieszę, że masz w serduszku więcej spokoju i nadziei.
      Trzymaj się ciepło; pamietam o Tobie w modlitwie.
      Monika
    • danusia1958 Re: Miałam w ramionach Anioła...dziekuję wszystki 08.09.06, 23:10
      Malgosiu... moja mama mi kiedys powiedziala " zycie moze byc piekne ale trzeba
      umiec wziasc je na rece i przeniesc je przez cale swoje zycie" ...wiec nies je
      Malgosiu dalej, by bylo piekne... zycze ci wytrwania , sily ,milosci i
      spelnienia wszystkich marzen ...tych wielkich i tych malenkich co leza na dnie
      serca....Pozdrawiam babcia Aniolka Natalki (*****) dla Nadusi
    • magapi Re: Miałam w ramionach Anioła...dziekuję wszystki 09.09.06, 22:11
      Mój Anioł był słodki,uśmiechał się do kolorów,zachłannie szukał matczynego
      mleka,spał w nocy,w dzień tulił zabawnie rączki do buzi i pakował paluszki do
      ust.Mój Anioł pokazał mi prawdziwy wymiar miłości,miłości ponad życiem.Mój Anioł
      był z nami zaledwie 55 dni.Mój Anioł rozmywa się w pamięci obrazów,zapachów i
      dźwięków.Wiem jedno-był tu na ziemi,w naszym domu,w moich ramionach...a teraz
      jest tylko i aż w sercu.Zapamiętany trwogą o bicie serca,bojaźnią o
      oddech,strachem o przyszłość...której już nie będzie.Mój Anioł...Nadusiu-kocham

      Małgosia-mama
      • moniam18 Re: Miałam w ramionach Anioła...dziekuję wszystki 10.09.06, 11:29
        Nigdy nie słyszałam tak pięknych słów Małgosiu,to pewne Twój Anioł był na ziemi
        "przez chwile" przy Tobie, a i teraz jest juz na wieki.

        Dla Nadusi (*)(*)(*)

        Pozdrawiam mama chorego Kubusia
      • magapi Re: Mój Anioł... 15.10.06, 20:48
        ...był słodki...i jest już szczęśliwy,zdrowy...nie połyka lekarstw,nie gra do
        snu maszyneria szpitalna,żył nie kaleczą wenflony,zastrzyki nie niosą
        niepamięci,uspokojenia...mój Anioł słodkimi ustami pije nektary słodkie i
        wdzięcznymi rączętami macha z oddali,fika nóżkami...mój Anioł czuwa nade mną,nad
        nami...tylko nie wiem,co mam odpowiedzieć Weronice,gdy prosi...mamo,wychowaj mi
        w brzuszku żywą siostrę,mamo,proszę,proszę...co mam powiedzieć...co zrobić...
        • danusia1958 Re: Mój Anioł... 15.10.06, 21:02
          To bardzo trudna prosba...i jeszcze prosba dziecka...Malgosiu tylko Ty mozesz
          Jej odpowiedziec...i tylko tak , jak dyktuje Ci serce...sle swiatelko z mojej
          swieczuszki...
        • monikarz Re: Mój Anioł... 15.10.06, 21:39
          też mam nadzieję, ze mój Tymuś już nie cierpi i że szczęśliwy patrzy na swoich
          rodziców. Nie mam innego dziecka...
          Ja mam nadzieję, ze to kiedyś Tymuś poprosi mnie w snach o braciszka lub
          siostrzyczkę. I jak to się spełni to będzie dbał o rodzeństwo. A potem wspólnie
          będziemy pielęgnować miłośc i pamięć Tymoteuszka
    • aania25 Re: Miałam w ramionach Anioła...dziekuję wszystki 11.09.06, 22:06
      Malgosiu, to milo slyszec ze spokoj zagoscil u Ciebie. Bardzo pieknie to
      napisalas, bo prawdopodobnie wszystko bylo za sprawa Twojego Aniolka.
      Pozdrawiam i zycze dalej spokojnych chwil.
      Ania
    • magapi Re: Miałam w ramionach Anioła...dziekuję wszystki 23.10.06, 09:17
      Pożółkły liście na drzewach...nie zauważyłam.W tym roku nie łapałam zachłannie
      ostatnich ciepłych promieni...zachłanna jest tylko moja miłość do Ciebie mój
      Aniele...z niewycałowanymi stópkami i niedogrzanymi rączkami.Tak bardzo Cie
      kocham Nadusiu...A dzisiaj jest dzień kiedy znowu naiwne pytanie dlaczego
      przysłania mi swiat...
      • hania731 Re: Miałam w ramionach Anioła...dziekuję wszystki 23.10.06, 09:32
        Małgosiu!To tak jak ja,mam dzisiaj straszny niepokój.
        Nie pojechałam dzisiaj do Lublina.Nie mogę patrzeć na te wczesniaczki w
        inkubatorach,na duże dorodne dzieciaczki,którym coś przeszkadza dalej żyć i
        leżą tłuściutkie i różowe pod respiratorem i wyglądają jak Hania wyglądała,a ja
        od nowa to wszystko przeżywam.
        Gdy w piątek usłyszałam jak koleżanka informuje rodziców,że owszem noc dziecko
        przeżyło,ale dalej jest w stanie krytycznym i nie wiadomo co bedzie dalej,to
        widzę nas stojących w korytarzu na OIOM-ie w Warszawie i słyszących tylko to,że
        żyje,a nie dopuszczających do siebie,tych drugich słów,że jest bardzo źle i nie
        wiadomo co dalej.
        Dlaczego?...Nie zadaję sobie tego pytania,ale cały czas je słyszę w swoim sercu
        w swojej głowie.Dlaczego umarła,wiem,cała moja wiedza medyczna pozwala mi to
        ogarnąć bardzo dokładnie,ale dlaczego była chora?Dlaczego ona?Nasza kochana
        jeszcze przed poczęciem?
        Wiem i nie wiem,rozumiem i nie rozumiem.
        • magapi Re: Miałam w ramionach Anioła...dziekuję wszystki 23.10.06, 15:27
          Dokładnie tak...także rozumiem to i nie rozumiem zarazem...
    • magapi Re: Miałam w ramionach Anioła...4 miesiące temu... 25.10.06, 19:44

      --...4 miesiące temu odeszła od nas nasza wyczekiwana dziewczynka...nie
      wierzyłam lekarzom...ale serce stanęło...płakać nie umiem...tęsknię
      nieprzytomnie...
      Małgosia-mama Weroniki*9 lat* i Anielskiej Nadusi *2 maja 2006 -25 czerwca 2006
      • lhotse71 Re: Miałam w ramionach Anioła...4 miesiące temu.. 25.10.06, 20:51
        Małgosiu Kochana, to niezwykle piękne i głębokie słowa, straszliwie osobiste i
        przepełnione ogromną miłością i tęsknotą za Nadusią ... przytlam mocno i
        zapalam światełko dla Cudownej Malutkiej Dziewczynki (*)(*)(*) Dbaj o Mamę
        Nadusiu, jest tu nam wszystkim ogromnym wsparciem ... musisz być z niej bardzo
        dumna Księżniczko!
      • danusia1958 Re: Miałam w ramionach Anioła...4 miesiące temu.. 25.10.06, 22:58
        ...Malgosiu...tesknota bedzie Ci towarzyszyc zawsze...Mozna tylko czasami
        oderwac sie od niej na chwile...czasami najblizsza przyszlosc jest pelna
        niepokoju bo tracimy cos...kogos z oczu...ale trzeba miec odwage na marzenia bo
        nie bedziemy miec sily do walki o nasze szczescie...czasami tesknota jest
        silniejsza ale nie poddawaj sie...musimy brac i to , co przynosi nam obecna
        chwila i przyjac to z odwaga, wiara , nadzieja i miloscia , ktora trzeba
        podzielic na czas PRZED i na PO...przytulam i pozdrawiam cieplo....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja