kropa14 Re: ROK TEMU MOJ SYNEK JESZCZE ZYL 10.09.06, 13:10 Narazie jakiś czas tak bedzie bedziesz czuła, ból tak ogromny ze nie dozniesienia, bedziesz czuła poprostu jak peka ci serce jak tesknota przeszywa twoje matczyne ciało, ale kiedys to minie mówie ci jak moja ciocia straciła córka po 12 latach miłości przywiązania, tak w pewnym momęcie przez wypadek zgasła, ciocia przezyła to strasznei zreszta jak cała rodzina ale teraz wie ze miłość zwyciężą wszystko bo twój dzidziuś zawsze bedzie twoim dzieckiem i kiedys spodkacie sie tak w królestwie tego wszechmocnego.Więc daj czasowi czas tylko on leczy rany...... Odpowiedz Link
magapi Re: ROK TEMU MOJ SYNEK JESZCZE ZYL 10.09.06, 13:42 Kochana-moja Nadusia odeszła 25 czerwca tego roku,choć była chora i po operacji,nie spodziewaliśmy się,że nagle serce zatrzyma się.Ty nie tuliłaś swojego dziecka w ramionach i myślę,że dlatego Twoje cierpienie jest bardziej intensywne. Ale tak sobie myślę,że im dłużej ma się kogoś na ziemi,tym trudniej się pogodzić z jego stratą...sama nie wiem...każdy ma swoją wrażliwość.Ja w tym krótkim na ziemski sposób licząc czas(niecałe trzy miesiace),przeszłam wszystkie straszne etapy żałoby:cierpienie,bezsens,rozpacz,zwatpienie,chęć zniknięcia,żałość,opryskliwość i pretensje do innych,pustkę w sercu,brak uczuć,ogromną tęsknotę,płacz nieustajacy...stan depresyjno-nerwicowy...prawie rozwiodłam się z mężem.Nie wierzyłam,że może być trochę lepiej.Ale jest!Pomogło mi to Forum(jeszcze raz dzieki),pomógł mi Bóg,do którego poszłam z modlitwą,początkowo nieporadną i bylejaką...z czasem poczułam i zrozumiałam,że niczego nie zmienię,że kocham niematerialną duszę i tęsknię,ale mozna z tym żyć.Poszłam do pracy(a pracuję z dziećmi).Nie mówie,że jest dobrze,bo nigdy nie będzie super,ale mogę chodzić,oddychać i nawet uśmiechać się.Mogę i muszę żyć.Mam nadzieję,że jeszcze kiedyś usłyszę i dotknę maleńkiego człowieka,który będzie moim dzieckiem...jeśli tylko Bóg na to pozwoli... Pomyśl o tym co może być,pomódl się,znajdziesz odpowiednią dla Ciebie drogę.Tu na forum jesteśmy my-kobiety takie jak Ty,bezpowrotnie zranione,ale z nadzieją... Pozdrawiam...Małgosia Odpowiedz Link
matuska Re: ROK TEMU MOJ SYNEK JESZCZE ZYL 10.09.06, 17:31 Kochana wiem co czujesz i lacze sie z Toba w bolu i cierpieniu, bo teraz ja to samo przechodze co ty, moj synus tez zasnal we mnie, tylko u mnie to wszystko jest jeszcze takie swierze , bo bylo to niedawno Odpowiedz Link