hania731
14.09.06, 20:22
Moja cudna Hania!Dzisiaj skończyłaby roczek,a dokladnie pół roku temu odeszła
od nas.Myślę,że jest jej lepiej u Boga,tylko dlaczego to tak boli,że jej nie
mamy.Dziwny spokój spływa na mnie,jak pomyślę,że ona już nie cierpi i
cierpieć nie bedzie.Ale moja tęsknota jest bardzo przyziemna.
Czuję wyrzuty sumienia,że żyję,a jej nie ma,nie zdarza mi się beztrosko
śmiać,bo jak się roześmieję,to mam wyrzuty,że to robię,przecież moje dziecko
nie żyje.Każdy dzień pokazuje mi,że inaczej niż jest, nie będzie, żebym nie
wiem co robiła i jak bardzo tego chciała.
Jeszcze zadaję pytanie dlaczego nas to spotkało.I żyje dalej,czasem
chciałabym płakać przez całe dnie i pogrążyć się w moim bólu i żalu,może to
pomogłoby mi?
Od 4 miesięcy zaglądam tu do Was,dzisiaj piszę,bo tylko Wy,które straciłyście
swoje skarby,tak jak ja,możecie mnie zrozumieć.
Dzisiaj pojechałam po pracy do niej na cmentarz,zobaczyłam siedzącą na ławce
przy grobie Hani moją mamę i serce mi pękło na kawałki po raz kolejny jak
zobaczyłam babcię,która zamiast na torcie zapaliła jedną świeczkę na rabatce
z kwiatuszkami.
Przepraszam,że tak piszę bez ładu i składu,ale musiałam dzisiaj do Was
napisać.