szklanapulapka2
25.09.06, 23:18
Proszę o zapalenie lampki. Nie bardzo mogę dziś dojśc do siebie. Jestem
nauczycielką, uczę w gimnazjum. Dziś dowiedziałam się o strasznym wypadku
jaki miał miejsce w nocy z soboty na niedzielę. Trzech młodych ludzi jechało
na motorze. Nie znałam tego, który prowadził motor, ale z pozostałych dwóch
jeden był z mojej poprzedniej klasy i drugiego też uczyłam. skońzył gimnazjum
2 lata temu. Mądry, poważny chłopak. Nikt nie wie, co go napadło, żeby w nocy
wsiąść z kolegami na mator. Jego rodzice byli na zjeździe swojej byłej klasy.
O 1 w nocy motor na którym jechali chłopcy uderzył w słup. Krzysiu zginął na
miejscu. Uderzył głową w słup tak, ze wypłynął mu mózg. Tragedia, obłęd. Dwaj
pozostali chłoppcy żyją, ale są w szpitalu w cieżkim stanie. Rodzice Krzysia
dostają obłędu. Matka po wypadku biegała jak szalona, szukała swojego dziecka
w szafach, u sąsiadów. Tragedia. Boże... Zapalcie mu lampkę, proszę.