edyta7705
28.09.06, 19:54
Wydaję się że już oswoiłam swój ból po stracie mojego ukochanego syneczka,
umiem żyć z rozrywającym bólem serca i smutkiem przeplatanym momentami
radości jakie daje mi mój drugi synek. I choć przez całe 28 dni pełnego
cierpień życia mojego dziecka-aniołka żaden z lekarzy nie dawał nam cienia
szansy na jego przeżycie to chyba nigdy nie dopuszczałam do siebie tej
myśli.Nie potrafię zyć z jednym!!!!! Najgorsze są te chwile mojego życia gdy
pod wpływem jakiegoś maltkiego impulsu kolejny raz dociera do mnie świadomość
że nikt i nic nie jest w stanie odwrócić biegu rzeczy, że nikt i nic nie
pomoże już mojemu synkowi , że nikt go nie zwróci nam - rodzicom którym świat
rozpadł się na miiony drobnych kawałeczków.Zabrano nam te pojedyncze malutkie
nadzieje, które tliły się w nas gdy mój kochany syneczek walczył na jego
śoddziale OIOMu i dawały nam siłę do życia. Nie wyobrażałam sobie, że gdy
sprawdzą się diagnozy lekarskie i Nikoś odejdzie, normalnego życia. Myślałam
że świat będzie musiał się skończyć. Świat się nie skończył, ludzie
zapomnieli a ja żyję chyba tylko dzięki JEGO Anielskiej Miłości i dzięki jego
bliźniaczemu bratu.
Kocham Cię synku.Mam nadzieję że widzisz jak każdego dnia uśmiecham się do
Ciebie.