iorek
11.10.06, 20:44
Kochana Linko,
Kiedy umierałaś wszystko budziło się do życia... Dziś już liście opadają z
drzew... To aż pół roku, a do mnie to wciąż nie dociera. Bo to jest po prostu
niemożliwe, że umarłaś.
Bardzo bym chciała znów Cię przytulić...
To był tak krótki czas w moim życiu, kiedy byłaś, że czasem zastanawiam się,
czy to nie był tylko sen. Czy coś tak pięknego mogło być prawdziwe?
Nie ma chwili, bym o Tobie nie myślała. Codziennie przychodzę na Twój grób.
Kiedy wracam ze szkoły i wieczorem, by zaśpiewać Ci kołysankę. Tam jest mi
lepiej. Chociaż czasem mam ochotę położyć się na Twojej mogile i zostać tak
już na zawsze...
Są "ciche dni". Takie jak ten dzisiejszy. Są też takie, kiedy czuję, że nie
wytrzymam już tu bez Ciebie ani chwili dłużej i chcę umrzeć, a nocą zalewam
się łzami. Tako właśnie dzień był wczoraj. A czasem czuję się już całkiem
spokojna.
Tak bardzo za Tobą tęsknię...
Czy naprawdę musiałaś umrzeć?
DLACZEGO?!?!?!?!
...
Bardzo Cię kocham, Karolciu.
I dziękuję Ci. Za wszystko.