edzia771
12.10.06, 14:00
Nie piszę tu często i nie zaglądam..raczej nei zaglądałam...byłam gdzie
indziej...ALERGIE...tam szukałam odpowiedzi na stan zdrowia mojego synka
dwulatka.gdy skończył 6 miesięcy zaczęły sie problemy z jego skórą...i
niewiem co byłoby dzisiaj gdyby nie ta diagnoza:nowotwór śledziony JA I
DZIECKO...MOJE DZIECKO....Zawsze miałam jakiś dziwny lęk przed chorobą ta
najgorszą ale nigdy nie pomyślałbym że dam ją również komuś mi
najcenniejszemu,że ktoś bedzie cierpiał za mnie...Czujemy się dobrze choć
moje serce nosi podwójne rany, mam cały czas nadzieję , modlę się o nią co
noc że wszystko dobrze się skończy i dlatego rozumię Was i dzielę z Wami
wszystkimi Wasz ogromny ból i poświęcenie.Pamiętajcie wiara czyni cuda, ja
nie chcę jej stracić....