magapi
19.10.06, 20:54
Chciałabym czasem napisać tak coś,co mnie gnębi,co dusi,a czego nie mogę
nikomu powiedzieć,nikomu oprócz Was...takie jakieś rozterki,głupie
myśli,szalone wspominki...filozofowanie nienaukowe...
Dołączcie...
Czasem gdy patrzę na zdjęcia mojej Nadusi nie wierzę.Nie wierzę,że była...taka
słodka i zniknęła???Może to tylko jakiś sen...próba jakaś...Małe ciałko nie
zostawiło nam śladu.Nie ma już łóżeczka,zabawek...w domu normalnie...jak
kiedyś...czy Ona była?Taka cudnie spokojna...i taka chora w niepojęty
sposób,taka chora,że nie zauważyliśmy,że ucieka do nieba...A ja żyję prawie
normalnie,kroję kanapki,gotuję zupę i wieszam skarpetki na sznurku...jestem
czasem zła,czasem uśmiechnięta,czasem zamyślona...czy Ona była?
Gdybym popatrzyła na siebie z boku...powiedziałabym...nic się nie
stało,przeżyła to i już jest dobrze...ale nie stoję z boku...jestem sama w
sobie,zakręcona w pamięci i zapomnieniu,rozdarta pomiędzy ziemią a niebem,taka
niedokończona jak moja macierzyńska miłość.Dziękuję Nadusiu,że pozwalasz mi
na ukojenie...