sibeliuss
26.10.06, 22:10
A kiedy nadszedł czas Maryja przyszła po niego, wzięła go za rączkę i
zaprowadziła do Ojca. Dreptał za nią, a w rączce trzymał grzechotkę, którą
oznajmiał innym Aniołom swoje przybycie. A kiedy stanął przed tronem Boga, Bóg
go zapytał: "Skąd przychodzisz?". Wojtek odpowiedział: "Od mamy i taty z
Warszawy". A Pan Bóg zawołał uradowany: "Ach to tam, gdzie wczoraj był
Ratzinger!". Wojtek przypatrując się innym Aniołom zauważył, że mają skrzydła i
zapytał, jak można je zdobyć. Bóg powiedział, że już dawno na nie zasłużył i
zawołał do jednego z Aniołów: "Chłopaki! Przynieście mi tu szybko skrzydła dla
Wojtka!". Przypięli mu je i natychmiast zaczął latać. "Widzę i Mamę i Tatę -
zawołał Wojtek - są bardzo smutni. Chciałbym ich pocieszyć. Bóg odpowiedział:
"Nie martw się, ja ich pocieszę. Ześlę im dzidziusia, a Ty będziesz miał
braciszka i siostrzyczkę, a kiedy przyjdzie czas wszyscy spotkacie się w niebie".
Taki obraz Wojtunia pragniemy zachować w naszych sercach i taki przekazać Wam,
którzy go nie znaliście lub tylko o nim słyszeliście. mówcie wszystkim, był
Aniołek i poszedł po skrzydła....