Mój synek odszedł na zawsze

30.10.06, 19:05
Mój synek odszedł na zawsze.Czuję się pusta i nic nie warta,wraz z mężem
postanowiliśmy skrócić cierpienie naszego maluszka.W 16tym tygodniu ciąży
lekarze wykryli u synka poważną wadę genetyczną,która nie dawała żadnych
szans na przeżycie,a co najgorsze sprawiała mu ogromny ból.Prosiłam Boga by
pozwolił mi oddać zdrowie i życie za moje dziecko ale to nic nie
dało.Pochowałam mojego nienarodzonego synusia,a teraz nie wiem jak dalej
żyć???Czekamy z mężem na wyniki badań genetycznych,dla mnie jednak nie ma to
znaczenia.Boję się myśleć o następnym małym człowieku i narażeniu go na
podobne cierpienia,zresztą czy mam do tego prawo???
    • kameleon_f1 Re: Mój synek odszedł na zawsze 30.10.06, 19:17
      podjełaś słuszną decyzję, choć była ona trudna... poczekajcie na wyniki badań i
      zastanówcie się razem. kiedyś musiałam dokonac podobnego wyboru... mogę tylko
      podejrzewać co teraz czujesz...
    • danusia1958 Re: Mój synek odszedł na zawsze 30.10.06, 19:18
      ...Nigdy nie mow tak o sobie...wartosc czlowieka poznaje sie miedzy innymi , po
      milosci , jaka ma dla drugiego...a Ty chcialas Te milosc dac...przelalas juz
      wszystko co dac moglas - zycie ...nikt Ci nie zapewni , ze bedzie dobrze....ale
      mimo wszystko trwaj...uwierz w nadzieje leprzego jutra....a kiedy ono nastapi
      to juz tylko Twoje serce Ci podpowie... jestes przeciez wspaniala
      Mama ...przesylam cieple mysli i duzo sil...

      dla Twojego Aniolka(*****)


      babcia Aniolka

      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec410.htm

      • kasia19812 Re: Mój synek odszedł na zawsze 30.10.06, 21:07
        jak ja niestety doskonale cie rozumiem....też straciłam synka z powodu wady
        genetycznej, tez chcieliśmy podjąc decyzje o indukcji porodu ale po zabiegu
        amnioinfuzji wda lo mi się zakażenie wewnatrzmaciczne i to los podjąl za nas
        decyzje bo trzeba było ratowac moje życie, wtedy nie wiedzieliśmy w 100% czy
        nasz synek jest chory, dzis po sekcji zwłok wiemy że miał chore nerki- wada
        smiertelna.
        wiem co czujesz i jedyne czego nie możesz to obwiniac siebie.
        Jaką wade miał twój synek?? u mojego Igorka były to policystyczne nerki, my
        jako rodzice mamy 75% szans na zdrowe dziecko a 25% ze sytuacja się powtórzy.
        Nie ma badań genetycznych które określiłby jaki to nasz gen odpowiedzialny za
        ta chorobe wiemy że obydwoje go mamy - wskazywał na to sposób odziedziczenie
        choroby przez synka.
        Nie wiem z jakiego miasta jestes ale jeśli potrzebujesz wskazówek jeśli chodzi
        o porady genetyczne pisz smiało, znam bardzo odbrego genetyka z warszawy, myślę
        że nie ma lepszego w Polsce:) lepszego pod względem medycznym jak i człowieka.
        Życze dużo siły, pozdrawiam cie serdecznie
        • hania731 Re: Mój synek odszedł na zawsze 30.10.06, 21:20
          Nie obwiniaj siebie!!!
          Bo za co?Za to,że z miłości poczęłaś synka?Ze los tak Was doświadczył,że dwa
          małe geny spotkały się akurat ze sobą?
          Życzę Wam siły do zmagania się z tym co Was spotkało.
          Pozdrawiam serdecznie.
        • edyta7705 Re: Mój synek odszedł na zawsze 30.10.06, 22:13
          kasiu19812 przeczytałam Twój post i wrócily wspomnienia. Tylko że obudziła się
          we mnie potrzeba przemyślenia straty mojego synka. Pisałaś że Twój Igorek miał
          policystyczne nerki. Czy to schorzenie jest wadą genetyczną? Ja dwa lata temu
          urodziłam bliźnięta - dwóch chłopców. U jednego na miesiąc rzed rozwiązaniem
          gin stwierdzil na USG policystyczną nerkę, ale powiedział że to się zdarza z
          tym da się żyć, a w przyszlości trzeba będzie ją usunąć. I tyle. My
          wierzyliśmy. Potem zaczęło się podkradanie u moich dzieci. Rozwiązanie
          zakończyło się szybko przez cc. Ten większy synek - który mial ta policystyczną
          nerkę, znalazł się na OIOMie i tak sobie tam leżał 28 dni. Chyba nie cierpiał
          bo cały czas był uspiony. Nerka jedna nie pracowała (ta policystyczna) a druga
          z biegiem czasu też odmówił współpracy. W między czasie pojawila się sepsa itp.
          W końcu synek nie dal rady. Dlatego zadziwiłam się bo Ty powołujesz się na
          chorobę genetyczną, a nam nikt nie powiedział czegoś takiego odnośnie tej
          chorej nerki. Napisz mi jak to jest. Jak możesz to na maila gazetowego. Byłabym
          bardzo wdzięczna, bo odejście mojego dziecka, choć przepowiadane przez lekarzy
          od dnia porodu, to jednak nigdy nie uzyskaliśmy jasnej odpowiedzi, a na sekcje
          nie wyraziłam zgody. Pozdrawaim edyta
        • edyta7705 Re: do Kasi19812 - PILNE!!! 30.10.06, 22:15
          Napisalam Kasiu na gazetowego maila - byłabym wdzięczna gdybyś odpisała.
          Edyta
          • kasia19812 Re: do Kasi19812 - PILNE!!! 30.10.06, 22:44
            odpisałam
    • magapi Re: Mój synek odszedł na zawsze 31.10.06, 07:38
      Dla Twojego Synusia * * * ...dla Ciebie sił...
      • maretta111 Re: Mój synek odszedł na zawsze 31.10.06, 11:27
        dla aniołka(*)(*)(*), a Ty krocz dalej, choć droga pełna cierpień
    • mamajaromira Re: Mój synek odszedł na zawsze 31.10.06, 13:56
      Milka podobnie jak Ty, musiałam podjąć tą najtrudniejszą w życiu decyzję. Mój
      świat zawalił się w momencie, gdy okazało się że mój synek na b. cięzką wadę.
      Jaromirek odszedł w 20 tc. Też nie wiedziałam jak dalej żyć i co z tym życiem
      począć, gdy zabrakło w nim mojego upragnionego dziecka. Tu już prawie 2 lata a
      ja mam w sobie jeszcze tyle bólu i żalu. Cały czas noszę w sercu niespełnioną
      miłość do mojego synka i ogromną tęsknotę, chociaż są i lepsze dni kiedy
      odnajduję w sobie względny spokój. Jak na razie nie mam odwagi pomyśleć o
      następnym maluszku, zbyt dużo pytań i wątpliwości.
      Jeżeli chciałabyś poznać inne osoby, które przeżyły podobną tragedię zapraszam
      Cię na nasze forum (poniżej przesyłam link informacyjny):
      www.dlaczego.org.pl/forum/view.php?bn=nowe_infoterminacja&key=1113300952
      Tam wspieramy się w trudnych chwilach, razem płaczemy, ale też dzielimy się
      radościami. A radości jest dużo, bo wiele dziewczyn mimo wielkiego strachu i
      obaw doczekało się cudownych i zdrowych dzieci.
      Przytulam Cię mocno i życzę dużo siły. Jeżeli chcesz pisz do mnie.
      Monika
Inne wątki na temat:
Pełna wersja