Sok z noni dla cięzko chorego dziecka - czy tak?

17.12.06, 11:25
Czy ktoś z Was stosował, czy to naprawde działa?
Synek koleżanki jest chory na chorobe nowotworową (neuroblastoma) i wyczytała
ona gdzies, że stosowanie takiego soku jest wskazane bo może zwalaczac
komórki rakowe. Jest to specyfik naturalny więc lekarze onkolodzy sa raczej
sceptyczni - czy ktos to stosował, czy macie jakies informacje?
Dziękuję
    • ewamonika1 Re: Sok z noni dla cięzko chorego dziecka - czy t 17.12.06, 13:32
      byłabym ostrożna w stosowaniu preparatu, który ma pomóc na "grzybicę stóp (i
      nie tylko), migrenę, cukrzycę, nerki - a w tym >nawet< na choroby nowotworowe.
      Obawiam się, że grupa ludzi chce zbić kapitał na ludzkim nieszczęściu, łudząc
      ich nadzieją na wyleczenie.

      Jest trochę wątków nt. tego soku na forach gazety - wrzuć hasło w wyszukiwarkę.
      Będziesz mogła się trochę więcej dowiedzieć.

      e.
      • mamaadama4 Re: Sok z noni dla cięzko chorego dziecka - czy t 17.12.06, 22:22
        Lepiej te pieniądze przeznaczyć na coś innego.
    • jura1234 Re: Sok z noni dla cięzko chorego dziecka - czy t 18.12.06, 21:54
      dokładnie, jestem chora na łuszczycę i jak się dowiedziałam kiedyś z forum dla
      łuszczyków sok z nonii na tę chorobę też jest polecany. Na wszystko, czyli na
      nic, zwykłe oszustwo :(

      pozdr.
    • sssheee Re: Sok z noni dla cięzko chorego dziecka - czy t 18.12.06, 23:40
      Nie wiem, czy Cię to zainteresuje ale moje mama, która swego czasu miała
      usuniętą nerkę z powodu nowotworu, od jakiegoś czasu (ok. roku, kiedy to
      ponownie lekarze "coś" u niej wykryli na wątrobie, z dużą sugestią i
      prawdopodobieństwem, że to znów może być to cholerstwo... diagnoza - jak
      najszybciej operować...) Obecnie leczy się u mnicha tybetańskiego, który jest
      też lekarzem (przyjmuje m.in. w Wa-wie). Postanowiła zaryzykować ze strachu
      przed kolejną operacją i... UDAŁO SIĘ!!! Obraz na usg, prześwietleniach,
      zmienił się tak, że sami lekarze są zaskoczeni! Już nie twierdzą, że... owszem
      każą obserwować,a badanie Pet też Bogu dzięki nic nie wykazało! Zresztą to cała
      długa i niesamowita historia, potwierdzona badaniami. Więc chociaż to leczenie
      (które absolutnie nie wyklucza leczenia tradycyjnego!)wymaga ogromnej
      samodyscypliny, może warto spróbować? Być może będą tu osoby przeciwne takim
      metodom ale odważyłam się Wam o tym napisać, bo może uda się dzieki temu ulżyć
      komuś, a szczególnie maleństwom w chorobie!!! Jeśli ktoś z Was jest
      zainteresowany to proszę o sygnał (magdamej@op.pl) podam Wam namiary.
Pełna wersja