mam chore dziecko...

12.04.07, 20:38
Witam wszystkich na tym forum.Juz dawno tutaj przebywam,ale nie mialam odwagi
sie odezwac...Moja historia zaczela sie ponad 2 lata temu.Wtedy zaszlam po
raz pierwszy w ciaze.Niestety po kilku tygodniach dostalam krwawienia i
poronilam mojego dzidziusia.Po pol roku zaszlam w ciaze ponownie.Wszystko
bylo w porzadku.Swietnie sie czulam,nic mi nie dolegalo.W maju zeszlego roku
urodzilam Natalie.Okazalo sie ze ma cytomegalie wrodzona...Koszmar straszny.2
miesiace leczono ja w CZD w Wawie.Tam okazalo sie ze ma sore uszkodzenia
mozgu,ze nie slyszy,nie ma nerki.Moje cudo ma teraz 11 miesiecy.Nie
siedzi.Lezy tylko.Bawi sie raczkami,troszke zabawkami.Zycie mienilo nam sie o
189 stopni.Codzienna rehabilitacja,wizyty u specjalistow.Mimo to ciesze sie
ze jest...Nie potrafie wyobrazic sobie mojego zycia bez niej.Goraco
pozdrawiam wszystkich rodzicow,ktorzy nie moga miec swoich dzieci przy
sobie...Goraco sciskam.
    • bernadka.1 Re: mam chore dziecko... 12.04.07, 22:01
      Witaj. czasami nie mogę uwierzyć jak to życie się układa. Jaki los jest okrutny.
      Ale macie córeczkę Natalkę. Wiem że jest Ci pewnie ciężko, ale jak piszesz
      dobrze że Mała jest. Ja chciałabym żeby mój synek był ze mną bez względu na
      wszystko. Małej Natalce życzę zdrowia. A Tobie siły i nadziei, że wszystko
      będzie dobrze. Serdecznie pozdrawiam. Bernadeta
      • ewel82 Re: mam chore dziecko... 12.04.07, 23:04
        Bernadko! Piekny byl Twoj syneczek.Wprost nie moge w to uwierzyc DLACZEGO?Czy
        nic nie dalo sie zrobic aby go uratowac?Wiem ze to wszystko jest bardzo swieze
        i podziwiam Cie za Twoja otwartosc na ludzi.Ja nie wiem jak zachowywalabym sie
        bedac na Twoim miejscu.Dzielna kobieta z Ciebie.Podziwiam.
        Czy nie macie czasami mysli Boze jestes taki niesprawiedliwy...
        • bernadka.1 Re: mam chore dziecko... 12.04.07, 23:33
          Byliśmy bardzo szczęśliwi po operacji Kamilka. Wszystko wypadło pomyślnie.
          Kamilek zbierał się niesamowicie szybko. Choć była to przecież operacja na
          otwartym serduszku Już na drugi dzień został odłączony od respiratora. A później
          już tylko było coraz lepiej. Saturacja 89,90. Wróciliśmy do domu. Kamilek był
          taki szczęśliwy jak zobaczył swoje zabawki. I nagle... to stało się tak szybko.
          W drodze do szpitala.. Reanimowali Go ale nic nie dało się już zrobić. Umarł w
          moich ramionach. Nie mogę się z tym pogodzić. Wcale nie jestem dzielna. Radzę
          sobie, bo zaraz po śmierci Kamilka urodził się jego brat i nie mam wyjścia,
          muszę rano wstać. Inaczej nie było by po co.
          Pozdrawiam Cię o obejmuję.
          • ewel82 Re: mam chore dziecko... 13.04.07, 19:17
            Bedrnadko!Naprawde jestem pelna podziwu.Twoje drugie malenstwo napewno dodaje
            Ci sily.Napewno byloby gorzej gdyby go nie bylo.A tak jakos dzien kolejny leci-
            pelen obowiazkow,zajec i nie ma tyle czasu by myslec.Goraco cie sciskam i zycze
            wszystkigo najlepszego dla Ciebie i Twojej rodziny.Pozdrawiam cieplo.
    • igga-81 Re: mam chore dziecko... 15.04.07, 19:11
      Ciesz sie i kochaj:)
      Serdeczne pozdrowienia
    • agnieszka-79 Re: mam chore dziecko... 18.04.07, 15:35
      witaj
      Bardzo dlugo szukalam rodzicow, ktorzy rowniez maja dzieci z cytomegalia. moja
      coreczka ma trzy latka tez miala wrodzona. Hania byla leczona trzy razy. lezala
      na noworodkach i niemowlakach w CZD. Caly cza jest rehabilitowana. Chcialabym
      prosic Cie o jakis kontakt. Pozdrawiam Agnieszka mama Hani i Kuby.
      • ewel82 Re: mam chore dziecko... 18.04.07, 17:14
        witaj!masz racje-ciezko zlapac kontakt z ludzmi ktorzy maja dzieci z
        cytomegalia.Moj nr gg 10181238,mail noem@wp.pl Pozdrawiam.Ewelina
Inne wątki na temat:
Pełna wersja