Szczepienie dziecka i smierc.

26.05.07, 13:30
Kiedys ktos tutaj pisal,ze zmarlo mu niemowle po szczepieniu.Jest to strata i
wiem,ze napewno wielki bol,ale kiedy czytalam ten post to wydawalo mi sie,ze
bylo tam tez bardzo duzo agresji i przestroga przed szczepieniem
dzieci.Zawsze jednak jest jakies ryzyko i podczas operacji tez mozna
umrzec.To,ze dziecko zmarlo po szczepieniu-jest nie tylko wielka tragedia.To
tez wielki pech,bo tylko jedno dziecko na pare milionow umiera po
szczepieniu.Wieksze ryzyko jest jesli dziecka nie zaszczepimy i potem jest
bardzo chore lub umiera.Sa choroby,ktore baaaaardzo rzadko wystepuja i
lekarze poprostu nie wiedza jak ratowac takie dziecko,jaki lek podac,bo...nie
znaja w ogole objawow,ktore te chorobe wywoluja.Nie ucza sie tez o takiej czy
innej chorobie,bo ona jest poprostu prawie zapomniana wlasnie przez te
szczepienia,ktore ratuja dzieci.Kiedys rozmawialam z psychologiem i
powiedzial mi,ze ludzie,ktorzy pisza na forach-maja nie tylko duzo zalu,ale
tez agresji i to zauwazylam tutaj rowniez.To dziecko,ktore zmarlo po
szczepieniu bylo wlasnie tym pechowym i jedynym na pare milionow innych
dzieci.Dlatego osoby,ktore czytaja takie posty-powinny podejsc z dystansem do
tego co przytrafia sie bardzo rzadko.
    • twoj_aniol_stroz Re: Szczepienie dziecka i smierc. 26.05.07, 17:10
      Lilo,
      Wierzę, że chciałaś dobrze, ale tu nie jest miejsce na pouczanie rodziców, że
      nie wolno ujawniać agresji, że należy dzieci szczepić itp. Ten rodzic miał
      prawo czuć nie tylko zwykły ból po stracie kogoś bliskiego, bo strata dziecka
      jest najtrudniejszą żałobą. Pisanie o pechu też jest totalnym nieporozumieniem.
      Uważasz, że rodzicom, którzy stracili najcenniejszy skarb swojego życia łatwiej
      będzie, jeśli powiesz im, że mieli po prostu pecha? Tak po prostu pech i już,
      do widzenia! Tak robić nie wolno, bo ranisz jeszcze bardziej. Tu na forum
      spotykają się ludzie, którzy stracili swoje dzieci lub dzieci ich są bardzo
      poważnie chore. W obu przypadkach szczepienia ich nie dotyczą, więc po co
      wykład na temat konieczności tych szczepień? Taki post można zamieścić gdzieś,
      gdzie odbiorcami będą rodzice, których największą troską jest kolka niemowlęca,
      czy katar i zatkany nos dziecka. Tu taki post jest nieporozumieniem.
      Naprawdę wierzę, że chciałaś dobrze, tyle, że to jest dość specyficzne forum i
      należy tu pięć razy zastanowić się nad tym co się pisze, bo tu nie przychodzą
      tacy zwyczajni ludzie, ale osoby, którym bardzo trudno jest poukładać sobie
      życie i dosypywanie im dodatkowych pouczeń niewiele wnosi, a bardzo rani. Po co?
    • agau7 Re: Szczepienie dziecka i smierc. 26.05.07, 18:25
      Dziękuję za radę o podchodzeniu z dystansem do śmierci dziecka. Już to kilka
      razy słyszałam. Pani psycholog też ma głębokie przemyślenia co do ludzi
      piszących na forach. Agresywni. Jasne, że jesteśmy rozżaleni i agresywni i
      chyba mamy do tego prawo. Żadnej matce, której dziecko zmało po szczepieniu nie
      pomoże, że jej dziecko jest jednym przypadkiem na milion. To jej własne,
      najukochańsze, najwspanialsze dziecko na świecie. To jej życie zamienia się w
      niekończacy koszmar.
      A co do szczepień, to myślę, że my matki mamy niewiele do powiedzenia w tej
      kwestii. Urodziłam dziecko, zaszczepili je euvaxem, który teraz wycofali.
      Pojawiała się żółtaczka z bardzo wysoką blilirubiną, szpital, sepsa. Nie ma
      mojego dziecka. Czy to ma jakiś związek ze szczepionką - nie wiem. Może tak,
      może nie. Wiem jednak, że pieniądze w tym kraju są ważniejsze, niż życie wielu
      dzieci. Wiem, ze poświęca się te dzieci dla milionów i zakupuje tańsze
      szczepionki. Wiem, ze szczepi się dzieci wodą dla pieniędzy. Dla pieniędzy robi
      się wiele.
      Urodziłam zdrowe dziecko. Sami lekarze to potwierdzili. Od lat płacę składki na
      służbe zdrowia, a w szpitalu, w którym rodziłam moje dziecko nie potrafili
      oznaczyć mu bilirubiny. Moje dziecko jest jednym przypadkiem na milion, które
      umarło z powodu żółtaczki. I jestem zła, rozżalona i agresywna.

      Szkoda, że nie przeczytałam wcześniej postu jakiejś rozżalonej mamy na temat
      leczenia żółtaczki. Może wtedy wiedziałabym, że nie powinnam wyjść ze szpitala
      z pomarańczowym dzieckiem, bez oznaczenia bilirubiny. Nie powinnam wierzyć
      lekarzowi!
    • mama.mimi Re: Szczepienie dziecka i smierc. 26.05.07, 20:36
      a niby dlaczego nie okazywać agresji, no chyba lepiej tutaj wykrzyczeć żal niż
      trzymać wszystko w sobie, nie widzę nic złego w tym, że kobieta jest wściekła,
      spróbuj się postawić na miejscu takiej matki i czy wtedy powiesz, o kurcze, ale
      miałam pecha, stojąc z boku to jest proste powiedzieć, że ktoś miał pecha, że
      mu się coś takiego przytrafiło. Każda z nas była bądź nadal jest wściekła, bo
      każda z nas doświadcza tej emocji, że jest wściekła na kogoś o coś, chociaż być
      może nie ma racji.
      Jakaś pani psycholog powiedziała..., tak piszesz, kurcze, gdy urodziłam swoje
      martwe dziecko zbyt wcześnie i wróciłam na oddział położniczy gdzie było pełno
      ciężarnych i dali mi kobietę po porodzie, gdzie odwiedzali ją członkowie
      rodziny i cieszyli się zdrowym dzieckiem, to gdzie był psycholog, nikt nie
      umiał się zachować, kompletnie nikt, jedynie położna coś powiedziała, że
      szkoda, lekarz prowadzący powiedział, " o cholera" i nikt nie wpadł na pomysł,
      żeby mi przysłać psychologa czy żeby mnie stamtąd zabrać, kompletnie nikt i jak
      można nie mieć wtedy agresji, nie wiem jak ktoś byłby wyciszony, to go to
      doprowadza do rozpaczy a co za tym idzie do agresji, gdzie jest pomoc, gdyby
      była pomoc byłoby mniej agresji.
      A szkoda gadać na temat naszego polskiego systemu, buuuuuuuuuuuuuuu

      no cóż, miałam pecha. wrrrrrrrrrrrr

      bez urazy
      Monika
    • mama.mimi Re: Szczepienie dziecka i smierc. 26.05.07, 20:54
      Pech to jest wtedy gdy na rynku dostanę szynkę napompowaną chemią, a jak stracę
      dziecko to jest tragedia. Ale to taka drobna uwaga.

      Takimi odpowiedziami utwierdzamy autorkę postu że tutaj jest agresja, no jest,
      niestety :(
      Zapraszamy panią psycholog, która nas będzie wspierać i wypleni agresję, każda
      pomoc mile widziana.
      Pozdrawiam
      • katarzynabobak Re: Szczepienie dziecka i smierc. 26.05.07, 21:59
        Moje dziecko zmarło na nowotwór- też się zdaża niezbyt często. Wiec co mam
        pecha? I jestem agresywna,piszę o objawach, strasze inne matki, ciągle
        wspominam Córeczkę, chociaż wiele osób mówi, że czas już zapomnieć, że mam dla
        kogo żyć.
        A pani psycholog...przemilczę, bo przypomina mi kobitkę, która pytała o to jak
        umierało moje dziecko. Opowiedziałam jej, płakałam, a ona stwierdziła, że
        ponieważ nie umiem o tym spokojnie mówić, nie nadaję się do szkolenia dla
        rodzin zastępczych.
        • anetaimisiak Re: Szczepienie dziecka i smierc. 28.05.07, 07:18
          Myślę, że LILA nie do końca wie o czym mówi, bo tego nie przeżyła.jeśli ktoś
          czuje, że zawalił mu się swiat, to trudno wmówić mu że miał tylko pecha.Aneta
      • aga_win Re: Szczepienie dziecka i smierc. 29.05.07, 00:53
        mama.mimi napisała:

        > Pech to jest wtedy gdy na rynku dostanę szynkę napompowaną chemią, a jak stracę
        >
        > dziecko to jest tragedia. Ale to taka drobna uwaga.

        Dobrze powiedziane, zgadzam się z tym,

        Dla naszych Aniołków (*)(*)(*) dla Ciebie Magdusiu (*)(*)(*)(*)(*)
        Jestem bardzo agresywna tłumie złość w sobie a jak bym spotkała lekarza przez
        któreko nie ma mojej córeczki a on sobie doskonale zdawł sprawe ze to jego wina
        i nic sobie z tego nie robił, to jak bym go spotkała to bym była jeszcze
        bardziej agresywna. A dlaczego Lila nie napisze wątku na temat rodziców ktorzy
        katują swoje dzieci dlaczego oni są tacy agresywni i niech ich poucza zeby się
        zmienili. "katowane dzieci tez mają pecha, pech się rozprzeszczenia"
    • mama.mimi Re: Szczepienie dziecka i smierc. 27.05.07, 09:18
      a może agresja rodzi się dzięki takim sytuacjom i tutaj raczej nie są winne
      kobiety które tracą dzieci:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=18382416
    • jucia80 Re: Szczepienie dziecka i smierc. 28.05.07, 08:22
      Droga Lilu!
      Nie wiem, czy masz dziecko, nie wiem, czy straciłaś kogoś bliskiego, kogo
      bardzo kochałaś, tak ponad własne życie...
      Ja jestem szczęśliwą mamą zdrowego maluszka i czytając historie rodziców po
      tragedii, bo strata dziecka jest niewątpliwie tragedią, chylę czoła i łączę się
      z nimi w bólu i współczuję z całego serca. I wiesz co? Uważam, że mają prawo do
      agresji, wyrażania bólu w sposób, jaki jest dla nich odpowiedni. Nie masz
      prawa, tak jak nikt inny, zabraniać im czegokolwiek!!! Powinnaś wykazać więcej
      zrozumienia i szacunku i powstrzymać się przed takimi komentarzami.
      Każdemu z nas Bóg już dawno utkał szatę życia i rzeczywiście zdarzają się
      tragedie, nie tylko dotyczące straty dziecka, jest to strata męża, śmierć
      rodziców, bliskich, czasem jest to odejście naturalne, czasem wypadek
      samochodowy, czasem jakieś inne paskudztwo, ale osoba która kocha zawsze cierpi
      i nie nam jest oceniać jego cierpienie.
      Wiesz, mój sym po szczepieniu miał dziwną reakcję, płakał przez godzinę czasu,
      nie mogłam go uspokoić i jechałam nocą na pogotowie pełna lęku i trwogi. I
      zapewniam Cię, że oddałabym wszystko, nawet własne życie, aby nie cierpiał, aby
      był zdrowy i szczęśliwy. I nie wiem jakbym sobie poradziła, gdyby taka tragedia
      mnie dotknęła, sądzę, że radzilabym sobie jeszcze gorzej, pewnie wcale bym
      sobie nie poradziła, tylko odeszła do mojego Maluszka...

      Wszytkim dzielnym rodzicom małych Aniołków życzę dużo sił i wiary w lepsze jutro
      (*)(*)(*)
      • maniula1 Re: Szczepienie dziecka i smierc. 28.05.07, 13:12
        Absolutnie zgadzam sie z wypowiedziamy ktore do tychczas sie ukazaly.Jak mozna
        mowic mamie po stracie ze to pech!Moze Lilo nie przezylas tego(a po Twojej
        wypowiedzi na pewno) ztad tez taka Twoja dziwna wypowiedz.Ja stracilam dziecko
        9 lat temu(bylo zupelnie zdrowe)niestety zasnelo we mnie i tylko gdybym mogla
        cofnac czas....ale niestety nie moge....Czyli mam pecha tez?Przykro mi.ze sa
        ludzie ktorzy tak to odbieraja.
        • lonas1 Re: Szczepienie dziecka i smierc. 28.05.07, 23:11
          Miałam pecha to fakt niezaprzeczalny, mój synek miał pecha - miał 15 lat
          wyszedł z domu do sklepu i wpadł pod samochód. Zginął na miejscu. Ktos powie -
          ale pech, mógł iść inną drogą.

          Agresja nie opuszcza mnie do dziś, chociaż na pewno jest przytłumiona, troszkę
          inaczej reaguję na różne rzeczy. Ale pech i tragedia to co innego. Strata
          dziecka to największa tragedia jaka może dotknąć człowieka. Dzisiaj to wiem.
          Minął rok od wypadku a ja wiem że nic już gorszego nie może mnie spotkać. Żyję
          z dnia na dzień, nie planuję kompletnie niczego...

          Wszyscy tutaj przeżywamy niewyobrażalną tragedię: czy to poważna choroba czy
          śmierć na skutek choroby czy śmierć nagła. Jaka różnica? Nie ma naszych dzieci.
          Powiem Wam jedno. Tak jak mówiłam od roku jestem na tym forum, na forum
          DLACZEGO - i pamiętajcie (nie chce broń Boże nikogo pouczać)ale nikt kto nie
          przeżył takiej tragedii jak my po prostu nie jest w stanie nas zrozumieć i
          nigdy nie zrozumie. Po roku to wiem. Chociaż nie wiem jakby sie starały moje
          przyjaciółki, rodzina, znajomi - dobrze że są, ale nie rozumieją. Moja bardzo
          bliska koleżanka zawsze wszystkiego wysłucha cierpliwie, popłacze ze mną, ale
          wiecie co? ona mówi wprost: ja Ciebie nie rozumiem, słyszę, przyjmuję ale nie
          rozumiem. Kiedys przyniosła mi artykuł z Wyborczej o matce chłopca który zginął
          pod lawiną na wycieczce. Artykuł był długi. Czytałam go tak jakbym czytała o
          sobie, dokładnie, te same zachowania, pamięć, tęsknota, brak zrozumienia
          dookoła. Częste zwroty "weź się w garść" "masz dla kogo żyć". Dzisiaj też tak
          mi mówią, słucham ale nie słyszę. Ktoś kto tego nie przeżył nie wie co to
          znaczy swojego rodzaju ulga kiedy postawi sie pomnik dziecku na cmentarzu,
          kiedy zamówi sie za niego mszę.
          Nie unoście się i nie denerwujcie. Na ogół czytam wszystkie posty ale na
          niektóre nie odpowiadam. Sa przykre, ale zrozumiałam że takie osoby nie
          zrozumieją nas. Najważniejsze że my jestesmy razem.
          Ilona - mama Pawełka (15 lat)
      • oskar_z_mama Re: Szczepienie dziecka i smierc. 30.05.07, 22:05
        Podpisuje sie pod tym co napisala Julcia80... i moj syn mial na drugi dzien po
        szczepionce zmiany skorne na calym brzuchu i plecach... lekarz powiedzial, ze to
        raczej nie moze byc po szczepieniu... bo to sie zdarza raz na 10.000 dzieci,
        wiec jednak moglo... ja rowniez podziwiam rodzicow, ktorzy stracili to co im
        najdrozsze... i zapalam (*)(*)(*) dla ich kochanych Aniolkow... Sciskam Was mocno
    • ruda110 Re: Szczepienie dziecka i smierc. 29.05.07, 12:07
      Lila
      argument, że coś zdarza się bardzo rzadko jakoś mnie nie uspokaja. Moja
      córeczka zmarła na b. rzadką chorobę genetyczną i faktycznie robię
      się "agresywna", gdy ktoś próbuje mnie przekonać, żebym się nie martwiła, bo
      coś tam jest mało prawdopodobne. Przyznam, że pani psycholog błysnęła ... To
      chyba niezbyt odkrywcze, że ludzie którzy tracą najdroższy Skarb czują złość.
      Uważam także, że moja córeczka nie była pechowcem. Tak wielkigo cierpienia nie
      podobna nazwać pechem. Wierzę, że jej ból i codzienna męka miały SENS.
      Pozdrawiam Monika
      • lila122 Re: Szczepienie dziecka i smierc. 29.05.07, 14:36
        Wierze wam,ze bardzo cierpicie.Znam jednak wiele mam,ktore po przeczytaniu
        postow boja sie szczepic dzieci,bo nie chca cierpiec tak jak mamy ,ktore tutaj
        pisza.One poprostu sie boja.Ja sama czytalam wiele waszych postow i juz pare
        razy plakalam-jakby te dzieci byly moje.Nie moge sobie wyobrazic tego bolu,bo
        moje dziecko urodzilo sie zdrowe 2 mies. temu.Wiem jednak,ze cierpialabym tak
        jak Wy.Szalalabym z rozpaczy i w takiej chwili wolalabym,zeby moje dziecko
        zylo,a ja moglabym nie zyc.Boje sie tego "pecha"i wierze wam,ze najgorsze co
        moze sie zdarzyc to smierc dziecka.Moja babcia stracila drugie dziecko,kiedy
        mialo tylko 4 miesiace.Nigdy nie mowila jak cierpiala.Kiedy miala juz 70 lat i
        umierala cieszyla sie tylko z jednej rzeczy i powiedziala do mnie,ze"wreszcie
        zobacze moja Jozefine".Wiem teraz,ze kobieta tracac dziecko nigdy nie pozbedzie
        sie tego bolu.Moja babcia miala 22 lata kiedy umarlo jej dziecko,ale nawet juz
        jako stara kobieta-nosila ten bol w sobie.Dopiero teraz ja rozumiem,bo mam
        dzieci i rozumiem ja jeszcze lepiej,bo czytam wasze posty i widze ile bolu jest
        w tym nieszczesciu.
        Nie rozumiem tylko jednej rzeczy i pewnie zaraz dostanie mi sie,ale jednak was
        sie zapytam.Widzialam juz zdjecia niezyjacych dzieci w trumienkach.Sama
        plakalam -chociaz to nie moje dziecko.Dlaczego kobiety maja w domu takie
        zdjecie z pogrzebu???Nie jest to dla was jeszcze wiekszy bol?
        • lonas1 Lila, proszę.... 29.05.07, 15:07
          mówię to tylko w swoim imieniu teraz nie uogólniam, nie zadawaj tutaj
          niektórych pytań. Mogą kogoś zranić

          Jeżeli nie możesz sobie wyobrazić naszego bólu - nie próbuj, bo nie zrozumiesz,
          nie zadawaj więcej takich pytań jeśli możesz stawiając kilka ???? To nasz ból,
          my się rozumiemy, tak jak powiedziałaś Ty tego nie ogarniesz.
          Z całym szacunkiem dla Ciebie i bez obrazy ale zastanów się co piszesz
          Przepraszam jeśli kogoś uraziłam, takie jest moje odczucie
        • elioli Re: Szczepienie dziecka i smierc. 29.05.07, 15:24
          Lila,
          Nie wiem co chcesz osiagnac i w jakim celu ale prosze Cie daj spokoj.
          Ciesz sie zdrowiem swoich dzieci i przestan zadawac naprawde najlepsze pytania.
          Przeczytaj wpierw zasady i charakter istnienia tego forum. To jest miejsce, w
          ktorym osieroceni rodzice MAJA PRAWO do zalu, agresji, poczucia
          niesprawiedliwosci i wcale NIE MUSZA podchodzic do swojej tragedii racjonalnie.
          Zaufaj, ze kompletnie nie maja znaczenia tu statystyki, ktore podajesz. Dla
          rodzica jego dziecko jest najwazniejsze i guzik go obchodzi ze los pechowo
          wybral to wlasnie dziecko.
          I jeszcze jedno - kazdy indywidualnie przechodzi okres zaloby. To czy rodzic
          chce miec zdjecie z pogrzebu czy nie to jego decyzja i nalezy to uszanowac.
          Zycie toczy sie dalej, wiele czynnikow ma wplyw na to, jak dlugi bedzie to
          okres.
          Jeszcze raz prosze - daj spokoj bo to nie miejsce na takie pytania.
          Pozdrawiam.
        • dragica Re: Szczepienie dziecka i smierc. 29.05.07, 20:59
          nie jest jeszcze wiekszym bolem zdjecie dziecka, nawet w trumnie. jest sladem,
          pamiatak. mnie jest przykro, ze nie mam takeigo zdjecia-nie moglam nawet byc na
          pogrzebie wlasnego dziecka.
          mialam pecha-jak sama piszesz-przypadek rzadki-odklejenie lozyska i za pozna
          lekarska interwencja.i ja ten "pech"nigdy nie bede umiala zrozumiec.
          • aga_win Re: Szczepienie dziecka i smierc. 29.05.07, 22:40
            A co tu ma do rzeczy zdjecie w trumience, a ja mam pytanie do Ciebie czy robisz
            zdjecia swojemu dziecku? .....Zapewne tak! A po co je robisz?..... pewnie
            dlatego aby miec pamiątke. Tylko ty robisz zdjecie swojemu dziecku w szczesciu
            a my w smutku ale tez na pamiątke wyobraz sobie ze niektorym tylko takie zdjecie
            zostało po dziecku. Mamy pecha poprostu, Ze nie mamy innego zdjęcia swojego
            dziecka, a ja się ciesze ze chociaz takie mam.
    • paulina812 Re: Szczepienie dziecka i smierc. 29.05.07, 23:28
      A ja bym chciała jak najwięcej wiedzieć o komplikacjach, objawach chorobowych
      itp (to apropo szczepionek itp). Można wtedy odpowiednio zareagować. Mój synek
      był zdrowy, 2 tygodnie przed porodem przestał przybierać na wadze, w dniu
      porodu na USG okazało się, że ma krwiaka w główce, lekarz kazał rodzić mi
      naturalnie, mój synek zmarł na porodówce. Gdybym wtedy wiedział to co teraz
      zrobiłabym USG Dopllera, kazała sobie zrobić badanie przepływów krwi przez
      pepowinę. Nie wiedziałam, nie zrobiłam, moje Serduszko nie żyje.
      Żałuję, że nie mam zdjęć mojego synka w trumnie. Wtedy też widziałam Go
      pierwszy i ostatni raz. Mam swoje zdjęcia z okresu ciąży, ale nie są one w
      rodzinnym albumie tylko w teczce z napisem - Wiktorek (tam też przechowuję inne
      pamiatki po moim synku). Na telefonie komórkowym mam nagrane bicie jego
      serduszka. Mnie ból sprawiła śmierć a pamiątki po moim dziecku urosły do rangi
      sacrum i relikwi.
      • mama.mimi Re: Szczepienie dziecka i smierc. 30.05.07, 18:23
        a ja mam pamiątkę w postaci aktu zgonu,

        nie wiem ale mam ochotę ugryźć tu kogoś nie wskazując palcem, no po prostu mnie
        nosi, wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
        • hania731 Re: Szczepienie dziecka i smierc. 30.05.07, 19:11
          Oj mamo.mimi co powiedziałyby całe rzesze psychologów (mających często w domu
          zdrowe i żywe dzieci) na takie pokłady agresji??

          Nie warto gryźć, szkoda Twoich zębów, ja przeczytawszy jej wypowiedź, spłonęłam
          za nią ze wstydu, że można w ogóle na tym forum zadawać takie pytania.
          Jej niezdrowa ciekawość jest zbyt duża i nie umie się opanować.
          A wyobraźnia zbyt mała.

          A tak w ogóle, to ja mam takie same odczucia jak Ty.
          • mama.mimi hania731 31.05.07, 16:14
            wiesz co? wydawało mi się że stratę dziecka mam poukładaną już na amen, jednak
            jak czytam nieraz posty to mi się jeszcze nóż w kieszeni otwiera i mam ochotę
            komuś dołożyć za niewyparzony jęzor.
            Oj a zęby mam za słabe żeby kogoś gryźć;)

            Ciekawość ludzka nie zna granic. buuuuuuuuu
            Staram się nie oceniac ludzi, ale nieraz nie mogę sie powstrzymać, ale może i
            taki post jest potrzebny żeby resztki smutku wylazły?

            Pozdrawiam :)
        • twoj_aniol_stroz Re: Szczepienie dziecka i smierc. 30.05.07, 19:53
          Gryzienie osoby tak pełnej bezkrytyczności wobec siebie i krytycznego
          spojrzenia wobec innych mogłoby się skończyć ciężkim zatruciem dla Ciebie. Nie
          radzę więc dla Twojego dobra. Zdrowy żołądek jest bardzo cenny :))
    • paulina812 Re: Szczepienie dziecka i smierc. 31.05.07, 09:37
      Muszę jeszcze coś wtrącić. W kolorowych gazetach dla mam nie piszą o urazach
      okołoporodowych, wadach genetycznych, o śmierci. Największym problemem są
      rozstępy i to, że niemowlę nie daje spać. Ja bardzo sobie cenię każdą
      informację na temat patologii ciąży, wad itp. Chciałabym wiedzieć, zapobiec w
      przyszłości, choć wiem, że Panem Bogiem nie jestem i nie na wszystko mam wpływ.
      Ile dzieci zmarło w wyniku złej decyzji lekarza?! Z tym, że osoby postronne nas
      nie rozumieją trzeba się po prostu pogodzić. Za nim zmarł mój synek, słysząc o
      śmierci dzieci było mi przykro, współczułam szczerze ich rodzicom (podczas
      ciąży jak leżałam na patologii dwóm pacjentkom zmarły dzieci). Ale tego co sama
      przeżyłam po smierci mojego syna nie da się opisać słowami, jak cały świat wali
      się na głowę, jak z dnia na dzień wszystko przestaje mieć znaczenie.... Moi
      bliscy nie potrafili się zachować ani wtedy ani teraz. A mnie nie pozostaje nic
      innego jak im po prostu wybaczyć.....

      Paulina, mama Aleksandra (5 lat) i Wiktorka (*+ 26.01.2007)
      • dragica Re: Szczepienie dziecka i smierc. 31.05.07, 11:49
        Paulina, zgadzam sie z toba...kiedy bylam w pierwszej ciazy,nie mialam pojecia,
        ze moze sie zdarzyc s m i e r c dziecka. nie mialam pojecia o tym. cztylam
        miesiecznik dla ciezarnych i mam, czytalam o karmieniu piersia, porodzie-
        wszystko bylo fajne, ladne, nie bylo ani slowa o poronieniu, zagrozonej ciazy,
        martwym porodzie.jedynie raz przeczytalam opowiesc o ludziach, ktorym umarlo
        przedwczesnie urodzone dziecko, ale historia byla z happyendem - rowno rok po
        smierci corki urodzil im sie syn. ja prawie rok po smierci Jovana poronilam
        druga ciaze.
        nikt wiecej mnie i meza nie pyta-a kiedy bedzie dzidzius. wszysc jakby
        przestali wierzyc, ze i my mozemy miec dztiecko.
        • lila122 [...] 02.06.07, 13:47
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
Pełna wersja