Dodaj do ulubionych

Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę.

21.06.07, 08:11
W poniedziałek 18.06 urodziłam śliczną donoszoną Nataszkę 3160g, dziecko po
dwóch dniach walki o swoje dopiero co rozpoczęte życie odeszło-w moich
ramionach (czwartek g.01.45)

Przyszła na świat poprzez cc-po nagłym odeklejeniu się łożyska w 40,6tc.

Bardzo Cię KOCHAMY Córeczko-i gdyby nie to że masz jeszcze starszą siostrę
Mama by poszła za Tobą.

Nie jestem w stanie nic więcej napisać-bo mam tak spuchnięte oczy od płaczu-
że nawet słabo widzę-a łzy ciekną dalej ciurkiem:((((

Proszę o modlitwę za Mojego Aniołka-Piekną i cudowną Nataszkę....:((

Na progu szlaństwa-Mama.

[*][*][*]
Obserwuj wątek
    • u_brzoska Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 21.06.07, 08:29
      (*)
      płaczę z Toba....
      • borowinka Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 21.06.07, 08:40
        [*]
      • ana9937 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 21.06.07, 10:36

      • danusia1958 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 29.07.08, 08:48
        Nataszko (*) w pamiętaniu....

        babcia Aniołka Natalki i 2 letniej Julki
    • johana19 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 21.06.07, 10:36
      (**) dla Nataszki...
    • chilek75 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 21.06.07, 12:08
      Witaj!
      Współczuje Ci bardzo i całym sercem jestem z Tobą.
      Modlę się za Nataszkę i za Ciebie, abyś miała dużo siły
      przetrwać ten koszmar.
      Marta
    • anajka Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 21.06.07, 13:49
      dla aniołka [*] [*] [*]
      • mamaadama4 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 21.06.07, 14:17
        Dla twojej córeczki (*)
        Laguno czy jesteś z forum "porozmaiajmy o chemioterapii"?
        • blekitna_laguna Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 24.06.07, 10:48
          Mamaadama4-tak to ja.
        • jamama11 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 17.02.09, 21:21
          Dla twojej gwiazdeczki w niebie (*)(*)(*)(*)(*)
          Dla mojego Aleksanderka(*)(*)(*)(*)(*)
          Życie potrafi dać kopa:(((
          Ewelina mama Aniołka w niebie i ziemnego 4latka.
          Ściskam.
    • gabi791 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 21.06.07, 17:06
      Bardzo współczuję i mocno przytulam. Nie potrafię znaleźć słów pocieszenia:((
      Sama znam to pragnienie by pójść za swoim Maleństwem....
      Co do modlitwy, to z tego co wiem, to za takie małe Aniołki nie trzeba się
      modlić, bo są święte i idą prosto do nieba. Ja modlę się do moich dzieciaczków,
      wierzę, że one mi wypraszają siłę, żebym jakoś przetrwała ten czas. Twoja
      córeczka też pewnie modli się za Ciebie...
      • kasik211 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 21.06.07, 19:41

        Jak czytam o śmierci kolejnego Aniołka, to zaczynają wracać wszystkie
        wspomnienia... Wiem co czujesz.. Bądź silna...
        [***] dla Nataszki i Mojego Kacperka
    • magapi Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 21.06.07, 20:00
      Twoja Nataszka jest tam gdzie moja Nadusia.Mam tak samo jak Ty ziemską
      córeczkę...bądź silna,w tej chwili nie uwierzysz,ale na pewno dasz radę...
    • tyldak Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 22.06.07, 09:37
      Nataszko(*)(*)
      • martica5 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 22.06.07, 14:17
        DLA TWOJEGO ANIOŁKA (****) A DLA CIEBIE DUŻO SIŁ KOCHANA
        MARTA MAMA ANIOŁKA IGORKA
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec300.htm
    • blekitna_laguna Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 22.06.07, 10:50
      Przepraszam jesli coś nieskładnie napiszę-ale jestem otumaniona, z bólu, płaczu
      i leku na powstrzymanie laktacji:(

      Bardzo Wam dziękuje za świeczuszki.

      Wskrócie:

      Poniedziałek 18.06-godz.12.00 zapis Ktg w szpitalu-wzorcowy-, badana przez
      lekarza-wszystko ok(wg Niego), umawia mnie na następny zapis ktg na 22.06-jak
      dla mnie dość odległy termin tym bardziej że jestem już 6 dni po terminie (??)
      Wychodzę ze szpitala ok. 13.00, w domu o 15.30 kiedy usiadłam zrobić siusiu,
      zauważyłam że poleciała mi krew, wstałam dalej pociekło, dzwonie do M o 15.37
      że nalezy jechać szybciutko do szpitala,zjawia sie max po 15 min, z progu
      niemal wychodzimy z domu łapiąc teczkę z badaniami i torbę.W szpitalu jestem
      max. o 16.30 (staliśmy w niewielkim korku), melduje sie na IP i lekarz woła
      mnie do gabinetu po ok.3-5 min, nastepuje wywiad, bada mnie ginekologicznie-
      krew dalej leci ze skrzepami, aż z rękawiczki spłyneła Mu do rękawa, nie
      zrobiło to na nim jakiegoś wrażenia!! Dzwoni na oddział, bo jak mnie
      poinformowała to jestem do przyjęcia ale nie do cięcia!!, następnie
      przechodzimy do pokoju obok gdzie wykonuje usg, słyszę bicie serduszka mojejgo
      Maleństwa, mówi że dziecko żyje, natomiast krwawienie prawdopodobnie jest z
      drobnych naczyń krążących przy łożysku, pokazywał nam je na monitorze, bardzo
      delikatnie uspokojona (bo przecież z Maleńką wszystko ok-tylko te naczynia
      krażące.Po wypisaniu jeszcze kilku świstków przez pielęgniarkę, (wczesniej
      rownież wypełniał kartę przyjęcia lekarz), przebraniu sie w koszulę zawiozła
      nas na oddział, gdzie powiedziano abym poczekała na sale ktora właśnie jest w
      końcowej fazie sprzątania, ide na siusiu do ubikacji-i z tamtąd dzownię po M
      tel, aby przyniósł mi wkład bo znów zaczyna lecieć, podkład Belli ląduje u
      pięlęgniarki, która zapisuje w karcie-pół podpaski krwi, inna pielęgniarka woła
      mnie do wspomnianej wcześniej salki, przykłada -przepraszam ale nie wiem jak
      fachowo to sie nazywa-aparacik pod brzyszek aby posłuchać Dzidziusia-jest
      jeszcze ok, kładę sie na łóżko, pobierają mi krew, i zostaje podłączona do
      zapisu Ktg, nie mija min-może dwie, zaczyna sie panika-tętno dziecka spada,
      zlatuje sie mnóstwo osób, krzyczą, mnie w błyskawicznym tępie przebierają w
      koszulę szpitalną-moją zdejmują, przekładają na anstepne łóżko i wiozą w
      szybkim popłochu na cięcie, po bardzo szybkim znieczuleniu, tną i wydobywają
      Naszą Ukochaną Nataszkę, dziecko nie oddycha, własciwie bez parametrów
      życiowych, lekarz po cc nie chciał nawet dac Jej 2 pkt Agppar, udaję sie im po
      długiej reanimacji przywrócić bicie serduszka i słabiutki oddech, maleńka kilka
      razy tylko pomraczała, ja kiedy mnie zszywano-obserowowałam z glową na boku co
      sie dzieje z moim Skarbem, pan doktor powtarza do mnie-dziecko żyje ale w
      cięzkim stanie-nie da sie opisac co sie działo we mnie, płakałam i modliłam sie
      o Dziecinkę, w pierwszej dobie stan cieżki-ale w miarę ustabilizowany, lezy na
      intens. opiece , po kilkunastu godz. dziecku całkowicie przestają pracować
      nerki, po następnych 2 h-stan Córeczki raptownie sie pogarsza, przestaję
      oddychać, zaczyna mieć krwotoki wew, w drugą noc-niemal od wieczora jesteśmy
      non-stop przy niej, ok.23.00 następuje pierwsza reanimacja, ok. godz. 24.00
      reanimują Ja ponownie ratownicy ze szpitala na Niekłańskiej(wezwani )była
      wcześniej szansa dializ nereczek z tym że w innym szpitalu-niestety o tym
      poinformowano Nas o dużo za pózno-jak dziecko juz zaczeło odchodzić:(((((,
      ratownicy powiedzieli że niestety nie mogą zabrać maleńkiej-gdyż Jej stan jest
      agonalny-parametry krwi zrobione na cito-Ratownik mówi że przy takich
      parametrach nie powinna wogóle już życ, i po rozmoawie z moim M-ja byłam w
      szale matczynym, prosi abyśmy nie próbowali i rozważyli już nie reanimowania
      dziecko-gdyż tylko męczymi Ją-jest już roślinką:((((((((((((((((
      Po ich odejsciu, następuje po 25-30 min następne załamanie utrzymywanych
      sztucznie parametrów życiowych-po hieroicznej walce o decyzje nie reanimowania-
      patrzymy jak Nasze Ukochane Dziecko odchodzi, wyciszją monitorach alarmy, ja
      proszę w kilka-kilkanascie sekund przed śmiercią o odpięcie maleńkiej, biorę ją
      w ramiona i trzy ostatnie oddechy wydaje blisko mojego serca!!!
      Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu:(((((((, nosimy ją z M przez ok.1,5 h na
      rekach tulimy, głaszczemy i Bóg jeden wie co jeszcze to było istne szaleństwo!!!

      Wiem że po tak ogromnej stracie zawsze szuka sie winnych-ale z każdą min-godz,
      mam wrażenie a właściwie już pewność że można było Ją uratować, jak sie
      dowiedziałam na drugi dzień po cc-wyjęcie Nataszki z mojego brzucha-a właściwie
      wyciśnięcie-bo darłam sie bardzo głośno z bóluzajeło lekarzowi tylko 4 min!!-
      liczonego od momentu wjechania na sale do cc!!
      W szptalu byłam max 16.30-Nataszkę urodziłam o 18.12, dziecko na izbie przyjęć
      żyło, na górze jeszcze też-PYTAM: Czy nie można było przy takim dużym
      krwawieniu podjąć po moim przyjeżdzie do szpitala błyskawicznej akcji CC????????

      Jeżeli ktoś ma cheć niech wypowie sie w tej sprawie -tak obiektywnie-bo ja
      jestem tylko szlaejącą w rozpaczy matką i być może szukam na siłę winnego?
      Wszystko co opisałam na górze jest zgodne ze 100% prawdą!

      [*][*][*] dla Naszej ukochanej Nataszki-bardzo Cię kochamy-do szaleństwa i dla
      Waszych Aniołków [*][*][*]

      Laguna
      • agatelek2 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 07.07.07, 17:41
        Poryczałam sie jak bóbr:((((((((((
        (*)(*)(*)
        --
    • czaranna Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 22.06.07, 15:31
      prawie rok temu umarła moja mama i dziś czytając twój post z oczu płynęły mi
      łzy jakie jak wtedy...

      Pomodlę się za Twoją córeczkę i za Ciebie byś miala siłę poradzić sobie z tym
      bólem.
    • danusia1958 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 23.06.07, 00:50
      dla Nataszki(*)(*)(*)


      babcia Aniolka Natalki i rocznej julki
      natalkadanusia.blog.onet.pl/
      • maniula1 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 23.06.07, 12:18
        Bardzo dobrze Cię rozumiem.Moj synek odszedl w 36 tyg ciazy.Mialam zatrucie
        ciazowe,o ktorym ciagle informowalam lekarza prowadzacego.a on,ze spuchniete
        nogi to nic takiego pod koniec ciazy.Pytam skad ten bol w okolicy krzyza,a on
        dziecko uciska(a to byl bol nerki).w koncu poszlam do niego juz w takim zlym
        stanie i oficjalnie mowiac -Panie doktorze ja mam zatrucie ciazowe!a on jak tak
        pani mowi to tak pewnie jest.Do szpitala.A w szpitalu spokoj.Nic takiego nie
        robia.Nawet gdy dziecku spada tetno-czekaja ,bo termin za wczesny.w szpitalu
        bylam okolo godz 13.Pielegniarki prosza o cc,bo widza,ze ze mna tez cos sie
        dzieje,a ja powoli zaczynam trzasc sie.(t.z rzucawka)CC zrobili dopiero gdy 4
        raz tetno zaniklo.Moj synek przyszedl na swiat o godz 22.45.Tyle godz
        czekali,bo to nie termin.Moze sie ustabilizuje.Ja swojego synka nie
        widzialam.Zostalam przewieziona do innego szpitala ze wzgledu na moj stan
        ciezki.Przestala mi pracowac nerka i wiele jeszcze czynnikow na to sie
        zlozylo.Wyszlam gdy Moj synek byl juz pochowany.Mąz tym sie zajal.Sekcja zwlok
        wykazala ze synek byl w zupelnosci zdrowy.Nawet pluca byly zdolne do
        samodzielnego oddychania.Nie ma go bo to nie byl termin porodu!moj synek mialby
        teraz 9 lat.Ale ten bol po stracie pozostal i bedzie trwac na wieki.Dzis mam 2
        dzieci(bylo ciezko)ale juz dzis nikt mnie tak nie otumani jak wtedy.Dlaczego to
        napisalam,bo tak mi sie to wszystko przypomnialo po przeczytaniu Twojego
        posta.Twoje dziecko moglo zyc,moje tez.Sciskam Cie i Bardzo przytulam.Zycze Wam
        kochani duzo sily.
        • blekitna_laguna Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 23.06.07, 16:59
          Maniula-jedno jest pewne i zgadzam sie z Tobą w 100%, moje i Twoje dziecko-
          mogłoby żyć, gdyby nie te konowały-dzis już pisze prosto z mostu,z rozpaczy
          popadam w agresje w stosunku do lekarza/y którzy sie mna zajmowali.
          Miałam łożysko nisko schodzące (więc samo w sobie już było problematyczne),
          byłam już 6 dni po terminie, uważam że nie należało zwlekac z porodem-tylko
          mnie ciąć, dzidzia była donoszona-śliczna, cała ciąża niemal wzorcowa!!

          Tylko co jakiś czas kłóce sie z Panem Bogiem-że pozwolił mi przejść przez
          koszmar zaawansowanej choroby nowotworowej, bym mogła przeżyć tak potworną
          tragedię;((((, trzymam sie jakoś bo mam jeszcze starszą córeczkę która mnie
          bardzo potrzebuje.

          Brak mi słów na to wszystko:((((, żal do siebie że nie naciskałam na cc, że
          mogałam zrobić coś więcej w tym kierunku-nie wybacze sobie tego NIGDY!!

          [*][*][*]
          Dla mojej ukochanej Nataszki, Twojego Synka i wszystkich Aniołków..[*][*][*]


          U kresu sił....
          Laguna



          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22678

          "Porozmawiajmy o chemioterapii..."
          • monkastonka Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 03.08.07, 23:17
            \*/ dla malutkiej kluseczki

            wiele przeszłaś dlaczego dźwiga się takie krzyże :(((((((((((((((:`(

            ściskam ciepło


            Mońka mama Maćka z niedorozwojem lewej nóżki
    • u_brzoska Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 23.06.07, 23:33
      (*) dla Waszej ukochanej Kruszyny
      • matuska Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 24.06.07, 09:38
        Dla waszego kochanego aniolka (*)(*)(*)
    • anula3006 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 24.06.07, 12:49
      Bardzo, bardzo mi przykro i bardzo Ci współczuję, że spotkała Cię taka tragedia.
      Łączę się z Tobą w bólu.
      Serce mi pęka jak słyszę o śmierci Maluszków. Jestem pełna żalu a zarazem
      złości dlaczego tak się dzieje... Sama straciłam bliźniaki w 2004, po cc w 26
      tygodniu ciąży, to była moja pierwsza ciąża. Ciąża zmieniła moje życie o 180
      stopni a śmierć dzieci spowodowała, że świat mi się zawalił, skończył.
      Dlaczego...dlaczego tak się stało, do dziś szukam odpowiedzi...
      W prowadzeniu mojej ciąży nie popisła się pani dr prowadząca, szpital na
      Starynkiewicza nie dał szansy moim dzieciom i ja sama też nie zrobiłam nic żeby
      ich ratować. Moja wiedza o ciąży bliźniaczej i świadomość odnośnie zagrożeń w
      takiej ciąży (bliźniaczej jednokosmówkowej, dwuowodniowej) była prawie zerowa.
      Moja historia jest długa ale nie będę o niej teraz pisać.
      Obwiniamy Szpital ale to chyba ludzi należy. Czy już wszyscy dobrzy lekarze
      wyjechali za granicę? A może stoją pod sejmem czy innym ministerstwem? Jaką
      trzeba mieć wiedzę, że krwawienie w 40 tyd. ciąży nie może być czymś
      normalnym...? Przepraszam, że Ci to piszę ale nie mogę się zupełnie pogodzić z
      tym co się nam przytrafia.
      Poniżej umieściłam link, historia Zuzi Szymanek, jej mamie przytrafiło się to
      samo co Tobie i to w tym samym szpitalu tylko, że w 2003r. Jest tam umieszczone
      zdjęcie Mleńkiej Zuzi, więc jeżeli nie czujesz się na siłach to narazie tam nie
      zaglądaj.
      www.dlaczego.org.pl/nh28.htm
      Bóg nas wybrał bo podobnież inni nie dali by sobie rady...
      Mamy w niebie Orędowniczki, będzie nam łatwiej się tam dostać.
      Już ktoś pisał, ale przypomnę, że trzeba się modlić do Niej, a nie za Nią bo
      Ona jest ŚWIĘTA.
      Trzymaj się Kochana, jesteś dzielna i nie płacz już, tam jest Jej dobrze. Dla
      Ciebie jeszcze też zaświeci słońce.
      Uwierzyłam w to, bo w kwietniu 2006r. szczęśliwie urodziłam, przez planowane cc
      w Szpitalu na Madalińskiego, upragniongo Jasia. Dziewczynki Aniołki były ze mną
      każdego dnia i są, chociażby w myślach.
      Ania mama Jasia i Aniołków Julki i Amelki
      (*)
      • blekitna_laguna Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 26.06.07, 07:38
        Przeczytałam tą całą historię i znów jestem poruszona do żywego:(((

        Niesamowicie mi bardzo przykro-żal Zuzanki, i wszystkich Aniołeczków które
        przedwcześnie zakończyły swoje ziemskie zycie (*)(*)(*)

        Kocham Cie bardzo Nataszko!!
        Nie wiem jak złagodzić ten bół i niesamowitą tęsknotę!
        Z każdym dniem mama Kocha Cie jeszcze bardziej-ile tej miłości może być jeszcze
        w sercu?? chyba nieskończona ilość...

        W tym tyg. odbędzie sie pogrzeb mojego Aniołka-znów sie z Nią spotkam, zobaczę-
        boje sie że to ponad moje siły, ale nie mogłabym postąpić inaczej......
        Anula3006-napisałaś mądrą rzecz .."Obwiniamy Szpital ale to chyba ludzi
        należy...", ja mam WIELKI ŻAL do człowieka na którego miałam tragicznego pecha
        natrafić, który potraktował moje krwawienie zbyt lekkomyślnie!
        Bardzo dziękuje lekarzowi (niestety niedane mi było zapamietać nazwiska)-który
        wykonał moje cc.

        Jestem wrakiem matki....
        • agafa30 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 26.06.07, 09:48
          przeczytałam Twoją historię i nie mogę uwierzyć w to, że 6 dni po terminie,
          przy krwawieniu nic nie zrobili!!! ale nie możesz obwiniać siebie! dopiero
          takie doświadczenie uczy nas jak postępować, moja ukochana córeczka w niedzielę
          skończyłaby 3 latka, w sobotę minie 3 lata od jej śmierci. napisałaś ile tej
          miłości może być jeszcze - ogromna, nieskończona ilość, z każdym dniem kochcałm
          Ją bardziej, mocniej, myslałam że oszaleję, ze już wariuję, że nie dam rady, bo
          nie wiem co robić z tym bólem i z tą ogromną miłością od której pękało mi
          serce, a z którą nie wiedziałam co robić i sama dziwiłam się skąd tyle tej
          miłosci. po doświadczeniach moich (choć moja córeczka zmarła z powodu wady
          serca, o której dowiedzieliśmy się dopiero po porodzie, a wszystko do tej pory
          było wspaniałe), a w szczególności po doświadczeniu mojej bliskiej koleżanki
          magdy - margaretek, którą poznałam na forum i osobiście i której dziękuję za
          to, że mój synek jest na świecie - rok temu gdy leżałąm w szpitalu z
          krwawieniem od 36 tyg. drugiej ciązy, też lekarze czekali, odwlekali cc, nie
          wiadomo skąd to krwawienie, bo moje łożysko z powodu tyłozgięcia macicy nie
          było widoczne w całości, w 38 tygodniu ciąży wieczorem 31 maja zadzwoniła do
          mnie Magda i -dosłownie-kazała mi zażądać cc, przypomniała mi swoją histroię,
          jak też czekała w szpitalu na poród zdrowego synka...nie doczekała-udusił się
          pępowiną, wystraszyłą mnie, że jeśli nie widomo skąd to krwawienie, trzeba
          ratowac dziecko, bo może to z łożyska,a jeśli tak to synek może umrzeć w
          każdej chwili-ja wpadłam w taką panikę, że już rano 1 czerwca 2006r. przez cc
          na świecie był mój ukochany synek i jest do dziś, choc nadal nie mogę w to
          uwierzyć. napisałąm to, bo ufamy lekarzom, ja też-pomimo straty córeczki-
          czekałam grzecznie pomimo ogromnego strachu, paniki, na decyzję lekarzy,
          dopiero Magda potrząsneła mną i uświadomiła, że dla dziecka liczy się każda
          minuta, sekunda...że musze walczyć o cc. A Ty - skąd mogłaś to wszystko
          wiedzieć, nie jesteś lekarzem! jestem wściekła, ile dzieci mogłoby być z nami
          gdyby nie te konował, któe nawet nie ponoszą za to odpowiedzialnośći!!
          Trzymaj sie kochana, potrzebujesz dużoz sił, żeby przetrwać te straszne chwile,
          które Cię czekają, współczuję Ci bardzo mocno, pamietaj, że my tu jesteśmy-
          forum mnie pomogło przeżyć - a przede wszystkim pamietaj o swojej ziemskiej
          córeczce, ona tez cierpi i potrzebuje Cię bardzo.
          ściskam mocno!
          Agnieszka.
    • inezka6 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 24.06.07, 14:06
      (*)(*)(*)
      Napisałam do Ciebie na priv. Znamy się z forum czerwcowych mam, jeśli będziesz chciala pogadać- pamiętaj, jestem. Pozdrawiam.
      • blekitna_laguna Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 26.06.07, 13:14
        Inezko-bardzo Ci dziękuje!!!

        Bedę pamiętać.


        Przytulam mocno.
    • iorek Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 24.06.07, 14:53
      Nataszko (*)
    • mmmmmm2 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 26.06.07, 09:32
      Lagunko, tak bardzo Ci współczuję.....:(

      "żal do siebie że nie naciskałam na cc, że
      mogałam zrobić coś więcej w tym kierunku-nie wybacze sobie tego NIGDY!!"

      Błagam, nie obwiniaj się za to co się stało!!!!
      To nie Ty jesteś lekarzem, kobieta ufa "mądrzejszym", wykształconym lekarzom,
      mając nadzieję że oni wiedzą lepiej.
      Ja miałam cesarkę chyba (Jezu już mylą mi się dni) następnego dnia po przyjęciu
      do szpitala - a skierowanie do szpitala dostałam od lekarza prowadzącego z
      przychodni bo zwykłymi słuchawkami wybadał że coś jest nie tak.
      Wieczorem byłam już w szpitalu, a oni położyli mnie... na porodówce!!!! A to
      był dopiero 33 tydzień!!!
      Ale każdy myśli w takiej sytuacji: oni wiedzą lepiej!!! Skoro każą czekać to
      czekamy!!!
      Lagunko, przejdziesz przez to - masz drugą córeczkę tu na ziemi - co ja mogę Ci
      jeszcze napisać?
      Że kiedyś jeszcze zaświeci słońce.....
      • blekitna_laguna Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 26.06.07, 13:20
        Gdyby nie moja ziemska córka-już pewnie mnie by nie było, to dla niej zbieram
        po mału siły-żeby być znów matką jaką byłam przed narodzinami Nataszki.

        Trzymam sie mocno nadzieji, że iż pomimo Pan Bóg mnie bardzo doświadczył,
        jeszcze ta chmurka zejdzie z mojego słoneczka i znów pojawi sie w naszym zyciu
        mała istotka, którą ześle mi Nataszka......

        Tęsknie za Tobą Córeczko-ale już w czwartek Cie zobaczę, boje sie bardzo tego
        dnia -ale to tylko strach z którym Twoja mama nauczyła sie sobie radzić....
        Do zobaczenia Aniołku.....
    • nati1011 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 26.06.07, 14:37
      Nic co napisze nie będzie w stanie zwórcić ci córeczki, ani ukoić twojego bólu.
      Myślami jestem z tobą.

      Ale oprócz ogromnego bólu, że kolejne dziecko zbyt wcześnie trafiło do nieba,
      ogrania mnie też straszna złość, że można było tego uniknąć. Jesteś kolejną
      dziewczyną, która trafia do szpitala z donoszonym, zdrowym dzieckiem, a
      wychodzi z pustką w sercu. Ja wiem, że czasem ciąża kończy się tragedią, ale
      brak reakcji na krwotok w 41 tc to już przestępstwo a nie bład lub przeoczenie.
      Jak tak dalej pójdzie, to bezpieczniej będzie rodzić w domu. Moja siostra
      została wypisana w 37 tygodniu ciaży z wypisem, ze wszystko jest w porządku.
      Jej dziecko żyje prawdopodobnie tylko dlatego, że zmusiłam ją, by zrobiła
      jeszcze prytanie usg. 3 dni po wyjściu ze szpitala i robionym tam usg(na którym
      nie było podobno nic niepokojącego). Wynik: Skrajne małowodzie, hipotrofia,
      zakażenie wewnątrzmaciczne. W ciągu 24 godzin od badania zdecydowano o
      wykonaniu cc. Gdyby zgodnie z zaleceniem poszła do lekarza dopiero za tydzień,
      prawdopodobnie też zamieszkałaby na tym forum. Dziecko przeżyło i wyzdrowiało,
      dlatego odpuściliśmy. Jezłęi będziesz miała siły, to walcz. By przynajmniej
      ten "lekarz" nie zaszkodził już innemu dziecku.


      (*)(*)(*) dla twojej Córeczki.
      • maniula1 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 27.06.07, 12:31
        (*)(*)
        • maniula1 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 27.06.07, 12:38
          Ja tez mialam do siebie wiele zarzutow,ale to nie my powinnysmy sie
          obwiniac,tylko oni....
          W moim przypadku nawet przepraszam nie uslyszalam-przepraszal ten co nie byl
          winny,chyba zawstydzil sie za tamtego.
          (pisze ten,tamten,ale wiesz o co chodzi)
          Aniolku(*)(*)nie tak mialo byc(*)(*)
          Synku zaopiekuj sie małą Nataszką(*)(*)
    • blekitna_laguna Re: Pochowaliśmy Nataszkę.....(*)(*)(*) 29.06.07, 08:53
      Wczoraj (28.06) pochowaliśmy naszego Aniołka Nataszkę, przed pogrzebem miałam
      mozliwość ujrzenia jeszcze raz mojej Córeczki-te chwilę pozstaną jak niewiele
      innych na zawsze w mojej pamięci, wygladała jakby spała, taka sliczma mała
      porcelanowa Laleczka.....

      Kochamy Cie Nataszko..mama ma wielką nadzieję że tam gdzie teraz jesteś jest Ci
      dobrze, że słyszysz to co do Ciebie mówią moje usta i to co szczepcze moje
      serce...

      Nataszko..mama zawsze bedzie przy Tobie- myślą, słowami i przedewszystkim
      sercem.

      (*)(*)(*)
      • blekitna_laguna Re: Pochowaliśmy Nataszkę.....(*)(*)(*) 29.06.07, 08:57
        (*)(*)(*)

        Dla wszystkich Małych Aniołeczków-zaopiekujecie się moją Nataszką..
        • abstrakt2003 ['] :((( 29.06.07, 19:24
          Bardzo mi smutno jest...
          ========
          Dla twojego maleństwa i dla ciebie ode mnie...
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,703018,2,1.html
          • blekitna_laguna Re: ['] :((( 29.06.07, 22:22
            Bardzo Ci dziekuje....

            Wzruszyłam sie, łezki poleciały, ale pierwszy raz od tragedii, są to łzy inne,
            jakby z nadzieją...dziekuje..

            O ile pamięć mnie nie zawodzi -to pamiętam z forum chemioterapia- kwiat od
            Ciebie-jeszcze raz dziekuje...

            Laguna
        • magapi Re: Pochowaliśmy Nataszkę.....(*)(*)(*) 30.06.07, 16:01
          Ten promień nadziei,który dostałaś od kogoś z tego forum, przebija się w Twoją
          stronę...i dzisiaj może trudno w to uwierzyć...ale zobaczysz go któregoś dnia i
          wtedy zacznie się kolejny, lepszy etap życia.Ta wiara pomaga mi trwać w mojej
          nieskończonej żałobie, pozwala mi żyć.Więc dlaczego mam tego nie przekazać
          Tobie???!!!Uwierz w to, powtarzaj to codziennie...spełni się...
          • blekitna_laguna Re: Pochowaliśmy Nataszkę.....(*)(*)(*) 01.07.07, 16:12
            Każdego ranka-budzę sie z nadzieją żeby dziś bolało mniej...,

            niestety tak nie jest...............:((((

            Bede próbować...

            Dziękuje Laguna.
    • anna1008 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 03.07.07, 12:44
      Kochana Laguno
      Przeczytałam waszą historię - nie wiem co Ci napisać? Jestem razem z Tobą, a
      nasze słoneczka są tam w szczęśliwej dolinie za tęczowym mostem. Tłumaczę sobie
      że tam musi być lepiej, że tam nie ma cierpienia. My się z nimi spotkamy......
      zobaczysz. Kiedyś będziemy wszyscy razem. Musimy jeszcze przejść przez to piekło
      na Ziemi, pomóc naszym starszym dzieciom, by wyrosły na dobrych ludzi. Nasz
      świat już zawsze będzie wyglądał inaczej. Będzie wrażliwszy, cieplejszy.

      Przytulam Cię mocno. To dla Nataszki i Miłoszka (***)(***)
      Chowałam Miłoszka w dzień narodzin Twojej Córeczki.
      • blekitna_laguna Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 03.07.07, 15:06
        Boze -daj nam siłe to przetrwać......, dziele sie Toba ta resztką sił które
        mam, i mimo że ja nadal płacze-to wirtulanie osuszam Twoje łzy.

        Trzymaj sie ciepło Kochana, chce bardzo wierzyć w to że tam, gdzie znajduja sie
        teraz nasze Aniołki, jest im tam bardzo dobrze, tej wiary mi teraz najbardziej
        potrzeba..


        Ptzytulam do serca.
        Laguna
        • anna1008 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 05.07.07, 19:23
          Dla Nataszki i Miłoszka (***)(***)
          Myślę o Tobie i Twojej Córuni- do końca życia będę o Was myślała.
          Mama Miłoszka
    • pysia2406 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 03.07.07, 17:44
      wspolczuje bo strata dziecka naprawde jest ogromnym ciosem...
      ale piszesz ze masz druga coreczke i to wlasnie dla niej musisz starac sie
      zyc...
      [*]
      3maj sie
      jesli chcesz porozmawiac: pysia2406@gazeta.pl.
      postaram sie wysluchac i pomoc
      • maniula1 Nataszka(*)(*) 05.07.07, 17:27
        Aniolku(*)(*)(*)
        Trzymaj sie mamusiu Nataszki.Przytulam.
        Kasia.
    • nikola313 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 05.07.07, 22:07
      Czytajac to co piszesz, to tak jakbym widziala siebie 2,5 roku temu.
      Moja Coreczka w 38tc. udusila sie pepowina, byla zdrowiutka wazyla 3450 i 58cm.
      Tez omalo nie oszalalam gdyby nie moj prawie 6 syn, ktory mnie tez wtedy
      potrzebowal, bo bardzo przezyl smierc siostry.
      Rok po Nikolce urodzilam trzecie dziecko a drugiego Synusia Nikodemka jest
      wspanialy!
      Bol troche ukoil, ale tesknota w sercu zawsze pozostanie.
      Przytulam Cie i duzo sil dla Ciebie
      Andzelika mama Aniolka Nikolki 22.11.04
    • magapi Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 06.07.07, 14:17
      Mam córkę.Niebawem skończy 10 lat.Od zeszłego roku, kiedy ujrzała swoją siostrę
      a potem patrzyła na jej pogrzeb...postarzała się, dorosła.Dzisiaj wiem,że za
      mało miałam dla niej sił, za mało wyrozumiałości.Być może przypłacę to w
      przyszłosci jakimiś problemmi.Nie wiem.Moja córka zawsze stawiała mnie do
      pionu.Gdy codziennie biegałam na cmentarz, mówiła,że znowu....a ja nie byłam
      zła,powstrzymywałam komentarze.Gdy wspominała Nadusię, nie uymiałam z nią
      rozmawiać otwarcie.Myslę,że jednak poradziła sobie z tym.Nigdy nie zmuszaliśmy
      jej do chodzenia na cmentarz,staralismy się tłumaczyć dlaczego tak się stało i
      próbowaliśmy odpowiadać na pytania o smierć i o to, co się po niej
      dzieje.Dzieki temu mamy dziecko swiadome nieszczęść i problemów,ale niestety
      nie mielismy na to wielkiego wpływu.Podobnie jest gdy pyta czy bedzie jeszcze
      miała rodzeństwo...???Nawt nie wie,że ma jeszcze jednego Aniołka,ale to już z
      mężem pozostawimy w tajemnicy...trzymaj się dzielnie, masz ziemskie dziecko,
      dla niego musisz zyć-tak mi mówili i tego się trzymałam, tego i
      Boga...pomaga...Pozdrawiam
      • blekitna_laguna Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 06.07.07, 16:54
        Ja mam nadal przed oczyma, dzień pogrzebu i łzy mojej starszej córeczki-ktorych
        w żaden sposób nie potrafiłam zatrzymac-a to bolało dodatkowo...
        Trzymam sie dla Niej-bo Ja bardzo kocham-tak bardzo że chyba mocniej już bym
        nie potrafiła, tak samo pokochałam moją Nataszkę-za którą bardzo mocno tesknię
        a każdy nowy dzień to dla mnie niemal wspinaczka na Everest.

        Bardzo mi cięzko, ale nie poddaje sie.
        • magapi Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 06.07.07, 18:32

          --Wiem Kochana,ze się trzymasz...własnie dla swojej córci...tak jak ja dla
          swojej...będzie cięzko,bedzie beznadziejnie,będzie nie do
          zniesienia (coś już o tym wiesz)...ale wierzę,że dasz radę,jak dajemy radę
          codziennie my wszystkie tutaj zgromadzone,nasi męzowie,nasze rodziny...
          Dla Nataszki***,a dla Ciebie serdeczne mysli i pamięć...Pozdrawiam!!!
          Małgosia-niecierpliwa mama Weroniki i prowadzona nadzieją mama Aniołków
    • anna1008 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 06.07.07, 18:16
      (***)(***) dla naszych Aniołków Nataszki i Miłoszka
      Przytulam Cię mocno
    • anka.76 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 06.07.07, 20:51
      wszystkie nasze ANIOŁKI sa razem to dla nich
      (*)(*)(*)
    • danusia1958 Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 07.07.07, 11:07
      Nataszko ...Ksiezniczko (*)(*)(*)


      babcia Aniolka Natalki i 15 mcy Julki
      • blekitna_laguna Re: Proszę o modlitwę za mojego Aniołka-Nataszkę. 07.07.07, 12:31
        Danusiu-jesli nie myle, piekny pomniczek ma Natalka-śliczny.

        Światełko dla Naszych Aniołków (*)(*)(*)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka