Dodaj do ulubionych

Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz grubsza,

27.08.10, 23:35
Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz grubsza, czesto sie odchudzam ale
wszystkie moje diety zawsze szlag bierze. Nie zwalam na geny, wiem ze tyje od
żarcia. Wszelkie momenty motywacji trwają naprawde krótko. Przez stosunek
facetów do mnie, ich nastawienie... praktycznie nie poznałam jeszcze nikogo
spoza szkoły, spoza znajomych ktorych niedaleko ktorych mieszkam i znajomych
znajomych. Jedyne miejsce w ktorym czuje sie normalnie to chyba czat dla
puszystych , ale tam większosc to po prostu napaleni faceci. A ja chce zaznac
czegos normalnego, chodzic za ręke z chlopakiem, moc z nim pogadac szczerze,
akceptującego mnie, a wtedy byc moze udaloby mi sie zmienic sie dla niego, a
nie tylko siedziec przy komputerze :( ludzie szczupli tak to krytykuja, ale tu
jest jedyne normalne i znośne zycie .
Obserwuj wątek
    • fallen86 Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 28.08.10, 13:17
      Nie zmieniaj się dla kogoś, zmieniaj się dla siebie.
      Ludzie odchodzą i przychodzą, a Ty nadal jesteś / będziesz sobą - tą samą osoba ;)

      Pozdrawiam pozytywnie! ;)

      --
      Przez to ze żył "we własnym świecie" nie miał nikogo oprócz swojego świta...
      Świat się "zawalił" a on umarł...
        • fallen86 Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 28.08.10, 20:35
          Hehe, zatem to nie dla siebie a dla "oklasków".
          Czy sam fakt bycia dumny z samego siebie Tobie nie wystarczy? ;)
          Myślisz że to coś zmieni w Twoim życiu?
          Że staniesz się inną osobą?
          Niestety nie.
          Kompleks, negatywne myśli i pare innych rzeczy pozostanie z Tobą - albo w drugą
          stronę zaczniesz bawić się mężczyznami :P

          --
          Przez to ze żył "we własnym świecie" nie miał nikogo oprócz swojego świta...
          Świat się "zawalił" a on umarł...
          • co_tu_duzo_mowic Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 28.08.10, 21:57
            nie tyle dla oklaskow , co wlasnie dla zemsty :S ale nie jestem msciwa dlatego
            mi sie nie udaje : D. Dostalam od ludzi nie raz porządnego kopa, i chcialabym
            sie zrewanzowac. wiem ze to beznadziejny tok myslenia ale az mi w glowie buzuje
            od tego. No, i dlatego wlasnie wiele osob nie chce zebym schudla bo wtedy nie
            bede soba :x
              • co_tu_duzo_mowic Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 28.08.10, 23:26
                Chcialabym, żeby to było łatwe, choc wiadomo , taka droga pod górke i to z
                dodatkowym sporym balastem ;D wiele w zyciu nauczy i doda sił. Jak do tej pory
                każda moja dieta kończyła sie szybko, zaraz po niej nabierałam 2 razy tyle kg
                co udało mi sie zrzucic. Ciagle szukam nowych sposobow, chcialabym bardzo poznac
                osoby ktorym udało sie odniesc sukces , schudnąć te 50 czy nawet więcej
                kilogramow i nauczyc sie od nich wielu rzeczy :)
                • fallen86 Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 29.08.10, 04:42
                  Nauczyć od nich?
                  Wskazówki / dobre rady? - dobre nie zawsze dobre bo niekoniecznie dopasowane do
                  Twojego organizmu.
                  Na każdego działa co innego.
                  Ważnym elementem (jak nie najważniejszym) jest motywacja - taki motorek pchający
                  nas na największe szczyty - bo wszystko zaczyna się w głowie ;)
                  Nie poddawaj się, z każdego niepowodzenia można wyciągnąć wnioski a co za tym
                  idzie stawać się "mądrzejszym".

                  forum.gazeta.pl/forum/w,95274,105569792,105569792,ZASADY_DIETY.html
                  Pozdrawiam pozytywnie życząc miłej niedzieli! ;)

                  --
                  Przez to ze żył "we własnym świecie" nie miał nikogo oprócz swojego świta...
                  Świat się "zawalił" a on umarł...
    • s1u2z3i Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 30.08.10, 09:35
      Jakbym słyszała siebie sprzed kilku lat....
      Powiem Ci jedno - marzysz o tym wszystkim o czym marzą inne kobiety. Z tego co piszesz nie cierpisz na brak znajomych - więc jesteś lubiana.
      Masz w sobie więcej niż tylko nadmierne kilogramy i to pielęgnuj - bo to jest naprawdę ważne. Miłość i fajny facet przyjdą same - nie musisz się tym zamartwiać. Wręcz przeciwnie - jak będziesz szukała na siłę - to przegapisz w życiu naprawdę piękne chwile.
      Mój mąż kiedyś powiedział, że na laski się patrzy, ale ciężko je pokochać, a prawdziwe kobiety kochać trzeba.
      W końcu każdy z ludzi, którzy Ci teraz dokuczają też straci swoją "figurę" - tylko im już nic nie zostanie, a Ty możesz zadbać o swoje wnętrze - to zawsze daje owoce.
      Ludzie są tacy, że jeśli nawet zrzuciłabyś wszystkie nadmierne kilogramy i tak znajdą jakąś "wadę", która będą Ci wytykać - niestety są i zawsze tacy będą.
      A odchudzanie zacznij od zmiany nastawienia. Od dawna wiadomo, że pozytywne nastawienie, entuzjazm i zwykły uśmiech czynią cuda.
      Twoje diety są mało efektowne, bo chcesz to zrobić dla kogoś nie dla siebie. Zacznij od pokochania siebie, a wszystko wokół się zmieni.
      Wiem, łatwo się mówi... - ale to zawsze działa.
      Heh... Swoją drogą moja mama mówiła mi to samo- ale zawsze myślałam, że chce mnie tylko pocieszyć - a tu proszę "DZIAŁA".
    • cotbus76 Skąd ja to znam ? 30.08.10, 12:22
      Zaczęłam tyć w wieku 12 lat (dziś już wiem, że winna temu była
      przede wszystkim skopana gospodarka hormonalna, niestety żadnemu
      lekarzowi z mojego pipidówka ten pomysł jakoś nie wpadł do głowy,
      ale w tamtych czasach hormony badało się właściwie jedynie u kobiet
      w okresie menopauzy) w związku z tym do szkoły średniej poszłam już
      jako osoba otyła. Szybkie przybieranie na wadze spowodowało także
      zatrzymanie wzrostu w związku z czym zatrzymałam się na 152 cm,
      które osiągnęłam w wieku 12 lat. Jeszcze dzisiaj ciarki mi
      przechodzą po plecach jak przypomnę sobie koszmar chodzenia do
      szkoły w szaroburych, babcinych ciuchach najczęściej dość opiętych,
      ponieważ w tych zamierzchłych czasach przełomu lat 80/90 ciuchy
      powyżej dzisiejszego rozmiaru 44/46 szyto właściwie na starsze
      panie, z beznadziejnych materiałów i w takiej ilości, że jak się już
      coś znalazło to brało się bez wnikania w takie fanaberie jak kolor
      czy krój. Po prostu czego by przemysł odzieżowy nie uszył to się
      sprzedawało, bo my otyli przecież nie mogliśmy chodzić goli. A, że
      Bozia uszczęśliwiła mnie mysimi cieniutkimi i mięciutkimi prostymi
      włosami to stanowiłam ówcześnie obraz nędzy i rozpaczy i byłam tego
      świadoma. Byłam molem książkowym bez przyjaciół, bo podobnie jak
      inni otyli w swojej samotności w szkole podstawowej znalazłam dwóch
      przyjaciół : żarcie i książki. Ten pierwszy przyjaciel okazał się
      moim największym wrogiem, bo choć próbuję go wykopać z mojego życia
      ciągle przegrywam ;) Drugi dał mi wiedzę i opinię przemądrzałego
      kujona w pinglach. Nikt mnie nie prześladował, ale też i nie
      przejawiał zbytniej chęci by poznać mnie bliżej. Im bardziej byłam
      samotna tym więcej jadłam a im szybciej przybierałam na wadze tym
      szybciej moje notowania towarzyskie spadały (przynajmniej tak mi się
      wtedy wydawało). Jednym słowem kwadratura koła. Pomogła mi mama,
      która namówiła mnie na leczenie u lekarza bariatry w Łodzi. Kuracja
      pani doktor była drastyczna, choć skuteczna w kilkanaście miesięcy
      schudłam prawie 20 kg ( mój życiowy rekord). Ważyłam wtedy jakieś 65-
      70 kg więc nadal miałam nadwagę, ale wyglądałam już całkiem znośnie.
      I wtedy padła mi psychika. Po tych wszystkich miesiącach mordęgi w
      moim życiu nie zmieniło się nic. Z otoczenia dostałam kilka
      komplementów i świat przeszedł nad moim zwycięstwem do porządku
      dziennego. A miało być inaczej. Moje życie miało się zmienić.
      Poczułam się oszukana i wściekła. Dzisiaj wiem, że to była głupota i
      niedojrzałość, ale wtedy przeżyłam prawdziwy dramat. Potem dobiła
      mnie lekarka informując, że wszystko pięknie, ale żeby utrzymać
      osiągnięty efekt muszę do końca życia stosować jej dietę (stara
      dobra znajoma 1000 kcal). Przeżyliśmy rodzinny kryzys finansowy
      (rodzice stracili pracę) i musiałam zrezygnować z jej opieki i co
      najważniejsze stosowanych przez nią farmakologicznych wspomagaczy
      diety, bo nie było nas na to stać. Potem jeszcze mimo świetnie
      zdanej matury nie dostałam się na dzienne prawo. Musiałam pójść na
      studia zaoczne i znaleźć pracę. Przez kilka miesięcy nie tylko
      odrobiłam 20 kg, ale zażerając stres i beznadzieję swojego życia
      dorobiłam się dzisiejszego rozmiaru 52. Czas mijał i dojrzewałam
      emocjonalnie a co najważniejsze zaczęłam postrzegać siebie taką jaką
      jestem naprawdę. To chyba było najtrudniejsze, no może poza
      nabraniem dystansu do siebie i świata. Bo dzisiejszy świat to nie
      jest dobre miejsce dla dużych dziewczyn. Od 16 lat zbieram się co
      jakiś czas na kolejne nieudane próby zmniejszenia swoich gabarytów
      do rozsądnych granic, ale jak na razie bez skutku. Jeśli to
      przeczytasz "co_tu_dużo_mowic" to przepraszam za powyższą szczerość
      godną Kubusia Fatalisty, ale chciałam ci tylko uświadomić na moim
      przykładzie, że odchudzanie się dla kogoś, dla czegoś lub na złość
      komuś jest bez sensu i przynosi świetne, ale mało trwałe efekty.
      Prawda jest taka, że o ile nie jesteś na coś chora to twoja tusza ma
      przyczynę nie tyle w tym, że dużo jesz ile w tym dlaczego to robisz.
      Kiedy znajdziesz odpowiedź na to pytanie będziesz naprawdę blisko
      sukcesu. Tak, tak a teraz lekarzu lecz się sam jak mawiali
      starożytni czyli fajnie jest komuś radzić co ma robić jak się samemu
      nie umie tych zaleceń nie potrafi wprowadzić w życie ;) Niemniej
      życzę sukcesu :)
      • co_tu_duzo_mowic Re: Skąd ja to znam ? 30.08.10, 23:31
        Dziękuje Wam za genialne posty, nie spodziewałam się tak wyczerpujących
        odpowiedzi :). U mnie wyglądało to tak, że od małego byłam gruba, bałam się
        bilansów gorzej niz wszystkich innych rzeczy których może bać się 5-latka.
        Lekarz, rodzice, wszyscy pozostawali z nadzieją że "wyrosne". I racja, wyrosłam
        w góre, mam prawie 180 cm wzrostu, co czyni mnie równą gabarytami z kolosem
        rodyjskim. ALe na boki także, do rozmiaru 52/54. Nie pamiętam dokladnie co
        pisałam we wcześniejszych postach, więc moge sie powtarzac. Moja siostra,
        starsza o kilka lat zawsze uczyla sie dużo, miala same dobre oceny, olimpiady,
        itp. więc porównywali mnie do niej a w zasadzie dalej tak jest, musialam
        nadrabiać swoją figurę kształcąc sie, zeby nie mieć totalnie źle na całej linii.
        Dbam o siebie, staram sie ładnie ubierać, wychodze gdzie sie da, choc nie często
        mnie ktokolwiek zaprasza do grona więcej niż 3 osób, sprawiam generalnie
        wrażenie osoby bez problemów, która akceptuje siebie, itd. ostatnim razem jak
        miałam doła, moja kolezanka myślała ze zartuje, powiedziała ze w zyciu by sie
        nie spodziewała po mnie tego ze coś jest nie tak. W domu niby wszyscy chcą mi
        pomóc. Niby. W jaki sposób? w domu jestem tylko w weekendy, ale przez te dwa dni
        ciągle słysze od 3 osób ze mam nie jesc, i ze mam schudnąć. Wakacje to był
        koszmar. Same zjazdy rodzinne. I na każdym poruszany temat mojej figury. Miałam
        tego dość. To wszystko dzieje sie wewnatrz mnie, bo nie mam nawet osoby z którą
        mogłabym się podzielić dosłownie wszystkim. Najgorsze w tym moim pogodzeniu sie
        z faktami jest to, ze mi już przestało zależeć. Wyobrażam sobie moje życie
        spędzone tylko w domu. Przed tym głupim komputerem, który tak naprawde jest
        jakimś źródłem innego niedostępnego szczęścia. Miłości nie staram sie szukać..
        Zapomniałam o tym, ze z kimś się związe do 25-30 roku życia. Może wtedy jakiś
        mądry facet szukajacy miłosći znudzi się oglądaniem wspaniałych szczupłych
        długonogich brunetek, i zacznie szukać czegoś głębszego. To chyba jedyna szansa.
        A rozmowa z facetami w necie to jedynie sprawa tego , ze chce jakos przezyc swoj
        wiek tak zeby go pamiętać, hormony buzują, a nic sie nie dzieje, zupełnie nic ,
        i szukam sposobow na to zeby to zmienic. Boje sie ze bede dalej jeść i tyć, i
        bedzie coraz gorzej zejść ponizej 35 bmi.. 30 kilo, cel na ten rok (szkolny)
    • aglaonike77 Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 15.09.10, 16:21
      Masz dużo znajomych - więc masz w sobie coś więcej niż kg , które chcesz zgubić ( najprawdopodobniej mają oni gdzieś jaki rozmiar nosisz, lubią cię dla Ciebie samej). Więc i Ty polub siebie. To po pierwsze po drugie, nie zwalasz na geny (super) ale powinnaś sprawdzić hormony. Ja również zawsze miałam tendencję do okrągłości,od 12 roku życia obwiniałam siebie za rosnącą z roku na rok wagę. Dopiero mając 23 lata trafiłam, przypadkiem do endokrynologa ginekologa, który zdiagnozował PCO i insulinooporność. Nie stanowi to 100% usprawiedliwienia dla mnie , bo nadal lubię smacznie zjeść. Ale leki ułatwiły mi schudnięcie bez specjalnego katowania się dietami. a to sprawiło że zainteresowałam się zdrowym (a nie koniecznie odchudzonym) odżywianiem, no i wtedy motywacja stała się inna bo zrozumiałam że nigdy nie uda mi się osiągnąć rozmiaru ideału ( chyba że zaszyję sobie usta).
      • co_tu_duzo_mowic Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 15.09.10, 19:50
        Lubie siebie, troche nawet za bardzo :).. Kilka lat temu byłam w szpitalu na badaniach na endokrynologii i nic nie wykazały, więc w dalszym ciągu winą obarczam siebie :d. Ale wydaje mi sie ze z tym sie juz rodzi, jak dziecko wariuje gdy jest małe, skacze biega non stop, grube byc nie powinno. U mnie nigdy nie było karmienia "leci samolocik" tylko jadlam i szłam sie bawić, na siedząco -.-
        --
        Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia.
        • aglaonike77 Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 16.09.10, 14:57
          To prawda że jedni rodzą się ascetami - i ile by nie wciągali to jak szkielety na wydziale anatomii ( znam parę takich osób - i dałby by wszystko aby przytyć), a inni mają bardziej zaokrąglone kształty ;-).
          Poważnie zaś o endokrynologii (a coś nie coś już o niej wiem - siłą rzeczy) masz 18 lat i parę lat wstecz, w wieku dojrzewania czyli kształtowania się układu hormonalnego, to jak parę wieków wstecz dla historii. Jak miałam 12 lat to wyniki hormonów - rewelacja ( a już zaczynałam być zbyt okrągła), jak miałam 16 to lekarz endokrynolog ( z drugiej strony dupa a nie specjalista) stwierdził lekkie odchyły od normy w tarczycy - na tej podstawie niedoczynność. Później zaś się okazało że w okresie dojrzewania to takie odchyły to norma a ja mam nie z tarczycą tylko z PCO problem (zespół policystycznych jajników). moim zdaniem warto pójść i zrobić sobie badania endokrynologiczne i ginekologiczne. Ale znajdź dobrego specjalistę - z polecenia. Nawet jak się okaże że wszystko jest ok. to przynajmniej będziesz mieć pewność. A badania sprzed lat to niewiele tu maja wspólnego - wtedy byłaś dzieckiem teraz jesteś kobietą.
          pozdro
    • sanszajn84 Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 12.04.11, 22:05
      Co_tu... z własnego doświadczenia wiem, że każda moja dieta kończyła się efektem jojo. Co z tego, że schudłam 15 kg, jak przytyłam 20.
      Od kilku lat nie odchudzam się wcale, tylko akceptuję siebie taką jaka jestem. Wiem, że to nie jest łatwe, że dochodzi sie do tego latami, ale dla mnie było łatwiejsze niż zrzucenie nadwagi.
      Pozdrawiam Cię serdecznie !!!
      --
      [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/16uddqk3t9dp2plk.png[/img][/url]
      • wiercipietek158 Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 13.04.11, 13:36
        A ja z własnego doświadczenia wiem... żeby schudnąć trzeba mieć motywację,albo chcesz być 18 letnim kartoflem albo 18 letnią laseczką, nawet jeżeli pozostanie w tobie trochę krągłości to bym się tym nie martwił.Faceci to nie PSY na kości się nie rzucają, większość z nich lubi mieć więcej kobiety. Bądź egoistką myśl o sobie,zdobądź to czego pragniesz inni (czytaj faceci) chcą tego samego, ale to ty będziesz musiała na to zapracować, niestety tak już jest. Nie słuchaj takich rad jak pogódź się z tym, chcesz się pogodzić z kilogramami tłuszczu, a czy on jest twoim przyjacielem ?.Jesteś młoda a ja tu radzę ci "bądź egoistką" "myśl o sobie" Taaaak w tym wypadku Taaaak. Nadchodzi lato chcesz chować ciało pod ubraniem i tak przez kolejne lata a może i do końca.Wolisz się ciągle tłumaczyć niż raz pomyśleć. Mam nadzieję że cdn......
        • sanszajn84 Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 13.04.11, 16:57
          Przepraszam bardzo, bo nie rozumiem.... co jej da to że będzie szczupła ??
          --
          <a href="https://www.suwaczki.com/"><img src="<a href="www.suwaczki.com/tickers/16uddqk3t9dp2plk.png"" target="_blank">www.suwaczki.com/tickers/16uddqk3t9dp2plk.png"</a> alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/></a>
          • wiercipietek158 Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 13.04.11, 21:28
            A co daje spełnienie marzenia - a co daje akceptacja innych - a co daje wygrana walka nie z innymi a ze sobą -a co może dać świadomość zrobienia tego co tak niedawno wydawało się niemożliwe, i takie tam pierdoły.... Jeszcze raz piszę Po co się latami tłumaczyć wystarczy raz pomyśleć ! (to akurat nic nie kosztuje). Wszystko inne to koszty dla większości nie do udźwignięcia okupione stresem i nerwicami a w końcu chorobami. Podobno najedzony głodnego nie zrozumie ja byłem głodny i już rozumie ......
            • co_tu_duzo_mowic Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 14.04.11, 17:13
              No prosze, forum ruszylo, mój wątek ściślej rzecz ujmujac :) Dawno mnie tu nie bylo dlatego miło, i na wstępie mówię- jest mnie o 23 kilogramy mniej niż gdy rozpoczynałam wątek.
              W styczniu wypowiedziałam wojne tłuszczykowi i działa :]! Czuje sie znacznie lepiej, moje nogi też, za to piersi ucierpiały na tym. jeszcze troche i bede musiala zarzucac na ramiona... pomocy :x
              --
              Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia.
            • sanszajn84 Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 14.04.11, 17:26
              Słuchaj, że dla Ciebie bycie szczupłym jest szczytem marzeń... ok, spoko. Dla mnie nie jest. Wole zjeść cukierka niż całe życie na niego patrzeć i sobie ryc w głowie, że robię to dlatego by inni mnie akceptowali, by mnie nie zaczepiali na mieście, by mnie nikt więcej nie nazwał grubasem !
              Ja siebie akceptuje, a chęć bycia szczupłą przeszła mi 10 lat temu ! I od 10 lat jestem o wiele. Dlatego radze wszystkim żeby zaakceptowali siebie takimi jakimi sa, dzięki temu nie nabawia się nerwicy i nie wpadną w depresję.
              Co do chorób.... nie wmówisz mi że grubasy częściej chorują. Mam koleżankę, która była kiedyś otyła. Przez całe liceum sie odchudzała. I tak... dziś wygląda super... szkoda tylko że zmarnowała sobie nerwy i dziś cierpi na depresję. A dlaczego ?? Bo myslała że jak schudnie to jej popularność w gronie znajomych sie zwiększy, że znajdzie sobie chłopaka ... i przyszło wielkie rozczarowanie. Dzis dziewczyna ma 27 lat i siedzi w domu zamknieta, bez perspektyw na lepsze życie. A ja zaakceptowałam siebie i dziś jestem szczęśliwą mężatką, która spodziewa się dziecka.
              Postaraj się mnie zrozumieć !! Ja Ciebie rozumiem i szanuje Twój wybór.
              Od razu nawiąże do Twojego nowego wątku (bo wiem, że pisałeś go z myślą o mnie). Myślenie, że jest się lepszym od kogoś nie jest dobre. Przez takie coś Hitler wymordował pół Europy. Jednak czasami taki tok myślenia pozwala przetrwać trudne chwile i nie przejmować się wieloma sprawami. Jeśli masz jeszcze koło siebie osobę, która będzie Cie upewniać w tym, że jesteś najlepsza osoba na świecie to dojdziesz do stanu równowagi. Mi sie udało i życzę tego wszystkim. A to, że tak pisze nie znaczy, że wszystkim okazuje to że jestem lepsza.
              Jak już pisałam jestem kuratorem... czy uważasz, że pracowałabym nadal w tym zawodzie gdybym przyszła do kogoś i patrzyła na niego z góry ??? Nie !!! Juz dawno by mnie zwolnili. Prawdziwy kurator musi zrównać sie poziomem ze swoimi nadzorowanymi, nie może krytykować nikogo, musi nakierowywać na lepsze tory. Dodatkowo pracuje tez z osobami z upośledzeniem umysłowym. Oni upewnieją mnie, że jestem wspaniałą osobą, oni nie patrzą na to jak wyglądam tylko na moja dusze. To wspaniałe, jak wchodzę na swoja grupę i widzę uśmiechnięte buzie, które tulą się do mnie i jeden przez drugiego próbuje mi opowiedzieć co robił jak mnie nie było.
              Zawsze moim marzeniem było pomagać innym. I uważam, że takie marzenia warto realizować, a nie to, żeby być szczupłym.
              Pozdrawiam Cie serdecznie i wybacz, ze nie odpisze na drugi wątek, ale nie będę się po prostu powtarzać.
    • justyna-64 Najprostsza rada 21.04.11, 12:30
      nie mysl o tym że musisz schudnąc, bo to kojarzy sie z jedzeniem i mimo woli pobudza uczucie głodu. Nie nastawiaj się, że dla faceta będziesz miała tyle silnej woli aby się zagłodzić i schudnąć, to zły pomysł. Nie licz kalorii, jedz to na co masz ochotę ale jedz kulturalnie, spokojnie i najlepiej w tym czasie rób coś dodatkowo, np. rozmawiaj, czytaj gazetę, oglądaj tv.
      Jesteś głodna to na spacer i myśl co masz do zrobienia lub załatwienia. Najważniejsze jest uciec myślami od jedzenia. Zasada jest taka, co masz zrobić jutro zrób dzisiaj a co masz zjeść dzisiaj zjedz kiedy masz ochotę, może być nawet pojutrze. Ale nic na siłę, nic na przymus i wyrzeczenia. Diety cud to bzdura, najczęściej powodują obniżenie zawartości wody w organizmie a po pewnym czasie następuje efekt jojo i cały wysiłek idzie na marne.
      • co_tu_duzo_mowic Re: Najprostsza rada 27.04.11, 16:56
        justyna-64 napisała:

        > nie mysl o tym że musisz schudnąc, bo to kojarzy sie z jedzeniem i mimo woli po
        > budza uczucie głodu. Nie nastawiaj się, że dla faceta będziesz miała tyle silne
        > j woli aby się zagłodzić i schudnąć, to zły pomysł. Nie licz kalorii, jedz to n
        > a co masz ochotę ale jedz kulturalnie, spokojnie i najlepiej w tym czasie rób c
        > oś dodatkowo, np. rozmawiaj, czytaj gazetę, oglądaj tv.
        > Jesteś głodna to na spacer i myśl co masz do zrobienia lub załatwienia. Najważn
        > iejsze jest uciec myślami od jedzenia. Zasada jest taka, co masz zrobić jutro z
        > rób dzisiaj a co masz zjeść dzisiaj zjedz kiedy masz ochotę, może być nawet poj
        > utrze. Ale nic na siłę, nic na przymus i wyrzeczenia. Diety cud to bzdura, najc
        > zęściej powodują obniżenie zawartości wody w organizmie a po pewnym czasie nast
        > ępuje efekt jojo i cały wysiłek idzie na marne

        suche fakty. kazdy kto sie odchudza to wie i dietetycy do znudzenia przypominają o tym samym. SZtuka jest w samym zawięciu się, wszystko jest w głowie....
        Wystarczyloby przeczytac kilka postów powyzej . jak widac wątek zaczęty przed prawie rokiem, nie musi byc aktualny.

        --
        Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia.
        • co_tu_duzo_mowic Re: Najprostsza rada 27.04.11, 17:02
          justyna-64 napisała:
          Nie licz kalorii, jed z to n
          a co masz ochotę ale jedz kulturalnie, spokojnie i najlepiej w tym czasie
          rób coś dodatkowo, np. rozmawiaj, czytaj gazetę, oglądaj tv.
          - zastanów sie jeszcze, oglądanie TV podczas posilku rozprasza, jedząc trzeba skupić się na jedzeniu, zeby mozg sobie uzmysłowił ze juz jest po obiadku. Przy TV rozpraszamy sie dlatego mozemy zjesc o wiele więcej a org. nadal nie jest najedzony.

          Diety cud to bzdura naj zęściej powodują obniżenie zawartości wody w organizmie a po pewnym czasi e nast ępuje efekt jojo i cały wysiłek idzie na marne

          Obniżenie zawartośći wody o którym piszesz nie są negatywne, sól zatrzymuje wode i trzeba sie jej pozbyc. KAŻDA dieta , cud nie cud sugeruje picie duzych ilosci wody.
          To o czym piszesz to faktyczna rzekoma utrata kilogramow , ale takze mięśni co ma jeszcze gorsze skutki.


          --
          Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia.
          • sanszajn84 Re: Najprostsza rada 28.04.11, 22:00
            Możesz sobie stosować rożne diety, jeśli nie zastosujesz odpowiedniej dawki ruchu to wszystkie Twoje starania pójdą na marne. Aaa... i nie zapominaj o tym, że dietę musisz utrzymywać do końca życia.
            To Ci każdy dietetyk powie.
            • co_tu_duzo_mowic Re: Najprostsza rada 04.05.11, 18:23
              Banalne, nie musze iść do dietetyka żeby takich rzeczy sie dowiedziec.
              Skoro nawet na forum dostane taka informacje :D
              Sądzę, że 3-4 razy po 1,5 h tygodniowo na siłowni spokojnie wystarczą, pani Mądralo.

              --
              Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia.
              • sanszajn84 Re: Najprostsza rada 05.05.11, 11:37
                No zobacz... a myślałam, że założyłaś ten watek bo masz z sobą problem....
                Ale skoro tak traktujesz innych to może powinnaś zmienić specjalistów: zamiast do dietetyka ( bo taka inteligentna jesteś i już wszystko wiesz na temat zdrowego odchudzania się) isc do psychologa ??
              • wiercipietek158 Re: Najprostsza rada 06.05.11, 17:16
                co tu duzo mowic BRAWO. Nie jesteś już grzeczna, czyli zaczełaś od głowy. Masz rację tutaj i ja niczego mądrego się nie dowiedziałem. Rady szanownych pań są idiotyczne np: jedz i oglądaj telewizję...powinno być jedz i gadaj a napewno się udławisz. Na początek- jedzenie warzyw nawet w dużych ilościach powoduje spadek wagi dlaczego?............!!!! .
                • sanszajn84 Re: Najprostsza rada 07.05.11, 13:41
                  Jeśli chcesz się dowiedzieć jak schudnąć to i liczysz na rady od forumowiczów to źle trafiłeś. Zmień forum, z tego co wiem jest ich kilka na gazecie.
                  Ogólnie dziwi mnie jeden fakt, skoro jesteście już tacy poinformowani i świetnie znający zasady zdrowego odchudzania to powinniście być już od dawna szczupli !!!!
                  • wiercipietek158 Re: Najprostsza rada 08.05.11, 00:13
                    Ciekawe skąd w tobie tyle jadu.Czyżbyś załamała się niepowodzeniami w odchudzaniu.Gruby i wredny to najgorsze połączenie..... nie oczekuję żadnych odpowiedzi, znam je lepiej niż się tobie wydaje.Czytałem wasze rady o odchudzaniu ,jeżeli tak robicie jak radzicie,to się nie dziwię że pozostała wam tylko akceptacja samego siebie To pytanie jest do - co tu duzo mowic - jeżeli się wysili i znajdzie choćby częściową odpowiedz to reszte dopowiem jej ja. Jak ktoś chce być szczupły i piękny to niech się wysili i popracuje, bo nie ma nic za darmo....można mieć tylko taniej.jest taka zasada (jak się nie ma argumentów to najlepiej atakować lub zrobić z kogoś głupiego).....za często z niej korzystasz !!!
    • tracja4 Brutalnie - przestań żreć. 06.05.11, 22:57
      Przepraszam za brutalność, ale nie cierpię narzekania na tuszę. Bo jest na to jedna rada - NIE ŻREĆ.

      Kilka lat ważyłam +/- 60kg. Czułam się ok, byłam okrągła gdzie potrzeba itd. Potem wpadłam w potworne problemy finansowe. I przyznaję z reką na sercu, że po prostu nie miałam na jedzenie. Jadłam na śniadanie 2, 3 kromki chleba z masłem albo jakimś serkiem topionym i jabłko, a po południu jakiś makaron albo ziemniaki. Nic więcej. Piłam dużo wody. Nie byłam na diecie, tylko nie miałam kasy na jedzenie!

      Ciągle byłam głodna, ale wiedziałam, że muszę to przetrwać, że niedługo będzie lepiej. Po 4 miesiącach ważyłam 13 kilo mniej. Bez ćwiczeń! Po prostu MNIEJ ŻARŁAM. Potem poprawiła mi się sytuacja i w tej chwili trzymam wagę 52kg, która mnie bardzo zadowala, jem co chcę, wiem, że jak przytyję, to też będę zadowolona, bo ważyłam 60kg kiedyś i wyglądałam atrakcyjnie.

      Masz 18 lat i wystarczyłoby, że przestałabyś żreć. Teraz się zastanów, czy warto zacisnąć zęby, czy jednak kotlety i czekoladki kochasz tak bardzo, że sobie nie odmówisz.

      WAŻNE - nie namawiam do dokładnie takiego odchudzania, jak moje. Wiadomo, że trzeba sobie zapewnić warzywa, witaminy itp.

      Weź dziewczyno sobie stówę do łapy i powiedz sobie, że to twoja jedyna kasa na jedzenie w miesiącu. Za 4 miesiące będziesz niezłą laską. Jak nie - sama jesteś sobie winna.
        • co_tu_duzo_mowic Re: Brutalnie - przestań żreć. 07.05.11, 23:26
          Widze ze w dalszym ciągu do powiedzenia mają osoby które wątku nie śledzą, tylko zobacza ostatni post, moze kilka ostatnich..
          Dziekuje za troske! jak juz pisalam zrzucilam z siebie ponad 20 kilogramów zbędnego balastu i nadal trzymam dietę. Mniej żreć tak polecane przez coniektorych- owszem, działają- w ten sposob ze sie wiecej nie tyje. ale nie chudnie, nie zrzuca tluszczu, nie u wszystkich to dziala! ruch, ruch, ruch.
          Sanszajn, Tobie rowniez za troske dziekuje! jestem pod opieką specjalistow, ktorzy znaja sie na rzeczy- dietetykow, trenerow i PSYCHOLOGOW. Otylosc jak i anoreksja maja podloze psychiczne..

          --
          Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia.
          • sanszajn84 Re: Brutalnie - przestań żreć. 08.05.11, 20:31
            co_tu_duzo_mowic napisała:

            Otylosc jak i anoreksja maja podloze psychiczne..

            Tak tak... bulimia, depresja, hipochondria, schizofrenia, zaburzenia kompulsywno - obsesyjne, nerwica lekowa, sam lęk (!!!!!!!), nerwica histeryczna, alkoholizm (oraz wszystkie inne nałogi), ortoreksja, a także ból w klatce piersiowej, trądzik z zadrapania i kilka innych, psycholodzy i psychiatrzy nie wymieniają samej otyłosci jako chorobe psych., raczej uzależnienie od jedzenia! Lecz nie każdy uzależniony od jedzenia jest otyły i odwrotnie ! Otyłość występuje głównie jako skutek choroby psychicznej !!!
            Wiesz jest mi przykro, że potrzebujesz taki sztab ludzi żeby poradzić sobie ze swoją otyłością. Mi wystarczył po prostu bliski mężczyzna.
            Pozdrawiam Cie serdecznie i trzymam za Ciebie kciuki, żebyś wytrwała w swojej diecie i osiągnęła swój cel !!!
    • smuklasylwetka Re: Mam 18 lat, z roku na rok staje sie coraz gru 12.05.11, 20:40
      www.smuklasylwetka.com.pl
      Nasza strona jest poświęcona takim osobom, które z różnych powodów mają problemy z nadwagą lub po prostu chcą utrzymać stabilną wagę czy też zdrowo się odżywiać, co w dzisiejszych czasach, przy obecnym trybie życia, jest bardzo trudne, żeby nie powiedzieć - niemożliwe.

      Dzieje się tak dlatego, że - w natłoku obowiązków - nie chcemy tracić zbyt wiele czasu na przygotowywanie posiłków i zazwyczaj jemy posiłki niezdrowe bez zwracania uwagi na to, co one zawierają. Górę biorą walory smakowe produktów, a nie zdrowotne, co ostatecznie odbije się na naszym żołądku.

      W sprawie współpracy prosimy o kontakt z redakcją portalu:
      adres e-mail: redakcja@smuklasylwetka.com.pl
      tel: 531 868 443 (telefon czynny od 8:00 do 13:00)
      Zapraszamy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka