Dodaj do ulubionych

Jakie jest Wasze ulubione jedzonko?

07.06.04, 15:33
Moje:
Zupka - Pomidorowa z makaronem
Mięsko - Kurczaki z KFC
Rybki - Leszcz, pstrąg pieczony lub z octu
Owoce - Nektarynki, arbuzy, truskawki, czereśnie, jabłka zielone
Lody - Algida (różne)
Napój - Coca Cola
Poza tym różne dania z makaronem, placki ziemniaczane, leczo, krokiety z
kapustą i grzybami.

Ale się głodna zrobiłam, a do najbliższego KFC ok. 35 km, ale to nawet
dobrze. :) A co Wy najbardziej lubicie? :)
Obserwuj wątek
    • trint arabska, perska i inne takie.... 25.07.04, 16:13
      Teheran... dzielnica południowa 41 stopni w cieniu...

      Obdrapane domy, których swietność minęła chyba jeszcze przed panowaniem
      ostatnicgo Szacha kryją w sobie setki składzików przypraw, sklepów ze starymi
      żelaznymi kłódkami i skoblami (zapewne używanymi ostatnio w okresie wczesnego
      dzieciństwa budowniczych tej ulicy...) kranów, zawiasów, śróbek. I znów
      przyprawy, zniszcone kolorowe magazyny o angielskich lub francuskich
      tytułach... sklep ze starymi kołami do rowerów....dziesiątki kół ze
      szprychami lub bez, a nawet same szprychy ustawione w wiazki wg wielkości...

      Setka zapachów... nie wiadomo do końca czy to aromaty z otwartych szeroko
      sklepików w których zawsze na małym stołeczku stoi samowar z parująca herbatą
      (tuż obok właściciela kontemplującego dym unoszacy się ze starej wysłużonej
      fajki wodnej...) Czy też zasługa rynsztoków niosących ze sobą podarunki z
      północnej, bogatszej dzielnicy... kawałki owoców, opakowania po cukierkach...
      dzieciecą skarpetkę...


      Jednak można być pewnym, że najdalej o 100 kroków stąd... zapachy staną się
      bardziej intesywne i aromatyczne ... Tego miejsca szukaliśmy :-) Tuż przy
      wejściu następuje głośne powitanie. Za kontuarem nobliwy własciciel liczył
      cos na starym japońskim kalkulatorze z wielkimi klawiszami a teraz wybiega i
      zaprasza do środka... W tej dzielnicy jest tylko jedno danie podawane w
      takich restauracjach (i tylko takie sa w niej restauracje...) więc bez
      zbędnego gadania sadza nas za stołem. Odzywa się po angielskiu, francusku..
      niemiecku... Nie wiemy skąd zna te języki... zresztą to narazie nie jest
      ważne.. pewnie i tak kiedy zauważy, że zjedliśmy przysiądzie się do nas na
      pogawędkę a wtedy wszystkiego dowiemy się o nim... o jego rodzinie... o tym
      mieście. I odpowiemy na te same pytania, na które odpowaiadalśmy dziś rano i
      wczoraj wieczorem... w hotelowej kuchni otwartej dla wszystkich... w
      autobusie miejskim... na bazarze przy kramiku z chustami...



      Przed nami staje dzbanek z woda i kawałkami lodu a my patrzymy jak robi się
      nasz kebab:

      Płomienie smagaja pionowy walec z mięsem obracający się powoli.... na górze
      położone są przekrojone na pół pomidory... Ich skórka pęka i lekko się zawija
      a sok scieka po mięsie w dół.. skapując wraz z wytoponym tłuszczem na
      ćwiartki cebul ułożonych na dole.... Zapach... kręci w głowie i ściska
      żołądek...

      Z drugiej strony widzimy okrągłą jamę glinianego pieca chlebowego...Ziejący
      żarem i czerwonym blaskiem otwór biegnie w dół.... do piwnicy w której mieści
      się palenisko. Piekarz zwinnie formuje okrągłe, cieniutkie placki ... kładzie
      je na wielkiej łopacie, szybkim ruchem wsuwa do pieca i przykleja do
      rozgrznych scian tunelu. Musi stale pilnować pozostałych placków... jesli
      jakiś jest gotowy odklei się od scianki i spadnie prosto w ogień....
      Temperatura jest bardzo wyska więc łopata tylko śmiga ... nowy placek...
      szybka zmiana strony poprzedniego ... inny gotowy na stół... znowu nowy
      placek....

      Przed nami zjawiają się talerze.... mięso z połówkami osmalonych pomidorów i
      ćwiartkami aromatycznej cebuli... Półmisek pełen liści i całych wiązek
      żwieżych ziół: rozpoznajemy mietę i pokrzywy ... dużo innych.. których nazw
      nawet nie zamierzam się uczyć... Obok połówki cytryny do skrapiania...

      Do tego oczywiście talerz z plackami chleba. Rwiemy chleb na kawałki...
      układamy na srodku mięso, zioła, kawałki cebuli i pomidory (miejscowi cebulą
      zagryzaja... my jednak wkładamy ją między zioła). Wszytko to skarapiamy
      cytryną... zawiajamy boki i................................

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka